Posty

Wyświetlam posty z etykietą pokój

Ważne spotkanie chińsko-chińskie

W polskich (czy raczej działających w Polsce) mediach niezbyt wiele się o tym mówiło, a tymczasem wieść to bardzo ważna i dobra. Oto Cheng Li-wun, przewodnicząca Kuomintangu z Tajwanu, czyli Republiki Chińskiej, (obecnie jest to tam partia opozycyjna, ale jedna z najważniejszych na scenie politycznej) odwiedziła Chińską Republikę Ludową. Na początek małe wyjaśnienie. Kuomintang to Narodowa Partia Chin. Powstała w 1912 roku, założył ją wybitny polityk i bojownik o wolność, Sun Jat-sen. To właśnie ona walnie przyczyniła się do obalenia cesarstwa i ustanowienia Republiki. Początkowo była socjalistyczna, z czasem przesuwała się coraz bardziej na prawo, w miarę, jak na popularności zyskiwali komuniści pod wodzą Mao Tse-tunga, wobec których Narodowa Partia Chin była opozycyjna. Niestety, podczas okupacji japońskiej (1937-45), która odznaczała się ludobójstwami i niesamowitymi okrucieństwami, ówczesny lider Kuomintangu, Czang Kaj-szek, olał walę z okupantem, skupiając się na zwalczaniu komu...

Pomarańczowe szaleństwo

Donald Trump, lokator Białego Domu, czyli prezydent imperium zła, wymyślił nową instytucję. Nosić ma ona nazwę Rada Pokoju, a jej celem ma być zarządzanie Strefą Gazy (oczywiście ku zadowoleniu izraelskich faszystów), choć zadania mogą wykroczyć poza ten obszar i dotknąć innych światowych kwestii. Zaproszonych zostało ponad sześćdziesięciu przywódców, w tym: car (formalnie prezydent) Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, dyktator Węgier Viktor Orban czy polski Alfons (serio!). Stałe członkostwo w owej Radzie Pokoju kosztować ma dane państwo miliard dolarów rocznie. Na razie nie wiadomo, czy Nawrocki przyjmie zaproszenie (zapłaciłby za to z naszych kieszeni, oczywiście); przeszkadza mu towarzystwo Putina. W każdym razie fakt, iż został zaproszony, świadczy o tym, że Trump uważa, nie bez racji, Polskę za swoją marionetkę, nieformalną kolonię USA. Którą (k)raj nad Wisłą rzeczywiście jest od 1989 roku. Rzecz jasna Rada Pokoju ma być pasem transmisyjnym interesó...

Rozmowy pokojowe

Kilka dni temu na Florydzie odbywały się rozmowy na temat pokoju w Ukrainie. Brały w nich udział delegacje ukraińska i amerykańska. Nie były one – jak twierdza nieoficjalne źródła zbliżone do ukraińskich – łatwe, acz, zdaniem Amerykanów, „produktywne”. W każdym razie, wypracowano plan pokojowy dla Ukrainy, który amerykańska delegacja ma dziś przedstawić w Moskwie. Tymczasem prezydent Zełenski odbywał wizytę w Paryżu, również walcząc na arenie dyplomatycznej o pokój dla swojego kraju. Co będzie dalej, zobaczymy. Osobiście mam nadzieję na zakończenie tej przeklętej wojny. Giną w niej najbiedniejsi – zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie – często z ulicznych łapanek, którzy nie mają szans wymigać się od służby wojskowej, czyli, nie oszukujmy się, bycia mięsem armatnim. A wszystko w interesie cara Putina, globalnych koncernów zbrojeniowych oraz paliwowych (przypomnijcie sobie, jak szalały ceny paliw na stacjach w lutym 2022 roku, zaraz po rosyjskiej agresji – potrafiły zmieniać się dosłownie...

