Posty

Wyświetlam posty z etykietą katolicyzm

Grzeszny biznes

W katolicyzmie – i w ogóle chrześcijaństwie – w ślad za judaizmem istnieje pojęcie grzechu, czyli aktu nieposłuszeństwa wobec Boga. Za które to nieposłuszeństwo ma oczywiście grozić boża kara, z reguły przedstawiana jako wieczny pobyt w ognistym piekle (czasami nazywanym Gehenną, podczas gdy prawdziwa Gehenna była po prostu… śmietniskiem pod starożytną Jerozolimą, gdzie palono odpady oraz zwłoki, i z tejże przyczyny Jezus użył tej nazwy jako metafory). W chrześcijaństwie ratunkiem od tegoż wiecznego potępienia ma być ukorzenie się przed Bogiem/Chrystusem. Ale ma ono jak najbardziej materialny wymiar. Otóż, w katolicyzmie (w wyznaniach protestanckich, z tego, co się orientuję, jest trochę inaczej; wszak wyrosły one między innymi ze sprzeciwu wobec tego, o czym tu piszę) grzechy, a konkretnie ich odpuszczenie, to biznes oraz narzędzie władzy. W średniowieczu Kościół katolicki wymyślił coś takiego, jak spowiedź uszna. Znają to wszyscy katolicy i ci, co z katolicyzmem mieli styczność....

Plastikowy krzyżyk

Na początek przepraszam za brak wczorajszej notki. Spowodowany był przyczynami medycznymi. A teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu, stało się bowiem coś, o czym szkoda byłoby nie napisać. Oto Polską wstrząsnęła kolejna afera z religią w tle – przynajmniej na pierwszy rzut oka, okazało się bowiem, iż religijny element został do niej sztucznie dodany. W jeden ze szkół nauczycielka wyrzuciła do śmieci plastikowy krzyżyk; bawiły się nim osoby uczniowskie, przeszkadzając jej w prowadzeniu lekcji, no to pozbyła się problemu. Nie był to żaden symbol religijny, lecz zabawka, według łatwo dostępnych informacji, fragment stroju na Halloween. Ale, jak to w (k)raju nad Wisłą, ruszyła krucjata. I to na wielką skalę. Po mediach, zwłaszcza prawicowych, migiem się rozniosło, jakoby nauczycielka „sprofanowała krzyż”; wszem wobec informowano, że w koszu znalazł się zdjęty ze ściany krucyfiks, co było nieprawdą. Organizowano demonstracje, na których bogobojne osoby wykrzykiwały nienawistne hasła. W...

Ryś w Krakowie

Papież Leon XIV mianował arcybiskupa Grzegorza Rysia, dotychczas aktywnego w Łodzi, nowym metropolitą krakowskim. Krakowscy katolicy się cieszą, że po epoce pazernego Dziwisza i równie pazernego, a do tego fanatycznego oraz nienawistnego Jędraszewskiego Archidiecezja Krakowska wróci do stanu sprzed lat. Był bowiem czas, kiedy słynęła ona z otwartości i tolerancji, jak na kościelne standardy oczywiście, a taki na przykład kardynał Macharski zdecydowanie nie zaliczał się do chciwców (to, że jego autem służbowym był polonez, nie jest mitem). Niestety, po śmierci Jana Pawła II w kościelnych strukturach Grodu Kraka osiadł Stanisław Dziwisz, którego – konserwatywny, lecz niegłupi i dysponujący instynktem samozachowawczym – Benedykt XVI pozbył się z Watykanu. No i się zaczęło. Darcie forsy z parafii. Obsadzanie ich niekoniecznie lubianymi przez wiernych księżmi. Konserwatyzm zamiast otwartości. Nierozliczanie wychodzących na jaw zbrodni pedofilskich kleru (za pontyfikatu Jana Pawła II to w...

Nowy papież

No i stało się. Konklawe poszło szybko, nowy papież został wybrany. Jest nim Amerykanin, pochodzący z Chicago Robert Francis Prevost. Przybrał imię Leona XIV. Urodził się w 1955 roku i jest augustianinem. W swoim życiu i karierze duchownej działał nie tylko w USA; wiele lat spędził w Peru jako misjonarz i wykładowca. Podobnie więc jak Franciszek, związany jest mocno z Ameryką Południową, mimo iż pochodzi z Północnej. Przemawia za nim wykształcenie oraz poliglotyzm. Jakim papieżem okaże się Leon XIV, oczywiście czas pokaże. Z mojej perspektywy… cóż, większego znaczenie to nie ma; mógłbym rzec: nie mój cyrk, więc i małpy nie moje. Z drugiej strony, papież pozostaje przywódcą dużego związku wyznaniowego, w Polsce wciąż jeszcze zrzeszającego zdecydowaną większość społeczeństwa i (zdecydowanie zbyt, a co gorsza, po złej stronie) zaangażowanego politycznie, toteż warto rzeczy całej poświęcić trochę uwagi. Ogólnie, wedle kościelnych źródeł, Prevost uchodzi za umiarkowanego. Z jednej st...

