Posty

Wyświetlam posty z etykietą surowce

Za garść kobaltu

Wiele jest miejsc na świecie, gdzie trwają krwawe konflikty, popełniane są ludobójstwa, szerzy się śmierć i zniszczenie. Palestyna okupowana przez izraelskich faszystów. Ukraina ogarnięta wojną z Rosją (której nie chcą zakończyć ani Zełenski, ani Putin). Sudan. Granica Etiopii i Erytrei. No i Demokratyczna Republika Konga. Tam też leje się krew, ludzie giną jest ogólnie źle. Na przełomie XIX i XX wieku Kongo zwane wówczas Belgijskim przez lat kilkadziesiąt stanowiło WŁASNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA, króla Belgii, Leopolda II; trwało to w latach 1885-1908. To, co się tam działo, do dziś stanowi jeden z najtragiczniejszych przykładów zbrodni europejskiego kolonializmu i tego, jak niszczycielską istotą jest Homo sapiens rasy białej. Ludność była straszliwie eksploatowana, oczywiście w imię interesów belgijskich kapitalistów i samego Leopolda II. Na porządku dziennym były tortury, takie jak chłosta metalowym drutem, a także mordowanie za byle przewinienie. Zniewolenie pełne. Nie zmieniło się...

Iran kontra swastyka

Stało się to, na co zanosiło się od dłuższego już czasu – faszystowski Izrael dokonał zbrojnej napaści na Iran. Nie sam, bo aktywnie wspomogła go armia USA, poparcia udzieliły Arabia Saudyjska i Katar, nie wspominając oo Wielkiej Brytanii tudzież Niemczech. Izrael i USA zbombardowały Teheran oraz inne cele w Iranie. Zginął najwyższy przywódca duchowy Islamskiej Republiki, Ali Chamenei, zginęły uczennice szkoły dla dziewcząt, zginęła masa innych osób, głównie cywili. W odpowiedzi Iran ostrzelał Izrael (w tym biuro faszystowskiego premiera, Binjamina Netanjahu; nie wiadomo, czy poniósł śmierć, czy jednak żyje; krążą plotki, jakoby ukrywał się w bunkrze w… Berlinie), amerykańskie bazy wojskowe w krajach ościennych, amerykański lotniskowiec oraz brytyjską bazę na Cyprze. Jak dotąd, konflikt się eskaluje i nie wiadomo, do czego może to doprowadzić, ponieważ wsparcie dla Iranu, i to pełnoskalowe, zapowiedziały Chiny. Rzecz jasna, izraelskim faszystom i Amerykanom (czyli też faszystom) c...

Protesty w Iranie

W Iranie od pewnego czasu trwają społeczne protesty (według niektórych źródeł słabną). Z tego, co na ich temat czytałem w wiarygodnych źródłach, ich tło jest przede wszystkim ekonomiczne. Otóż, gospodarka tego obłożonego sankcjami kraju radzić sobie musi z wieloma problemami – ostatnio doszedł kolejny, czyli amerykański atak na ważnego partnera gospodarczego w postaci Wenezueli – mocno też oberwała od potężnej suszy (skutek katastrofy klimatycznej). Irańczykom żyje się więc coraz trudniej. Nie ma się co dziwić, że upominają się u władz o poprawę kondycji bytowej. To naturalne, rzecz można, że tak powinno być; każde państwo ma zakichany obowiązek troszczyć się o własnych obywateli, Iranu też to dotyczy. Z tego, co się orientuję, sytuacja jest pod kontrolą. Ani ze strony protestujących Irańczyków, ani władz i aparatu represji nie doszło do jakichś poważniejszych aktów przemocy. Na pewno nie do gorszych niż na Zachodzie w podobnych sytuacjach. No, ale wiadomo – perskie państwo jest n...

Kolej na Grenlandię

Po zamachu na Wenezuelę i uprowadzeniu przez amerykańskich komandosów prezydenta Maduro z żoną, Donald Trump groził już to Meksykowi, już to Kubie, już to innym państwom w Ameryce Południowej. Ale też przypomniał swe żądania z początku kadencji odnośnie Grenlandii, którą USA miałyby przejąć od Danii, rzekomo po to, aby chronić swoje bezpieczeństwo. I wygląda właśnie na to, że właśnie Grenlandia jest obecnie pierwsza w kolejce do wpadnięcia w imperialistyczne łapska. Otóż amerykańskie media podają, iż Trump polecił swoim doradcom opracować strategię zajęcia tejże wyspy. Jedne źródła mówią, że najchętniej by ją kupił (o tym właśnie mówił na początku kadencji, gdy w ogóle zgłosił grenlandzki pomysł), inne jednak nie wykluczają interwencji zbrojnej (której chyba boją się także europejscy przywódcy, na plany Trumpa reagują bowiem nader ostro i krytycznie, również, o dziwo, Donald Tusk). Może być zatem bardzo różnie, zwłaszcza, że pomarańczowy szaleniec jest nieobliczalny. W jego szaleń...

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...

Ziemia i to, co pod nią

Kapitalizm zdefiniować można jako system (najczęściej skrycie) totalitarny, w którym wszystko podporządkowane jest czynnikowi ekonomicznemu, czyli pieniądzowi, zyskowi, maksymalizacji tegoż. Wszystko, zatem również wojny oraz inne zbrodnie. Przykładów mamy multum, a oto jeden z nich: Jak wiemy, Izrael od ponad miesiąca prowadzi ludobójstwo Palestyńczyków w Strefie Gazy, rzekomo stanowiące odpowiedź na zamachy Hamasu (o których, przypomnijmy, krążyło wiele fałszywych informacji). Życie straciło – w przerażający najczęściej sposób – już grubo ponad jedenaście tysięcy osób, w większości nieuzbrojonych cywilów. Codziennie ich przybywa. Bywa, że są oni zwabiani na rzeź. Przykładowo, władze izraelskie nakazały ludności cywilnej ewakuować się na południe Gazy, a kiedy to nastąpiło, wszystko tam, od budynków po karetki pogotowia, zostało ostrzelane i zbombardowane. Bomby spadają także na obozy dla uchodźców. Nie wszyscy zamordowani giną od pocisków oraz bomb, czy też powszechnie stosowanego,...

