Posty

Wyświetlam posty z etykietą Jan Paweł II

Przywileje opasłego dona

I innych zawodowych funkcjonariuszy Kościoła katolickiego. Ale po kolei. Kardynał Stanisław Dziwisz, były metropolita krakowski, a jeszcze wcześniej, przez lat trzydzieści dziewięć, najbliższy współpracownik i osobisty sekretarz papieża Jana Pawła II, obecnie zaś purpurat-emeryt, nie chce stawić się przed sądem. A wzywany jest jako świadek w procesie, który Archidiecezji Krakowskiej wytoczył były ministrant, jaki jeszcze w latach 80. miał być molestowany przez jednego z księży. O czym, jak twierdzi ów człowiek (któremu z całego serca współczuję), Dziwisz wiedział, ponieważ informował go o tym nieżyjący już ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, o którym można mieć różne zdanie, ale nie da się mu odmówić zasług w tępieniu kościelnej pedofilii. Dziwisz jednakże na pierwszą rozprawę, podczas której miał być przesłuchany, nie przyszedł, gdyż był chory. Okej, to można zrozumieć. Na drugiej jednak nie stawił się również, tłumacząc się stanem zdrowia i prosząc, żeby sąd go… nie wzywał, bo cała s...

Hitlerowiec w Katowicach

Kandydat na premiera z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowiec o nazwie Przemysław Czarnek (zarazem były minister ciemnoty w nie-rządzie tej mafii/sekty), wróg kobiet, demokracji i psów, rozpoczął już nieformalną wprawdzie, lecz faktyczną kampanię wyborczą. Odwiedził mianowicie Katowice, gdzie spotkał się z wyznawcami. Tam pojechał po transformacji energetycznej, zapowiadając „powrót do węgla”. Nie dodał, że importowanego. Polskie złoża owego surowca są wszak na wyczerpaniu (cóż, w karbonie powstała skończona jego ilość); stąd stopniowe zamykanie kopalń. A te pokłady, które jeszcze pozostaną, nie nadają się do bezpiecznej eksploatacji; bezpiecznej, czyli takiej, która nie narażałaby na niebezpieczeństwo życia górników. Czarnek nie dodał też, że energetyka węglowa oznacza znaczne koszta, jest coraz droższa i coraz mniej wydolna (nie wspominając o tym, że generuje od czorta zanieczyszczeń, ogromnie przyczyniając się do katastrofy klimatycznej). No, ale przecież nie zwra...

Zgon papieża

Dzisiejsza notka miała być o czymś innym, ale zaszło wydarzenie, o którym warto napisać. Mianowicie wczoraj, w wieku lat osiemdziesięciu ośmiu, zmarł Jorge Mario Bergoglio, czyli papież Franciszek. Był on argentyńskim jezuitą, w 1992 roku Jan Paweł II wyświęcił go na biskupa, a w 2001 roku został kardynałem, z kolei pontyfikat rozpoczął 13 marca 2013 roku. Na czele państwa Watykan i Kościoła katolickiego zastąpił konserwatywnego Benedykta XVI (abdykował), no i musiał poradzić sobie z dziedzictwem Jana Pawła II, czyli reakcyjnym gnojem, jaki Polak po sobie zostawił. Franciszek wielu katolikom niósł nadzieję na odnowienie ich Kościoła. Miał znacznie bardziej postępowe i prospołeczne poglądy niż jego poprzednicy (niektórzy komentatorzy określali go wręcz mianem lewicującego), znakiem rozpoznawczym pełnienia przez niego papieskiego urzędu była skromność, zapowiedział też budowę „Kościoła ubogiego i dla ubogich”. Zaczynało się, szczerze przyznam, bardzo ładnie. Papież skierował swą uwa...

