Posty

Wyświetlam posty z etykietą Niemcy

Rasa panów

W pierwszej połowie XX wieku pewien szalony austriacki malarz wmówił, posługując się różnymi pseudo-naukowymi niby-teoriami, Niemcom i Austriakom, że są rasą panów, nadludźmi, przeznaczeniem których jest panowanie nad światem. Uwierzono mu tym łatwiej, że w tamtych czasach rasizm był powszechny, Europejczycy i w ogóle ludzie biali uważali się za lepszych niż inni (niestety, w znacznej mierze fałszywe owo przekonanie pokutuje do dziś), a poza tym Niemcy mieli poczucie krzywdy po I wojnie światowej, na co nałożyła się frustracja wywołana Wielkim Kryzysem gospodarczym. Skończyło się powstaniem nazistowskiego totalitaryzmu, najbrutalniejszego i najbardziej zbrodniczego w historii, oraz II wojną światową, która pochłonęła około sześćdziesięciu milionów ofiar… Ta hitlerowska optyka była paradoksalna i wewnętrznie sprzeczna. Niemcy-Aryjczycy bowiem mieli być lepsi, doskonalsi, wyżej rozwinięci od całej reszty ludzkości, ale też stale zagrożeni już to przez Żydów (i tu kolejny paradoks – na...

W dwudziestej gospodarce świata

Premier Donald Tusk chce wprowadzić Polskę do G20, czyli grupy dwudziestu najbogatszych państw świata (spotkałem się jakiś czas temu z informacją, że mamy w tym zakresie poparcie Chin). Ma o tyle rację, że polska gospodarka już od dawna oscyluje, wedle poszczególnych wskaźników, w okolicach dwudziestej pozycji na blisko dwieście państw, co oznacza, że na miejsce w G20 (k)raj nad Wisłą sobie zasłużył. Czy jednak jest się czym chwalić? Bo wskaźniki to jedno, a realia drugie. Przykładowo, mamy już jesień, zbliża się zima. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie mroźna, to i tak – jak co roku – umierały będą z wychłodzenia osoby w kryzysie bezdomności… których jest niemało, bo patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego, na czele z niskimi pensjami oraz złodziejstwem bankowym potrafią człowieka pozbawić absolutnie wszystkiego. I nie tylko one. W Polsce ludzie umierają w sezonie grzewczym, ponieważ nie stać ich ani na odpowiednie ogrzanie mieszkań – ceny są horrendalne, przeto trzeba ...

Biznesowi partnerzy ludobójców

Większość ludobójstw, czystek etnicznych ani innych masowych zbrodni byłaby prawdopodobnie niewykonalna, gdyby nie kapitaliści – partnerzy biznesowi sprawców. I tak, Holocaust był możliwy dzięki niemieckim koncernom, które zaopatrywały obozy zagłady w sprzęt, kosząc na tym ogromne pieniądze, oczywiście. Japońskie kartele przemysłowe – zaibatsu – dostarczały cesarskiej armii broń i inne wyposażenie, służące do przeprowadzania maskar w Chinach (najsłynniejsza jest rzeź Nankinu w 1937 r.), Mandżurii, Korei i na pozostałych terenach okupowanych. US Army, która też popełniła liczne zbrodnie (Wietnam, Irak, Afganistan…, dronowe ludobójstwo Baracka Obamy), również zaopatruje prywatny kapitał. I tak dalej… Oczywiście identycznie jest z wojną rosyjsko-ukraińską, na której kapitaliści trzepią kasę, aż miło. A już szczególnie widać to po ludobójstwie w Gazie i innych zbrodniach popełnianych przez Izrael: na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Syrii, Jemenie, Libanie… Z Izraelem jako państwem i izrae...

