Nadmiar czasu wolnego
Wakacje u bram, a wraz z nimi sezon urlopowy. I dobrze, niech ludzie sobie odpoczną, zarówno dzieci, jak i dorośli. Od lat poważne osoby – naukowcy, analitycy, dobrzy politycy, itd. – rekomendują skrócenie czasu pracy, a coraz liczniejsze kraje rozwiązanie takie wprowadzają; w Polsce zrobił to Herbapol, zaś rząd zapowiada odpowiednie ustawy (biorąc pod uwagę, kto stoi na jego czele, na zapowiedziach pewnie się skończy…). Oczywiście, jakiekolwiek wspomnienia o jakimkolwiek czasie wolnym od pracy wywołują wysyp negatywnych komentarzy zwolenników skrajnego wyzysku i eksploatacji pracowników, potocznie zwanych libkami. Przytaczają oni rozliczne – każdorazowo niemerytoryczne, a nader często po prostu głupie – pseudo-argumenty, jakoby każda minuta, której człowiek nie przeznacza na wykonywanie obowiązków zawodowych, ewentualnie zaspokajanie potrzeb czysto biologicznych, koniecznych do utrzymania organizmu przy życiu (przy czym sen ma być możliwie najkrótszy), była „stracona”. Innymi słowy...