Posty

Wyświetlam posty z etykietą dziecko

Rzecz o pewnym buddyście

No i znowu wybuchł nam w ostatnich dniach skandal z religią w tle. Tym razem chodzi o buddyzm, konkretnie buddyzm tybetański, a ściślej rzecz ujmując, o jego przebywającego na emigracji przywódcę, czyli Dalajlamę XIV. Człowieka uchodzącego za sympatycznego, dla wielu ludzi (niezależne od pochodzenia i religii) pozostającego autorytetem moralnym tudzież politycznym, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Otóż, doszło do naprawdę paskudnej sytuacji, kiedy to Dalajlama XIV, człowiek w wieku dość podeszłym, pocałował chłopca w usta i kazał mu… ssać swój język. Molestowanie seksualne dziecka, przykład wręcz podręcznikowy. Oczywiście, od razu uruchomiła się armia krytyków – w większości będących intelektualistami – którzy zaczęli podnosić, jaką to krzywdę lider buddyzmu tybetańskiego uczynił dziecku, dlaczego było to obrzydliwe, i dlaczego absolutnie nie powinien był tego robić. Jednocześnie podnieśli głosy obrońcy Dalajlamy – również intelektualiści – którzy z kolei stwierdzili, że facet się pr...

Kaszel biednego dziecka

Naukowcy ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) przebadali ponad 3,2 tys. uczniów podstawówek w Województwie Śląskim. I co im wyszło? Ano to, że dzieci z rodzin o niższym statusie społeczno-ekonomicznym częściej chorują na astmę i inne schorzenia układu oddechowego. Częściej niż u nieco zamożniejszych kolegów i koleżanek występuje u nich przewlekły kaszel i świszczący oddech. Powód? Oczywiście ubóstwo; niekoniecznie nawet skrajne. Problem zaczyna się już w okresie płodowym, choćby dlatego, że przyszła mama musząca oszczędzać na wszystkim spożywa tanie jedzenie kiepskiej jakości i zażywa mniej witaminy D (tak, ceny tego typu preparatów też poszły ostro w górę i nie zamierzają się zatrzymać), co negatywnie przekłada się na odporność jej dziecka; mówiąc prosto, po narodzeniu będzie ono bardziej chorowite. Dalej, im mniejsza zamożność, tym gorsze dla zdrowia warunki życia. Tanie i często zużyte odzież i obuwie nie zapewniają dostatecznej ochrony przed chłodem, co oczywiście sprzyja...

Upadek mitu

Nie jestem warszawiakiem, stolicę odwiedziłem jak dotychczas trzy razy w życiu. Niemniej jednak pamiętam euforię, jaką przed dwoma laty wywołał wybór Rafała Trzaskowskiego na jej prezydenta (choć jedynym sensownym kandydatem w wyborach samorządowych był w wówczas Andrzej Rozenek) z PO. Bo kandydat liberalny, postępowy, wykształcony i oczytany. Tak przynajmniej o nim mówiono, a on sam wizerunek ów podtrzymywał, nawet po wygraniu wyborów. Sprzeciwiał się oto pan Trzaskowski (niestety, głównie słownie) marszom nacjonalistów i neonazistów, fajerwerki na Sylwestra zastąpił pokazami laserowymi (wspaniale, ale wielu samorządowców tak robi, nawet w małych miejscowościach), chwalił się swoją miłością do książek (piękna cecha, nie powiem, sam taką miłość wszak żywię)… A ostatnio wszystko to radośnie się zawaliło. Do pana prezydenta Warszawy przyszła oto para lesbijek z dzieckiem. Zawnioskowały, by nadać potomkowi numer PESEL i dowód tożsamości. I co? Rafał Trzaskowski odmówił, pr...