Posty

Wyświetlam posty z etykietą rodziny

Bicie i szczucie

Zmarł ośmioletni Kamil z Częstochowy. Chłopczyk zakatowany przez własnego ojczyma, wedle medialnych komunikatów, przy bierności lub przyzwoleniu matki. Tragedia straszna, media i portale społecznościowe rozgrzane do czerwoności, w czym nie ma absolutnie nic dziwnego. Ludzie są przerażeni, zbulwersowani, rozwścieczeni, rozżaleni i ogarnięci miliardem wariacji różnych negatywnych emocji, jakie sprawa owa wywołuje. Jak łatwo się domyślić, szukanie winnych rozkręciło się na całego. Przyznam, że nie czuję się na siłach wnikać i analizować w szczegółach dokładnie ten przypadek; za mało wiem, by ferować wyroki. Pokuszę się o wniosku nieco bardziej ogólne. Wśród internetowych czy medialnych opinii łatwo można znaleźć wiele mądrych i merytorycznych wypowiedzi, acz – co logiczne – nader ponurych. Oto w licznych postach rozumne osoby przypominają, iż takich Kamilków – oraz Kamilek – w Polsce jest bardzo wiele. Bo przemoc w rodzinach kwitnie, dzieci zaś, obok kobiet, najczęściej padają jej ofiara...

Pomysły pana oderwanego

Co się dzieje, kiedy prawicowiec postsolidarnościowy, który za czasów swoich rządów olewał kwestie społeczne i ciął niczym brzytwa szczątkowe świadczenia socjalne, postanawia, dążąc do odzyskania władzy, uderzyć w ugrupowanie nie-rządzące (Bezprawie i Niesprawiedliwość), a zwłaszcza w realnie opozycyjną konkurencję (w postaci, rzecz jasna, Lewicy)? Ano, sypie pomysłami, które trudno uznać za szczęśliwe. Tak oto Donald Tusk – bo o niego chodzi, jak się z pewnością domyśliliście – jeździ od pewnego czasu po Polsce, spotykając się z wyborcami. Nic w tym dziwnego ani złego. Gorzej wypada to, co mówi. Niedawno w Grudziądzu powtórzył niemający pokrycia w rzeczywistości mit, jakoby „socjal zniechęcał do pracy”, po czym zaczął sypać obietnicami… o charakterze jak najbardziej socjalnym. Posługuje się przy tym hasłami ukradzionymi Lewicy (jak wiemy, to ją pan Tusk uważa za głównego wroga, którego chciałby wyeliminować ze sceny politycznej lub doprowadzić do wchłonięcia przez PO). A to postuluj...

Życzenia na (ponure) święta

Tegoroczne obchody Bożego Narodzenia (choć oczywiście uszanować trzeba tych, co świętują Solstycja, Yule, jakieś inne święta… lub nie celebrują niczego i będą mieli po prostu weekend) zapowiadają się ponuro, znacznie w każdym razie bardziej, niźli w poprzednich latach. Z winy PiS-u, acz nie tylko. Przecież to nieudolność (celowa?) i niekompetencja nie-rządu Jarosława Kaczyńskiego (dla niepoznaki z Morawieckim Mateuszem na czele), jak również zniszczenie przez jego mafię/sektę – w ślad za innymi ugrupowaniami prawicy postsolidarnościowej – polskiej służby zdrowia, spowodowały, że pod względem umieralności na COVID-19 (k)raju nad Wisłą plasuje się w ścisłej światowej czołówce; DZIENNIE choroba ta zabija u nas blisko osiemset osób! Acz przyznać trzeba, iż w wypadku obecnej fali współwinę za owe zgony ponoszą również antyszczepionkowcy, poprzez szerzenie antyintelektualnych bredni zniechęcający ludzi do szczepienia, czyli do ratowania życia sobie oraz innym. Ci, co zmarli, mają lepiej…...

Szlachetna Paczka i bieda

Zbliża się finał Szlachetnej Paczki, o czym trąbi telewizja TVN24. Chodzi oczywiście o akcję charytatywną, polegającą na przekazywaniu – zakupionych przez darczyńców, a dostarczonych przez wolontariuszy – darów rzeczowych potrzebującym, tzn. żyjącym w biedzie lub nędzy rodzinom lub osobom. W wydarzenie to angażują się różni celebryci: gwiazdy ekranu i piosenki, sportowcy, dziennikarze, nawet politycy. Opinie o Szlachetnej Paczce są różne. Nie brak w społeczeństwie głosów, że dzięki tej akcji wielu ludzi uzyskało ogromną pomoc – co jest oczywiście nad wyraz pozytywne – ale są i oceny, wedle których tego typu pomaganie, tzn. poprzez typowanie beneficjentów i przekazywanie im darów, de facto stygmatyzuje te osoby. Nie chcę wnikać, jak jest w istocie, nie to jest tematem dzisiejszej notki; trudno jednakowoż nie zauważyć, że na Szlachetną Paczkę kubeł pomyj wylał sam jej pomysłodawca, ks. Stryczek – z jednej strony głosił konieczność pomocy biednym i rozkręcił służącą temu akcję, z ...

Hodowla parobków

Niedawno jeden z politykierów (politykami tej niezbyt szacownej zbieraniny nazwać się nie da) Bezprawia i Niesprawiedliwości stwierdził, że należałoby wprowadzić „bykowe”, czyli specjalny podatek, który płaciliby nieżonaci, bezdzietni mężczyźni. Rozwiązanie takie, swoją drogą, funkcjonowało przez jakiś czas w okresie PRL-u. Kawalerowie (albo single, jak się dziś mówi) płacili nieco wyższe podatki niż żonaci obywatele; wówczas daniny publiczne były jednak na tyle niskie, że „bykowe” nie było szczególnie odczuwalne, co wiem od człowieka, który je odprowadzał, dopóki się nie ożenił. Rozwiązanie takie miało na celu zachęcać (przymuszać?) do zakładania rodzin; no, ale system gospodarki centralnie planowanej, opartej na pełnym zatrudnieniu oferował Polakom „małą stabilizację” (w porównaniu z dzisiejszymi warunkami bytowymi była to wszelako bardzo duża stabilizacja) oraz spore szanse na awans społeczny, co faktycznie umożliwiało wchodzenie w związek małżeński i posiadanie dzieci. Dziś tej ...