Posty

Wyświetlam posty z etykietą władza

Z okazji święta kapłanów

Dziś Wielki Czwartek, czyli katolickie święto kapłanów, zakonników, zakonnic – ogólnie kleru. Obchodzona jest Pamiątka Ostatniej Wieczerzy, czyli wydarzenia, podczas którego, wedle propagandowego przekazu, bo Ewangelie nie stwierdzają tego wprost, Chrystus miał ustanowić sakrament kapłaństwa. Cóż, święto to święto, pora więc na życzenia, jakkolwiek niekoniecznie klasyczne. Może więc byście, drodzy księża, zakonnicy, biskupi rozliczyli się wreszcie ze zbrodni pedofilskich oraz ich tuszowania? Ofiary czekają na odszkodowania, a często po prostu na zwyczajne przeprosiny, uznanie swojej winy. Może byście wreszcie przestali być pazerni? Gigantyczne bogactwa naprawdę nie są Kościołowi do niczego potrzebne, zwłaszcza w sytuacji, gdy miliardy ludzi cierpią skrajną nędzę. Może byście przestali wciskać ludziom załganą propagandę i wypaczać treści biblijne? Może byście przestali szerzyć nienawiść (wobec osób LGBT+, Żydów, muzułmanów, czarnoskórych, itd.) z ambon? Może wreszcie czas na r...

Nienawiść ideologiczna

Nienawiść jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie przeżywa człowiek. Z reguły kierowana jest przeciwko komuś lub czemuś, co nas krzywdzi, rani, wyniszcza czy zagraża naszemu istnieniu. To zupełnie naturalne, że nienawidzimy złodzieja, który nas okradł, kogoś, kto zamordował bliską nam osobę, choroby, na którą cierpmy, wojny pustoszącej nasz kraj (bądź wojny jako takiej), głodu, biedy, cierpienia… To wszelako, że nienawiść w pewnych sytuacjach jest naturalna, odruchowa, nie oznacza, iż jest ona dobra; przeciwnie, to emocja negatywna, nader destruktywna również wobec psychiki odczuwającej ją osoby, toteż zdecydowanie warto jest jej nie ulegać (co, rzecz jasna, nie jest łatwe). Istnieje jednak również nienawiść sztuczna, wykreowana i odgórnie narzucona, a raczej wpojona. Jest to nienawiść ideologiczna – narzędzie w rękach polityków (zwłaszcza niedemokratycznych i antydemokratycznych, czyli prawicowych i skrajnie prawicowych), guru różnych sekt, przywódców organizacji terrorystyczn...

Grzeszny biznes

W katolicyzmie – i w ogóle chrześcijaństwie – w ślad za judaizmem istnieje pojęcie grzechu, czyli aktu nieposłuszeństwa wobec Boga. Za które to nieposłuszeństwo ma oczywiście grozić boża kara, z reguły przedstawiana jako wieczny pobyt w ognistym piekle (czasami nazywanym Gehenną, podczas gdy prawdziwa Gehenna była po prostu… śmietniskiem pod starożytną Jerozolimą, gdzie palono odpady oraz zwłoki, i z tejże przyczyny Jezus użył tej nazwy jako metafory). W chrześcijaństwie ratunkiem od tegoż wiecznego potępienia ma być ukorzenie się przed Bogiem/Chrystusem. Ale ma ono jak najbardziej materialny wymiar. Otóż, w katolicyzmie (w wyznaniach protestanckich, z tego, co się orientuję, jest trochę inaczej; wszak wyrosły one między innymi ze sprzeciwu wobec tego, o czym tu piszę) grzechy, a konkretnie ich odpuszczenie, to biznes oraz narzędzie władzy. W średniowieczu Kościół katolicki wymyślił coś takiego, jak spowiedź uszna. Znają to wszyscy katolicy i ci, co z katolicyzmem mieli styczność....

