Posty

Wyświetlam posty z etykietą Karol Nawrocki

Alfons i prawa ucznia

Prawa człowieka przysługują wszystkim istotom ludzkim właśnie z powodu bycia istotami ludzkimi – niezależnie od wieku, płci, przynależności rasowej czy narodowościowej, pochodzenia, religii bądź jakichkolwiek innych cech. Prawa i wolności (ale też obowiązki) obywatelskie wynikają z bycia obywatelem czy obywatelką danego państwa. Są też bardziej szczegółowe prawa i obowiązki, powiązane z przynależnością do danej grupy. I tak, swoje prawa (oraz, rzecz jasna obowiązki) mają – choć uczęszczając do szkoły, odnieść można zgoła odmienne wrażenie, zwłaszcza, jeśli trafia się na despotycznych nauczycieli z zabetonowanymi mózgami (tak, wiem, nie wszyscy tacy są) – także osoby uczniowskie. Koalicja rządowa szykowała się do kontrolowania przestrzegania tychże uprawnień na poziomie krajowym. W tym celu miałby powstać urząd Rzecznika Praw Ucznia, działający przy Ministerstwie (wątpliwej) Edukacji Narodowej; w dalszej kolejności powołani mieli zostać rzecznicy wojewódzcy, a także – choć już nieobo...

Alfons i konstytucja

Wczoraj była kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, będąca świętem państwowym. Z tej okazji uaktywnił się Alfons Batyrem zwany, czyli Nawrocki Karol, lokator (niestety) Pałacu Prezydenckiego. Pochwalił się mianowicie, że chce zmiany obecnej ustawy zasadniczej, pochodzącej z 1997 roku. Uważa ją bowiem za złą i rodzącą problemy ustrojowe, czym dowiódł tyleż ignorancji, co typowego dla skrajnej prawicy postsolidarnościowej załgania. Stwierdził więc, iż potrzebna jest zupełnie nowa konstytucja, no to trzeba ją uchwalić, a najpierw przygotować jej projekt. I tym właśnie ma zająć się rada konstytucyjna, którą Alfons powołał. Jej zadaniem jest opracowanie projektu ustawy zasadniczej do 2030 roku, czyli końca (pierwszej i oby ostatniej!) kadencji lokatora Pałacu Prezydenckiego. W jej skład wchodzą jak na razie: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski (co on tam robi?!!! Jakim cudem pozwolił się do tego politycznego guana zwerbować?!!!), Marek Jurek, Anna Łabno, Józef ...

Uległość faszystowskich solidaruchów

Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo PiS-owcy (oraz ich nazistowscy koledzy z Konfederacji) są ulegli wobec Trumpa. Wręcz go ubóstwiają. Kiedy wygrał wybory, posłowie Bezprawia i Niesprawiedliwości tudzież Konfederacji wystąpili w Sejmie w charakterystycznych czapeczkach, oddając hołd swemu bożyszczu. Od tamtej pory zarówno oni sami, jak też ten ich Alfons zajmują bezkrytyczną wobec USA oraz Trumpa pozycję. Jeden z prezydenckich ministrów, oczywiście PiS-uar pełną gębą, domagał się nawet ostatnio wysłania polskich wojsk na pomoc Stanom Zjednoczonym i Izraelowi w Iranie (na razie zapowiadane jest zawieszenie broni, bo Trumpowi spada poparcie z powodu spadku cen, a Izrael jest w coraz marniejszej kondycji). Skąd jednak to wiernopoddaństwo się bierze? Ano, między innymi z historii. Otóż, jak wiemy, mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława wywodzi się z targowicy lat 80., która wyrosła wokół ówczesnej „Solidarności”. Ów antypolski, antyspołeczny i – jak okazało się po 1989 roku – antyd...

PiS not SAFE

Przywódcy Unii Europejskiej chyba coraz lepiej rozumieją, że strukturze owej potrzebna jest własna polityka obronna, w tym zbrojeniowa. Własna, czyli niezależna od USA, bazująca na europejskim potencjale i leżąca w europejskim interesie politycznym oraz gospodarczym. Staje się to coraz wyraźniejsze, odkąd do Białego Domu po raz drugi wprowadził się Donald Trump. No to powstał program SAFE, czyli europejski mechanizm wspólnych zakupów uzbrojenia za nisko oprocentowane kredyty przyznawane uczestniczącym w nim państwom. Oczywiście można, a wręcz należy twierdzić, że zamiast na szeroko pojętą broń gigantyczne pieniądze przeznaczane być powinny na politykę społeczną (zwłaszcza, że kapitalizm pogrąża się w kryzysie i rośnie takie na przykład bezrobocie), niemniej z czysto gospodarczego punktu widzenia SAFE ma swoje zalety, nie tylko dla finansjery. Otóż, gdyby Polska (na jej przykładzie wyjaśnimy rzecz całą) z niego skorzystała, osiemdziesiąt procent przyznanych środków trafiłoby do rod...

