Zaatakowany się broni
To zupełnie normalne, a wręcz konieczne, że odpowiedzią na atak jest obrona. Zarówno w przypadku jednostkowym, czyli człowieka, jak i zbiorowym – od grupy ludzi po całe państwo. Forma tejże obrony powinna oczywiście być dostosowana do formy ataku. To znaczy, że przed atakiem słownym należy bronić się w taki sam sposób, a nie wyciągać pistolet i strzelać do atakującego. Z kolei, jeśli ktoś grozi nam bronią, nie głaszcze go po głowie. Jako się rzekło, obrona jest naturalna i u pojedynczych ludzi, i u całych zbiorowości, państwa wliczając. Jest więc oczywiste, że kraj, który padł ofiarą zbrojnej agresji, zaczyna się bronić (samodzielnie lub z pomocą sojuszników). Odpiera (a przynajmniej próbuje) wrogą armię wkraczającą na jego terytorium, zestrzeliwuje pociski i samoloty nieprzyjaciela, zatapia jego okręty (jeśli działania wojenne toczą się na morzu, oceanie czy innym akwenie), prowadzi działalność wywiadowczą i kontrwywiadowczą, obala wrogą propagandę, itd. A jeżeli ma możliwość, odpo...