Martwica programowa
Chyba każdy, nawet kiepsko rozgarnięty obserwator sceny politycznej (k)raju nad Wisłą dostrzega, że Platforma Obywatelska, największa pod względem liczby posłów i senatorów formacja „opozycyjna” (cudzysłów nieprzypadkowy) w polskim parlamencie, przeżywa kryzys, z każdym dniem, jak wygląda, coraz to poważniejszy. Zaczęło to być widoczne kilka tygodni temu, kiedy to lider PO, pan Budka Borys, dał się wyrolować Kaczyńskiemu Jarosławowi w kwestii Europejskiego Funduszu Odbudowy; ustawił wówczas swoją partię w jednym szeregu z prawackimi eurosceptykami, czyli Zerowcami i Konfederacją. Od razu też wylały się ze strony polityków oraz co radykalniejszych wyznawców Platformy – i w ogóle całej Koalicji Obywatelskiej – pomyje na Lewicę, za to, że usiadła do negocjacji z nie-rządem w sprawie rzeczonego Funduszu. Owe pomyje, dodajmy, udowodniły (nie one jedne zresztą), iż PO jest dokładnie tak samo sekciarską prawicą jak PiS, tzn. nie toleruje samodzielności i odmienności światopoglądowej, nadto ...