Marszałek, PiS i Trump

Jak zapewne wszyscy pamiętamy, niedawno Donald Trump wysłał do Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, list z prośbą o poparcie dla przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Lokator Białego Domu wielce bowiem o niej marzy. Polskę zaś, podobnie jak poprzedni prezydenci USA, traktuje jako marionetkę i spodziewa się po najważniejszych nadwiślańskich politykach bezdyskusyjnego spełniania swoich oczekiwań. Czarzasty jednak (stanowi pod tym względem wyjątek na nadwiślańskiej scenie politycznej) amerykańską kukiełką nie jest i odpowiedział, że wniosku Trumpa o pokojowego Nobla nie poprze, uważa bowiem, iż na nagrodę ową (inna bajka, że tak czy owak skompromitowaną, ale to już moje zdanie) on nie zasłużył. Szalony miliarder się wściekł i ustami amerykańskiego ambasadora w (k)raju nad Wisłą (facet zaczął ostatnio udzielać strasznie głupich wywiadów) zerwał stosunku dyplomatyczne… nie, nie z RP, ale z samym jeno marszałkiem Czarzastym. Czym ten nieszczególnie się przejął. Cała ta sytuacja o...

Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach. To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od m...

Rozmowy pokojowe

Kilka dni temu na Florydzie odbywały się rozmowy na temat pokoju w Ukrainie. Brały w nich udział delegacje ukraińska i amerykańska. Nie były one – jak twierdza nieoficjalne źródła zbliżone do ukraińskich – łatwe, acz, zdaniem Amerykanów, „produktywne”. W każdym razie, wypracowano plan pokojowy dla Ukrainy, który amerykańska delegacja ma dziś przedstawić w Moskwie. Tymczasem prezydent Zełenski odbywał wizytę w Paryżu, również walcząc na arenie dyplomatycznej o pokój dla swojego kraju. Co będzie dalej, zobaczymy. Osobiście mam nadzieję na zakończenie tej przeklętej wojny. Giną w niej najbiedniejsi – zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie – często z ulicznych łapanek, którzy nie mają szans wymigać się od służby wojskowej, czyli, nie oszukujmy się, bycia mięsem armatnim. A wszystko w interesie cara Putina, globalnych koncernów zbrojeniowych oraz paliwowych (przypomnijcie sobie, jak szalały ceny paliw na stacjach w lutym 2022 roku, zaraz po rosyjskiej agresji – potrafiły zmieniać się dosłownie...

Hołd i obraza

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, klerofaszysta i lokator Pałacu Prezydenckiego, wybrał się z wizytą do swoich (i Kaczyńskiego Jarosława, któremu podlega) panów w USA. Jeszcze dziś spotkać się ma z Donaldem Trumpem, miliarderem, faszystą i lokatorem Białego Domu. O tę wizytę obraził się na niego rząd Donalda Tuska. Albowiem do niedawna jeszcze, kiedy polski prezydent udawał się do Stanów, by spotkać się z tamtejszą głową państwa, najczęściej zabierał ze sobą przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było to nigdzie skodyfikowane; po prostu ukształtował się taki zwyczaj. Alfons jednak tego nie zrobił, wręcz odmówił uczestnictwa ludzi z MSZ w swojej wizycie. Przeto, jak łatwo się domyślić, został ostro skrytykowany przez stronę rządową i jej zwolenników. Innymi słowy, mamy (czy raczej mieliśmy, mleko się wszak rozlało) do czynienia ze sprzeczką w pozornie podzielonym obozie prawicy postsolidarnościowej o to, kto ma oddawać hołd prezydentowi USA. Bo po to właśnie Nawro...

