Posty

Wyświetlam posty z etykietą deweloperzy

Czarnek i mieszkania

Hitlerowiec o nazwie Czarnek Przemysław, były minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz kandydat na premiera tejże mafii/sekty, rozpoczął nieformalną kampanię wyborczą, jeździ bowiem po Polsce i opowiada bajki/brednie. Miał parę dni temu spotkanie z mieszkańcami jednego z polskich miast. Usłyszał pytanie młodego człowieka o politykę mieszkaniową. Słuszne, ponieważ właśnie młoda generacja ma największy problem z dachem nad głową. Jeśli nie dziedziczy domu czy lokalu po rodzicach, dziadkach lub teściach, najczęściej musi zaciągać gigantyczny kredyt hipoteczny na zakup swojego M. A nie jest to łatwe, banki bowiem wymagają nierealnego wkładu własnego, nadto trzeba mieć stabilną sytuację zawodową, co u młodego pokolenia normą nie jest, jako że jego osoby przedstawicielskie często-gęsto harują na śmieciówkach. Kiedy zaś taki kredyt po ciężkich bojach i trudach się otrzyma, spłacać go trzeba właściwie do końca życia, wraz z czynszem przeznaczając na to większość doc...

Rzezie dla deweloperów

Ludobójstwo w Gazie (za tydzień minie rok od jego rozpoczęcia), popełniane przez hitlerowskie władze Izraela (to się nazywa paradoks dziejowy… i to jakże tragiczny!), miało i nadal ma liczne cele polityczne, ekonomiczne oraz społeczne. Jednym z nich – o czym, jeśli dobrze pamiętam – parę ładnych razy wspomniałem – jest pozyskanie terenów pod deweloperskie inwestycje. Czyli wymordowanie Palestyńczyków, w sadystyczny najczęściej sposób, i zrównanie z ziemią wszystkiego, co posiadają, aby w to miejsce wejść mogli kapitaliści planujący budowę luksusowych apartamentowców dla przedstawicieli amerykańskiej burżuazji. Nie jest to pustosłowie; wkrótce po rozpoczęciu rzeczonego ludobójstwa jedna z moich facebookowych znajomych na swoim profilu otrzymała komentarz od faceta, który wprost stwierdził, że kupił działkę w Gazie, zapłacił za nią i oczekuje pozbycia jej się obecnych mieszkańców. Oczywiście terror izraelski do Gazy się nie ogranicza. Nasila się on również na Zachodnim Brzegu Jordanu,...

Lewica i dach nad głową

W minioną sobotę swoją konwencję programową miała Lewica. Dotyczyła ona programu mieszkaniowego tego ugrupowania, lansowanego od dawna pod – jak najbardziej zresztą trafnym – hasłem: „Mieszkanie prawem, nie towarem”. Jego głównym założeniem jest budowa przez państwo i samorządy, przy finansowym wsparciu z Unii Europejskiej, lokali mieszkalnych na wynajem. Co istotne, czynsze mają być relatywnie niewygórowane, aby na wprowadzenie się do takich mieszkań pozwolić sobie mogli młodzi ludzie, single i z rodzinami, czyli te osoby, co albo nie mają szans na kredyt hipoteczny (niestabilna forma zatrudnienia, brak wkładu własnego), albo nie chcą sobie wiązać tego sznura na szyję do końca życia, albo też nie stać ich na wynajem po – zbyt wysokich, szczególnie w dużych miastach – cenach rynkowych. W założeniu mają to być mieszkania „na start”, czyli takie, które wynajmuje się na kilka pierwszych lat, a kiedy rozwinie się kariera zawodowa i poprawią dochody (o ile w dzisiejszym kapitalizmie jest...

Triumf pasożytów

W minioną niedzielę odbyła się w niektórych miejscowościach miastach druga tura wyborów samorządowych – wszędzie tam, gdzie żadna z osób kandydujących na wójta, burmistrza czy prezydenta nie uzyskała więcej niż 50 proc. głosów. Proces wyborczy mamy zatem już za sobą. A na licznych portalach społecznościowych tudzież innych porach natknąć się łatwo na komentarze – gorzkie raczej – wedle których REALNE zwycięstwo odniosła nie taka czy inna partia, koalicja czy lokalny komitet, lecz deweloperzy (i inni kapitaliści). Oczywiście jest to prawda. Z wyjątkiem Częstochowy, Świdnicy, Włocławka i paru jeszcze miast, gdzie na fotelu burmistrzowskim lub prezydenckim zasiedli przedstawiciele Lewicy, pełen triumf odnieśli przedstawiciele klas pasożytniczo-wyzyskujących. Niezależnie bowiem od tego, czy władzę w danej jednostce samorządu terytorialnego obejmie w nowej kadencji KO, PiS czy inna prawica, reprezentowane będą, na szczeblu lokalnym, interesy kapitału. Przede wszystkim wspomnianych wyże...

Od pachołka w darze

Oto jest, objawił się światu, a przynajmniej Polsce (wątpię, by reszta globu w ogóle się nim przejmowała). Projekt ustawy o publicznych dopłatach do kredytu hipotecznego, aby jego oprocentowanie wynosić mogło okrąglutkie, wypasione zero. Mimo iż za rozwiązaniem owy Donald Tusk stoi, tak naprawdę stanowi ono rozwinięcie pomysłu Bezprawia i Niesprawiedliwości; cóż, PIS i PO to przecież jedna i ta sama prawica postsolidarnościowa. Już kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi owego bubla, eksperci ostrzegali, że ceny mieszkań, i tak przecież w (k)raju nad Wisłą zbyt wysokie w stosunku do finansowych możliwości większości społeczeństwa, wystrzelą w górę. Do tego właśnie doszło, gdyż deweloperzy-spekulanci skorzystali z okazji do dojenia klientów, co oczywiście było zgodne z założeniami autorów projektu. Od samego początku (o czym już kiedyś pisałem) miał on stanowić nie rozwiązanie problemów mieszkaniowych, lecz prezent dla kapitalistów, czyli udziałowców banków i firm deweloperskich. Ci ...