Pokój ekstremistyczny

W Bristolu (miasto w Wielkiej Brytanii, gdyby ktoś nie wiedział) kilka dni temu aresztowana została osiemdziesięciotrzyletnia kobieta, była pastorka. Całkiem możliwe, że usłyszy zarzut terroryzmu albo politycznego ekstremizmu. Dlaczego? Ano, stała sobie na ulicy z transparentem nawołującym do zakończenia ludobójstwa w Gazie. Nie, nie było na nim żadnych antysemickich treści, jedynie wezwanie do tego, by nie mordować więcej ludzi. Ale to wystarczyło, aby starszą panią zwinąć. Jest bowiem „niebezpieczną ekstremistką”, „zwolenniczką Hamasu”, osobą „popierającą terroryzm”. Takich dożyliśmy czasów. Jeśli ktoś sprzeciwia się masowym zbrodniom popełnianym w różnych miejscach świata – na przykład właśnie w Palestynie, choć nie tylko – może zostać aresztowanym i osądzonym przez aparat represji i nadzoru swojego państwa. W Niemczech za taką postawę liczyć się trzeba z pobiciem przez mundurowych, a także deportacją (jeśli jest się obcokrajowcem). Czarne listy i deportacje osób wzywających do p...

Hasło niepodległości i pokoju

Premier Izraela, niejaki Binjamin Netanjahu (polskiego zresztą pochodzenia, co reszcie Polaków nie przynosi zaszczytu), stwierdził, że hasło WOLNA PALESTYNA! jest współczesnym odpowiednikiem HEIL HITLER! Oczywiście jest to kompletna bzdura, innymi słowy – faszystowska, syjonistyczna propaganda. Palestyńczycy, w odróżnieniu od szurniętego austriackiego malarza, nie chcą zabijać Żydów. Wiem, ponieważ znam przedstawicieli tej nacji. Nawet Hamas, organizacja wszak radykalna, w swoich dokumentach stanowczo odcina się od antysemityzmu. Uwolnienie Palestyny spod izraelskiej okupacji wcale nie będzie też oznaczało nowego Holocaustu Żydów (o ile oczywiście izraelscy kolonizatorzy są Żydami, bo wcale to takie pewne nie jest). Część ludności kolonizacyjnej wróci do swoich ojczyzn, część zostanie w Palestynie, w pokojowych relacjach z arabskimi sąsiadami. Jasne, łatwe to zdecydowanie nie będzie, ale szansy na takie rozwiązanie zdecydowanie nie należy przekreślać. No właśnie, wyzwolenie spod o...

Po dobrej stronie

To, co dobre, dotarło wreszcie do Polski. Mowa o studenckich wystąpieniach w sprawie Palestyny, osoby uczestniczące w których domagają się zakończenia ludobójstwa i uwolnienia tego kraju. Na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczęła się w miniony weekend akcja „Okupacja Dla Palestyny”; nazwa nawiązuje oczywiście do działań studentów najpierw z USA, a później innych państw zachodnich. Podobne demonstracje zorganizowali żacy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wcześniej był list otwarty w sprawie niepromowania Izraela, popełniającego wszak straszliwą masową zbrodnię (wzbudził liczne kontrowersje). Rzecz jasna, nie jest tak, że dopiero teraz polskie społeczeństwo = a przynajmniej jego świadoma część – otworzyło oczy i przyłączyło się do wspierających Palestyńczyków działań przeprowadzanych na całym świecie. Odkąd w październiku ubiegłego roku Izrael rozpoczął krwawe swe dzieło, także w (k)raju nad Wisła trwały demonstracje pokojowe (tej w stolicy usiłował zakazać rzekomo demokratyczny prezyde...

Przed długim weekendem

Jako, że jutrzejszej notki z przyczyn czasowych prawdopodobnie nie będzie (za co serdecznie z góry przepraszam), chciałbym Wam już teraz, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy mojego bloga, złożyć życzenia świąteczne. Jeśli zatem celebrujące nadchodzące święta, życzę Wam tego, aby upłynęły one w zdrowiu, spokoju i relaksie. Jeżeli zaś ich nie celebrujecie, życzę Wam dokładnie tego samego na długi weekend. Nie potrzeba przecież religijnej otoczki, aby wrzucić na luz i odpocząć sobie. Światu życzę pokoju – w szczególności Gazie i całej Palestynie, Ukrainie, Rosji (tzn. jej społeczeństwu, nie władzom i oligarchom), Syrii, Jemenowi i wszelkim innym miejscom, gdzie trwają wojny, ludobójstwa, czystki etniczne oraz im podobne tragedie. Ludziom pracy życzę końca wyzysku i uzyskania godnych warunków życia. Kapitalizmowi życzę oczywiście upadku, podobnie jak imperialistycznym prawicowym władzom w poszczególnych państwach. Kandydatkom i kandydatom Lewicy życzę jak najlepszych wyników ...

