Posty

Wyświetlam posty z etykietą wojsko

SS na granicy

Młody Sudańczyk próbował uciec do Unii Europejskiej. W Sudanie, przypominam, źle się dzieje, łatwo tam stracić życie lub paść ofiarą terroru. Podróż naszego bohatera jest o wiele trudniejsza niż innych uchodźców – którzy przecież, uciekając, też narażają, a często tracą życie! – ponieważ porusza się na wózku inwalidzkim, ma amputowane obie nogi. Wymaga również ciągłej asysty. Mimo to, udało mu się dostać do przejścia granicznego w Terespolu. I tam złożył formalną prośbę o ochronę międzynarodową w Polsce. Czyli chciał skorzystać z przysługującego mu prawa. Spełniał warunki. Niestety, nikt nie patrzył na jego stan zdrowia, ani na to, że należy do grupy wrażliwej. Polska Straż Graniczna wypchnęła go z powrotem do Białorusi. Teraz, jak donoszą aktywiści zajmujący się pomocą uchodźcom, jest sam w białoruskim Brześciu, wystraszony i bezradny. Podkreślam: chodzi o osobę z poważną niepełnosprawnością. Najwidoczniej owego Sudańczyka bez nóg uznano za „terrorystę” lub inne „zagrożenie”. No tak...

Drony nad Polską

Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony wojskowe. Zostały zestrzelone przez polskie i, jeśli się nie mylę, holenderskie lotnictwo… ale spadając, ich wraki narobiły szkód. Na dobrą sprawę, nie wiadomo jeszcze, z jakiej konkretnie przyczyny nadleciały one nad nasze terytorium. Czy był to błąd rosyjskiego dowództwa w toczącej się tragicznej, niepotrzebnej i paskudnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej? Nie da się tego wykluczyć, jako że Rosja zaproponowała Polsce wspólne wyjaśnienie sprawy; rząd (k)raju nad Wisłą stwierdził, że nie jest zainteresowany taką kooperacją. Podobny wypadek już się zresztą zdarzył, z ukraińską rakietą, która zabiła kilka osób (początkowo wzięta została za rosyjską). Inną, co najmniej równie prawdopodobną opcją jest celowe działanie Rosjan, tzn. testowanie politycznej cierpliwości zarówno Polski, jak i NATO, a także ich obrony przeciwlotniczej. Jeśli tak, to zapewne niemiłą niespodzianką dla wschodniego sąsiada jest to, że wsparcie – w tym militarne, w...

Mina przeciwpiechotna

Rządy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii zarekomendowały wypowiedzenie Konwencji Ottawskiej, obowiązującej od 1999 roku (RP ratyfikowała ją w 2012 r.). Zakazuje ona stosowania, produkowania, nabywania, sprzedawania i przekazywania min przeciwpiechotnych. (K)raj nad Wisłą i Państwa Bałtyckie chcą zaś w owo uzbrojenie wyposażyć swoje armie. Czy to się uda, na razie pozostaje kwestią otwartą, wypowiedzenie konwencji przejść bowiem musi przez parlamenty. Nie wiem, jak w Litwie, Łotwie i Estonii, ale w Polsce rzecz wzbudza ogromne kontrowersje – w pełni, dodajmy, uzasadnione. Nie jestem ekspertem od militariów, z tego jednak, co przeczytałem, wnioskuję, że za Konwencją Ottawską stoją liczne względy humanitarne, aczkolwiek dominują oczywiście stricte wojskowe. Otóż, sprzęt to wielce paskudny. Niektóre typy na miejscu zabijają człowieka, który na nie nadepnie, większość wszelako rozrywa stopę lub całą nogę; innymi słowy, nie uśmierca, lecz okalecza do końca życia. Mało tego, na kontakt z miną...

Czy to potrzebne?

