Posty

Wyświetlam posty z etykietą zwyczaje

Szał zakupów

Wielkimi krokami zbliżają się święta mylnie zwane Bożym Narodzeniem (tak naprawdę są to Solstycja lub słowiańskie Szczodre Gody). Już za tydzień pierwsza w historii – dzięki Lewicy, dodajmy – ustawowo wolna od pracy Wigilia. A tymczasem od dłuższego już czasu trwa (przynajmniej tak nam wmawiają kapitalistyczni propagandyści) świąteczny szał zakupów, o którym wspomniano nawet… w prognozie pogody w jednej z największych polskich stacji telewizyjnych. Bo wiadomo, skoro święta (każde), to trzeba kupować, kupować, kupować… Już to prezenty, już to żywność, której człowiek nie jest w stanie przejeść, już to nowe sprzęty AGD, już to elektronikę, a i nowy samochód by nie zaszkodził. Nieważne, czy sami wykazujemy zakupową chęć, czy też nie, reklamy bombardują nas na każdym kroku, wręcz wmuszając różne towary, sprzedawane po jakoby promocyjnych cenach. Natarczywi robią się też telemarketerzy. Cóż, nic dziwnego, skoro Boże Narodzenie (no dobra, zostańmy już przy tej nazwie) to chyba najbardz...

Pusty talerz

Jedną z polskich bożonarodzeniowych tradycji jest kładzenie na stole w czasie wieczerzy wigilijnej dodatkowego, pustego talerza. Według ugruntowanego przekazu, przeznaczony on jest do nakarmienia Chrystusa pod postacią zbłąkanego wędrowca, który przyjść może do naszego domu. Mówiąc prościej i cokolwiek odchodząc od treści religijnych, jest to symbol naszego humanitaryzmu (jakże często rzekomego, na pokaz jedynie). Tak naprawdę jednak pierwotny sens owego zwyczaju był zupełnie inny. Jak większość tradycji bożonarodzeniowych, także i ustawianie pustego talerza na stole wywodzi się z pogaństwa (w Bożym Narodzeniu de facto bardzo niewiele elementów jest chrześcijańskich, ale to temat na inne rozważania), konkretnie, z religii prasłowiańskiej. Nasi oto przodkowie, wyznający Peruna, Welesa, Światowida i im podobne bóstwa, wierzyli, iż żywi ludzie obcują z duchami przodków; te miały odwiedzać domostwa żyjących w liczne dnie i noce – jedną z takich okazji było przesilenie zimowe. Dla nich to...

Uczmy naszej mitologii

Nie wiem, jak teraz, ale za moich szkolnych czasów na lekcjach języka polskiego omawiana była mitologia Greków i Rzymian. Z reguły analizie poddawano jej opracowanie autorstwa Jana Parandowskiego, bardzo dobre, acz mocno ugrzecznione pod względem seksualnym. Nigdy nie miałem nic przeciwko temu, zawsze bowiem lubiłem opowieści o greckich bogach i herosach, o wyprawie po Złote Runo, wojnie trojańskiej, Prometeuszu, itd. Nie da się też zaprzeczyć, iż stanowią one (przypuszczam, iż w stopniu znacznie większym niż Biblia!) jeden z fundamentów europejskiej kultury, do której przynależymy (lub przynajmniej chcą tego co bardziej świadome, intelektualnie wyrobione jednostki). Odwołania do nich pojawiają się niemal wszędzie: w książkach, filmach (dla dzieci i dla dorosłych), malarstwie, rzeźbie, grach komputerowych… Dobrze jest zatem grecką, a raczej grecko-rzymską mitologię znać, po to choćby, żeby się dobrze bawić. Toteż jestem ostatnim człowiekiem chcącym usuwać ją z listy lektur szkolnyc...

Z okazji All Hallows Eve

Dziś odpoczniemy od polityki, gdyż jutro Wszystkich Świętych, mylnie nazywane świętem zmarłych, a dziś… All Hallows Eve, czyli Halloween. Innymi słowy, wigilia Wszystkich Świętych, celtyckie święto (w Irlandii drugie po Bożym Narodzeniu), podczas którego oddaje się cześć duchom przodków. A że Celtowie zamieszkiwali ongiś południe Polski, czyli ziemie, gdzie mieszkam i skąd wywodzi się moja rodzina, jakąś łączność kulturową wypada odczuwać… A jeśli komuś celtycka kultura nie w smak, za to woli słowiańską… to też pasuje, gdyż przedchrześcijańskie słowiańskie święto zmarłych, Dziady, obchodzono najprawdopodobniej dwa razy w roku: na początku maja i w nocy z 31 października na 1 listopada; z czasem ta druga data przeistoczyła się w zwyczajowe przygotowanie do chrześcijańskiego święta zmarłych, obchodzonego 2 listopada. Czyli Halloween z naszymi tradycjami w sprzeczności nie stoi. Dziś, przyznaję bez bicia, nie bardzo miałem czas się tym zainteresować, gdyż przedpołudnie spędziłem na cz...