Broń kapitalistów i polityków

Jak wiemy, jednym z narzędzi – kto wie, czy nie najbardziej przerażającym – ludobójstwa w Strefie Gazy, popełnianego przez faszystowski Izrael, jest głód. Dostęp do żywności i wody pitnej w tamtym miejscu okupanci mocno ograniczali od dwóch dekad, co miało na celu utrzymanie Palestyńczyków w ryzach i osłabieniu, a także wzbudzeniu u nich gniewu na Hamas, który jakoby miał być winnym tego stanu rzeczy, niemniej od października 2023 roku, kiedy to rozpoczęto pełnoskalową eksterminację mieszkańców Strefy Gazy, odcinanie ich od niezbędnych do życia artykułów jeszcze wzmocniono. Wolontariuszy wiozących tam pomoc humanitarną albo mordowano (Damian Soból!), albo aresztowano (np. załogi Flotylli Wolności). A w tym roku na dwa miesiące Izrael CAŁKOWICIE odciął Strefę Gazy od żywności, wody i wszelkiej pomocy humanitarnej. Po to, jak łatwo się domyślić, by zagłodzić tych Palestyńczyków z tamtego obszaru, których nie wybiły pociski, bomby tudzież biały fosfor. Dopiero niedawno w bardzo ograniczo...

Niemiecki fotoradar

U naszych zachodnich sąsiadów do użytku wchodzą nowe fotoradary… co oznacza, że tylko patrzeć ich także na polskich drogach. Nie tylko mierzyły one będą prędkość pojazdów, ale też sfotografują kierowcę, który prowadząc auto, rozmawia przez telefon. Z jednej strony, to dobrze. Prowadzenie samochodu z komórką przy uchu jest szalenie niebezpieczne (dlatego dla ludzi często korzystających z telefonów, np. w celach zawodowych, tak ważny jest zestaw głośnomówiący lub możliwość zintegrowania smartfona z systemem multimedialnym auta) i, moim skromnym zdaniem, winno być karane równie surowo, bądź niewiele łagodniej, niż jazda w stanie nietrzeźwym. Mało tego, raz – z perspektywy pieszego na chodniku, dodam – widziałem chłopaka, który prowadził samochód, PATRZĄC w ekran swojego smartfona; dosłownie trzymał go przed otrzyma i tylko czystym przypadkiem nie wrąbał się w pojazd, jaki jechał przed nim. Toteż taki fotoradar, jaki wprowadzają Niemcy, na pierwszy rzut oka wydaje się dobrym rozwiązan...

Granica

No i przymknął nam rząd granice. Konkretnie, z Niemcami i Litwą. Jeszcze konkretniej, przywrócił kontrole graniczne, jakoby czasowo. Jest to reakcja pana premiera Tuska Donalda i jego ministrów na to, że Bezprawie i Niesprawiedliwość, wysługując się nazistami od niejakiego Bąkiewicza, zaczęło już kampanię przed wyborami parlamentarnymi, czyli straszy Polaków „nielegalnymi migrantami”, jacy mają masowo przedostawać się do (k)raju nad Wisłą właśnie z Niemiec tudzież Litwy. Naziole utworzyli nawet gangi do „obrony” granicy; podobnie jak to się dzieje w USA przy rubieży z Meksykiem, urządzają one swoje chore patrole. W odróżnieniu od amerykańskich odpowiedników, jeszcze nie mordują ludzi… z naciskiem na: JESZCZE. Rzecz jasna, to, co głoszą PiS-owcy z Bąkiewiczem, jedną wielką jest bzdurą, czyli kłamstwem i manipulacją. Migranci, owszem, dostają się do Polski, tysiącami nawet, ale robią to zupełnie legalnie, mają wszelkie odpowiednie dokumenty. Niektórzy przyjeżdżają do nas z zamiarem ...