Niedawno pan premier Tusk Donald ogłosił pomysł obowiązkowych szkoleń wojskowych dla mężczyzn (ciekawe, dlaczego nie poszedł śladem Izraela i nie zaproponował takiego rozwiązania również dla kobiet?). Przychylne mu media szybko zmieniły jego narrację, iż nie miałby to być obowiązek, lecz zachęcanie do odbycia takowego przeszkolenia, które i teraz jest możliwe, ale zapewne cieszy się zbyt małą, zdaniem szefa rządu, popularnością. Oczywiście, miałoby ono w założeniu przygotować polskie społeczeństwo, a konkretnie męską jego część, do ewentualnej wojny, jakkolwiek żadna na razie Polsce nie grozi (no, chyba, że Trump wywoła trzecią światową, ale ta będzie nuklearna, co oznacza, że żadne szkolenia nie pomogą jej przetrwać). Reakcje na pomysł pana Tuska były różne. Najbardziej niechętnie komentowali go skrajnie prawicowi faceci, czyli ci, co werbalnie są najagresywniej wojowniczy i prowojenni. Dużo padło pytań takich jak to, które zadałem powyżej – dlaczego szkoleni mieliby być tylko mężc...

Niebezpieczna granica

Pijany polski żołnierz blisko granicy z Białorusią ostrzelał cywilny samochód. Nie jechali nim żadni uchodźcy (a choćby i jechali, czy byłby to powód do otwarcia ognia?), lecz polska rodzina, o ile wiem, z dziećmi. Teraz wojak usłyszeć może zarzuty. Czy powinien je usłyszeć, nie chcę się wypowiadać, nie wiem bowiem, jakie były powody tego, że nadużył alkoholu, i tego, że pociągnął za spust. Być może skrajny stres, wyczerpanie… Albo udział w masowe zbrodni przeciwko osobom uchodźczym tak go odczłowieczył, że niczym jakiś filmowy cyborg automatycznie reaguje na ruch, np. pojazdu, oczywiście strzelając. Wszystko jest możliwie. Przy czym nie bronię faceta, zwłaszcza, że na służbie chyba nie powinien spożywać napojów wyskokowych (a może się mylę?). Sprawę trzea RZETELNIE wyjaśnić, czym zająć się muszą odpowiednie instytucje. Wiem jednak, komu zarzuty ZDECYDOWANIE POWINNY zostać postawione, najlepiej przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Rzecz jasna chodzi o polityków, którzy tego żołnier...

Tyrania puka do drzwi

Studia (w moim przypadku na Uniwersytecie Jagiellońskim) wspominam jako wspaniały okres, zapewne najlepszy w życiu, a w każdym razie w ścisłej czołówce. Uczelnię – zarówno zajęcia, jak i ogólnie uniwersytecką przestrzeń – pamiętam jako miejsce wymiany poglądów, myśli i opinii, oczywiście swobodnej, acz kulturalnej, przy czym owe poglądy, myśli i opinie bywały radykalne (w prawo lub w lewo). I o to właśnie chodzi, ponieważ uniwersytet (każdy!) służyć powinien nie tylko celom badawczo-rozwojowym oraz dydaktyce (nie mylić z masową „produkcją” magistrów!), ale też debacie, wymianie światopoglądowej, zarówno w dziedzinach stricte naukowych, jak i politycznych, społecznych czy wielu innych. Oraz prezentowaniu różnorodnych punktów widzenia i poruszaniu ważnych społecznie kwestii. Niestety, tenże aspekt poszedł w czorty w przynajmniej jednej z polskich wyższych uczelni, i to cieszącej się renomą. Oto na Uniwersytecie Warszawskim trwał od czasu pewnego protest grupki studentów (wzorowan...

