Posty

Wyświetlam posty z etykietą NFZ

Zdrowie i propaganda

W ostatnich dniach media mówią o zbiórce influencera Łatwoganga, któremu udało się dzięki internetowemu streamowi zebrać milionową kwotę na leczenie dzieci chorych na raka. Do akcji przyłączyli się, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, ludzie kultury i sztuki, sportu, a także celebryci, nie wspominając o tzw. zwykłych zjadaczach chleba. W każdym razie, inicjatywa owa oddolna zakończyła się wielkim sukcesem. I bardzo dobrze. Tego typu akcje są naprawdę potrzebne. Super, że ludzie w Polsce potrafią się organizować wokół spraw tak ważnych, jak walka o zdrowie, w tym zdrowie najmłodszych. Godne to podziwu i wielkiego szacunku. Jak i zawsze, obok w pełni zasłużonych wyrazów uznania pojawiło się wylewanie pomyj na organizatorów akcji. Oczywiście tym nie będziemy się tu zajmowali; szkoda czasu, nerwów i zjedzonego posiłku. Złym ludziom dobro nie pasuje nigdy. Warto wszakże skupić się na refleksji, która – jak zwykle, kiedy mówi się o szeroko pojętej działalności charytatywnej – p...

Lewicy plan dla zdrowia

Polski system publicznej opieki zdrowotnej, jak wiemy, przeżywa kryzys. Nie od wczoraj, ma się rozumieć, ale w ostatnich miesiącach i tygodniach sytuacja mocno się pogorszyła. W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia jest potężny deficyt, przez co brakuje środków na działalność konkretnych placówek zdrowotnych, szpitale ograniczają przyjęcia i przekładają terapie; niedawno o tym pisałem. Zrobiło się tak poważnie, że politycy, w tym ci z koalicji rządzącej, pochylili się nad kwestią ową ponurą i zaczęli proponować rozwiązania. Niektóre – jak obniżenie składki zdrowotnej, o czym wspominałem w jednej z niedawnych notek – skrajnie durne i szkodliwe. Na szczęście, swój pomysł na ratowanie publicznej opieki zdrowotnej przedstawiła wczoraj Lewica. Na szczęście, bo jest on dobry i merytoryczny. Plan ów przewiduje przede wszystkim likwidację największego obciążenia dla systemu, czyli składki zdrowotnej. Jak wiemy – też często o tym piszę – składowy model finansowania jest drogi i niewydolny, ...

Pogłębianie dziury

Nie tak znowu dawno pisałem, że publiczna opieka zdrowotna pogrąża się (po raz nie wiadomo który) w kryzysie. Kolejne szpitale zawieszają przyjmowanie pacjentów, ewentualnie przekładają terminy terapii. Powodem jest to, że zwyczajnie nie dostają pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. W budżecie owej instytucji zieje ogromna dziura. Wygląda na to, że politycy zaczęli ów problem dostrzegać, znaczy, na poważnie, bo wcześniej padały głupie porady, aby pacjenci szukali wolnych miejsc w innych placówkach. Powoli zatem pochylają się nad zagadnieniem i proponują rozwiązania. Nie wiem jednak, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać; najlepiej chyba złorzeczyć. Otóż, pan premier Tusk wyjechał z pomysłem, aby wprowadzić ulgi składkowe dla przedsiębiorców (pod tym mianem rozumieć należy nie ciułaczy z jednoosobowych firm, lecz wielkich kapitalistów, bo takim właśnie prawicowe władze służą). Czyli, mówiąc prościej, zmniejszyć składkę zdrowotną. Ta w Polsce dla małych graczy biznesowych lub o...

Zamrożenie w szpitalach

Jedna z czołowych rozgłośni radiowych (ta z Krakowa) poinformowała o czymś bardzo ważnym, a zarazem złym i strasznym. Otóż, szpitale ograniczają przyjęcia, coraz trudniej jest się dostać na leczenie. Niektóre zaś zabiegi przesuwane są na przyszły rok. Limity pojawiają się nawet na oddziałach onkologicznych, co dla niejednego pacjenta oznaczać może wyrok śmierci. Zła wola lekarzy czy dyrekcji poszczególnych placówek? Nie, smutna konieczność. Wyczerpane bowiem zostały środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, te oczywiście, które pochodzą z naszych składek. Innymi słowy, szpitalom brakuje pieniędzy na leczenie, muszą więc wprowadzać limity. Taka kryzysowa sytuacja to, niestety, żadna nowość; z ciągłym brakiem środków system publicznej opieki zdrowotnej boryka się od blisko trzech dekad, czyli odkąd postsolidarnościowy rząd AWS-UW (dzisiejszego POPiS-u) wprowadził składkowy model finansowania. Jak kilka ładnych razy pisałem, jest on dla większości społeczeństwa drogi – składki są zbyt wys...

Rodzić w stajni

Jak wiemy – a niejedno z nas pewnie się o tym przekonało, i to więcej niż raz – poziom funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w kapitalistycznej Polsce jest dalece niewystarczający. Nie z winy lekarzy, pielęgniarek, ratowników oraz innych pracowników sektora, lecz z powodu wadliwego sposobu finansowania (model składkowy), który jest drogi i niewydolny; nadmiernie obciąża płatników, a do samego systemu opieki zdrowotnej trafiają zbyt niskie w stosunku do potrzeb kwoty. Pisałem o tym nie raz ani nie dwa, toteż dziś nie będę się powtarzał. W (k)raju nad Wisłą wadliwie funkcjonują też oddziały porodowe, czyli kolokwialnie porodówki; acz nie wszystkie, poziom ich działania jest oczywiście różny. Tu jednakowoż winne jest nie tylko niedofinansowanie, ale też nazistowskie zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne, skutecznie uniemożliwiające prawidłową opiekę porodową i narażające kobiety na utratę zdrowia tudzież życia (zgony, jak wiemy, faktycznie następują), na co częstokroć – zwłaszcza w...

Epopeja chorego chłopczyka

Jedna z telewizji komercyjnych w swoim serwisie informacyjnym pokazuje prawdziwą epopeję chłopczyka cierpiącego na jakąś wyjątkowo rzadką, nader poważną chorobę (nie pytajcie, proszę, co to za choróbsko, nie znam się na tym). Potrzebuje on operacji i tylko jeden lekarz, z USA, dodajmy, podjął się ją przeprowadzić. Oczywiście, na lot o Stanów i sam zabieg pieniądze zebrać musieli rodzice dzieciaczka, w czym pomogła fundacja charytatywna powiązana z rzeczoną stacją telewizyjną. Chłopczyk jest już w USA (w międzyczasie trzeba było dozbierać sumę potrzebną na przelot specjalnym samolotem, bo lot zwykłym mógłby być na młodocianego pacjenta śmiertelnie niebezpieczny) i miejmy nadzieję, że terapia przyniesie pozytywny skutek, czyli że nasz bohater wróci do zdrowia i będzie miał normalne, pełne aktywności życie. Oczywiście, dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w akcję pomocy chłopczykowi, żywię ogromny szacunek. Nigdy też nie miałem, nie mam i prawdopodobnie miał nie będę nic p...