Przemilczenie

Afera (delikatnie rzecz ujmując), jaka wynikła z ujawnienia akt sprawy Epsteina, nie cichnie, i nic dziwnego, na jaw wyszło bowiem, że kapitaliści i prawicowi politycy, amerykańscy oraz europejscy, popełniali straszliwe, zbrodnicze czyny, w tym zwłaszcza o charakterze seksualnym. A jednym z takich zwyrodnialców był Donald Trump we własnej pazernej osobie. Coś takiego naturalnie TRZEBA nagłaśniać i piętnować. Zachodnie (polskie też) media skupiają się głównie na ofiarach, wyrządzonej im krzywdzie. Słusznie, lecz to zdecydowanie nie wszystko, co wyłania się z owych dokumentów. Coraz zatem liczniejsze ośrodki masowego przekazu publikują analizy o rzekomych powiązaniach Epsteina z Rosją; takowych jednak raczej nie było, mimo iż niektórzy politycy, w tym Donald Tusk, bardzo chcieliby ogłosić, że to Putin podsyłał miliarderom i innym przedstawicielom pseudo-elit dzieci do gwałcenia. Kapitalistyczna ideologia do dopuszcza przecież refleksji, że gigantyczne bogactwo, w uzyskanie którego kap...

Filmik z egzekucji

Jedną z najgłośniejszych zbrodni izraelskich podczas maskary Strefy Gazy było rozstrzelanie ratowników medycznych z zatrzymanej przez wojsko okupacyjne karetki. Jeden z nich przed śmiercią zdążył nagrać swoim telefonem film, na którym słychać, jak się modli i przeprasza matkę; wyraźnie słyszalne są też strzały oddawane do jego kolegów. Nagranie jest obecnie dowodem przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, ale krążyło (i pewnie nadal krąży) po portalach społecznościowych. Obejrzałem je. Naprawdę wstrząsające. Takich dowodów ludobójstwa w Strefie Gazy jest cała masa; nie wszystkie zresztą filmy czy zdjęcia kręcą i robią Palestyńczycy bądź obecni na miejscu dziennikarze, wiele bowiem jest autorstwa siepaczy z izraelskich sił okupacyjnych (tamtejsi żołdacy lubią się chwalić swoimi czynami). Mamy zatem najlepiej udokumentowane ludobójstwo w dziejach ludzkości. I dowody na to, że człowiek, konkretnie narodowości Palestyńskiej, traktowany jest przez faszystowski Izrael jak tarcza strzeleck...

Jak zagłodzić bezdomnego

Władze Katowic zamierzają skończyć z czymś, co określają jako „turystyka bezdomności”. Ich zdaniem, osoby w kryzysie bezdomności zjeżdżają się z całego regionu do górnośląskiej stolicy, gdzie jedzą darmowe ciepłe posiłki, po czym wracają do siebie. Absurd, ale tak głosi propaganda. Od nowego roku ma być z tym koniec. Oto, aby w Katowicach otrzymać posiłek, trzeba będzie udać się do MOPS-u po odpowiednią decyzję administracyjną, przejść wywiad środowiskowy i najlepiej przedstawić… meldunek. Czaicie? Osoba bez dachu nad głową, żeby nie umrzeć z głodu i nie zamarznąć zimą, ma udowadniać, że mieszka w danym mieście, a nie gdzie indziej! Oczywiście konieczna jest też trzeźwość, w kapitalistycznej bowiem Polsce od ludzi, którzy znaleźli się z winy systemu na życiowym dnie, wymaga się zachowania o wiele bardziej wzorowego niż w przypadku całej reszty społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem zamożnej jego części, ta wszak pozwolić sobie może na wszystko. Pomysł władz Katowic jest chory ...

Samorządowy błąd koalicji

Koalicja rządowa szykuje się do zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Czyli wprowadzonej niedawno zasady, wedle której wójt/burmistrz/prezydent miasta może pełnić swą funkcję maksymalnie przez dwie kolejne kadencje, identycznie jak prezydent Polski. Wcześniej liczba kadencji była praktycznie nieograniczona, i właśnie do tego chcą wrócić KO, PSL, Polska 2050 i, niestety, Lewica. Niestety, bowiem uważam ten pomysł za błędny. Dwukandecyjność to dobre rozwiązanie, a w każdym razie takie, które ma więcej zalet niż wad. Oczywiście, można podnosić, że jeśli wójt/burmistrz/prezydent miasta dobrze piastuje swój urząd i ma korzystne pomysły dla jednostki samorządu terytorialnego, to niechże realizuje je jak najdłużej, nie tylko przez maksimum osiem lat. No, niby tak, ale w praktyce im dłużej ktoś trwa na danym stanowisku, zwłaszcza związanym ze sprawowaniem władzy, tym większe ryzyko się z tym wiąże. Przede wszystkim, każdy człowiek, o ile tylko ma taką możliwość, w swoim życiu zawod...