Bezbronni

Zabłąkana rakieta (najprawdopodobniej rosyjska, ale podczas wojny wszystko jest możliwe, toteż wariantu z ukraińską wykluczać nie można) wleciała kilka miesięcy temu na terytorium Polski. Przemierzała ponad czterysta kilometrów (sic!), a potem radośnie sobie zniknęła. Wojsko jej szczególnie długo tudzież wytrwale nie szukało, bo akurat była zima, toteż niskie temperatury przeszkadzały w lokalizowaniu militarnego obiektu… W końcu pocisk się znalazł, to znaczy, znalazła go przypadkowo miłośniczka jazdy konnej. Wedle niektórych medialnych doniesień, chodziło o model zdolny do przenoszenia ładunków nuklearnych. Od tamtych wydarzeń, jaki się rzekło, minęło już kilka miesięcy, lecz sprawa dopiero teraz się rozkręca. Druga taka, dodajmy, bo wcześniej na polskie terytorium wleciała ukraińska zabłąkana rakieta, co miało naprawdę paskudne konsekwencje. Dopiero teraz opozycja domaga się od nie-rządzących PiS-owców wyjaśnienia sprawy, podania informacji, co z tym fantem robiło wojsko, jakim cu...

Poligon Rosja?

Oj, coraz groźniejsza staje się sytuacja międzynarodowa na wschodzie Europy. Putin, któremu źle idzie wojna ukraińska, ogłasza częściową mobilizację, jaka Rosjanom w wieku poborowym niezbyt się podoba (nic dziwnego). W ostatnich dniach doszło do wycieków gazu z Nord Stream; o sabotaż posądzani są amerykańscy imperialiści, którym Radosław Sikorski już zdążył pogratulować na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych udanej akcji. Z kolei James A. Marks, emerytowany generał amerykańskiego wywiadu, na antenie CNN stwierdził, że NATO jest w stanie rozbić rosyjską armię i wyzwolić Ukrainę (od Rosjan, bo zapewne oznaczałoby to jankeską okupację tego państwa) w ciągu dziewięćdziesięciu sześciu godzin. Cóż, nie chciałbym, żeby to sprawdzono, gdyż w takim wypadku nie tylko Rosja mogłaby oberwać, ale również Polska, państwa bałtyckie,Skandynawia, może też Niemcy… Mówiąc krótko, konflikt mógłby się rozrosnąć do nieprzewidywalnego poziomu. Niemniej, słowa generała skłoniły mnie do pewne...

Zakupy Błaszczaka

Już w najbliższy poniedziałek Święto Wojska Polskiego (choć 12 października był swego czasu lepszą datą, ale to temat na inne rozważania), i z tej okazji dziś będzie notka odnośnie naszej armii. Którą niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość postanowiło najwyraźniej uczynić największą potęgą zbrojną Europy (na papierze przynajmniej). Oto Polska jest państwem, które w skali całego świata wydaje rekordowe kwoty na zakup nowego uzbrojenia, a konkretnie na zamawianie go. Sprzęt, który pozyskuje nasz nie-rząd, wystarczyłby dla sił zbrojnych takich państw, jak: Wielka Brytania, Niemcy i Francja… razem wzięte. Głównym dostarczycielem będzie, co ciekawe, Korea Południowa, bo tylko jej przemysł zbrojeniowy jest w stanie sprostać pod względem ilościowym i czasowym oczekiwaniom Kaczyńskiego tudzież jego ministra, Błaszczaka Mariusza, ksywa Płaszczak. Nawet Amerykanie złapali się podobno za głowę, dowiedziawszy o skali zbrojeń ich nieformalnej środkowoeuropejskiej kolonii. Do tego...

Tarcza imperium zła

Na prawicy, głównie POPiS-owskiej, i w zaprzyjaźnionych z nią mediach trwa festiwal wielkiej radości. Amerykańskie władze podjęły i ustami prezydenta Joego Bidena ogłosiły decyzję odnośnie stałej obecności ichniej armii w Polsce. Innymi słowy, jankescy żołnierze będą u nas stacjonowali tak, jak ongiś radzieccy, tyle że w mniejszej liczbie. Przy czym ważna uwaga – decyzja o stałym zakwaterowaniu ich nad Wisłą nie wynika z polskiego członkostwa w NATO i polityki wzmacniania wschodniej flanki tegoż Paktu (np. w związku z wojną rosyjsko-ukraińską), lecz stanowi realizację, przeanalizowanego oczywiście na chłodno, interesu WYŁĄCZNIE JEDNEGO państwa, czyli USA. Mało tego; w Polsce powstaną nie tylko stałe bazy amerykańskie, ale też na nasze terytorium przeniesiona zostanie kwatera główna V Korpusu US Army. Dzięki temu my, obywatele i obywatelki tudzież w ogóle mieszkańcy i mieszkanki Polski, czuć się mamy bezpieczniej. Oficjalna propaganda jest przecież taka, że imperialistyczni żołnierze ...

