Posty

Wyświetlam posty z etykietą zbrojenia

PiS not SAFE

Przywódcy Unii Europejskiej chyba coraz lepiej rozumieją, że strukturze owej potrzebna jest własna polityka obronna, w tym zbrojeniowa. Własna, czyli niezależna od USA, bazująca na europejskim potencjale i leżąca w europejskim interesie politycznym oraz gospodarczym. Staje się to coraz wyraźniejsze, odkąd do Białego Domu po raz drugi wprowadził się Donald Trump. No to powstał program SAFE, czyli europejski mechanizm wspólnych zakupów uzbrojenia za nisko oprocentowane kredyty przyznawane uczestniczącym w nim państwom. Oczywiście można, a wręcz należy twierdzić, że zamiast na szeroko pojętą broń gigantyczne pieniądze przeznaczane być powinny na politykę społeczną (zwłaszcza, że kapitalizm pogrąża się w kryzysie i rośnie takie na przykład bezrobocie), niemniej z czysto gospodarczego punktu widzenia SAFE ma swoje zalety, nie tylko dla finansjery. Otóż, gdyby Polska (na jej przykładzie wyjaśnimy rzecz całą) z niego skorzystała, osiemdziesiąt procent przyznanych środków trafiłoby do rod...

Armia czy dobrobyt?

Pan premier Tusk Donald wygłosił orędzie noworoczne. Nic w tym dziwnego ani złego. Wypadło jak zawsze. Ot, parę banałów, słuszna zapowiedź repolonizacji polskiego przemysłu, źle policzona długość trwania państwowości polskiej… i pewna ciekawa sprawa, której warto poświęcić uwagę. Otóż, zapowiedział premier, że w 2026 roku Polska kontynuowała będzie tworzenie najpotężniejszej armii w Europie. Innymi słowy, chodzi o dalsze zbrojenia, które kosztują nas kupę forsy i uniemożliwiają, a przynajmniej utrudniają przeprowadzenie wielu reform społecznych, o czym więcej za chwilę. Nie kwestionując sensowności modernizacji polskich sił zbrojnych, warto zadać sobie pytanie, czy pieniądze na to wydawane są sensownie. Oto wiele z nich pójdzie na amerykański sprzęt… z którego NIE będzie nam wolno skorzystać bez zgody Waszyngtonu. Poza tym, samo w sobie przeznaczanie znacznych kwot na armię wcale nie oznacza, iż z automatu będzie ona skuteczna; Wojsko Polskie w II RP też miało naprawdę spory budże...

O co walczyć?

Rząd chwali się, jakie to kwoty przeznacza – z naszych pieniędzy, oczywiście – na zbrojenia. Warto zaznaczyć, że środki te w znikomym jeno zakresie idą na rozwój polskiej myśli technicznej; za większość kupujemy sprzęt, z którego w razie czego Wojsko Polskie będzie mogło skorzystać WYŁĄCZNIE za zgodą USA. Serio. To tak, jak gdyby kupić samochód, ale pod warunkiem, że jego sprzedawca zachowa dla siebie kulczyki/kartę zapłonową i użyczy je(ą), jeśli będzie miał na to ochotę. Niezbyt dobra inwestycja, prawda? No, ale przypomnę, że rządzą nami solidaruchy, czyli marionetki Waszyngtonu oraz amerykańskich koncernów i korporacji; nieważne, czy posługują się logiem PO, czy PiS-u. Kończąc dygresję, już teraz coraz wyraźniej widać, że owe zbrojenia oznaczały będą rekordowe zadłużenie Polski (długi Gierka, częściowo umorzone, a częściowo spłacone, to przy tym pryszcz), jak również konieczność zmniejszenia wydatków budżetowych w innych sektorach. Czyli mniej kasy będzie na politykę społeczną, m...

Plany katastrofy

Polska (niejedyne państwo unijne, ale to inna sprawa) objęta została przez Brukselę procedurą nadmiernego deficytu budżetowego. Czyli, mówiąc prosto, ma wdrożyć takie oszczędności, aby budżet wrócił do przewidzianego w prawie Unii Europejskiej stanu. Ministerstwo Finansów przygotowało więc projekt takich działań. Jak należało się spodziewać po spadkobiercach Balcerowicza, czyli neokonserwatywnych/neoliberalnych prawicowcach, nader restrykcyjny oraz społecznie szkodliwy. Ale po kolei. Otóż, horyzont wdrażania napraw dla poszczególnych państw objętych procedurą nadmiernego deficytu wynosi maksymalnie siedem lat. Rząd pana premiera Tuska zamierza uwinąć się w cztery. Okej, ale to dopiero początek. Samo Ministerstwo Finansów w swoich analizach określiło, że najlepsze efekty przyniosłoby zwiększenie dochodów z CIT-u (podatku od dochodów osób prawnych, m.in. przedsiębiorstw). Tymczasem to samo ministerstwo w swoim planie działań podwyższenia wpływów z CIT-u praktycznie… nie przewiduje; jeś...

