Posty

Wyświetlam posty z etykietą kary

Tablica z podziękowaniem

Polskie drogi do najbezpieczniejszych nie należą. Przeciwnie, mimo zachodzącej z roku na rok poprawy, statystyki wypadków, w tym śmiertelnych, wciąż są wysokie na tle europejskim. Przyczyn ponurego owego stanu rzeczy jest wiele. Piratów drogowych nie brakuje, podobnie jak idiotów wsiadających w stanie nietrzeźwym za kierownicę. Piesi czy rowerzyści też częstokroć zapominają o ostrożności (niektórym wydaje się, że mogą przekroczyć jezdnię bez rozglądania się, rowerzyści jeżdżą pod prąd, nocą bez świateł ani odblasków, itd.; oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale dostatecznie wielu prosi się o kolizję z autem). Niejedna nawierzchnia pozostaje marnej jakości, a złe oznaczenie jest raczej regułą niż wyjątkiem. No i nie czarujmy się, niska zamożność większości spośród nas też robi swoje. Niby jesteśmy najbardziej zmotoryzowanym społeczeństwem Unii Europejskiej (serio!), lecz wynika to z daleko sięgających niedostatków komunikacji zbiorowej, a jeździmy w większości starymi wrakami, któ...

Strefa płatnego parkowania

W Katowicach zwiększono, terytorialnie oczywiście, strefę płatnego parkowania. No cóż, bywa. Podniesiono też opłaty. To źle, niemniej trudno nie zauważyć, iż wszystko drożeje. Nie da się tego pochwalić, niemniej tak wyglądają fakty. Zmianie uległ również system nakładania kar. Otóż, po strefie jeździ auto ze skanerem i skanuje tablice rejestracyjne zaparkowanych pojazdów. Przejazd powtarza co kilka minut; jeśli przy danym aucie wyświetli się, że nie zapłacono za miejsce parkingowe, kara zostanie nałożona automatycznie. Nie będzie wszelako bloczka z informacją o ponurym owym fakcie, umieszczonego za wycieraczką. Kierowca, aby się dowiedzieć, czy będzie mu trzeba zabulić, musi wejść na specjalną stronę i odszukać numer swojego samochodu w rejestrze. No dobra, sama idea stref płatnego parkowania w dużych miastach nie budzi we mnie większych wątpliwości, pod warunkiem wszakże, że ceny są rozsądne, a wprowadzanie tego rozwiązania idzie w parze z poprawą funkcjonowania komunikacji publi...

Kary i zachęty

Trzeba być ślepym, głuchym, a przede wszystkim głupim, by nie (chcieć) dostrzegać, że mamy poważny problem z koronawirusem. Liczba zakażonych wciąż utrzymuje się na poziomie zaliczających się do najwyższych w skali świata, śmierć znów zbiera swoje żniwo… Tym razem jest to winą nie tylko nieudolności PiS-owskiego nie-rządu – choć oczywiście jego odpowiedzialność za ponury stan rzeczy jest ogromna i bezdyskusyjna – lecz także zmasowanych kampanii antyszczepionkowców, zniechęcających obywatelki i obywateli do tego, co mogłoby powstrzymać zarazę, czyli szczepień. Bezprawie i Niesprawiedliwość nic z tym fantem nie robi, z dwóch powodów. Jednym pozostaje rywalizacja o elektorat z Konfederacją, a neonazistowska ta koalicja jest programowo przeciwka szczepieniom, zwłaszcza, jeśli miałyby być obowiązkowe, wśród jej działaczy nie brak oszołomów kwestionujących istnienie COVID-19. Drugi wygląda tak, że liczni spośród wyznawców PiS-u też nie rozumieją wartości zdrowotnej szczepionek, a nie-rządz...

Zakazana dynia

Prawicowo-kościelny zamordyzm po wygranych przed Dudę Andrzeja wyborach prezydenckich nabiera rozpędu, przybierając formę zaiste kuriozalną. W Sejmie oto znalazł się, złożony w formie petycji, projekt zakazujący Halloween i Walentynek jako… niechrześcijańskich. W przypadku tego pierwszego jest w tym trochę racji, ponieważ Halloween to celtyckie, pogańskie (acz NIE satanistyczne, jak wmawiają nam polscy katoliccy fundamentaliści!) święto zmarłych, pewne elementy którego (wydrążone dynie z wyciętym „upiornym” uśmiechem, przebieranie się dzieci za straszydła i proszenie sąsiadów o cukierki) za sprawą popkultury amerykańskiej uległy komercjalizacji i popularyzacji na całym świecie, w tym i w Polsce. Jego słowiańskim odpowiednikiem (w ostatnich latach ponownie zyskującym na popularności, z czego osobiście się cieszę) były Dziady; sporo z tradycji tychże nadal kultywujemy w dzień Wszystkich Świętych, np. odwiedzanie grobów, palenie zniczy, itd. Z kolei Walentynki to jak najbardziej ch...

Wina

Pojawienie się koronawirusa nie było niczyją winą; nastąpiło zjawisko w pełni naturalne. Podobno zresztą – czytałem o tym w jakimś artykule – epidemie pokrewnych mu mikrobów pojawiają się w Azji Wschodniej corocznie i każdego też roku przenoszą się na ludzi, za sprawą mięsożerności tychże. Niestety, ale choroby są nieodłączną częścią natury. To, że epidemia się rozprzestrzeniała, i to na świat cały, też nie jest niczym dziwnym, ani nie stanowi niczyjej winy. Ludzie migrują, zwłaszcza w obecnym zglobalizowanym świecie, toteż stało się po prostu to, co musiało się stać. Ale już wywołanie ogólnoświatowej paniki związanej z koronawirusem stanowi winę koncernów medialnych, szczególnie tych powiązanych z amerykańskim kapitałem, jak również Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Czym innym jest bowiem ostrzegać przed nową chorobą i informować, iż może być ona niebezpieczna, toteż należy zachować ostrożność (odstępy, maseczki, powstrzymanie się od niekoniecznego wychodzenia z domu, itd...

Wsadzać za węgiel?

W Krakowie, jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Europy (częściowo z powodu położenia aglomeracji, a głównie z przyczyny zabudowania korytarzy powietrznych przez działających na żywioł deweloperów), od 1 września tego roku obowiązuje uchwała antysmogowa, zakazująca palenia węglem, drewnem oraz innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach oraz kominkach. Za złamanie tegoż zakazu grozi kara ograniczenia wolności lub grzywny w wysokości do 5 tys. zł. No i mamy już jednego skazanego, na dwadzieścia godzin prac społecznych, za to, że palił w piecu węglem. I tu rodzą się pewne wątpliwości. Osobiście tego typu uchwały popieram, sądzę, że powinno się je wdrażać nie tylko w dużych miastach, ale w większości polskich miejscowości; aczkolwiek zakaz palenia drewnem to już pewna przesada. Co do Krakowa (i nie tylko!), to miasto owe zainwestowało sporą kasę w wymianę w domach mieszkańców pieców na zasilane paliwami ekologicznymi. Bardzo dobrze, ze smogiem TRZEBA walczyć, a w mał...