Świętuj, jak lubisz
Zbliża się Boże Narodzenie/Solstycja/Gody/Jule (zależnie od religii), czyli po prostu kolejne święta. Z tej okazji wiele osób jest coraz bardziej zestresowanych – a to porządkami, a to zakupami (jakże często nadmiernymi), a to „koniecznością” wpisania się w świąteczne tradycje i zwyczaje. Czyli przyrządzenia takich czy innych potraw, zrobienia takiego czy innego wystroju, zaproszenie (lub wproszenia się do) takich czy innych osób, bo jakoby wiadomo, że „święta bez rodziny to nie święta”. Innymi słowy, nadchodzi czas, kiedy liczne osoby będą jadły to, czego nie lubią, celem podtrzymania tradycji na siłę. Z tego samego powodu spotkają się z ludźmi, towarzystwo których uznają za niemiłe. Włożą masę wysiłku, a często też pieniędzy, w dekoracje, które po kilku dniach zdejmą. I zapomną o tym, co we wszystkich świętach (religijnych, państwowych czy osobistych) jest najważniejsze: odpoczynku, radości, chwili wytchnienia. I to dochodzimy do zjawiska, które oceniam jak najbardziej pozytywnie...