Posty

Wyświetlam posty z etykietą umiejętności

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Dobry pomysł

Dyrektorka jednej ze szkół w Bielsku-Białej stwierdziła, że lepiej niż nazw afrykańskich jezior, byłoby uczyć dzieci robienia śniadań. Innymi słowy, znacznie ważniejsze z edukacyjnego punktu widzenia jest przekazywanie umiejętności praktycznych, niż wpajanie encyklopedycznych informacji, które w naszych czasach z łatwością można pozyskać (źródeł jest wszak pod dostatkiem, z dostępem do nich też problemu nie ma), a i tak, jeśli nie będą pożytkowane, szybko zostaną zapomniane. W pełni się z tym zgadzam. I nie ja jeden, gdyż podobne głosy od lat wielu dochodzą ze strony ludzi znacznie ode mnie mądrzejszych, czyli specjalistów od systemu oświaty. Dobrze, że wśród kadry nauczycielskiej też są osoby, jakie mają tego świadomość. Cóż, z całym szacunkiem dla geografii Afryki, o takiej na przykład Tanganice nie myślę zbyt wiele, za to przyrządzeniu oraz zjedzeniu śniadania – w moim przypadku oczywiście wege – poświęcam uwagę każdego poranka. Ktoś powie, że posiłki każdy sobie przyrządzi, ...

Szacunek dla robotnika

Wychodząc w godzinach przedpołudniowych na spacer z czworonożnym przyjacielem, często natykam się na ekipę śmieciarzy. Jedni opróżniają duży osiedlowy pojemnik na śmiecie, inni zajmują się mniejszymi koszami, rozlokowanymi przy blokach mieszkalnych. Mam dla tych ludzi ogromny szacunek. Praca to ciężka, może być szkodliwa dla zdrowia, a przede wszystkim bardzo odpowiedzialna i potrzebna. Wszyscy bowiem – poza ewentualnie degeneratami lubiącymi tkwić w syfie – chcemy żyć w czystej okolicy. A żeby utrzymać czystość, potrzebni są do tego wykwalifikowani ludzie. Podobnie jest ze wszystkimi innymi robotnikami – naprawdę ich szanuję. Z jednej strony jest to szacunek dla ich wysiłku, pracy, umiejętności, kwalifikacji zawodowych… Tak, robotnik zajmujący się wyspecjalizowanymi zadaniami typu naprawa urządzeń mechanicznych lub elektronicznych, wymiana opon, remonty budowlane, fryzjerstwo, itd., musi mieć naprawdę solidną wiedzę oraz zaiste ogromny zakres umiejętności. Kiedyś pisałem, że tacy ...