Sutenerski wróg ludu

Niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Alfons i Batyr, były kibol i sutener, obecny lokator Pałacu Prezydenckiego, zawetował ustawę o pomocy Ukraińcom. Głównym powodem było to, że nie znalazł się w niej przepis, wedle którego 800 Plus (czyli dawne 500 Plus, szczytowy PiS-owski program socjalny) miałoby przysługiwać dzieciom tych jedynie Ukraińców, którzy w Polsce pracują. Oczywiście nie dociera do niego, że jest to zdecydowana większość przedstawicieli tejże narodowości mieszkających w (k)raju nad Wisłą, którzy dzięki swej pracy właśnie wpłacają rocznie do polskiego budżetu ponad 15 mld zł, podczas gdy pobierają łącznie około 2,8 mln zł 800 Plus. Innymi słowy, inwestycja zwraca się ponad pięciokrotnie. No, ale Alfons pozostaje ślepy na fakty i realizuje zapowiedź wyborczą z kampanii… tyle, że złożoną przez jego konkurenta, Rafała Trzaskowskiego. Pojawiają się głosy, iż w ten sposób walczy on o pozyskanie elektoratu skrajnie prawicowego i przypodobanie się Konfederacji, która (za c...

Obawa Alfonsa

Rząd (jak za wszystkim, co sw tej kadencji dobre, za rozwiązaniem owym stoi oczywiście Lewica) przymierza się do wprowadzenia podatku cyfrowego. Miałyby go płacić największe korporacje z branży internetowej, które działają w Polsce, takie jak Google czy Meta, które obecnie daniny publiczne do naszego budżetu niby odprowadzają, ale nader skromne; zdecydowanie więcej forsy z (k)raju nad Wisłą wyprowadzają (nie zaliczają się zresztą pod tym względem do wyjątków spośród globalnego kapitału). Analogiczne podatki funkcjonują w większości państw zachodnich. Rozwiązanie to miałoby wiele zalet. Największą, rzecz jasna, byłby wpływ znacznych kwot do naszego budżetu. Czyli więcej pieniędzy na taką na przykład publiczną opiekę zdrowotną czy, żeby daleko nie szukać, asystencję osobistą dla osób z niepełnosprawnościami, której premier nie chce wprowadzić, bo niby za droga, a tymczasem kasa jest na armię potrzebna. Podatek cyfrowy byłby też sprawiedliwy; nie ma wszak powodu, aby globalne firmy, kt...

Brud, smród i drożyzna

Podczas kampanii wyborczej niejaki Nawrocki Karol, ksywa Alfons , zapowiedział, że prąd będzie tańszy. Oczywiście było to, jakże typowe dla PiS-owca (i w ogóle politykiera prawicowego) łgarstwo, polityka energetyczna, w tym cenowa, nie leży wszak w kompetencjach prezydenta; może on mieć na nią wszelako wpływ poprzez podpisywane, wetowanie bądź odsyłanie do Trybunału Konstytucyjnego odpowiednich ustaw. No, ale wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości się na to złapali. Kompetencje kompetencjami, ale okazuje się, że Alfons „swoją” (cudzysłów stąd, że przecież nie jest on politykiem samodzielnym, lecz marionetką Kaczyńskiego Jarosława) politykę energetyczną chce uprawiać. Ledwo bowiem wygrał wybory – czy raczej, bo tak się rzeczy mają, Rafał Trzaskowski je przegrał – ledwo wprowadził się do Pałacu Prezydenckiego, już jego niedorzecznik zapowiedział, że ustawa wiatrakowa najprawdopodobniej zostanie zawetowana. Przewiduje ona liberalizację przepisów odnośnie budowy ferm wiatrowych: zniesi...

Pomiot instytutu zła

Karol Nawrocki, znany też jako Alfons, krytykowany jest, słusznie zresztą, za swą przestępczą przeszłość, konkretnie za kibolstwo i sutenerstwo. Jego przeciwnicy rzadziej wszelako wspominają inny ważny fakt. Mianowicie, faszysta ten przez lata pracował w IPN-ie. I to właśnie ukształtowało jego hitlerowski pseudo-umysł, w stopniu zapewne większym niż gangsterstwo. Przypomnieć należy, że Instytut Fałszowania Historii – oficjalnie Pamięci Narodowej, IPN – powołany został przez koalicję AWS-UW, czyli ni mniej, ni więcej, a prawicę postsolidarnościową, z jakiej wyewoluowały dzisiejsze Platforma Obywatelska oraz Bezprawie i Niesprawiedliwość. Solidaruchy owe chciały mieć instytucję, która z jednej strony na ich modłę zakłamie obraz dziejów Polski (głównie po II wojnie światowej), zarażając umysły osób obywatelskich załganą prawicową propagandą, z drugiej natomiast walczyła będzie z szeroko pojętą lewicą, wówczas (przełom stuleci) zdominowaną przez SLD. Czyli miało to być – i, niestety jes...