Polska, Europa, Chiny, współpraca

W ambasadzie Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie odbyło się spotkanie polsko-chińskie na temat współpracy, głównie gospodarczej, ale nie tylko. Stronę nadwiślańską reprezentowali: prof. Grzegorz Kołodko (najwybitniejszy polski ekonomista, specjalista m. in. od gospodarki Państwa Środka, a zarazem były wicepremier ), Janusz Piechociński (też były wicepremier), prof. Bogdan Góralczyk (ambasador) , Radosław Pyffel, Sylwester Szafarz, Piotr Gadzinowski (eksperci ds. międzynarodowych), Marek Traczyk i Andrzej Ziemski (dziennikarze). Strona chińska: Wu Hailong (prezes Chińskiego Stowarzyszenia Dyplomacji Publicznej), pani Jang Yu (specjalna przedstawicielka MSZ ds. Współpracy Chiny-CEE ) , profesor Zhao Gang (wiceprezydent Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych), Li Ruiyu (ekspert ds. międzynarodowych), Tian Yuhong (dziennikarz). Dyskusja, jako się rzekło, dotyczyła relacji polsko-chiński na poziomie przede wszystkim gospodarczym. Zastanawiano się chociażby, czy współpraca między obu k...

Xi i świat

Popłoch (w Polsce i nie tylko) zapanował wśród politycznych oraz medialnych marionetek Waszyngtonu. Oto Xi Jinping, Przewodniczący (prezydent) Chińskiej Republiki Ludowej, spotkał się w Moskwie z Władimirem Putinem, prezydentem Federacji Rosyjskiej. A wcześniej widział się z Aleksandrem Łukaszenką, prezydentem Białorusi. Owe spotkania przywódcy Chin skłaniają rozlicznych komentatorów do snucia – przeważnie raczej idiotycznych – teorii spiskowych, wedle których Xi Jinping i Władimir Putin już za dzień czy dwa zasypią świat atomówkami. Mówiąc krótko, rozkręca się propagandowe straszenie Chinami oraz (trwającym przecież od dawna) sojuszem chińsko-rosyjskim. Zapominają przy tym głosiciele kasandrycznych przepowiedni, iż Xi Jinping niby to wspiera Rosję, ale zarazem daje liczne sygnały, że wojna rosyjsko-ukraińska powinna zostać jak najszybciej zakończona. Antychińscy propagandyści jakoś też nie wspominają, że w ostatnich miesiącach przewodniczący spotykał się również z przywódcami wielu ...

Najlepsze prezenty mikołajkowe

Dziś 6 grudnia, czyli Mikołajki, wspomnienie (świętego w katolicyzmie i prawosławiu) Mikołaja, biskupa Miry (miasto w dzisiejszej Turcji), żyjącego i działającego na przełomie III i IV wieku naszej ery. Historycy nie są zgodni, czy był on postacią realną, czy też mityczną – pierwsze przekazy na jego temat pochodzą z VI wieku, co przechylałoby szalę na stronę mitu – niemniej jego świąteczne upamiętnienie wzięło się ze szczodrości, jaką miał przejawiać. Biskupa Mikołaja można by bezproblemowo uznać za jednego z protoplastów komunizmu, rozdawał bowiem swój majątek ubogim, wykupywał więźniów skazanych na śmierć czy finansował posagi niezamężnym dziewczętom, które, gdyby nie wyszły za mąż, skończyłyby jako prostytutki. Ile w tym prawdy, ile legendy, nie rozstrzygam, niemniej postać Mikołaja zapoczątkowała tradycję obdarowywania się prezentami. Bardzo miłą i godną szacunku, rzecz jasna. Jakie zatem są najlepsze prezenty z okazji Mikołajek? Oto kilka z nich: 1) Pokój na świecie – koniec z ...