Kandydat, terroryści i inne paskudztwa

W Warszawie działa Przychodnia Aborcyjna AboTak – pierwsze (i z tego, co się orientuję, jak dotąd jedyne) takie miejsce w (k)raju nad Wisłą. Potrzebujące kobiety mogą tam otrzymać profesjonalne usługi aborcyjne, z dziedziny aborcji farmakologicznej konkretnie – tak tylko przypomnę, że decyzja, czy rodzić, czy usunąć ciążę, należy TYLKO I WYŁĄCZNIE DO KOBIETY!!! – a oprócz nich, przestrzeń na rozmowy, spotkania i edukację. Celem działania placówki jest pomoc przedstawicielkom płci żeńskiej w taki sposób, aby wiadoma procedura medyczna była maksymalnie bezpieczna oraz nie wiązała się z traumą, wstydem czy upokorzeniem. I żeby nie było, przychodnia działa w pełni zgodnie z prawem, nawet tak poje… znaczy, restrykcyjnym jak w Polsce. Niestety, od wielu tygodni atakowana jest przez skrajnie prawicowych fanatyków religijnych, czyli po prostu terrorystów antyaborcyjnych. Regularnie urządzają oni pod AboTak swoje spędy, podczas których wywrzaskują jakieś chore, pełne łgarstw hasła, a także n...

Zgon papieża

Dzisiejsza notka miała być o czymś innym, ale zaszło wydarzenie, o którym warto napisać. Mianowicie wczoraj, w wieku lat osiemdziesięciu ośmiu, zmarł Jorge Mario Bergoglio, czyli papież Franciszek. Był on argentyńskim jezuitą, w 1992 roku Jan Paweł II wyświęcił go na biskupa, a w 2001 roku został kardynałem, z kolei pontyfikat rozpoczął 13 marca 2013 roku. Na czele państwa Watykan i Kościoła katolickiego zastąpił konserwatywnego Benedykta XVI (abdykował), no i musiał poradzić sobie z dziedzictwem Jana Pawła II, czyli reakcyjnym gnojem, jaki Polak po sobie zostawił. Franciszek wielu katolikom niósł nadzieję na odnowienie ich Kościoła. Miał znacznie bardziej postępowe i prospołeczne poglądy niż jego poprzednicy (niektórzy komentatorzy określali go wręcz mianem lewicującego), znakiem rozpoznawczym pełnienia przez niego papieskiego urzędu była skromność, zapowiedział też budowę „Kościoła ubogiego i dla ubogich”. Zaczynało się, szczerze przyznam, bardzo ładnie. Papież skierował swą uwa...

Widmo nowego konklawe

Widmo krąży nad Watykanem i Kościołem katolickim. Widom kolejnego konklawe. Albowiem papież Franciszek, lat osiemdziesiąt osiem, od kilku dni przebywa w szpitalu, zmagając się z obustronnym zapalaniem płuc. A w mediach można już dostrzec spekulacje, kto może zostać jego następcą. Całkiem możliwe, że przedwczesne; nie da się wszak wykluczyć, iż papież z choróbska się wyliże i jeszcze trochę na swoim stanowisku pozostanie. Inna bajka, że może wyzdrowieć i, śladem swojego poprzednika, Benedykta XVI, abdykować. Zobaczymy, jak będzie. Póki co, pontyfikat Franciszka trwa… i podlega ocenom. Nie da się ukryć, że dla wielu katolików wybór Jorge Bergoglia na biskupa Rzymu i szefa Kościoła katolickiego wiązał się z nadziejami, w niektórych przypadkach wielkimi, w innych bardziej wyważonymi i ostrożnymi. Pan Bergoglio pochodzi bowiem z Argentyny, co oznacza, że jest pierwszym od VIII wieku papieżem spoza Europy. Ponadto, żywi też – a przynajmniej takie sprawiał wrażenie – poglądy całkiem (jak...