Chcieć mniej

Chętnie oglądam w internecie testy samochodów oraz czytam poświęcone im artykuły (kiedyś w tym celu kupowałem czasopisma, dziś wchodzę na portale motoryzacyjne). Nie tylko dlatego, że lubię te pojazdy, interesuję się nimi i chcę poszerzyć swoją wiedzę o poszczególnych modelach, ale też z tej jakże prostej przyczyny, iż ta forma rozrywki po prostu mnie odstresowuje i relaksuje. Nie wszystkie jednak informacje zawarte w takich filmikach tudzież tekstach łagodzą stres; niektóre działają wręcz przeciwnie. Motoryzacja jest branżą szczególnie dotkniętą inflacją. Nowe samochody drożeją, nieraz o kilka do kilkunastu tysięcy złotych, praktycznie z miesiąca na miesiąc, co pociąga za sobą również wzrost cen aut używanych (tych zresztą jest w komisach i ogłoszeniach niewiele; te w dobrym stanie i z prawidłową dokumentacją schodzą na pniu, z egzemplarzami zaś, które sprzedać się nie mogą, coś jest bardzo, ale to bardzo nie w porządku i należy omijać je szerokim łukiem). Za pieniądze, które w ze...

Imperialiści na stokach Hindukuszu

Nowy imperialistyczny prezydent, Joe Biden, zapowiedział, że w tym roku 2,5 tys. żołnierzy USA wycofa się z Afganistanu, wraz z ponad 6 tys. wojaków z innych państw NATO. Proces wycofywania tychże wojsk ma się zakończyć do rocznicy zamachów z 11 września 2001 roku. Oficjalnym powodem jest zrealizowanie celów NATO-wskiej operacji (czytaj: inwazji) w tymże środkowoazjatyckim państwie. No cóż, bin Ladena faktycznie zamordowano, Al-Kaidzie dokopano, w Kabulu zainstalowano marionetkowy rząd… ale afgańskich talibów pokonać się imperialistom amerykańskim i ich sojusznikom nie udało; przeciwnie, są silniejsi niż dotychczas, kontrolują prawie całe terytorium rzeczonego kraju i okazali się realnymi zwycięzcami tej jakże długiej i krwawej wojny. No to czemu w takim razie Stany i NATO stoki Hindukuszu opuszczaj? Prawda jest taka, że Joe Biden zwyczajnie łże, bo USA wcale sobie Afganistanu nie odpuszczają, nie rezygnują też z próby utrzymywania kontroli nad tym państwem. Wprawdzie bowiem regularne...

Pułapka Mad Maksa

Bardzo lubię, wręcz uwielbiam filmy z serii Mad Max , reżyserowane przez George’a Millera, należące do post-apokaliptycznego nurtu science-fiction. Fabuł poszczególnych czterech części nie będę tu streszczał; ważne, że ich akcja dzieje się w Australii zniszczonej przez wojnę atomową, gdzie niedobitki społeczeństwa toczą nieustającą wojnę o zasoby, ze szczególnym uwzględnieniem benzyny. Konflikt zbrojny, będący tłem dla tegoż filmowego cyklu, doprowadził bowiem do zaprzestania wydobycia ropy naftowej, skutkiem czego zawaliła się gospodarka, pociągając za sobą upadek cywilizacji. To oczywiście tylko fikcja, ale oglądając te dzieła X Muzy, zastanawiam się czasem nie tyle już nad tym, czy nasza cywilizacja zmierza ku upadkowi, ale kiedy upadnie. I nie chodzi tu nawet o groźbę konfliktu nuklearnego, ile o katastrofę klimatyczną oraz runięcie podstaw, na jakich opiera się produkcja, i to w skali ogólnoświatowej. Jeżeli nie powstrzymamy (przede wszystkim poprzez transformację energetyczną...

Adrian i gaz

Wyimaginowany prezydent, czyli Andrzej Duda, znany też jako Adrian, jest już w USA, gdzie rozmawiać ma z tamtejszym prezydentem, Donaldem Trumpem. Jak pisałem wczoraj, PiS-owska imitacja głowy państwa ma ubiegać się o powstanie w Polsce stałych baz US Army, co niesie dla naszego kraju i jego obywateli poważne zagrożenia. Nie jest to jednak jedyna misja Adriana, gdyż drugim tematem jego wizyty w Stanach jest „bezpieczeństwo energetyczne”. I to również jest mroczne widmo, zwłaszcza dla naszych kieszeni. Polska od lat stara się o dywersyfikację dostaw surowców energetycznych; chodzi oczywiście o to, byśmy nie byli uzależnieni od rosyjskiego gazu i ropy (zwłaszcza tego pierwszego). Sama idea jest oczywiście słuszna, dobrze jest bowiem mieć zakontraktowanych kilku dostawców ważnych surowców, bo to faktycznie zwiększa bezpieczeństwo energetyczne. Problem w tym, że kolejne prawicowe, postsolidarnościowe rządy, działając w tym kierunku, kierują się kryterium… nawet nie politycznym polit...