Kto pracuje, ten nie je
Kto nie chce pracować, niech też nie je – napisał w I wieku n. e. niejaki Paweł z Tarsu, święty Kościoła katolickiego, jeden z twórców doktryny chrześcijaństwa (aczkolwiek osobą, która tę religię zapoczątkowała, była Maria Magdalena), a zarazem facet, który mocno, oj, mocno odszedł od idei Jezusa Chrystusa, zwłaszcza w kwestii kobiecej i społecznej. Tak czy owak, jego zdanie o niepracowaniu i niejedzeniu podchwycił i powtarzał nie kto inny, a Włodzimierz Ilicz Lenin. Sama ta zasada – z wyłączeniem dzieci, seniorów i osób, które nie mogą podjąć pracy z przyczyn zdrowotnych – jest oczywiście słuszna… a raczej długo była i być powinna. Człowiek pracuje po to, by zdobyć środki utrzymania (trafiają się też szczęśliwcy, którzy oprócz tychże środków czerpią z pracy również satysfakcję i przyjemność, choć są i zawody, uprawiania których lubić nie należy, np. pisarz), bez powszechnego (z zachowaniem powyższych wyjątków), a przy tym stabilnego i płatnego na tyle wysoko, by zagwarantować z...