Posty

Wyświetlam posty z etykietą zmiany

Zero nadziei powyborczych

Jak wiemy, w najbliższą niedzielę druga tura wyborów prezydenckich. Zmierzą się w niej: Karol Nawrocki – PiS-owski sutener, gangster, bramkarz, kibol, fanatyk religijny i jawny faszysta – oraz Rafał Trzaskowski – rzekomy demokrata, a w realu przeciwnik praw człowieka (prawa do azylu na przykład), który nie brzydzi się faszyzmem, zmuszaniem kobiet do rodzenia dzieci z gwałtu, przemocą wobec dzieci i prześladowaniem osób LGBT+ (gdy się tym wszystkim brzydził, nie wypiłby piwa z Mentzenem, ani nawet by z nim nie rozmawiał). Jasne, Rafał Trzaskowski jako osoba prezentuje zdecydowanie wyższy poziom cywilizacyjny od rywala, ale za oboma stoi ten sam polityczny układ, czyli klerykalna prawica postsolidarnościowa, pozornie podzielona na PO i PiS, coraz mocniej przechylona w brunatną stronę. Nie tylko jednak to sprawia, że z niedzielnymi wyborami trudno wiązać nadzieję na lepszą Polskę. Niezależnie od tego, kto wygra, (k)raj nad Wisłą się nie zmieni… chyba, że na gorsze. Nadal popełniana b...

Rozsądek zakutego łba

Przyznam, że śmieszy mnie, kiedy medialne (często zaliczane również do intelektualnych) elity – zazwyczaj pragnące uchodzić za „liberalne”, „nowoczesne” (ostatnio partia o tej nazwie kojarzy mi się ze szmalcownictwem w Łodzi, ale to inna sprawa), „fajne”, a niekiedy wręcz „postępowe”, mówią o zdrowym rozsądku. Najczęściej dochodzi do tego wówczas, gdy temat wywiadu czy innej dyskusji bądź debaty schodzi na zmiany, jakie zachodzą w społeczeństwie, świadomości, a co za tym idzie, języku polskim. Wówczas to osoby przedstawicielskie (oho, już byłaby obraza z ich strony!) tychże elit, czy raczej elitek, lamentują nad „poprawnością polityczną” (najczęściej oczywiście „lewacką”), która zabrania im mówienia „nienormalny(a)” o osobie w spektrum autyzmu, „Murzyn” (słowo uznane za obraźliwe) o człowieku czarnoskórym, „zdechł” o śmierci psa lub innego zwierzęcia (czyli istoty ludzkiej też, wszak zwierzętami jesteśmy), itd. Elity apelują w takich sytuacjach o zdrowy rozsądek, „bo przecież kiedyś...

Zmienianie na siłę

Włącza człowiek telewizję, radio, loguje się do internetu, otwiera gazetę bądź czasopismo, albo po prostu idzie ulicą… i nieustannie atakowany jest różnymi reklamami, spośród których znaczna część dotyczy środków na odchudzanie, szamponów w cudowny sposób zapobiegających łysieniu, jakichś specyfików na lśniącą skórę tudzież innych tego typu paści. Że nie wspomnę o markowych ciuchach i obuwiu, które nadają podobno wygląd bóstwa w greckiej mitologii (Pana na przykład?). Półki księgarskie (biblioteczne pewnie zresztą też) uginają się pod ciężarem najróżniejszych poradników i książeczek motywacyjnych, które uczą nas, jak być lepszymi, sprawniejszymi, odważniejszymi, silniejszymi… Materiały przekazujące tę „wiedzę” wypełniają oczywiście poszczególne internetowe social media; najczęściej informują, że „wszystkie problemy są TYLKO w twojej głowie” (problem osoby, która ma otwarte złamanie kończyny, też jest TYLKO w jej głowie? Albo kogoś dogorywającego na raka? Albo palestyńskiego dziecka ...

Windykacja zaufania

No i mamy – Donald Tusk po raz kolejny zostaje premierem. Z ustrojowego punktu widzenia jest to zdrowe, gdyż stanowisko owo pełnić powinien lider zwycięskiej lub największej formacji koalicyjnej, a jest nim właśnie pan Tusk. Z drugiej wszelako strony, chciałoby się, ażeby na czele rządu stanął wreszcie ktoś, kto nie jest zacofanym mentalnie o kilkaset lat dziadersem (odnosi się to do stanu umysłu i świadomości, NIE do wieku, przypominam!), lecz ma postępowe poglądy i świeże spojrzenie na Polskę oraz świat. No, ale na to jeszcze poczekamy… Do nowego gabinetu – który, ze względu na bodaj dotąd niespotykaną rozpiętość ideologiczną, można określić mianem Prawolewu – weszła również Lewica. Jeden z jej liderów, Włodzimierz Czarzasty, stwierdził, iż jego ugrupowanie obdarza Donalda Tuska „olbrzymim kredytem zaufania”. Nader trafnie, trzeba przyznać. A biorąc pod uwagę, KOMU ów kredyt zostaje udzielony, Lewica winna być przygotowana do przeprowadzenia procedury windykacyjnej, i to bezwzglę...