Znów bez prezydenta

Smutny nam dzień dziś nastał, mianowicie dzień zaprzysiężenia niejakiego Nawrockiego Karola, ksywa Alfons (ze względu oczywiście na sutenerską przeszłość) na Prezydenta RP. Smutek ów zawdzięczamy przede wszystkim Rafałowi Trzaskowskiemu. Bo to on, jak już pisałem (zgadzam się zresztą w tym zakresie z licznymi analitykami, którzy trafnie wskazywali przyczyny jego porażki), przerżnął kampanię wyborczą. Jasne, wątpliwości co do liczenia głosów były, i to poważnie, niemniej nie da się ukryć, że Trzaskowski nawet bez niech przegrał, przez co w Pałacu Prezydenckim przez najbliższe co najmniej pięć, a – do czego nie dopuśćcie, słowiańscy bogowie! – dziesięć lat będziemy mieli… ale o tym za chwilę. Bo nie oszukujmy się, gdyby Rafał Trzaskowski skupiał się na merytorycznych kwestiach, zamiast gadać bez sensu, gdyby nie darł mordy językiem skrajnej prawicy (szczucie na uchodźców i migrantów było niedopuszczalne), gdyby był konsekwentny, gdyby nie rzucał idiotycznych pomysłów typu odebranie...

Bez prezydenta

Kolejne pięć lat (a może i, o zgrozo, dziesięć!) męczyli się będziemy z PiS-owskim lokatorem Pałacu Prezydenckiego. Którego to lokatora znów nie da się nazwać prezydentem. Na miano owo Nawrocki Karol nie zasługuje z samych tylko powodów proceduralnych. Podczas liczenia głosów w drugiej turze wyborów doszło do licznych nieprawidłowości, które stawiają pod znakiem zapytania jego zwycięstwo, a już na pewno rzucają na nie gęsty cień. Nadto, ważność jego wyboru uznała wczoraj izba Sądu Najwyższego, co do legalności działania której (obsadzenie neo-sędziami) też są nader poważne wątpliwości. Krótko mówiąc, nie wiadomo, czy Nawrocki wprowadzi się do Pałacu Prezydenckiego na najbliższe pięć lat zgodnie z prawem. Bardzo źle to świadczy o jakości „demokracji” wprowadzonej przez klerykalną prawicę (targowicę) postsolidarnościową, z jakiej wszak również Bezprawie i Niesprawiedliwość się wywodzi. Dalej, spodziewać się należy, że Nawrocki, identycznie jak Duda Andrzej, będzie nikim więcej, a dłu...

W bagnie wątpliwości

Czas od wyborów prezydenckich mija, zbliża się zaprzysiężenie Nawrockiego, a tymczasem zwolennicy Rafała Trzaskowskiego, podobnie jak inni przeciwnicy PiS-u, nie ustają w twierdzeniach, że wynik wyborczy został sfałszowany. Cóż, wątpliwości rzeczywiście są. W licznych komisjach doszło do podejrzanych pomyłek (???) w liczeniu głosów, dziwnym trafem na korzyść kandydata Bezprawia i Niesprawiedliwości. Toteż żądania ponownego przeliczenia głosów wydają się jak najbardziej zasadne. Inna sprawa, że wątpię, by doprowadziło to do rewizji pozycji kandydatów; po prostu przewaga, i tak niewielka, Nawrockiego nad Trzaskowskim de facto jest jeszcze mniejsza, lecz chyba i tak jest on zwycięzcą. Dlaczego Rafała Trzaskowski przegrał, już pisałem, ma temat ten wypowiadało się też wielu mądrych ludzi. Jeśli jednak faktycznie doszło do fałszerstwa i Nawrocki prezydentem zostanie nielegalnie, to przecież… Ano właśnie. Rządzi Platforma Obywatelska wraz z koalicjantami. PiS jest w opozycji, zarówno ...