Dzień UFO

Jak donoszą posty na Facebooku, obchodzimy dziś Światowy Dzień UFO. Czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, powszechnie uznawanych za pojazdy kosmitów. Cóż, ogólnie rzecz biorąc, uważam, że istnieje życie pozaziemskie; wydaje mi się skrajnie nieprawdopodobne, aby jedna, jedyna Ziemia w całym nieskończonym wszechświecie (a wszechświatów też ponoć jest nieskończenie wiele) była planetą, na jakiej wykształciły się biologiczne procesy. Idąc jednak o krok dalej, podzielam sceptycyzm, który w kwestii kontaktu międzyplanetarnego w swoich najbardziej dojrzałych utworach wyrażał Stanisław Lem. W ślad za nim przypuszczam mianowicie, iż życie na innych globach, jeśli faktycznie istnieje, przybrało formę tak dalece odmienną od ziemskiego, że dla nas, ludzi, pozostać może wręcz nierozpoznawalne (i odwrotnie, my dla niego też), a nawet jeśli, to dogłębniejsze poznanie (jedno- lub obustronne) czy choćby klasyfikacja zapewne okazałyby się niemożliwe. Zatem międzyplanetarny kontakt nie nastą...

Krzyż zastępczy

I znów kroczy (k)raj nad Wisłą drogą krzyżową. Nie chodzi jednak o katolickie nabożeństwo wielkopostne, lecz o to, że po raz któryś w ciągu ostatnich minionych przeszło trzech dekad opinię publiczną ogarnęła debata na temat symboli religijnych, na czele oczywiście z krucyfiksami, w przestrzeni publicznej: urzędach, szkołach, szpitalach, itd. Dyskusje rozgrzewają media, fora internetowe oraz polityków, którzy mają zarąbistą okazję, by nabić sobie punktów przed zbliżającymi się wyborami do Europarlamentu. Z jednej strony padają argumenty, że krucyfiksów ani innej religijnej symboliki w miejscach publicznych zdecydowanie nie może być; powinny się one znajdować w świątyniach poszczególnych kultów, a jak ktoś chce, może sobie dekorować nimi ściany w swoim domu. Po stronie przeciwnej mnożą się deklarację, że „Krzyża ze ściany nie zdejmę”. Rację mają oczywiście wszyscy, którzy chcą świeckiej przestrzeni publicznej. Miejsce symboli religijnych rzeczywiście jest w świątyniach, kaplicach, i...

Zakupy Błaszczaka

Już w najbliższy poniedziałek Święto Wojska Polskiego (choć 12 października był swego czasu lepszą datą, ale to temat na inne rozważania), i z tej okazji dziś będzie notka odnośnie naszej armii. Którą niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość postanowiło najwyraźniej uczynić największą potęgą zbrojną Europy (na papierze przynajmniej). Oto Polska jest państwem, które w skali całego świata wydaje rekordowe kwoty na zakup nowego uzbrojenia, a konkretnie na zamawianie go. Sprzęt, który pozyskuje nasz nie-rząd, wystarczyłby dla sił zbrojnych takich państw, jak: Wielka Brytania, Niemcy i Francja… razem wzięte. Głównym dostarczycielem będzie, co ciekawe, Korea Południowa, bo tylko jej przemysł zbrojeniowy jest w stanie sprostać pod względem ilościowym i czasowym oczekiwaniom Kaczyńskiego tudzież jego ministra, Błaszczaka Mariusza, ksywa Płaszczak. Nawet Amerykanie złapali się podobno za głowę, dowiedziawszy o skali zbrojeń ich nieformalnej środkowoeuropejskiej kolonii. Do tego...

Zapowiedź strasznego roku

Nie ma co, fajnie się ten rok zaczął! Wojska USA mordują irańskich generałów, i to nader zasłużonych dla tego kraju, przy okazji pozbawiając życia wiele innych osób. Waszyngton wyraźnie dąży do wojny, która może być czymś zdecydowanie więcej niż tylko konflikt zbrojny między dwoma państwami. W Iranie krzyżuje się zbyt wiele interesów światowych mocarstw, z Chinami i Rosją na czele, a wydobywana tam ropa zasila zbyt wiele gospodarek, by ewentualny atak Stanów Zjednoczonych na państwo ajatollahów nie przerodził się w wojnę światową. Tak naprawdę, Trump swoją wojowniczą polityką wobec dawnej Persji realizuje (nieświadomie?) interesy dwóch krajów, i to bynajmniej nie swojego. Są to Izrael oraz Arabia Saudyjska. Oba, zwłaszcza oczywiście Izrael, pozostają z Iranem skonfliktowane, nadto Saudowie uważają go za konkurenta na światowym rynku ropy naftowej, no i rywalizują z nim o pozycję regionalnego mocarstwa. I zatem Izrael, i Arabia Saudyjska chciałyby się Persji pozbyć, a przynaj...