Posty

Wyświetlam posty z etykietą podatki

Uciekli burżuje do Dubaju

Uciekli polscy burżuje do Dubaju. Przede wszystkim różnego rodzaju influencerzy i inne gwiazdy nie wiadomo czego. Uciekli oczywiście przed podatkami – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mogą sobie tworzyć swoje treści internetowe i zarabiać na nich, nie uiszczając ani grosza u polskiego fiskusa, mimo iż treści owe przeznaczone są dla polskich odbiorców. To oczywiście okradanie NAS WSZYSTKICH. Czyli dokładnie to samo, co robią kapitaliści wyprowadzający ogromne pieniądze na konta w rajach podatkowych; Dubaj takim rajem jest. Wypięli się zatem burżuje na Polskę i Polaków. Twierdzili, że państwo im niepotrzebne. Ale co się stało? Ano, Izrael wespół z USA zaatakowały Iran. A ten odpowiedział, między innymi ostrzeliwując amerykańskie bazy w regionie, w tym i te, co znajdują się relatywnie blisko Dubaju. Bliski Wschód zawrzał… i to mocno, bowiem nie ustają wszak izraelskie rzezie w okupowanej Palestynie, a także otwarta wojna izraelsko-libańska. Ludzie w tamtym regionie, nawet w Zjedno...

Sezon na półtora procent

Jak co roku, nastał czas rozliczeń podatkowych. Oznacza to, że przez najbliższe tygodnie zasypywani będziemy prośbami o przekazanie 1,5 proc. naszego podatku dochodowego. Pojawiają się one już od jakiegoś czasu w internecie, prasie, radio i telewizji, i są równie intensywne, co społeczne kampanie WOŚP. Czasami nawet aż za bardzo, zwłaszcza, że niektóre wchodzą z butami w ludzką wrażliwość czy sumienie, aż można się zastanawiać, czy to nie przesada… Wzmiankowaną część swojej daniny publicznej przekazać można już to organizacji (w tym międzynarodowej, np. UNICEF, WWF, itd.), już to fundacji, już to konkretnej osobie (np. zbierającej środki na leczenie czy rehabilitację). Wystarczy wpisać numer KRS w zeznaniu podatkowym. Są pomysły, żeby w ten sposób w Polsce finansować związki wyznaniowe, z Kościołem katolickim na czele; analogiczne rozwiązanie funkcjonuje we Włoszech. Jeśli zaś nie wskażemy organizacji ani osoby, którą chcemy wesprzeć z odprowadzanej przez siebie daniny publicznej, ...

Kapitalista woła o pieniądze

Oczywiście nie należy wrzucać wszystkich do jednego wora, co nie zmienia faktu, że większość kapitalistów to paskudne istoty. A ściślej rzecz ujmując, mentalność mają paskudną. Oto ciągle narzekają, jak im to źle. Na pracowników, że chcą za swoją pracę otrzymywać – o, zgrozo! – wypłatę, mieć choć trochę czasu wolnego czy, w przypadku kobiet, móc pójść na urlop macierzyński. A jeszcze bardziej na państwo, że ściąga podatki; im kapitalista bogatszy i bardziej napasiony, tym głośniej narzeka. Na Unię Europejską, że regulacji za dużo. Kiedy jednak przyjdzie taka czy inna sytuacja kryzysowa, kapitalista woła o PUBLICZNĄ pomoc i drze się, iż mu „się należy”. W okresie gorszej koniunktury taki prywatny właściciel środków produkcji pierwszy wyciąga rękę do państwa (czyt.: rządu) po wsparcie finansowe. Nawet – lub wręcz zwłaszcza – jeśli wcześniej migał się, jak mógł, od płacenia podatków. Jednakże wystarczy pogorszenie, by kapitalista nagle zaczął wyliczać, ile to mu kraj MUSI zapłacić. O...

Klasa złodziei

Pewien prezes, jeden z najbogatszych polskich kapitalistów, ukradł dziecku czapkę. Konkretnie, zachachmęcił przekazane przez sportowca małoletniemu na trybunach nakrycie głowy. Zdarzenie to zostało nagrane, film, jak to w naszych czasach, trafił do internetu, skutkiem czego prezes ów stał się rozpoznawalny na całym niemal świecie, na całym też niemal świecie za jego sprawą zaczęto mówić o Polsce, niestety, źle. Teraz facet czuje się prześladowany (czy coś takiego), toteż wynajął firmę ochroniarską. Cóż, nie współczuję mu; nie trzeba było okradać dzieci. Wszelako, patrząc na sprawę z szerszej nieco, bo klasowej perspektywy, kapitalista ten nie rozbił niczego, czego nie robiliby on sam oraz inni przedstawiciele jego klasy. Zyski wszak kapitalistów pochodzą w zdecydowanej większości z kradzieży. Oczywiście, z reguły nie jest to kradzenie dzieciom czapek ani innych części garderoby, lecz okradanie pracowników z części wypracowanych przez nich pieniędzy (wartości dodatkowej, czyli po p...

