Kapitalistyczne mordownie zwierząt
W miniony weekend społeczeństwem polskim – a w zasadzie bardziej świadomą i wrażliwą jego częścią – wstrząsnęła afera schroniska dla zwierząt w Bytomiu. Popularna piosenkarka ujawniła, zebrawszy dowody, że panować tam miały naprawdę fatalne warunki, takie, że określenie „obóz koncentracyjny” samo ciśnie się na usta. Oczywiście był to (jest) obóz skomercjalizowany, schronisko jako takie służyło nie pomaganiu psom czy kotom, ale dojeniu pieniędzy. Jak na razie odwołano dyrektorkę, władze miasta zapowiedziały kontrole; zobaczymy, co będzie dalej, acz spodziewam się, iż prominenci zaczekają, aż sprawa ucichnie i nie zrobią nic. Schronisko w Bytomiu nie jest, zaznaczyć trzeba, jedyną taką mordownią w Polsce, gdzie cierpienia i śmierć zwierząt się komercjalizuje pod pozorem niesienia im pomocy. W licznych tego typu placówkach warunki są fatalne, od zwierzaki nikt nie dba, w przeciwieństwie do liczenia pieniędzy już to ze środków publicznych, już to płynących od darczyńców. Rzecz jasna...