Iwan i Marta

Iwan jest Rosjaninem mieszkającym w Polsce, do której przeprowadziła się jego rodzina, gdy miał trzynaście lat. W tym roku napisał maturę, oczywiście polską. Jest dysydentem. Jak sam twierdzi (na swoich wpisach w portalach społecznościowych chociażby), ma wielu przyjaciół w Ukrainie i sprzeciwia się trwającej od lutego wojnie (a raczej obecnej jej fazie, konflikt ów zbrojny zaczął się wszak w roku 2014). Ażeby zademonstrować swój sprzeciw wobec niej, wybrał się na manifestację pod rosyjską ambasadą w Warszawie. A tam… Przemawiała Marta Lempart, liderka Strajku Kobiet. I jechała równo – oraz bardzo wulgarnie; są nagrania w internecie, warto obejrzeć – po Rosjanach. Nie, nie po carze Putinie i jego bojarach, nie po wojsku czy najemnikach z Grupy Wagnera, nie po oligarchach tudzież propagandystach, lecz po obywatelach Rosji, którzy, zdaniem pani Lempart, nic nie robią, nie protestują, nie walczą, a uciekać zaczęli, kiedy wdrożono częściową mobilizację. Liderka Strajku Kobiet miała dla ni...

Franek i wojna

Wielka krytyka płynie w kierunku papieża Franciszka, głównie ze środowisk lewicowych i liberalnych, nie tylko z Polski, ale też z wielu innych państw. I nie chodzi o to, że jego walka z kościelną pedofilią straciła impet, jaki wykazywała na początku pontyfikatu, reformy Watykanu utknęły w głębokim mule, papieska tolerancja wobec osób LGBT okazała się mniejsza, niż początkowo się wydawało (identycznie zresztą, jak rzekome poszanowanie dla praw kobiet), a skromny styl życia zdążył się przez te wszystkie lata znudzić nawet fanom. Franciszek nagrabił sobie oto wyjątkowo niejednoznacznym stosunkiem wobec obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej; liczni krytycy oskarżają go wręcz o stanie po stronie Putina, a przynajmniej o bycie jego pożytecznym idiotą. Może jest w tym pewna przesada… ale sporo racji też. Otóż, od początku obecnej fazy konfliktu (trwa on, przypominam, od 2014 roku), czyli od momentu wkroczenia wojsk rosyjskich do Ukrainy, papież nie nazwał rzeczy po imieniu (agresja, inwazja,...

Możliwość pokoju

Media głównego nurtu przeżywają tragedię – zarówno te PiS-owskie, jak i rzekomo „wolne”. Nie będzie bowiem wojny Rosji z Ukrainą, a przynajmniej wszelkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują (aczkolwiek sytuacja cały czas pozostaje napięta, o czym więcej w dalszej części tekstu). A tak niewiele do tego brakowało; brytyjskie brukowce podawały nawet, powołując się na informacje JAKOBY wywiadowcze (tak, bo szpiedzy pierwsze, co robią, to zanoszą zdobyte dane do szmatławych redakcji – ha, ha, śmiechu warte, głupota ludzka jest porażająca), datę i godzinę wkroczenia armii wrednych Moskali do naddnieprzańskiego państwa. Tymczasem prawdopodobnie nic z tego. Oddziały rosyjskie, niektóre przynajmniej, wycofują się spod granicy z Ukrainą do miejsc stałego stacjonowania. Oficjalnie dlatego, że zakończyły się – stanowiące formalny powód ich przesunięcia na tereny przy owej rubieży – organizowane przez Rosję i Białoruś manewry Zamieć 2022… choć należy przypuszczać, że swoje zrobiła też rozmow...

Kim i Donald

Donald Trump, prezydent USA, który niedawno o mało nie wywołał konfliktu zbrojnego z Iranem (co mogłoby łatwo przerodzić się w III wojnę światową, i bynajmniej tu nie przesadzam), tym razem zrobił coś potencjalnie dobrego. Oto, jak zwykle na Twitterze, zapowiedział, że chciałby spotkać się po raz trzeci z Kim Dzong Unem, przywódcą Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (czyli Korei Północnej, oczywiście), ot, tak, żeby uścisnąć sobie dłonie i podtrzymać kontakty. Ze strony północnokoreańskiej nadeszła jak najbardziej pozytywna odpowiedź, toteż dyplomacje obu krajów zaczęły na szybko przygotowywać takie spotkanie. No i doszło do niego, kiedy Trump wracał z Japonii. Zatrzymał się na granicy między obu państwami koreańskimi, biegnącej wzdłuż trzydziestego ósmego równoleżnika, w strefie zdemilitaryzowanej. Po drugiej stronie tegoż równoleżnika czekał już Kim Dzong Un. Obaj politycy podali sobie ręce, po czym Kim zaprosił Trumpa na swoją stronę. Amerykański prezydent przekroczył...