Obawa Alfonsa

Rząd (jak za wszystkim, co sw tej kadencji dobre, za rozwiązaniem owym stoi oczywiście Lewica) przymierza się do wprowadzenia podatku cyfrowego. Miałyby go płacić największe korporacje z branży internetowej, które działają w Polsce, takie jak Google czy Meta, które obecnie daniny publiczne do naszego budżetu niby odprowadzają, ale nader skromne; zdecydowanie więcej forsy z (k)raju nad Wisłą wyprowadzają (nie zaliczają się zresztą pod tym względem do wyjątków spośród globalnego kapitału). Analogiczne podatki funkcjonują w większości państw zachodnich. Rozwiązanie to miałoby wiele zalet. Największą, rzecz jasna, byłby wpływ znacznych kwot do naszego budżetu. Czyli więcej pieniędzy na taką na przykład publiczną opiekę zdrowotną czy, żeby daleko nie szukać, asystencję osobistą dla osób z niepełnosprawnościami, której premier nie chce wprowadzić, bo niby za droga, a tymczasem kasa jest na armię potrzebna. Podatek cyfrowy byłby też sprawiedliwy; nie ma wszak powodu, aby globalne firmy, kt...

Dobry pomysł dla zdrowia

Kampania wyborcza powinna (tak, wiem, że to utopia, zwłaszcza w czasach komercjalizacji polityki i jej daleko posuniętego sprymitywizowania) bazować na propozycjach dotyczących rozwiązań kwestii społecznych. Prezydencka również, jako że w naszym ustroju prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, a co jeszcze ważniejsze – nie czarujmy się, za poszczególnymi osobami kandydującymi stoją partie parlamentarne, ewentualnie organizacje społeczne. Jedną z takich kwestii jest oczywiście system publicznej opieki zdrowotnej, w (k)raju nad Wisłą, jak wiemy, daleki od ideału. I tu na plus wypada Magdalena Biejat, kandydująca z poparciem Lewicy, a dawniej należąca do Razem. Zaproponowała ona, aby zlikwidować składowy model finansowania (ujęła rzecz prościej, jako likwidację składki zdrowotnej) publicznego sektora zdrowotnego, i zastąpić go rozwiązaniem podatkowym, funkcjonującym w licznych krajach Europy Zachodniej orz Skandynawii, np. w Danii. Postulat ten nowy nie jest, Lewica – także, gdy była je...

Co komu odebrać?

Nie przeszkadza mi, że ukraińskie dzieci mieszkające w Polsce pobierają 800 Plus (tzn. pieniądze otrzymują rzecz jasna ich rodzice/opiekunowie, ale z przeznaczeniem na potrzeby małoletnich). Owszem, świadczenie owo – podobnie zresztą jak cała polska polityka… hm, społeczna – wymaga modyfikacji, jednakże nie na tle narodowościowym. Ponadto, Ukraińcy w Polsce są aktywni zawodowo, ponad 90 proc. spośród nich pracuje i płaci u nas podatki (o polskich kapitalistach niekoniecznie można to powiedzieć). Dlaczego więc im nie pomagać? Patriotyzm gospodarczy polega na kupowaniu powstałych w kraju produktów, a nie na obcinaniu pomocy obcokrajowcom. Jak już kiedyś pisałem, postulat odebrania ukraińskim dzieciom szczątkowego świadczenia, jakim jest 800 Plus, to czysta ksenofobia, a zarazem kreowanie nienawiści w społeczeństwie. Szczucie Polaków na Ukraińców, innymi słowy. Należy też pamiętać, że próba pozyskania przez rzekomo demokratycznego kandydata faszystowskiego elektoratu przy pomocy faszyst...

