Wina umiarkowanych
Jutro 11 Listopada, czyli o cztery dni spóźnione (wobec faktów historycznych) Święto Niepodległości (czy jest sens świętować przejęcie – w niezbyt zresztą legalny sposób – władzy przez Józefa Piłsudskiego sto cztery lata temu, to inna sprawa, zwłaszcza, że nasze obecne państwo więcej ma wspólnego, szczególnie terytorialnie, z tym, które odrodziło się w latach 1944-45, aniżeli z tamtym, co powstawać zaczęło w roku 1918). Z tej okazji przedstawiciele nie-rządu oraz opozycji – zarówno realnej, jak i udawanej – samorządów, organizacji społecznych, służb mundurowych tudzież zwykli obywatele oddadzą się, o ile zechcą, patriotycznym uniesieniom. Niektórzy już się im oddają od kilku dni, na przykład podczas szkolnych akademii okolicznościowych. I wszystko byłoby w miarę okej, nawet pomijając fakt, że data święta z faktami historycznymi dotyczącymi odzyskania niepodległości zbyt wiele wspólnego nie ma… Niestety, spodziewać się należy, że jak co roku zrobi się naprawdę paskudnie. Od lat bowi...