Widmo nowego konklawe

Widmo krąży nad Watykanem i Kościołem katolickim. Widom kolejnego konklawe. Albowiem papież Franciszek, lat osiemdziesiąt osiem, od kilku dni przebywa w szpitalu, zmagając się z obustronnym zapalaniem płuc. A w mediach można już dostrzec spekulacje, kto może zostać jego następcą. Całkiem możliwe, że przedwczesne; nie da się wszak wykluczyć, iż papież z choróbska się wyliże i jeszcze trochę na swoim stanowisku pozostanie. Inna bajka, że może wyzdrowieć i, śladem swojego poprzednika, Benedykta XVI, abdykować. Zobaczymy, jak będzie. Póki co, pontyfikat Franciszka trwa… i podlega ocenom. Nie da się ukryć, że dla wielu katolików wybór Jorge Bergoglia na biskupa Rzymu i szefa Kościoła katolickiego wiązał się z nadziejami, w niektórych przypadkach wielkimi, w innych bardziej wyważonymi i ostrożnymi. Pan Bergoglio pochodzi bowiem z Argentyny, co oznacza, że jest pierwszym od VIII wieku papieżem spoza Europy. Ponadto, żywi też – a przynajmniej takie sprawiał wrażenie – poglądy całkiem (jak...

Zgon fanatyczki

W wieku ponad stu lat (no to się Cthulhu na nią wyczekał!) zmarła Wanda Półtawska, z zawodu lekarka (chociaż Bóg mi świadkiem, że sto razy wolałbym się leczyć u Wiktora Frankensteina, który przynajmniej by mnie wskrzesił w razie niepowodzenia terapii). W mediach mówi się o niej jako o wieloletniej przyjaciółce niejakiego Wojtyły Karola, znanego również jako papież Jan Paweł II; wolę nie rozważać, co mogło kryć się pod pojęciem owej przyjaźni. Nie brak takich, co już tylko z tego powodu chcieliby ją beatyfikować, a nawet kanonizować. Tymczasem warto pamiętać o jednym – Wanda Półtawska pozostawała zajadłą fanatyczką religijną, a w szczególności śmiertelnym wrogiem praw kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem (jakżeby inaczej?) reprodukcyjnych. Swój iście talibański światopogląd chciała narzucić swoim kolegom i koleżankom po fachu. W tym celu napisała Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, w której religię katolicką (nie wiem, azali uznawała jakiekolwiek inne, przypuszczam ws...

Święta skarpeta

Na Facebooku pojawiły się memy, wedle których skarpeta Jana Pawła II uznana została za… relikwię (trzeciego stopnia, czyli przedmiot, którego kanonizowana osoba dotykała) i ma na to odpowiednie kościelne certyfikaty. Czy to prawda, czy ktoś sobie po prostu jaja robi, nie wiem… acz wygląda mi to na rzecz prawdopodobną. Kult relikwii – więcej wspólnego mający z totemizmem niż z chrześcijaństwem – w katolicyzmie obecny był od dawna, a w średniowieczu rozwinął się na całego, rzecz jasna gwoli nabicia kiesy kleru tudzież kościelnych skarbców. Relikwie nie tylko czczono podczas nabożeństw, który to zwyczaj przetrwał do dziś, ale też handlowano nimi. Przeważnie oczywiście opychano, za grube jak na tamte czasy pieniądze, podrobioną tandetę. Klient, coby uzyskać, jak mu wciskano, odpuszczenie grzechów, mógł sobie kupić przykładowo szczebel z drabiny, która się śniła Jakubowi, kopytko osiołka, na którym rodzina Jezusa jakoby zwiała z Betlejem do Egiptu, gwoździe z krzyża, do jakiego przybito J...

Strach solidarucha przed prawdą

Dziś wrócimy do tematu obrony „dobrego imienia” Karola Wojtyły/Jana Pawła II przez prawicę; konkretnie zajmiemy się postsolidarnościową, czyli solidaruchami. Jak doskonale wiemy, te z PiS-u zajadle niczym Zeloci bronią rzekomej świętości i rzekomych zasług papieża-Polaka; dzielnie sekunduje im w tym reszta skrajnej prawicy, jak również Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe. Z kolei postsolidarnościowcy z PO kluczą i kombinują, jak by tu nie pochwalić tuszowania pedofilskich zbrodni kleru przez Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, a zarazem nie odciąć się od niego. O ofiarach zboczeńców w sutannach tudzież habitach prawicowcy nie raczą oczywiście pamiętać. Dlaczego postępują tak, a nie inaczej, już wspominałem. Przypomnę zatem, iż wynika to z przyczyn ideologicznych – polska prawica jest klerykalna – oraz rodowodowych – przecież Jan Paweł II i Kościół katolicki wspierał solidarnościową opozycję w latach 80. ubiegłego wieku, politycznie oraz finansowo (transfer pieniędzy z Watykanu i od CIA, z p...