Imam w kościele

Dzisiaj będzie pozytywnie i optymistycznie. Za sprawą, co ważne, przedstawicieli dwóch religii: islamu i katolicyzmu. Oto szajch Osman Sharubutu, pełniący obowiązki muftiego lider społeczności muzułmańskiej w Ghanie, pod koniec kwietnia ukończył sto lat (szacun!). Z tej okazji wybrał się… na mszę do lokalnego kościoła katolickiego. Tam serdecznie powitał go proboszcz Andrew Campbell. Obaj duchowni sfotografowali się przed ołtarzem, a ich zdjęcia wywołały furorę w internecie. Część muzułmanów z Ghany skrytykowała Osmana Sharubutu za wzięcie udziału w obrzędach chrześcijańskich, większości jednak spodobało się jego postępowanie, czyli udział w dialogu i budowie pokoju między religiami. Nie wiem, jak na wydarzenie zareagowali lokalni katolicy, mam jednak nadzieję, że i im spotkanie imama z proboszczem przypadło do gustu . Rzecznik tego pierwszego w rozmowie z BBC zakomunikował: „ Imam zmienia narrację o islamie z religii pełnej niegodziwości, konfliktów, religii nienawiści do i...

Hucpa pod jankeski dyktat

Dziś w Warszawie rozpoczyna się dwudniowa konferencja bliskowschodnia, niby na polskiej ziemi, ale w istocie amerykańska. Niestety, dla naszego państwa będzie ona nader szkodliwa, a przy tym zagrażająca naszemu bezpieczeństwu, gdyż doprowadzić może do eskalacji trwających obecnie konfliktów zbrojnych i do wybuchu nowych. Bardzo nie spodobała się ona w Unii Europejskiej, gdyż stanowi wyłom z jej polityki w tym zakresie; część państw unijnych przyśle jedynie mniej znaczących (chodzi oczywiście o pełnione urzędy) przedstawicieli, tylko zresztą dlatego, że owej „imprezy” tak całkowicie zignorować nie mogą. Zabraknie Iranu (o którym wszelako będzie się debatowało; trudno się dziwić, że władze tego państwa są wściekłe na Polskę za udostępnienie terenu pod konferencję), Palestyny (a przecież jest to jeden z punktów zapalnych na Bliskim Wschodnie) oraz Syrii. Oficjalnym celem spotkania jest debata na temat pokoju na Bliskim Wschodzie (czy raczej tego, jak go zaprowadzić), faktycznym...

Dobre wieści ze świata

Dobrych wiadomości dociera do nas stosunkowo mało. W sumie nic dziwnego – media zarabiają głównie na tych złych; zastanawiam się, czy to dlatego, że skoro nasz gatunek jest barbarzyński z natury ( vide filozofia Roberta E. Howarda wyrażona w opowiadaniach o Conanie z Cimmerii), lubimy obserwować nieszczęścia i tragedie spadające na bliźnich, do czego kapitalistyczny rynek po prostu się dostosowuje. A tragedia w postaci wywalenia Polski z Unii Europejskiej może już wkrótce nas wszystkich dotknąć; pewien zerowy minister właśnie nas do niej przybliżył… Żeby zatem poprawić nastrój Wam i sobie, napiszę dziś o kilku pozytywnych wydarzeniach, jakie rozegrały się w minionych tygodniach na świecie. I tak: Papież Franciszek spotkał się z imamem al-Tayyibem z uniwersytetu al-Azhar. Owa kairska teologiczna uczelnia muzułmańska uchodzi za „najbardziej renomowaną instytucję oświaty islamu sunnickiego”, natomiast imam al-Tayyib to jeden z największych autorytetów społeczności muzułmańskiej....