Księża i seks

Chyba wszyscy pamiętamy orgię księży w Dąbrowie Górniczej, której nie przeżył pracownik seksualny. A w tym miesiącu znów mamy trupa na plebanii, tym razem w Drobinie. Oto w mieszkaniu tamtejszego wikariusza znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Księżula niemal natychmiast wyrzucono z miejsca zamieszkania, zaś prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci; jeszcze nie postawiono nikomu zarzutów. Sekcja – przeprowadzona (na razie przynajmniej) bez szczegółowych badań pobranych preparatów – nie wykryła na ciele denata znaków powiązanych ze śmiercią, określiła za to, że doszło u niego do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. A teraz najciekawsze. Według nieoficjalnych doniesień, zwłoki znaleziono nie tylko w pokoju, ale i w łóżku wikariusza, zaś poprzedniej nocy odbyć się tam miała niezła imprezka, podczas której zażywano środki na potencję. Czyżby znów ktoś przedobrzył podczas księżej orgii i skończyło się to tragicznie? Takiego obrotu spraw wyliczyć ...

Nieskuteczne opium

Karol Marks nazwał religię „opium ludu”. Chodziło mu nie tyle o narkotyczne/odurzające, ile o znieczulające działanie tej substancji. W jego bowiem czasach opium (a także jego pochodne) stosowane było do uśmierzania bardzo silnego bólu. Na tej samej zasadzie religia, oferując wizję wiecznego szczęścia w zaświatach czy możliwości wymodlenia sobie lepszego losu doczesnego, uśmierzała ból życia w kapitalizmie, wynikający z wyzysku, nędzy, niesprawiedliwości, nieustannego strachu o jutro, braku perspektyw oraz pozostałych patologii nieludzkiego owego systemu. Obecnie dostępne są też inne opia, pełniące tę samą funkcję, chociażby książeczki motywacyjne, internetowe pseudo-terapie, itd. One także sprawić mają, że codzienna egzystencja w kapitalistycznych warunkach będzie mniej bolesna, znojna czy beznadziejna. W tym celu przekierowują ludzkie myślenie tak, aby nie skupiało się ono na systemowych patologiach oraz złu wyrządzanym przez kapitalistów tudzież powolny im państwowy aparat represj...

Kościoła żałosny upadek

Był, o ile dobrze pamiętam, rok 2012. Przynależałem jeszcze do Kościoła katolickiego i uczęszczałem na nabożeństwa, w tym msze. Na jednej z nich przeczytano list pasterski Episkopatu Polski, ostrzegający przed adresowanym do dzieci serialem animowanym Hello Kitty . Jego oglądanie miało jakoby grozić… opętaniem przez szatana, ulegnięciem diabolicznym wpływom czy podobną bzdurą. Pomyślałem wówczas, że polscy biskupi chyba nie mają nic sensownego do roboty, skoro doszukują się diabelstwa i straszą bajkami dla dzieci. Jeśli sądzicie, iż u znałem to za zwiastun czy wręcz symptom upadku Kościoła (w Polsce przynajmniej), macie rację. Wspomnienia te ożyły we mnie (obecnie nie należę już do żadnego związku wyznaniowego, ani nie wyznaję żadnej sformalizowanej religii) w ostatnich dniach. Jak wiemy, przez internet i ogólnie media, nie tylko polskie zresztą, przetoczyła się niedawno straszliwa awantura… w zasadzie o nic. Chodziło, rzecz jasna, o medialn y show (inna bajka, że zrobion y z pomy...

Po Niedzieli Palmowej

Wczoraj katolicy obchodzili Niedzielę Palmową, czyli pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy (taka mała dygresja – ta nazwa miasta nie pochodzi z języka hebrajskiego, lecz kanaanejskiego, a współczesna to Al-Kuds). Czy takie wydarzenie faktycznie zaszło, czy też stanowi jedynie literacką kreację Ewangelistów, nie rozstrzygam. Dość, że wszystkie cztery biblijne (apokryficznych jest znacznie więcej) Ewangelie – nawet ta Jana, która trzem pozostałym w wielu miejscach zaprzecza, przy czym ona akurat to, o czym zaraz napisze, sytuuje w innym nieco momencie działalność nazaretańskiego robotnika – wspominają o tym, co Jezus zrobił na dziedzińcu Świątyni Jerozolimskiej. Otóż, wywalił on stamtąd – i to brutalnie, jak sugerują ewangeliczne opisy – kupców, czyli ludzi handlujących gołębiami i innymi zwierzętami przeznaczonymi na ofiarę (paskudny zwyczaj!) oraz ogólnie religijnymi utensyliami. Na tymże handlu zarabiali nie tylko sami kupcy, ale też lokatorzy Świątyni, czyli oczywiście ...