Cenzura papieska

Jakkolwiek oceniamy Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, trudno nie zauważyć, że akcje obrońców jego „dobrego imienia” (chodzi przede wszystkim o PiS i resztę skrajnej prawicy) przekraczają granicę absurdu. Czasami są wręcz śmieszne, jak na przykład argumentacja, że Jan Paweł II jest „czynnikiem jednoczącym Polaków” i bez jego kultu stalibyśmy się „zbieraniną, nie narodem” (takie brednie padły przedwczoraj na antenie TVPiS Info). Dziwne w takim razie, jakim cudem Polacy istnieli przed narodzinami Karola Wojtyły (pomijam tu, że pojęcie narodu jest czysto polityczne i to od prawodawstwa danego kraju, motywowanego ideologicznie, zależy, kto się do określonego narodu zalicza) i nawet od czasu do czasu się jednoczyli. Tyleż zabawne, ile żenujące wydają się spiskowe teorie dziejów, jakoby „atakujący” papieża Polaka (czyli głoszący prawdę na jego temat i starający się rzetelnie ocenić jego osobę i działalność) zamierzali wyrugować Kościół katolicki z Polski. Cóż, przez większość naszej historii ...

Podziękujmy klerykalnym dziadersom

Dziś będzie krótko, bo i nie ma nad czym specjalnie się rozwodzić. Wczoraj Sejm przegłosował uchwałę w obronie dobrego imienia Karola Wojtyły/Jana Pawła II, rzekomo wściekle atakowanego po tym, jak okazało się, że będąc biskupem krakowskim, tuszował zbrodnie pedofilskie popełniane przez podległych sobie księży. Jako papież też zresztą odpowiadał za ów proceder, tyle że w skali światowej oczywiście. Kiedy już izba niższa parlamentu naszego „kochanego” rzeczoną uchwałą przyjęła, marszałka Witek z Bezprawia i Niesprawiedliwości wygłosiła telewizyjne orędzie, podkreślające rzekome zasługi Lolka dla Polski i Polaków, i uznające go za czynnik jednoczący, obok flagi, godła czy hymnu (absurd). Orędzie miało zapewne być płomienne, tymczasem wyszło płaczliwe raczej, no, ale guano się zdarza. A jak wyglądało samo głosowanie? Otóż, tylko sejmowa reprezentacja Lewicy była przeciwko uchwale, czterech posłów się wstrzymało, cała reszta zaś bubel ów poparła. Czyli zarówno większość nie-rządowa, ...

Po stronie oprawców

Pociągniemy dziś temat, jaki poruszyłem wczoraj, czyli reakcję polskiej prawicy na wykryte przez dziennikarzy TVN24 informacje, że Karol Wojtyła, jako biskup krakowski, miał swój ponury udział w tuszowaniu zbrodni pedofilskich popełnianych przez księży. Powtarzam, że nie ma w tym nijakiej niespodzianki; wszak proceder ów, w skali już światowej, nasz jakoby „wspaniały” rodak uskuteczniał także po tym, jak został głównym lokatorem Watykanu. Pisząc wczorajszą notkę, koncentrowałem się na Platformie Obywatelskiej, ponieważ to właśnie tę partię – acz podobny mechanizm zachodzi, jak podejrzewam, również w przypadku Polski 2050 oraz Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego – wyniki dziennikarskiego śledztwa w sprawie Lolka wpakowały w ideologiczną kloakę. Platformersi są wszak (identycznie, jak PiS-owcy, dodajmy) prawicowymi klerykałami, z postsolidarnościowym rodowodem. Trudno się im odciąć od kultu Karola Wojtyły/Jana Pawła II, czyli faceta, co w latach 80. ubiegłego wieku transferował im...