Szkodliwy pomysł kredytowy

Nie minął jeszcze miesiąc od zaprzysiężenia nowego rządu, a już pokazuje on – w każdym razie, jego platformerska (czyli, niestety, większa i bardziej szkodliwa) część – swoje prawdziwe, prokapitalistyczne i antyspołeczne oblicze. Przynajmniej w zakresie polityki mieszkaniowej, której, jak wszystko wskazuje, w najbliższej kadencji znowu nie będzie. Tymczasem mieszkalnictwo jest jedną z najbardziej palących kwestii po 1989 roku, a zarazem najbardziej olewaną przez polityków, szczególnie, ma się rozumieć, prawicowych wrogów ludu. Oto PO, zamiast zaczerpnąć od Lewicy (zwłaszcza Razem) plan budowy tanich lokali na wynajem, wraca do swojego wielce szkodliwego pomysłu z kampanii wyborczej, czyli kredytu hipotecznego zero procent; prace już trwają, wedle oficjalnych doniesień z Rady Ministrów (przypomnę, iż podobne, acz nieco łagodniejsze rozwiązanie wprowadziło Bezprawie i Niesprawiedliwość, czego konsekwencje dla osób poszukujących swojego M były niewesołe; jedynie Lewica – jak najbardzie...

Lewicy program mieszkaniowy

W miniony weekend Lewica zorganizowała kolejną konwencję programową, tym razem poświęcona swojemu programowi mieszkaniowemu. Zanim przejdę do jego omawiania, przypomnę tylko, że mieszkalnictwo było – i ciągle jest – dziedziną polityki społecznej bodaj najbardziej ignorowaną przez kolejne rządy, począwszy od transformacji gospodarczej, czyli budowy nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Prawica postsolidarnościowa zrzuciła tę kwestię na samorząd gminny. Ten, owszem, potrafi skutecznie diagnozować potrzeby (choć to, czy chce, zależy oczywiście od włodarzy), niemniej nie zawsze ma pieniądze, by je skutecznie rozwiązywać; zwłaszcza mniejsze miejscowości nie mają forsy na budowę nowych mieszkań, a wręcz zmuszone były wyprzedawać zasoby lokali komunalnych (przez co teraz w licznych gminach latami trzeba czekać na takie chociażby mieszkanie socjalne). Mogły w zasadzie tylko wpuścić na swój teren deweloperów… No i mamy efekt w postaci z jednej strony pustostanów, a z drugiej licznych osób b...

Ręką w rękę dla banksterów

Jednym z projektów, który w ostatnich dniach przegłosowany został w Sejmie, były publiczne (czyli z naszych pieniędzy) dotacje dla banków, służące obniżeniu oprocentowania kredytów hipotecznych do 2 proc. Który opozycyjny klub go NIE poparł? Lewica. Dwudziestu ośmiu jej posłów głosowało przeciw, czternaście osób wstrzymało się od głosu. Reszta tzw. „opozycji”, czyli PO/KO, Polska 2050 oraz PSL (Konfederacji ani Kukizowców nie uwzględniam, oni nie zachowują nawet pozorów opozycyjności) głosowała identycznie jak Bezprawie i Niesprawiedliwość, czyli za tym projektem. Platforma Obywatelska, przypomnę tutaj, lansuje bardzo podobny postulat, tyle że jeszcze dalej posunięty – dopłaty z naszych pieniędzy zbijające oprocentowanie kredytów hipotecznych do zera. Licytuje się więc z PiS-em, która z tych formacji dorzuci banksterom, a za ich pośrednictwem deweloperom, więcej naszej forsy, ale nie przeszkadza to partii pana Tuska popierać PiS-owskiego rozwiązania. Nader (o czym już pisałem) szko...

Kryzys i deweloperzy

Jak myślicie, kto, zdaniem pewnego „wolnego medium” działającego w Polsce (chodzi o stację telewizyjną i oczywiście powiązany z nią portal internetowy, należącą do amerykańskiego koncernu), jest obecnie w najgorszej sytuacji spośród mieszkańców (k)raju nad Wisłą? Osoby w kryzysie bezdomności? Nie. Uchodźcy? Też nie. Ludzie, których z powodu inflacji i wzrostu opłat nie stać na żywność, uiszczenie rachunków, wykup leków? W żadnym razie! Pracownicy tracący zatrudnienie lub padający ofiarami obniżek wynagrodzeń? Skądże! Emeryci mundurowi pozbawieni świadczeń? A gdzie tam! Prześladowane osoby LGBT? Nijak. Okazuje się, że największe zaniepokojenie dziennikarzy owego medium wzbudza los deweloperów (czyli podgrupy kapitalistów; jakżeby inaczej...?). Jest on ponoć straszny, ponieważ rynek mieszkaniowy zaczyna się załamywać. W związku z czym prywatni właściciele firm deweloperskich stanęli przed widmem utraty (a najpewniej jedynie zmniejszenia) gigantycznych zysków, jakie dotąd osiągali. Mn...