Rydwany Gideona

Tak się nazywa – od jednego kolesia z mitologii biblijnej – nazwa podjętej właśnie izraelskiej operacji wojskowej przeciwko Palestynie, a konkretnie Strefie Gazy… czyli dalszego aktu trwającego od osiemnastu miesięcy ludobójstwa. Dotykającego zresztą nie tylko Palestyny, Izraelskie wojska bombardują przecież także Damaszek, do spółki z amerykańskim lotnictwem szerzą śmierć i zniszczenie w Jemenie, a nie tak dawno atakowały Liban. Teraz zaś… No właśnie. Rydwany Gideona mają być potężną akcją – zmobilizowano tysiące rezerwistów – ataku na zrujnowaną Strefę Gazy, zniszczenia jej do końca, trwałej okupacji i utworzenia tam ogrodzonego drutem kolczastym obozu koncentracyjnego, znaczy, jeszcze gorszego niż dotychczas. Brzmi to jak scenariusz jakiegoś przerażającego thrillera politycznego, lecz jest to stuprocentowa prawda. W Strefie Gazy od października 2023 roku izraelscy faszystowscy terroryści zamordowali ponad sześćdziesiąt tysięcy osób… co najmniej, bo są i dane mówiące o kilkuset ...

Rok koszmarów

No i zbliża się nam do końca rok 2024. Jeszcze tylko jutro, a potem rozpocznie się kolejne okrążenie Ziemi wokół Słońca. Miniony rok pełen był koszmarów. Nie ustawała wszak wojna rosyjsko-ukraińska. Rzeź Gazy tylko przybierała na sile, podobnie jak izraelskie akty przemocy na Zachodnim Brzegu; faszystowski Izrael dopuścił się też agresji na Liban i Syrię (gdzie upadł rząd Baszara al-Asada, co samo w sobie było pozytywnym wydarzeniem, lecz niestety kraj znalazł się na granicy rozpadu, a władzę przejmują skrajnie islamistyczne ugrupowania) oraz zbombardowały Jemen. Ludzie masowo mordowani byli także w Sudanie i wielu innych miejscach świata. W Polsce, na granicy z Białorusią, zbrodnia przeciwko osobom uchodźczym również trwa w najlepsze, połączona z intensyfikacją zbrodni przeciwko przyrodzie. Dziki kapitalizm zaczyna popadać w kryzys, o czym świadczy nie tylko postępująca pauperyzacja w USA, ale też coraz większe problemy europejskich koncernów i korporacji, np. motoryzacyjnych. Po...

Nazista saudyjsko-niemiecki

W Magdeburgu w Niemczech doszło do tragedii, a konkretnie do (nie pierwszego, niestety) zamachu na kiermasz bożonarodzeniowy. Sprawca wjechał samochodem w stragany i ludzi; byli zabici i ranni. W mediach rzecz jasna od razu pojawiły się informacje o „terroryście islamskim”. Szybko jednak okazały się one nieprawdziwe. Bo wprawdzie zamachowiec pochodzi z Arabii Saudyjskiej, ale… ...w Niemczech mieszka już od lat, jest lekarzem (psychiatrą i psychoterapeutą). Islamu jednakże nie wyznaje; jest apostatą. W samym akcie apostazji – niezależnie od tego, odejścia od jakiej religii dotyczy – nie ma oczywiście nic złego. Problem w tym, że ów Saudyjczyk jest fanatykiem, przesiąkniętym nienawiścią zarówno do islamu, jak i chrześcijaństwa. Podobno lubi za to judaizm, co niestety w jego przypadku wiąże się z uwielbieniem dla faszystowskich władz Izraela i popełnianych przez nie zbrodni w Palestynie, Libanie, Syrii oraz innych krajach. Mało tego, zamachowiec z Magdeburga pozostaje… nazistą, jest b...

Żyd za kratami

Brytyjskie mendy (policjantami ich nie nazywam, coby nie obrażać tych uczciwych) aresztowały profesora Haima Bresheetha, filmowca, fotografa, wykładowcę akademickiego. Z pochodzenia, co ważne, Żyda. Za co mendy go przyskrzyniły? Ano, za „antysemityzm”. Pan Bresheeth jest bowiem aktywnym krytykiem izraelskich zbrodni – głównie dlatego, że on sam orz jego rodzina dogłębnie przepracowali tragedię Holocaustu, wyciągając z niej prawidłowe wnioski – i działaczem na rzecz sprawy palestyńskiej. A to w zachodnich pseudo-demokracjach automatycznie czyni człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem osoby publicznej, „antysemitą”. Zaś w Wielkiej Brytanii, jak się okazuje, grozi również wsadzeniem za kratki, nawet (zwłaszcza?), jeśli jest się Żydem. Zresztą, nie tylko tam. Amerykańscy Żydzi, między innymi zrzeszeni w organizacji Jewish Voice For Peace, organizują protesty (najczęściej masowe, szczególnie po 7 października ubiegłego roku) przeciwko izraelskim zbrodniom w Palestynie, a także dozbrajan...