Lolek i polska prawica

Dziennikarze TVN24 odwalili kawał dobrej roboty (co się stało?!), przeprowadzając śledztwo, które doprowadziło ich do informacji, że Karol Wojtyła wiedział o zbrodniach pedofilskich, popełnianych przez katolicki kler, i to zanim jeszcze został papieżem. Mało tego, będąc polskim hierarchą, pomagał przestępstwa owe ukrywać (co kontynuował jako Jan Paweł II, wespół z opasłym donem Stanisławem Dziwiszem). Generalnie, żadna rewelacja; osoby na serio zainteresowane Kościołem katolickim powinny były to podejrzewać. Mnie, w każdym razie, informacje owe nie zaskoczyły. Trudno było wątpić, że Jan Paweł II wiedział o tych zbrodniach i miał ponury udział w ich tuszowaniu, a skoro tak, to raczej nie zaczął parać się owym procederem dopiero po przeprowadzce do Watykanu. Pamiętajmy też, że zostając księdzem, Karol Wojtyła wstąpił w szeregi największej mafii świata, przeżartej moralną zgnilizną oraz degeneracją; nic więc dziwnego, iż sam zaczął zachowywać się zgodnie z jej wewnętrznymi, zwyrodniałym...

Joe i Jan Paweł II

Pozostaniemy jeszcze dziś przy weekendowym przemówieniu, jakie Joe Biden wygłosił podczas swojej wizyty w Polsce. Wzbudziło ono wielką radość wśród zwolenników Platformy Obywatelskiej oraz wielu innych przeciwników PiS-u, ponieważ wspomniał, pochwalnie rzecz jasna, amerykański prezydent o Lechu Wałęsie, czym rzekomo miał mafii/sekcie Kaczyńskiego Jarosława „utrzeć nosa”. Niestety, sprawa nie wygląda tak wesoło, a szerzenie takiej właśnie interpretacji słów Bidena świadczy o naiwności. Bo fakt, Kaczyński Jarosław Lecha Wałęsy nienawidzi i gardzi nim. Chciałby bowiem przeprowadzić rewizję mitu dawnej „Solidarności”, w miejsce gdańskiego elektryka umieszczając swojego nieżyjącego bliźniaka, Lecha, jako jej przywódcę (swoją drogą, czy nie szkoda walczyć o status lidera ruchu, jaki doprowadził do setek tysięcy, a może i kilku milionów zgonów oraz zrujnowania polskiego przemysłu po 1989 roku?). Bracia Kaczyńscy politycznie wyrośli przy Lechu Wałęsie, gdyby nie on, zupełnie by się nie liczy...

Jak Czarnek Jana Pawła II załatwi

Uczniowie oraz studenci protestują przeciwko nowemu ministrowi ciemnoty (w kompetencje – o ile w tym przypadku słowo to nadaje się do użycia – którego włożono też szkolnictwo wyższe), Czarnkowi Przemysławowi. Nic dziwnego. Skupia się on bowiem na faszerowaniu programów nauczania wszystkich szczebli edukacji treściami religijnymi (jakby było ich mało; do tego jeszcze wrócimy) oraz nacjonalistycznymi, np. kultem morderców przeklętych, bajkami o Polsce jako przedmurzu chrześcijaństwa czy powiązaniu katolicyzmu z Polskością. Dzieci i młodzież doskonale wiedzą, że za jego sprawą z nowoczesną edukacją mogą się pożegnać; szkolnictwo bowiem polskie oparte zostanie nie na wiedzy naukowej, lecz na przesądzie, ciemnocie oraz nienawiści wobec wszystkiego, co niepolskie i niekatolickie, a także wobec mniejszości, zwłaszcza seksualnych, tudzież wobec szeroko pojętej lewicy. O edukacji seksualnej młódź będzie mogła zapomnieć, a nie zdziwiłbym się, gdyby to samo dotyczyły także np. teorii ewolucji czy...

Czterdziesta rocznica zbrodni

Dziś, czyli 2 grudnia, mija równe czterdzieści lat od paskudnej zbrodni popełnionej w Salwadorze (państwie w Ameryce Łacińskiej, słynącym obecnie z bodaj najokrutniejszego prawa antyaborcyjnego na świecie). Oto 2 grudnia 1980 funkcjonariusze gwardii narodowej (tzw. szwadrony śmierci) – zbrojnego ramienia rządzącej wówczas tymże państwem skrajnie prawicowej junty, wysługującej się USA – w asyście dwóch oficerów śledczych z salwadorskiej armii oraz kilku amerykańskich doradców wojskowych, zamordowali cztery kobiety: trzy zakonnice i wolontariuszkę pracującą w opiece społecznej. Wszystkie one przed śmiercią były torturowane oraz wielokrotnie zgwałcone (wiadomo, jak barbarzyński stosunek wobec przedstawicielek płci żeńskiej mają prawicowcy, zwłaszcza skrajni). Jako że były to obywatelki USA, kończący tam właśnie kadencję prezydenta Jimmy Carter doszedł do wniosku, iż podległa mu junta (którą jego administracja szczodrze finansowała, o czym za chwilę) przegięła pałę, po czym wstrzymał dla...

