Posty

Wyświetlam posty z etykietą katastrofa smoleńska

Krypta znów otwarta

I znowu snują się nam opowieści z krypty. Nie chodzi jednak – czego żałuję – o serialową makabreskę (fajną zresztą) pod tym właśnie tytułem, lecz o kryptę smoleńską. Tak, politycy, a w zasadzie politykierzy nasi nie-kochani znów tańczą na grobach ofiar tragicznej katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku, po raz któryś z rzędu (nie liczyłem, który, i nie chce mi się tego sprawdzać; nadto nerwów szkoda) staje się ona głównym tematem (zastępczym, wbrew temu, co mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać), jakim żyją media głównego nurtu, a wraz z nimi scena polityczna oraz opinia publiczna. Nie szalejąca drożyzna, nie kolejne podwyżki stóp procentowych, nie doprowadzeni do coraz większej nędzy i bojący się o własne życie obywatele, nie odrzańska katastrofa ekologiczna, nie sypiąca się radośnie polska energetyka, nie trwająca bez przerwy masowa zbrodnia na naszej granicy z Białorusią, nawet nie wojna w Ukrainie, lecz Smoleńsk… znowu. Jest to temat zastępczy dlatego, że spycha na boczny...