Niedziela, praca i płaca
Na początek krótka informacja. Rząd nie porozumiał się ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego w kwestii podwyżek. W związku z czym nauczyciele zapowiedzieli strajk; istnieje szansa, że odbędzie się on w okresie egzaminów gimnazjalnych i matur. „Chorobowy” protest nauczycieli, o którym pisałem wczoraj, nadal jest ignorowany przez Ministerstwo wątpliwej Edukacji; ministra Zalewska, Anna swoją drogą, bąknęła coś o „sezonie grypowym”. A teraz do meritum, choć w temacie płac, już nie tylko pracowników systemu podobno oświaty, lecz polskiego proletariatu w ogóle, pozostaniemy. Otóż, kiedy rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości wprowadzał deformę dotyczącą zakazu (a w zasadzie ograniczenia) handlu w niedzielę, podnosił – nie bez racji zresztą – że osoby zatrudnione w sklepach i centrach handlowych mają prawo do odpoczynku. W praktyczne wszelako nie o odpoczynek sprzedawców i reszty personelu chodziło, ale o to, by poprzez zamykanie placówek handlowych, uniemożliwić Polakom robienie za...