Mordy polskiego kapitalizmu

O twarzach ani tym bardziej obliczach pisać się w tym kontekście nie da. Ale po kolei. Pewien pracownik udał się do swojego szefa, który, jak przypuszczam, szumnie tytułuje się „przedsiębiorcą”, podczas gdy w rzeczywistości prawdopodobnie jest li tylko drobnym kapitalistą, czyli tzw. „Januszem biznesu”. Proletariusz chciał odzyskać wypłatę, z jaką szef mu zalegał. Kiedy grzecznie o nią poprosił, prywaciarz nie wydał mu jednak pieniędzy, lecz wyjął pistolet i postrzelił nieszczęśnika. To przykład drastyczny, ale wielu nadwiślańskich wyzyskiwaczy jest nader niechętnych do płacenia zatrudnionym osobom za pracę. Widocznie tęsknią za czasami pańszczyzny… Inny polski kapitalista prowadził (czy dalej tak jest, nie wiem) firmę transportową w Niemczech. Zatrudniał w niej głównie migrantów z byłego ZSRR, np. Gruzinów czy Ormian; wiadomo, można ich zatrudnić na gorszych warunkach, także płacowych, czyli po prostu bardziej wyzyskać. Pracownicy jednak nie chcieli tyrać za pół darmo, w złych w...

Rzecznicy obcego interesu

Już wkrótce czekają nas drastyczne podwyżki cen gazu; odczują je ci zwłaszcza obywatele, którzy ogrzewają nim swoje domy, acz walną one w mniejszym lub większym stopniu w nas wszystkich. Dlaczego tak się stanie? Ano, z winy rządzących Polską prawicowców postsolidarnościowych, obecnie pod PiS-owskim logiem. Wolą oni kupować droższy gaz z USA niż tańszy rosyjski; rzecz jasna, od lat dorabiają do tego pomysłu uzasadnienie ideologiczne, jakim jest „uniezależnienie gospodarcze od Rosji” (co nie przeszkadza w importowaniu stamtąd węgla kamiennego). Dywersyfikacja dostaw surowców energetycznych jest oczywiście ważna, ale głównym kryterium przy podejmowaniu decyzji w tym zakresie winna być ekonomia, nie polityka, a już na pewno nie uprzedzenia rządzących, wynikające z ich wstecznictwa. Import gazu ze Stanów Zjednoczonych jest po prostu dla Polski nieopłacalny, co w bardzo już niedługim czasie odczujemy w naszych portfelach… i co negatywnie odbije się na naszym zdrowiu, bowiem głośno się mówi...

Pół wieku temu

Tak się zastanawiam, czy nasze kochane media, ze szczególnym uwzględnieniem tych liberalnych (bo PiS-owskie fałszują rzeczywistość, więc niczego dobrego po nich nie oczekuję) wspomną o dzisiejszej rocznicy, nieco zapomnianej, a bardzo ważnej. Otóż, w grudniu 1970 roku oficjalną wizytę w Polsce złożył kanclerz Republiki Federalnej Niemiec (czyli ówczesnych Niemiec Zachodnich), Willy Brandt. Dokładnie pół wieku temu, 7 grudnia 1970 r. wykonał on bardzo ważny gest, klękając pod pomnikiem Powstania w Getcie Warszawskim. Oddał w ten sposób hołd pomordowanym przez III Rzeszę Żydom, a pośrednio także innym ofiarom hitlerowskiego totalitaryzmu. To zachowanie kanclerza ponoć zostało nie najlepiej przyjęte w jego ojczyźnie, która miała wówczas poważny problem z rozliczeniem się z krwawego nazistowskiego dziedzictwa (w tamtym okresie, zaledwie dwadzieścia pięć lat po zakończeniu II wojny światowej, rana była zresztą bardzo świeża). Co najmniej równie istotny jest drugi aspekt tej wizyty, czyli ...

