Kwarantanna i lockdown
Siedzę sobie w domu na kwarantannie, w związku z czym chciałbym podzielić się z Wami, Drogie Czytelniczki i Drodzy czytelnicy mojego bloga, swoimi przemyśleniami na ten temat. Trafiłem na nią, rzec można, standardowo – wraz z ojcem ciężko chorowaliśmy, toteż lekarz rodzinny zrobił, co powinien, czyli zlecił testy na koronawirusa. U mnie okazał się, na szczęście, negatywny (w zasadzie całkowicie odzyskałem też zdrowie; inaczej zresztą bym tego nie pisał), o taty jednak pozytywny. Ojciec zmarł dzień po wykonaniu testu; jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył i pogotowiu ratunkowemu ani lekarzom ze szpitala, gdzie trafił, nie udało się go odratować. A mnie zgodnie z przepisami wydłużono kwarantannę (skoro drugi domownik miał pozytywny wynik…), no to siedzę, korzystając z pomocy dobrych ludzi. I bynajmniej tutaj nie narzekam; po prostu opisuję, nie wdając się w szczegóły, swoją sytuację. Nie będę w tym miejscu rozstrzygał, czy kwarantanna jest przeżyciem przykrym, czy pozytywnym; te ...