Posty

Wyświetlam posty z etykietą bomba atomowa

Groźby szalonego Donalda

Jak z pewnością pamiętamy, w miniony wtorek, 7 kwietnia, lokator Białego Domu w postaci kapitalistycznego faszysty Donalda Trumpa, zagroził, że cywilizacja irańska „zostanie zniszczona” (dowiódł tym, że sam przynależy do barbarzyństwa, co zresztą widoczne jest na pierwszy rzut oka; to samo oczywiście dotyczy USA i chyba większości globalnej Północy). Podał nawet godzinę, o której miało się to stać. Nic dziwnego, że świat wstrzymał oddech; wystarczyło zajrzeć na portale społecznościowe, by przekonać się, iż wiele osób na serio obawiało się ataku atomowego na Iran, konsekwencje czego byłyby tragiczne dla całej naszej planety. W istocie wystrzelenie pocisków nuklearnych to nie taka prosta sprawa (inaczej taki szalony debil jak Trump już wielokrotnie by je odpalił), zaś administracja lokatora Białego Domu oficjalnie dementowała, by miały one zostać użyte. Biorąc jednak pod uwagę stan „inteligencji” i „poczytalności” tego faszystowskiego miliardera, obawy tak całkiem nieuzasadnione nie był...

Zero zagrożenia

Natychmiast po izraelsko-amerykańskiej agresji na Iran uruchomiona została zintensyfikowana propaganda, mająca agresję ową uzasadnić. Popłynęła ona między innymi z otworu gębowego Trumpa Donalda, jest także obecna w licznych ośrodkach masowego przekazu. W zasadzie nie zawiera niczego nowego, sprowadzając się do twierdzeń, że ustrój Iranu „to zło, które należy zniszczyć”, a państwo owo „stanowi zagrożenie”, zwłaszcza, jeśli uzbroi się w atomówki, co jakoby miało już prawie nastąpić, wojna zaś wybuchła po to jakoby, aby temu zapobiec. No to popatrzmy, jak jest w istocie. Cóż, nie da się ukryć, że irański ustrój, czyli republika islamska (unikat na skalę światową), daleki jest od ideału. Całość bazuje na religii i religijnych normach, toteż o świeckości mowy nie ma, obywatele mają niewielki wpływ na to, kto sprawuje tam władzę, prawa natomiast człowieka są bardziej ograniczone niż na Zachodzie, a władza nie cofa się przed brutalnymi represjami. Inna bajka, że w większości państw zacho...

Marionetka krwawego Binjamina

Stało się! USA zbombardowały Iran. A teraz Donald Trump zaprasza Irańczyków, aby ponownie zasiedli przy stole negocjacyjnym… od którego nigdy nie wstali, lecz zostali zmuszeni do zamilknięcia przez Izrael i Stany Zjednoczone. Tak oto amerykańskie imperium przystąpiło do wojny izraelsko-irańskiej. Po stronie agresora, dodajmy, czyli Izraela. Amerykański atak, podobnie jak wcześniejsze izraelskie, oficjalnie ma na celu zapobiec wyprodukowaniu przez Iran arsenału nuklearnego. Tyle, że wywiad USA twierdzi, iż Persowie takiegoż arsenału nie mają, ani nawet – wbrew temu, co głosi zachodnia propaganda – nie dążą do jego stworzenia; zaznaczmy, że irańskie prace nad energetyką atomową są na bieżąco kontrolowane przez międzynarodowych obserwatorów i ekspertów. Cóż, w tej kwestii wierzę szpiegom. Jak niedawno pisałem, faszystowski premier Izraela, Binjamin Netanjahu, rozpętał wojnę z Iranem po to, aby odwrócić uwagę światowej opinii publicznej od ludobójstwa w Gazie (które cały czas trwa), i...

Hitlerowcy i Persowie

Stało się. Faszystowski Izrael zaatakował Iran. Konkretnie, zbombardował kilka obiektów, jakoby związanych z irańskimi instalacjami nuklearnymi. Wśród ofiar jest wielu cywilów, w tym dzieci, a także wybitny naukowiec zajmujący się m.in. leczeniem raka. Co istotne, atak przeprowadzony został nagle, po okresie kampanii dezinformacyjnej, która głosiła, że nic takiego nie nastąpi. Nadto, odbył się w momencie, kiedy USA rozmawiają z Iranem o jego programie nuklearnym. Zdezorientowana administracja w Waszyngtonie twierdzi, że to „jednostronna inicjatywa” Izraela. Nie dość zatem faszystom rzezi Gazy (cały czas trwającej, przypominam!), terroru na Zachodnim Brzegu Jordanu, bombardowań Syrii, agresji na Liban i Jemen. Musieli zaatakować Iran. Co stanowi wielkie zagrożenie dla całego świata. Jednym z celów tego zbrodniczego działania jest utrzymanie się przy władzy Binjamina Netanjahu. Premier Izraela ma bowiem liczne problemy polityczne: spada mu poparcie, ciążą na nim poważne oskarżenia...

Atomowe marzenie pewnego solidarucha

Niejaki Duda Andrzej, ksywa Adrian, znany też jako PAD i Anżej, czyli PiS-owski solidaruch niby bez legitymacji partyjnej (musiał ją zdać, lecz ślepa lojalność i niewolnicze podporządkowanie Kaczyńskiemu Jarosławowi pozostały), nędzna imitacja prezydenta RP, ma marzenie. Pragnąłby otóż arsenału nuklearnego w Polsce. Nie chodzi wszelako o bomby rodzimej produkcji – Polska zalicza się do państw, które posiadają niezbędną infrastrukturę do wdrożenia tejże – lecz o rozlokowanie na naszym terytorium broni amerykańskiej. Jak na prawicowca, a już szczególnie postsolidarnościowego, przystało, Duda nie reprezentuje przecież interesów Rzeczypospolitej, lecz USA, jak również Watykanu oraz międzynarodowych koncernów i korporacji. W sprawie, jaką dziś poruszam, facet ten zamierza rozmawiać z Donaldem Tuskiem; oby premier wykazał choć odrobinę rozsądku… lecz nie łudzę się, wszak on też jest solidaruchem. Według propagandy, imperialistyczny arsenał nuklearny miałby znacząco podnieść poziom bezpi...

Atomówka w kolonii

Politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości – a także inni prawicowy – nieźle się podniecili. Zaczynają się bowiem negocjacje w sprawie NATO-owskiego (czyli stanowiącego emanację zbrodniczego amerykańskiego imperializmu) programu rozmieszczania… arsenału nuklearnego w Europie. PiS-owcy aż się palą, by Polska wzięła w nim udział, deklarują zatem przyłączenie się do rozmów. Amerykanie z kolei bardzo chętnie wtrynią nam atomówkę. Szykują się wszak do konfliktu z Chinami, już nie tylko politycznego tudzież handlowego, jak dotychczas, ale militarnego. Znacznie więc dla nich lepiej, jeśli kontratak Chińczyków wymierzony będzie nie w terytorium USA, lecz w którąś z ich europejskich marionetek… eee… znaczy, państw sojuszniczych. Poza tym, stale toczy się wojna rosyjsko-ukraińska, będąca między innymi poligonem do testowania uzbrojenia produkowanego przez obie jej strony, czyli Rosję i NATO (którego broń testują Ukraińcy). Imperium zła, jak niedawno pisałem, rade by było rozciągnąć teren owe...