To nie wrogowie

Prawica – nieważne, pod jakim szyldem partyjnym, i nieważne, w jakim miejscu pomiędzy liberalizmem a faszyzmem się sytuująca – od lat wmawia mi, prostemu obywatelowi (k)raju nad Wisłą, że mam licznych wrogów, którzy czyhają już to na moją religię, już to na moją ojczyznę, już to na moją rodzinę, już to na moją ziemię. Mam się ich bać, mam ich nienawidzić, mam być gotowy do walki z nimi. Od lat moimi wrogami mają oto być Rosjanie. Rządzącą Polską prawica postsolidarnościowa (PiS i PO są tu na jednym poziomie) cierpi na paranoiczną rusofobię, przy czym nie chodzi tu raczej o lęk przed kulturą rosyjską, językiem naszych wschodnich sąsiadów czy ich gospodarką; nawet obawa przed ich militaryzmem i działalnością wywiadowczą odgrywa tu prawdopodobnie rolę drugorzędną. Nie, rusofobia polskiej prawicy postsolidarnościowej związana jest z tępym, bezmyślnym kojarzeniem Rosji z komunizmem – co jest nielogiczne, ponieważ ideologia ta ma się u naszych wschodnich sąsiadów raczej marnie, Putin ...

W pasiastej piżamie

Ilekroć oglądam zdjęcia lub filmy wykonane już to w Auschwitz-Birkenau, już w to w jakimkolwiek innym nazistowskim obozie koncentracyjnym lub zagłady, serce mi pęka oraz odczuwam zgrozę. Emocje te budzi we mnie widok ludzi z góry skazanych na śmierć – albo z głodu i przemęczenia ciężką pracą, albo od kuli czy trucizny, albo w komorze gazowej – za to tylko, kim się urodzili: Żydami, Romami, Słowianami, homoseksualistami, itd. Przeraża mnie, iż banda wariatów mogła wymyślić, zaplanować i, o zgrozo, wdrożyć w realne życie istny przemysł masowego mordu, a wszystko to po, by pozbyć się osób uznanych za „elementy niepożądane”, „zarazę” (wszelkie skojarzenia ze słowami pewnego arcybiskupa są nieprzypadkowe, celowe i uzasadnione), „podludzi”, itd. A przypominam, że chodziło o mężczyzn, kobiety i dzieci; płeć ani wiek nie chroniły przed uwięzieniem w takim obozie i zamordowaniem. Sam pobyt w hitlerowskim lagrze miał na celu odarcie więźniów z człowieczeństwa i godności, czyli up...

Cześć od Niemców

Był 2 maja 1945 roku. Po długim i krwawym oblężeniu Armia Czerwona oraz oddziały 1. Armii Wojska Polskiego (1. Warszawska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – słynni Kościuszkowcy, artylerzyści z 1. Samodzielnej Brygady Moździerzy i 2. Pomorskiej Brygady Artylerii Haubic, saperzy z 6. Warszawskiego Samodzielnego Zmotoryzowanego Batalionu Pontonowo-Mostowego) zdobyły hitlerowski Berlin. Kilka dni później zakończyła się II wojna światowa. Nad niemiecką stolicą na znak zwycięstwa załopotały czerwone sztandary radzieckie, a także, m. in. nad Bramą Brandenburską, biało-czerwone flagi polskie. Nazizm upadł, ludzkość była od niego wolna. Z okazji siedemdziesiątej piątej rocznicy tamtych wydarzeń członkowie berlińskiego oddziału Stowarzyszenia Ofiar Prześladowanych przez Reżim Nazistowski postanowili upamiętnić polskich żołnierzy, umieszczając tablicę pamiątkową na terenie Politechniki Berlińskiej, gdzie bohaterowie ci walczyli. Rada Miejska przychyliła się do tego pomysłu. Ta...