Kandydaci dla idiotów
Już w najbliższą niedzielę, 9 czerwca, wybory do Parlamentu Europejskiego. Poszczególne zatem ugrupowania prowadziły, a konkretnie do piątku włącznie wciąż prowadzą, swoje kampanie, w Polsce jak zwykle olane przez media głównego nurtu (skupiają się one na elekcjach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych, o tym natomiast, że te europejskie są co najmniej równie istotne, radośnie zapominają, a raczej fakt ów ignorują). Normalne partie i koalicje, do których zaliczam Lewicę, KO i od biedy Trzecią Drogę, przedstawiają swoje pomysły na rozwój Unii Europejskiej i Polski w jej strukturach. Koncepty to lepsze lub gorsze, różnych też spraw dotyczące, niemniej łączy je euroentuzjazm, rozumiany jako poszanowanie faktu, iż Rzeczypospolita jest członkiem Unii Europejskiej, a rozwój naszego państwa zależy od unijnej kondycji gospodarczej, politycznej, społecznej, itd. Wszelako startują też kandydaci eurosceptyczni. Wielu ich jest w komitecie Bezprawia i Niesprawiedliwości z przystawkami...