Podwójne standardy oburzenia
Kilka dni temu w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej papież Franciszek powiedział: „Kiedy widzisz, że jesteś pokonany, że sprawy nie układają się dobrze, musisz mieć odwagę negocjować (…). Najsilniejszy jest ten, kto patrzy na sytuację, myśli o ludziach, ma odwagę białej flagi i negocjuje”. Chodziło mu po prostu o to, że Ukraina powinna się poddać i zaprzestać dalszej obrony przed Rosją. Media (nie wiem, jak zagraniczne, ale polskie prawie wszystkie) zaskowyczały z oburzenia, podobnie jak liczni internauci. Pojawiła się cała masa postów nie tyle krytykujących, ile wylewających pomyje na głowę Kościoła katolickiego i władcę absolutnego najmniejszego państwa świata w jednej osobie. W sumie, trudno się dziwić; Franio w dziedzinie owej wojny znów się skompromitował. Jego wypowiedzi, niby to nawołujące do pokoju, w praktyce wprost wskazują, iż stoi on po stronie agresora. Jednakże w tym całym oburzeniu widać podwójne standardy. Otóż, ci, co wkurzają się na Frania, zdają się nie dostrz...