Jak Rafał Polskę przegrał

Spełnił się koszmar udających liberałów konserwatystów z Koalicji Obywatelskiej, a także wielu osób o autentycznie prodemokratycznym nastawieniu. Rafał Trzaskowski znowu przegrał wybory prezydenckie. Bardzo niewielką liczbą głosów, ale jednak. I to z kontrkandydatem, z jakim na zdrowy rozum nie miał szans przegrać. Karol Nawrocki bowiem nie tylko nie ma żadnych cech, które kwalifikowałyby go na prezydenta, ale też, co gorsza, ciąży mu naprawdę paskudna przeszłość. Tu warto podkreślić – to nie Nawrocki wygrał, lecz Trzaskowski przegrał… a wraz z nim przegrało całe niby-liberale środowisko polityczne, zgrupowane wokół Donalda Tuska. O tym, że ryzyko porażki jest bardzo duże, już na samym początku kampanii pisali liczni analitycy i publicyści, którzy zwracali uwagę, że ostry skręt pana Trzaskowskiego w prawo (postulat odebrania 800 Plus ukraińskim dzieciom, szczucie na migrantów i uchodźców, poparcie dla zawieszenia prawa do azylu, uderzenie w publiczną służbę zdrowia, itd.) źle się ...

Nareszcie koniec

Jeśli cokolwiek cieszy mnie w tej kampanii wyborczej, to chyba jedynie to, że dobiega ona wreszcie końca. Już w niedzielę przekonamy się, jak złego prezydenta będziemy mieli przez najbliższe minimum pięć lat. Bo dobrego wyboru nie ma; zarówno Magdalena Biejat, jak też Adrian Zandberg odpadli w pierwszej turze. Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki są reprezentantami polskich i światowych koncernów i korporacji, marionetkami USA, a w przypadku Nawrockiego (choć jego konkurent jedynie pozornie jest pod tym względem lepszy) także Kościoła katolickiego. Czy wygra ten, czy tamten, korzystając z prezydenckich uprawnień, utrzymywali będą obecne polskie patologie: wszechobecny wyzysk, zaszczuwanie obywateli (zwłaszcza gorzej sytuowanych materialnie czy śmiertelnie chorych), prawną dyskryminację mniejszości (w szczególności seksualnych), zbrodnicze działania wobec uchodźców, nazistowskie zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne i wiele innych. Trzaskowski ma nad Nawrockim tę jedną przewagę, iż lepi...

Zero nadziei powyborczych

Jak wiemy, w najbliższą niedzielę druga tura wyborów prezydenckich. Zmierzą się w niej: Karol Nawrocki – PiS-owski sutener, gangster, bramkarz, kibol, fanatyk religijny i jawny faszysta – oraz Rafał Trzaskowski – rzekomy demokrata, a w realu przeciwnik praw człowieka (prawa do azylu na przykład), który nie brzydzi się faszyzmem, zmuszaniem kobiet do rodzenia dzieci z gwałtu, przemocą wobec dzieci i prześladowaniem osób LGBT+ (gdy się tym wszystkim brzydził, nie wypiłby piwa z Mentzenem, ani nawet by z nim nie rozmawiał). Jasne, Rafał Trzaskowski jako osoba prezentuje zdecydowanie wyższy poziom cywilizacyjny od rywala, ale za oboma stoi ten sam polityczny układ, czyli klerykalna prawica postsolidarnościowa, pozornie podzielona na PO i PiS, coraz mocniej przechylona w brunatną stronę. Nie tylko jednak to sprawia, że z niedzielnymi wyborami trudno wiązać nadzieję na lepszą Polskę. Niezależnie od tego, kto wygra, (k)raj nad Wisłą się nie zmieni… chyba, że na gorsze. Nadal popełniana b...

Triumf brunatnych

Przyznam, że jeśli coś zaskoczyło mnie w wynikach wczorajszej pierwszej tury wyborów prezydenckich, to (zdecydowanie zbyt) wysokie poparcie dla hitlerowca, fanatyka religijnego i terrorysty antyaborcyjnego o nazwie Grzegorz Braun. Za to fakt, że skrajnie prawicowi kandydaci – Nawrocki, Mentzen i właśnie Braun – zebrali łącznie ponad pięćdziesiąt procent głosów, za zaskakujący już nie uważam. Za przerażający, owszem. Nie dziwi odpływ elektoratu od Rafała Trzaskowskiego. Zaparkował zbyt blisko faszyzmu (poparcie dla zawieszenia prawa do azylu, szczucie na Ukraińców, ostatnio homofobia, tolerancja dla terroryzmu antyaborcyjnego), do czego doszły antyspołeczne działania, takie jak prywatyzacja budynków komunalnych w Warszawie; więcej o tym w dalszej części tekstu. Lewica pewnie uzyskałaby wyższe poparcie, gdyby miała jedną osobę kandydującą zamiast trzech; no, ale to wina przywódców. Ogólnie, cieszę się z każdego głosu oddanego czy to na Magdalenę Biejat, czy to na Adriana Zandberga, cz...