Lewica, Europa, bezpieczeństwo

W miniony weekend swoją konwencję programową zorganizowała Lewica. Poświęcona ona był planom reform, jakie należałoby wdrożyć celem zwiększenia bezpieczeństwa zewnętrznego oraz wewnętrznego Unii Europejskiej i, ma się rozumieć, Polski w jej składzie. Cóż, cokolwiek by mówić, temat to na czasie. O wojnie rosyjsko-ukraińskiej sądzić można wiele, ale jako przejaw rywalizacji imperializmów USA i Rosji (przy czym ten drugi wypada na razie raczej mizernie, co niestety przekłada się na okrucieństwo rosyjskich żołnierzy… o ile to określenie im przysługuje) przypomniała nam ona – w stopniu znacznie większym niźli konflikty zbrojne od lat toczące się w innych częściach globu naszego kochanego – iż świat stabilny politycznie w żadnym razie nie jest, toteż Unia Europejska będzie musiała sobie jakoś z tym fantem poradzić. Lewica nie zasypia gruszek w popiele, lecz wychodzi z własnymi propozycjami dla całej wspólnoty. Oto one: 1) Ukraina w UE. 2) Likwidacja europejskiego liberum veto (czyli zasa...

Imperialiści do domu

Mimo iż jestem jak najdalszy od gloryfikowania czy choćby chwalenia Władimira Putina, to nie dziwię mu się, że reaguje militarnie, rozlokowując wojska przy ukraińskiej granicy oraz przekształcając Białoruś w stały garnizon rosyjski, kiedy Amerykanie umieszczają nad Dnieprem systemy rakietowe zagrażające celom w Rosji i dosyłają wojaków do państw europejskich, np. do Polski. Jasnym jest, że w takiej sytuacji Putin zrobi wszystko, by zmusić USA do zaniechania tego typu działań. W konsekwencji narasta napięcie, sytuacja staje się coraz groźniejsza, a bieg wydarzeń doprowadzić może do tragedii na gigantyczną skalę (czyli wojny, ni mniej, ni więcej). Wniosek z tego taki, że amerykańscy imperialiści powinni jak najszybciej wynieść się politycznie i militarnie nie tylko z Europy, ale i naszej półkuli. A to z tej prostej przyczyny, iż to oni właśnie stanowią największe zagrożenie dla pokoju oraz bezpieczeństwa. Kryzys ukraińsko-rosyjski jest tylko najnowszym tego przykładem; wcześniej były c...

Głodny jankeski wojak

USA – kapitalistyczne imperium zła – są pod względem militarnym supermocarstwem (stały się nim za sprawą cichej umowy między władzami, kapitałem i Sądem Najwyższym dotyczącej regulacji gospodarczych, zawartej na potrzeby uzbrojenia armii podczas II wojny światowej). Przynajmniej formalnie, bo ostatnimi czasy ichnie wojsko zostało pod względem technologii zbrojeniowych wyprzedzone przez Chińczyków, a może i Rosjan (zwłaszcza, jeśli chodzi o prace nad rakietami hipersonicznymi), nadto wychodzą na jaw różne problemy. Przykładowo, Podczas wspólnych manewrów komandosi znad Potomacu wzięli w skórę od brytyjskich kolegów. Dalej, niedawno sprawdzono wrzutnie rakiet przenoszących ładunki nuklearne i okazało się, że w razie czego większość spośród tychże pocisków... nie zostałaby odpalona. Instalacje są bowiem stare, zużyte, sparciałe, gnębione awariami (nie wszystkie da się obecnie naprawić, ponieważ sporo firm, jakie wyprodukowały sprzęt oraz materiały, już nie istnieje – ot, kapitalizm), p...