Lekki wiaterek optymizmu

Społeczny projekt ustawy o powszechnym dostępie do in vitro refundowanego z budżetu państwa (czyli jednego z rozwiązań medycznych, jakie powinny być standardem w europejskim państwie) trafił do Sejmu i, mimo paskudnych dźwięków wydawanych przez prawackich, katolickich fanatyków z Konfederacji tudzież Bezprawia i Niesprawiedliwości, przeszedł pierwsze czytanie. Pozostaje mieć nadzieję, że akt ów prawny przejdzie całą ścieżkę legislacyjną i zacznie obowiązywać, a klerykałowie – zarówno z PiS-u oraz Konfederacji, jak też ci z PO, Polski 2050 czy PSL-u – nie wykastrują go po drodze, upychając w nim jak najwięcej kościelnych postulatów, choćby oficjalnie po to, by zadowolić Dudę Andrzeja. Może się mylę, ale nadzieje te nie wydają się tak całkiem płonne. Koalicja PO-PSL, pod koniec swojej ostatniej kadencji, wprowadziła podobną reformę, niestety, szybko skasowaną przez Bezprawie i Niesprawiedliwość po dorwaniu się przez nie do władzy. Tyle, że premierką była wówczas nieszczególnie (jak na...

Święto wielkich zmian

Dziś 22 lipca, czyli rocznica – w tym roku wypada akurat siedemdziesiąta ósma – opublikowania odezwy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (utworzonego przez polskich polityków na emigracji w Związku Radzieckim i stanowiącego organ władzy na ziemiach polskich wyzwolonych spod hitlerowskiej przez Armię Czerwoną i idące ze Wschodu Wojsko Polskie), znanej jako Manifest Lipcowy. Formalnie ogłoszono go właśnie 22 Lipca 1944 r. w Chełmie, w praktyce wydano go dwa dni wcześniej w Moskwie, a podpis pod nim złożył Józef Stalin. Rocznicę jego ogłoszenia w okresie poprzedniego ustroju obchodzono jako główne święto państwowe; nic dziwnego, skoro ukazanie się Manifestu jak najbardziej uznać można za symboliczny początek odradzania się naszego państwa po II wojnie światowej. Po przejęciu władzy i zmianie ustroju na parlamentarny, a systemu społeczno-ekonomicznego na barbarzyński kapitalizm, solidaruchy zniosły święto 22 Lipca, zastępując je 11 Listopada; szkoda, bo zdecydowanie lepiej świętować...

Nowy świat

Już wkrótce stuknie nam rok z pandemią koronawirusa. Polska, Europa czy USA radzą sobie z nią bardzo źle; za sprawą to zaostrzanego, to częściowo znoszonego lockdownu zaraza nie ustaje, a wręcz szerzy się coraz bardziej, uderzając w nas kolejnymi „falami”, sam zaś paskudny mikrob mutuje, przybierając zapewne coraz groźniejsze formy. Za to Australia, Nowa Zelandia, Daleki Wschód, a nawet niektóre państwa afrykańskie (Ghana dla przykładu) poradziły sobie z walką z COVID-19 o wiele skuteczniej niż nasza część świata… Cóż, za to, że koronawirusem wciąż zarażają się kolejni ludzie, spośród których część umiera, winić możemy przede wszystkim rządzących nami – lub nie-rządzących – polityków, których opanowała najwyraźniej zaraza głupoty i niekompetencji. I nie tylko o polskich PiS-owców tu chodzi, ale o władze większości państw europejskich… W każdym razie, zarówno sama pandemia, jak i związane z nią obostrzenia doskwierają nam coraz bardziej. Końca tego wszystkiego nie widać, a ludzie mają ...

Problemy króla Kulla

Do moich ulubionych pisarzy, takich, co w największym stopniu wpłynęli na kształt mojej własnej twórczości literackiej, zalicza się Robert E. Howard (1906-1936), jeden z najwybitniejszych autorów amerykańskich, a przy okazji współtwórca gatunku fantasy. Jego dzieła (w zdecydowanej większości opowiadania) cechowały się wspaniałym, mrocznym klimatem, brutalnością, bardzo szybką narracją, charakterystycznym doborem słownictwa, a także nader ciekawymi bohaterami (o czym za chwilę). W dojrzalszym okresie swojej twórczości rozwijał Howard nad wyraz interesującą – i ogromnie pesymistyczną – filozofię dotyczącą bezsensu życia oraz konfliktów między barbarzyństwem a cywilizacją… i upadku tej ostatniej. Najsłynniejszym bohaterem wykreowanym przez Howarda był Conan z Cimmerii, popularnie znany Conanem barbarzyńcą. Oprócz niego na kartach opowiadań Howarda pojawiał się też walczący ze złem purytanin Solomon Kane, Pikt Bran Mac Morn czy też król Kull. I ten ostatni będzie punktem wyjścia do ...