Posty

Wyświetlam posty z etykietą horror

Zabójcza przytulanka

  Od jakiegoś czasu trwa moda, również oczywiście w Polsce, na maskotkę Huggy Wuggy. Nabyć ją można bez problemu (jakkolwiek jej ceny niskie nie są, podobnie zresztą jak wszystkiego obecnie) w sklepach stacjonarnych i w internecie. Interesują się nią coraz młodsze dzieciaki, w tym przedszkolaki. A im większe zainteresowanie pluszakiem, tym więcej ostrzeżeń przed nim ze strony psychologów dziecięcych, logopedów i ogólnie specjalistów od pracy z dziećmi. Podobno są przedszkola, personel których zabrania wnosić tę zabawkę. Dlaczego? Ano, ma ona być niebezpieczna. Wnioskując z całkiem licznych informacji na jego temat, z jakimi się zetknąłem, Huggy Wuggy wzbudza obawy i konsternację od prawa do lewa, innymi słowy – nie podoba się osobom o nader zróżnicowanych przekonaniach politycznych, religijnych tudzież społecznych. Zarzuty fanatyków, jakoby rzeczona zabawka była tworem „szatańskim”, promującym „kult zła” (lub, w nieco mniej skretyniałej wersji, „niezgodny z chrześcijaństwem syst...

Szkolna trauma

Połowa lipca ledwo minęła, wakacje w pełni (acz, z racji ciężkiej sytuacji finansowej, ponad połowa naszych obywatelek i obywateli nie może sobie pozwolić na wyjazd, a jako że solidaruchy przed laty zlikwidowały kolonie, dzieciaki liczyć mogą głównie na wczasy u rodziny na wsi, jeśli takową mają), słoneczko znów zaczęło dogrzewać, hydrolodzy ostrzegają przed suszą, jaka może okazać się katastrofalna… Dobra, czarnowidztwo klimatyczne – żeby nie było, w pełni uzasadnione! – będzie kiedy indziej, dziś skupiamy się na wakacjach i tym, co nastąpi po ich zakończeniu. Dzieciom i młodzieży szkolnej została jeszcze reszta lipca oraz cały sierpień, studentom, jeżeli oczywiście zaliczyli sesję letnią, dochodzi do tego wrzesień. I dobrze, odpoczynek, jak wielokrotnie pisałem, jest człowiekowi niezbędny do życia, niezależnie od wieku tudzież fazy rozwoju. Jeśli chodzi o moje szkolne lata, to wakacje wspominam zdecydowanie lepiej niż pozostałe dziesięć miesięcy roku; właśnie one były dla mnie cza...

Horror depresji

Dziś 23 lutego, czyli Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Jedną – o czym wielokrotnie pisałem – z najbardziej przerażających chorób na świecie, zaliczającą się do najczęstszych przyczyn zgonów (samobójstwa, a także wyniszczenie organizmu przez inne schorzenia, z którymi to omawiane się częstokroć wiąże). W Polsce choruje na nią, wedle różnych danych, około 1,5 mln osób… a mowa jedynie o przypadkach zdiagnozowanych, bo niezdiagnozowanych może być co najmniej drugie tyle; pandemia, związane z nią obostrzenia oraz spowodowane nimi problemy bytowe jedynie pogorszyły ów wskaźnik. Co gorsza, schorzenie owo dotyka osób coraz młodszych, w tym młodzieży, a nawet dzieci – o czym więcej w dalszej części tekstu. Przyczyn depresji może być wiele: 1) uwarunkowania genetyczne, cechy osobowości; 2) wydarzenia z życia, np. utrata kogoś bliskiego (biorąc zatem pod uwagę, ilu ludzi zabił w Polsce COVID-19 oraz choroby, których przy okazji walki z pandemią praktycznie przestano leczyć, trudno się dz...

Lektury na Wigilię Wszystkich Świętych

Już pojutrze, w najbliższą niedzielę, wypada 31 października, czyli Wigilia Wszystkich Świętych. Innymi słowy, Halloween lub po naszemu Dziady. Z tymże dniem zbiega się w tym roku zmiana czasu na (nielubiany przeze mnie, swoją drogą) zimowy, nadto dni, jak to jesienią, są coraz krótsze. Mówiąc krótko, dobra nastała pora na czytanie horrorów. Poniżej przedstawiam Wam swoje ulubione pozycje spośród jakże bogatej literatury grozy: 1) Twórczość Howarda Phillipsa Lovecrafta (1890-1937) – absolutna klasyka. Opowiadania „samotnika z Providence” za życia autora nie uzyskały znaczącej popularności, po jego śmierci wszelako z biegiem lat zyskiwały coraz liczniejszych fanów, a dziś stanowią – zwłaszcza te wchodzące w skład Mitologii Cthulhu – jeden z głównych elementów współczesnej kultury. Większość z nich zalicza się do horrorów, ale część równie dobrze zakwalifikowana może zostać jako science-fiction i fantasy . Styl Lovecrafta, wzorowany na literaturze romantycznej z końca XVIII wieku, jest...

Upiorna zemsta za rasizm

Jedną z radości, jakich dostarcza mi życie, jest to, że w mojej miejscowości działa kino. Można w nim obejrzeć (dobra, z lekkim opóźnieniem w stosunku do premiery w multipleksach) niezłe filmy, w cenie 12 zł za bilet; jak na dzisiejsze czasy to naprawdę niedużo. A że w miniony weekend na ekranie zagościł Candyman (reż. Nia DaCosta), ja zaś miałem ochotę na dobry horror, postanowiłem umilić sobie seansem niedzielny wieczór; zawszeć to lepsze niż wkurzanie się beatyfikacją Wyszyńskiego. Jest to remake , a zarazem luźna kontynuacja klasycznego już filmu grozy z 1992 r. (jeden z najlepszych horrorów, jakie oglądałem, swoją drogą). Tytułowy bohater to czarnoskóry upiór z hakiem zamiast prawej dłoni, który ukazuje się ludziom, jacy wypowiedzą pięciokrotnie jego imię, patrząc w lustro… a potem ich zabija. Jego pojawieniu się towarzyszy rój pszczół. Na trop Candymana wpada młody afroamerykański artysta grafik, Anthony McCoy (Yahya Abdul-Mateen II), który w swojej dzielnicy (niegdyś było tam...