Żołnierze i myśliwce

Prezydent Duda Andrzej, ksywa Adrian , jest w USA, gdzie podpisuje umowy z prezydentem Trumpem. Z tej okazji media głównego nurtu – zarówno te pro-PiS-owskie, jak też anty-PiS-owska, ale należąca do amerykańskiego kapitału TVN – dosłownie pieją z zachwytu, a podnieceni komentatorzy o mało nie wyskakują z butów, wymieniając, ile to Polska uzyska. Jak na razie (posiłkuję się tym, co przed chwilą powiedzieli na antenie TVN24) uzyskaliśmy – o ile o zysku Polska może mówić – tyle, że będzie więcej amerykańskich żołnierzy w (k)raju nad Wisłą; ich obecność nadal będzie jednak rotacyjna. Strona polska zadeklarowała też chęć kupienia myśliwców F-35, zaś Amerykanie po raz kolejny dali nam nadzieję (złudną, jak sądzę) na zniesienie wiz (o czym decyduje Kongres, nie prezydent, więc Trump może w tym temacie opowiadać wszystko, co Duda chce usłyszeć). O stałych bazach US Army w Polsce mowy na razie nie ma, i dobrze. Mają być jeszcze jakieś ustalenia w kwestii współpracy naukowej i technologic...

Kup rakietę Jankesowi

Niejaki Błaszczak Mariusz, minister obrony (jak nim został i dlaczego akurat on, chyba tylko Cthulhu wie) w rządzie formalnie Morawieckiego Mateusza, a faktycznie Kaczyńskiego Jarosława, wielce się raduje, podpisał bowiem z Amerykanami umowę na zakup wyrzutni rakiet Himars. Którą to transakcję sfinansujemy rzecz jasna my, obywatele, z naszych podatków. Nie będąc specjalistą od uzbrojenia, trudno mi oceniać, czy Himars to produkt dobry czy zły. Martwi mnie wszelako, że umowa opiewa na zakup stosunkowo małej ilości tychże rakiet. Eksperci zwracają również uwagę, iż transakcja jest dla Polski niekorzystna, nie towarzyszy jest bowiem offset, czyli służący rozwojowi gospodarczemu pakiet inwestycji (np. produkcja części do zakupionego sprzętu w polskich zakładach). Jest to naprawdę istotna sprawa przy tego typu transakcjach, chodzi bowiem nie tylko o nabycie konkretnego sprzętu, mającego za zadanie zwiększyć potencjał obronny armii, ale też o to, by włożone w to pieniądze się zwróciły,...

Mali, zawistni i podli

W dobie najczarniejszego stalinizmu (1944-56) w Polsce wyrządzono wiele krzywd i podłości, w ramach powojennych rozliczeń. Wiele zasłużonych dla walki z hitleryzmem osób padło ofiarami represji. Przykładowo Franciszek Dąbrowski, w 1939 roku kapitan, wedle niektórych źródeł faktyczny (przynajmniej przez kilka pierwszych dni) dowódca obrony Westerplatte, w okresie stalinowskim poniewierany jako „oficer sanacyjny”, usunięty z partii i pozbawiony pracy, zrehabilitowany dopiero po październikowej odwilży roku 1956. Jednak nawet w tak paskudnym okresie, pełnym błędów, wypaczeń, walki o władzę i złej woli, nikomu w Polsce nie przyszło do głowy, by degradować chociażby Józefa Piłsudskiego czy Edwarda Rydza-Śmigłego. A byłoby za co. Józef Piłsudski był wprawdzie jednym z założycieli Polskiej Partii Socjalistycznej, która miała gigantyczne zasługi w walce o niepodległość Polski. Z czasem jednak późniejszy marszałek zdradził PPS, w niepodległej Polsce objął władzę w drodze zamachu stan...