Plany katastrofy

Polska (niejedyne państwo unijne, ale to inna sprawa) objęta została przez Brukselę procedurą nadmiernego deficytu budżetowego. Czyli, mówiąc prosto, ma wdrożyć takie oszczędności, aby budżet wrócił do przewidzianego w prawie Unii Europejskiej stanu. Ministerstwo Finansów przygotowało więc projekt takich działań. Jak należało się spodziewać po spadkobiercach Balcerowicza, czyli neokonserwatywnych/neoliberalnych prawicowcach, nader restrykcyjny oraz społecznie szkodliwy. Ale po kolei. Otóż, horyzont wdrażania napraw dla poszczególnych państw objętych procedurą nadmiernego deficytu wynosi maksymalnie siedem lat. Rząd pana premiera Tuska zamierza uwinąć się w cztery. Okej, ale to dopiero początek. Samo Ministerstwo Finansów w swoich analizach określiło, że najlepsze efekty przyniosłoby zwiększenie dochodów z CIT-u (podatku od dochodów osób prawnych, m.in. przedsiębiorstw). Tymczasem to samo ministerstwo w swoim planie działań podwyższenia wpływów z CIT-u praktycznie… nie przewiduje; jeś...

Nadmiernie sfinansowani

Kultura i sztuka w Polsce są niedofinansowane. Nie kpię, to fakt. Ze sportem różnie bywa, w zależności, jak sądzę, od dyscypliny. System publicznej opieki zdrowotnej w Polsce jest niedofinansowany, i to drastycznie. O przyczynach niewydolności tego modelu wielokrotnie pisałem, skutki natomiast są tragiczne, w postaci chociażby śmierci pacjentów, którzy nie doczekali terapii. Szkolnictwo publiczne jest w Polsce niedofinansowane (z jednym wyjątkiem, o czym za chwilę). Większość elementów sektora publicznego jest w Polsce niedofinansowana… chyba, że uwzględnić pensje na synekurach, często zajmowanych przez ludzi niekompetentnych. I tak dalej. W zasadzie trudno zaleźć w (k)raju nad Wisłą dziedzinę, jaka byłaby sfinansowana w wystarczającym stopniu. Na wszystko brakuje pieniędzy; zdaniem prawicowców (zwłaszcza po tym, jak zasiądą w ławach koalicji rządowej), głównie na politykę społeczną, która miałaby na celu ulżyć i pomóc mniej- oraz średniozamożnym osobom obywatelskim. Nie chodzi ...

Trzecia Droga do choroby

Jak wiemy publiczna opieka zdrowotna w Polsce – mimo wysiłków lekarzy, pielęgniarek, ratowników oraz innych pracowników medycznych – funkcjonuje, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepiej zgoła. Jest to, o czym wielokrotnie pisałem, efekt bardzo niewydolnego składowego systemu finansowania, wprowadzonego przez prawicową koalicję AWS-UW, czyli dzisiejszy POPIS. Jest on drogi, gdyż pochłania środki na utrzymanie NFZ-u oraz obsługę pobierania składek przez ZUS, a przy tym niewydolny, ponieważ do placówek opieki zdrowotnej trafia koniec końców zbyt mało pieniędzy; nakładają się na to takie patologie, jak umowy śmieciowe, które pozwalają kapitalistycznym wyzyskiwaczom nie ubezpieczać zdrowotnie pracowników. Co gorsza, samo dysponowanie środkami też jest wadliwe, płaci się bowiem za leczenie, nie zaś wyleczenie pacjenta… Niedoskonałości systemu mnożyć można by długo. A teraz może być jeszcze gorzej. Od pewnego bowiem czasu Trzecia Droga, ze szczególnym uwzględnieniem Polski 2050 we współpra...

Taniej, wydajniej, zdrowiej

W medialnym zamęcie, jaki zapanował po ustawce, często nazywanej „zamachem”, która miała na celu zapewnić Donaldowi Trumpowi zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich w jankeskim imperium, łatwo można przeoczyć pewną nader istotną, a przy tym ogromnie pozytywną sprawę. Czyli propozycję Lewicy w dziedzinie gruntownej reformy systemu finansowania publicznej opieki zdrowotnej. Reformy, dodajmy, niezbędnej. Obecnie mamy system składkowy, wprowadzony przez solidaruchów z koalicji AWS-UW (dzisiejszy POPiS), zrazu w postaci fatalnych kas chorych, później zmodyfikowanych przez rząd SLD-PSL poprzez przekształcenie w scentralizowany, a przez to cokolwiek lepiej działający NFZ. Modyfikacja ta wszelako niewiele pomogła, ponieważ sama istota systemu jest wadliwa. Otóż ze swej natury jest on drogi, i to dla każdego, poza najbogatszymi kapitalistami – im dany płatnik mniej zamożny, tym bardziej obciążająca dla niego jest składka (oj, znam to z doświadczenia!), a nadto obsługa jest kosztow...

