Zastępczy Białorusin
Na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Wygrał je, jak zwykle, Alaksandr Łukaszenka. Tamtejsza opozycja oskarżyła go – prawdopodobnie najzupełniej słusznie – o fałszerstwa, po czym rozpoczęła masowe protesty, brutalnie, wedle medialnych informacji (nie wiem, na ile prawdziwych), tłumione. Jak tam naprawdę jest, trudno orzec, nie będąc na miejscu; środki masowego przekazu podają sprzeczne informacje. Tematem zajęły się polskie media – od PiS-owskich po rzekomo liberalne – praktycznie o niczym innym nie mówiąc i podając straszliwie jednostronne, wolne od jakiejkolwiek dziennikarskiej neutralności przekazy. Podobnie politycy wszystkich w zasadzie opcji solidarnie (???) rzucili się pomagać represjonowanym Białorusinom, przy czym owa „pomoc” sprowadza się z reguły do słów wsparcia i krytykowania Łukaszenki, ewentualnie jeszcze do apelowania do UE, by kwestią się zajęła. A ja odnoszę wrażenie, że bunt na Białorusi – podobnie zresztą jak podwyżki poselskich diet – to typowy temat zast...