Dewojtylizacja

Przybywa obywatelskich petycji, by w kolejnych miastach i miejscowościach zmieniać nazwy ulic, placów oraz im podobnych obiektów, którym patronuje Jan Paweł II. Są też wnioski o pozbawienie papieża Polaka honorowego obywatelstwa jednego z większych polskich miast. Powodem takich działań (czas pokaże, na ile skutecznych) są informacje, że Karol Wojtyła/Jan Paweł II miał, wespół z kardynałem Dziwiszem Stanisławem, poczesny udział w tuszowaniu kościelnych zbrodni pedofilskich na całym bez mała świecie, wyświęcał też hierarchów, o których wiedział, że mają na sumieniu potworne krzywdzenie dzieci. Oczywiście, wiadomości te nie są żadną nowością; lewicowe media wspominały o tym wszystkim jeszcze za życia papieża, wtedy jednak powszechnie uznawano to za „komusze ataki” na Kościół oraz „naszego świętego”… W ostatnim wszelako czasie świadomość społeczna w kwestii grzechów Kościoła i jego hierarchów – Jana Pawła II wliczając – się zmienia. Ale po kolei. Owa rozpoczynająca się dewojtylizacja j...

Refleksja o papieżu

Wczoraj była rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Z tejże przyczyny naszła mnie taka oto refleksja. Biografia Karola Wojtyły/Jana Pawła II chyba jeszcze nie doczekała się w Polsce rzetelnej analizy (a jeśli się odczekała, to o niej nie wiem, bo przeszła bez echa). Papież Polak jest bowiem w (k)raju nad Wisłą opisywany albo z pozycji klęczącej, czyli czysto bałwochwalczej, jako samo dobro, chodzący wzór cnót, człowiek bez wad, itd. (jak w książce Świadek nadziei George’a Weigela… lub jeszcze bardziej cukierkowo), albo też z pozycji stricte antyklerykalnych, punktujących jedynie wady działalności publicznej i religijnej Karola Wojtyły, w tym zwłaszcza jego pontyfikatu (przykładowo Antypapież Tomasza Piątka). Tymczasem nasz dzisiejszy bohater był człowiekiem, toteż jak wszyscy inni ludzie zarówno miał zasługi, jak też popełniał błędy (człowiek jest wszak zwierzęciem omylnym), a niekiedy wręcz z premedytacją czyniło zło. Wszyscy mamy swoje zalety i swoje wa...

Ocena pewnego papieża

Dziś pozostaniemy przy tematyce kościelnej, albowiem obchodzimy czterdziestą rocznicę wybory Karola Wojtyły na stanowisko biskupa Rzymu, czyli papieża. Z tej okazji w Kościele katolickim, przynajmniej w Polsce, jest takie małe święto, np. w mojej parafii podczas nabożeństwa różańcowego będzie można uczcić papieskie relikwie. I okej, Jan Paweł II jest świętym Kościoła katolickiego, nie mam więc nic przeciwko obrzędom religijnym ku jego czci, w których udział będzie wezmą ci, co mają na to ochotę. Wolność sumienia i wyznania jest jedną z najwyższych wartości, toteż należy ją uszanować. Gorzej, że nasi faryzejscy… znaczy, bogobojni prawicowi politycy i dziennikarze o mało co nie defekują z radości z powodu okrągłej rocznicy. I jakoś mało kto dostrzega, że o Janie Pawle II – cokolwiek by sądzić, jednej z ważniejszych i ciekawszych postaci w polskiej historii – w (k)raju nad Wisłą praktycznie nie odbyła się dotąd rzeczowa, merytoryczna dyskusja. Czyli taka, która podkreśliłaby za...