Dla kapitalistów i PiS-u

Jak wiemy, rząd szykuje się do podniesienia VAT-u na żywność. Pomysł to zły, o czym mówią politycy Lewicy; zwłaszcza osoby poselskie z Razem zamierzają negocjować z premierem Donaldem Tuskiem tę kwestię. Mają rację. Jak niedawno wskazywałem, podwyżka, a w zasadzie przywrócenie podatku VAT na artykuły żywnościowe sprawi, że będą one jeszcze droższe niż teraz. A przecież ceny wielu jak najbardziej podstawowych towarów przyprawić mogą o zawał serca… zwłaszcza, że przecież inflacja cały czas zachodzi, tyle że wolniej niż jeszcze kilka czy kilkanaście miesięcy temu. Wspomniana danina pośrednia jest zaś jednym z głównych czynników generujących wzrost cen. Jeśli więc rząd zrealizuje swoje plany w tym zakresie, najmocniej – czyli najboleśniej – odczują to oczywiście najuboższe oraz niezamożne osoby obywatelskie. Niejednemu człowiekowi w Polsce głód zajrzy w oczy… i wcale to NIE PRZESADZAM! Przy obecnej relacji dochodów do kosztów życia, większość spośród nas ma spore problemy, by związać ko...

Antyspołeczni i klerykalni

Wprawdzie Lewica usiłuje spełniać swoje obietnice wyborcze – w czym przeszkadza jej nie tylko imitacja prezydenta, ale też Marszałek Sejmu – o tyle reszta koalicji rządowej… Dobra, do Zielonych też nie mam pretensji, są oni jednak, podobnie jak Inicjatywa Polska, stłamszeni przez PO. A ta, wraz z PSL-em, zaczynają już pokazywać swoje oblicze z lat 2007-15, czyli antyspołeczne i oderwane od rzeczywistości, w jakiej żyje większość osób obywatelskich. „ Sto konkretów na sto dni”, czy jak tam brzmiało to hasło wyborcze, poszło oczywiście do kosza… no, ale chyba tylko nad wyra naiwni wyborcy mogli uwierzyć, że będzie inaczej. Jeszcze większą naiwnością wykazali się wszyscy ci, co zakładali bądź mieli nadzieję, iż Donald Tusk, gdy zasiądzie w premierowskim fotelu, przerwie popełnianie masowej zbrodni na granicy polsko-białoruskiej, którą rozpoczęło Bezprawie i Niesprawiedliwość, i ofiarami której padają oczywiście uchodźcy. Pan Tusk jest wszak takim samym rasistą i ksenofobem, co Kaczyńsk...

Żebrząca purpura

No proszę! Wczoraj pisałem o niecnych czynach, za jakie hierarchowie i liczni duchowni Kościoła katolickiego powinni pokutować (nie tylko duchowo, wiele bowiem spośród nich to przestępstwa, za które należy się odsiadka); wymieniłem wśród nich pazerność, manifestującą się chociażby w zdzieraniu pieniędzy z wiernych. Cóż, Kościół katolicki to nie tylko związek wyznaniowy, lecz przede wszystkim organizacja jak najbardziej biznesowa. A tu arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, przypomina, że wierni „mają obowiązek” troszczyć się o potrzeby materialne Kościoła, łaskawie precyzując, że „w miarę swoich możliwości”. No, ładnie pości rodzima purpura, ładnie! A na serio, przyznałbym mało dostojnemu hierarsze rację, uważam bowiem, że związki wyznaniowe powinny być utrzymywane przez swoich członków (wiernych)… gdyby nie pewne „ale”. Otóż, jak doskonale wiemy, w Polsce na Kościół katolicki idą ogromne publiczne środki… Mowa o Funduszu Kościelnym (już dawn...

Sprawiedliwi burżuje?