Zgon fanatyczki

W wieku ponad stu lat (no to się Cthulhu na nią wyczekał!) zmarła Wanda Półtawska, z zawodu lekarka (chociaż Bóg mi świadkiem, że sto razy wolałbym się leczyć u Wiktora Frankensteina, który przynajmniej by mnie wskrzesił w razie niepowodzenia terapii). W mediach mówi się o niej jako o wieloletniej przyjaciółce niejakiego Wojtyły Karola, znanego również jako papież Jan Paweł II; wolę nie rozważać, co mogło kryć się pod pojęciem owej przyjaźni. Nie brak takich, co już tylko z tego powodu chcieliby ją beatyfikować, a nawet kanonizować. Tymczasem warto pamiętać o jednym – Wanda Półtawska pozostawała zajadłą fanatyczką religijną, a w szczególności śmiertelnym wrogiem praw kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem (jakżeby inaczej?) reprodukcyjnych. Swój iście talibański światopogląd chciała narzucić swoim kolegom i koleżankom po fachu. W tym celu napisała Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, w której religię katolicką (nie wiem, azali uznawała jakiekolwiek inne, przypuszczam ws...

Szata kobiety

W Iranie wybuchły ogromne protesty społeczne po tym, jak siepacze z aparatu terroru państwowego zatłukli kobietę za to, że miała źle założony hidżab i było jej widać włosy. Takie bowiem prawo (zalegalizowane bezprawie?), rzekomo wywiedzione z islamu (w istocie religia ta w bardzo zróżnicowany – zależnie od odłamu, państwa, a nawet grupy wyznawców – sposób podchodzi do kobiecych nakryć głowy i strojów) obowiązuje w kraju Persów. Którym to Persom owe przepisy, a zwłaszcza kary za ich łamanie, przestały się najwyraźniej podobać. Czy owe protesty Irańczyków doprowadzą do jakiejkolwiek przemiany mentalnej, prawnej, ustrojowej w ich państwie, czas pokaże. Tak czy owak, warto obserwować Iran, ponieważ zakatowanie na śmierć kobiety za ubiór niezgodny z prawem (podobne rzeczy dzieją się też w wielu innych miejscach na globie naszym kochanym, chociażby w Afganistanie, odkąd talibowie odzyskali tam władzę), jest kierunkiem, w jakim zmierza Polska. Jak doskonale wiemy – i o czym wielokrotnie p...

Historyjka o mędrcach

Jutro 6 stycznia, a zatem katolickie (acz obchodzone również przez wiele innych Kościołów chrześcijańskich) święto Objawienia Pańskiego (Epifania), popularnie, lecz mylnie nazywane świętem Trzech Króli. Dlaczego mylnie, już wyjaśniam. Po pierwsze, nie chodzi o żadnych monarchów, lecz mędrców ze Wschodu, czyli babilońskich kapłanów. Po drugie, nie wiadomo, ilu ich było, ponieważ Ewangelia wg (św. w katolicyzmie) Mateusza, w której się oni pojawiają, nie podaje ich liczby (w tradycji prawosławnej ponoć jest ich dwunastu), a już tym bardziej nie wspomina o ich imionach; Kacper, Melchior i Baltazar to miana li tylko tradycyjne, czyli bajkowe. Po trzecie, święto odwołuje się najprawdopodobniej do fikcji literackiej. Generalnie, opowiastka ta jest jedną z popularniejszych mitów biblijnych. Głosi, jak wiemy, iż narodzeniu Jezusa w Betlejem towarzyszyło bliżej niezidentyfikowane zjawisko świetlne na nieboskłonie, określane w Ewangelii Mateusza jako „Gwiazda” i najczęściej przedstawiane w f...

Tęczowe represje niedouczonego ministra

Pod nieświatłymi i niemiłościwymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości (które coraz trudniej nazwać partią, a coraz łatwiej – mafią i sektą) Polska nie tylko podąża w patologicznym kierunku ku dyktaturze i państwu policyjnemu, lecz także staje się krajem coraz bardziej chorym i nienormalnym – to najbardziej cenzuralne określenia, jakie przychodzą mi na myśl. Oto Brudziński Joachim, ksywa Jojo , minister spraw wewnętrznych – ten, co wydzierał się na ulicy o „komunistach i złodziejach”, i któremu belgijska parada wojskowa z okazji święta państwowego pomyliła się z… patrolem strzegącym Belgów przed uchodźcami ( sic !) – przy pomocy podległego sobie (a za swoim pośrednictwem, oczywiście dyktatorkowi Kaczyńskiemu Jarosławowi, znanemu jako Knypeć ) aparatu represji i nadzoru dobrał się do skóry pani Elżbiecie Podleśnej, aktywistce. Została ona aresztowana przez policję, która przeszukała jej dom, zabierając sprzęt elektroniczny; następnie obywatelkę męczono, trzymając ją godzina...