Doszło do czegoś, co liczni prawicowcy z całego świata – w tym oczywiście wszyscy polscy – uznają zapewne za herezję i zamach na uświęcone dogmaty kapitalizmu oraz „wolność gospodarczą”. Oto ponad dwustu miliarderów i milionerów z trzynastu państw świata napisało list otwarty do uczestników Światowego Forum Ekonomicznego w Davos (tego samego, podczas którego niejaki Duda Andrzej znowu popisał się nieznajomością języka angielskiego). Domagają się w nim wprowadzenia… WYŻSZYCH podatków dla NAJBOGATSZYCH (czyli również dla siebie). Argumentują, iż obecny system podatkowy – istniejący również w (k)raju nad Wisłą, zwłaszcza, odkąd PiS-owcy za swoich rządów w latach 2005-07 znieśli trzecią stawkę danin publicznych – w którym najbogatsi płacą bardzo niskie podatki (lub żadnych), podczas gdy średniozamożni i biedni odprowadzają daniny publiczne zbyt wysokie w stosunku do swoich dochodów, jest niesprawiedliwy, pogłębia nierówności i podważa zaufanie społeczne (do demokracji i systemu ekonomicz...

Podatkiem w proletariat

Jacek Sasin, prominentny, znany z nieudolności oraz złej woli PiS-owiec, na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych udostępnił informację o nowym podatku, który jakoby zamierza wprowadzić nie-rząd. Byłaby to danina od nadzwyczajnych zysków, jaką płaciłyby przedsiębiorstwa zatrudniające ponad dwustu pięćdziesięciu pracowników. Na dobrą sprawę, jeszcze nie wiadomo, co to dokładnie ma być (projektu wszak nie pokazano), i czy w ogóle cokolwiek… niemniej kapitaliści oraz sprzyjające im media, z TVN24 na czele, z miejsca się zagotowały. Popłynęły stare, dobrze znane śpiewki typu: „Będziemy musieli zwalniać”, „Zbankrutujemy”, „Znów nas okradają!”, „Nie mamy za co żyć”, „Gospodarka się posypie”, itd. Nic nowego pod słońcem. Rzecz jasna, daleki jestem nad żałowaniem kapitalistycznych wyzyskiwaczy. Wiele wzbudzają oni we mnie odczuć, ale litości wśród tychże nie ma. Co do samego tego podatku, to na razie nie ma czego analizować; trzeba zaczekać, aż projekt ujrzy światło dzienne, no...

Marzenia ściętej głowy

Chyba wszyscy, poza oczywiście najbogatszymi burżujami, czujemy, że jest bardzo źle i robi się coraz gorzej. Inflacja przeżera nasze oszczędności (o ile mieliśmy jakiekolwiek, bo znaczny odsetek osób obywatelskich Polski zarabia zbyt mało, by móc odłożyć pieniądze na czarną godzinę – podziękujmy Balcerowiczowi i innym solidaruchom!), opłaty rosną w zastraszającym tempie, nad krajem wisi widmo kryzysu energetycznego (pytanie, azali jest to TYLKO widmo) i braku ogrzewania zimą… Do tego dochodzą długofalowe, jakże bolesne skutki gospodarcze lockdownów, a ci, co mają kredyty (ze szczególnym uwzględnieniem hipotecznych), mierzyć się muszą z koszmarem sukcesywnie podnoszonych stóp procentowych. Mówiąc krótko, nie-rządy Bezprawia i Niesprawiedliwości, wraz z typowymi dla barbarzyńskiego kapitalizmu w wydaniu neoliberalnym patologiami (umowy śmieciowe, wymuszona jednoosobowa działalność gospodarcza, niskie płace – nie zawsze na czas, itd.), doprowadzając coraz więcej z nas do nędzy. A nawet,...

Lewica i podatki

W minioną sobotę, 19 lutego, swoją konwencję programową (drugą, po niedawnej poświęconej zdrowiu i walce z pandemią COVID-19) miała Lewica. Tym razem przedstawiła swoje pomysły na reformę – i to, jak się okazało, kompleksową – systemu podatkowego. A chyba tylko głupcy i inni prawicowcy nie rozumieją, że ten wymaga ogromnych zmian. Ale po kolei. Politycy Lewicy na swojej konwencji skrytykowali Polski Ład – zarówno same jego założenia, jak i bardzo złe przygotowanie (do bani napisane przepisy, dużo luk prawnych, chaos, itd.) oraz fatalne skutki dla społeczeństwa. I słusznie, bo tejże PiS-owskiej deformy zaiste trudno jest bronić, szczególnie, że wali po kieszeniach obywatelki i obywateli mniej- oraz średniozamożnych. Na samej krytyce badziewnych rozwiązań autorstwa Bezprawia i Niesprawiedliwości rzecz jasna się nie skończyło, bowiem Lewica przedstawiła swoje pomysły odnośnie danin publicznych. Ugrupowanie to deklaruje, że ich system powinien być sprawiedliwy, tzn. im wyższa zamożność...