Niemiecki fotoradar

U naszych zachodnich sąsiadów do użytku wchodzą nowe fotoradary… co oznacza, że tylko patrzeć ich także na polskich drogach. Nie tylko mierzyły one będą prędkość pojazdów, ale też sfotografują kierowcę, który prowadząc auto, rozmawia przez telefon. Z jednej strony, to dobrze. Prowadzenie samochodu z komórką przy uchu jest szalenie niebezpieczne (dlatego dla ludzi często korzystających z telefonów, np. w celach zawodowych, tak ważny jest zestaw głośnomówiący lub możliwość zintegrowania smartfona z systemem multimedialnym auta) i, moim skromnym zdaniem, winno być karane równie surowo, bądź niewiele łagodniej, niż jazda w stanie nietrzeźwym. Mało tego, raz – z perspektywy pieszego na chodniku, dodam – widziałem chłopaka, który prowadził samochód, PATRZĄC w ekran swojego smartfona; dosłownie trzymał go przed otrzyma i tylko czystym przypadkiem nie wrąbał się w pojazd, jaki jechał przed nim. Toteż taki fotoradar, jaki wprowadzają Niemcy, na pierwszy rzut oka wydaje się dobrym rozwiązan...

Obojętność

Przedwczoraj minęły trzy lata od rozpoczęcia obecnej fazy wojny rosyjsko- ukraińskiej, zwanej pełnoskalową. Nie do końca słusznie, gdyż pełnoskalowy konflikt w Ukrainie, konkretnie w Donbasie, trwał od blisko dekady, tyle że miał charakter domowy, a Rosja wspierała w nim jedną ze stron, akurat tę bestialsko wyniszczaną. Trzy lata temu wszelako car Władimir Putin zdecydował się na zaatakowanie całego państwa ukraińskiego. Wszyscy pamiętamy, że polskie społeczeństwo zaczęło wówczas masowo i spontanicznie pomagać wschodnim sąsiadom. Do Ukrainy wysyłaliśmy nader liczne dary, wielu spośród nas przyjmowało uchodźców, którzy tysiącami pojawiali się w Polsce. I bardzo słusznie, gdyż ludziom tym trzeba było pomóc. Trzy lata minęły… a ukraińscy uchodźcy nadal do (k)raju nad Wisłą przybywają, choć znacznie mniej licznie niż na początku obecnej fazy wojny, no i bez medialnego rozgłosu. W polskich miastach pomagają im wolontariusze. Teraz tak – przed trzema laty politycy wszystkich bez mała ...

Brunatny spęd w klasztorze

W minioną niedzielę na Jasnej Górze (klasztor paulinów w Częstochowie, gdyby koś nie wiedział) zgromadzili się naziole i kibole, czyli – mówiąc nieco ładniej, aczkolwiek osobnicy owi na ładne określenia zdecydowanie NIE zasługują – skrajni prawicowcy. Przemawiał do nich, rzecz jasna z ambony, niejaki Nawrocki, czyli kandydat (jakoby „obywatelski”) na prezydenta z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości. Facet ten, dodać trzeba, miał i pewnie nadal ma silne związki ze środowiskami skrajnie prawicowymi, a także, wedle niektórych mediów, z sutenerstwem. Paulini dziękowali mu za wizytę. Na terenie zaś klasztoru „pielgrzymi” wywiesili transparenty wzywające do mordowania ludzi, konkretnie komunistów. Cytując biblijnego Koheleta, „nic nowego pod Słońcem”. Jasna Góra od dawna zasługuje raczej na miano Brunatnej, od lat bowiem przyciąga skrajnych prawicowców, od kiboli po jawnych neonazistów, którzy robią tam sobie spędy pod postacią niby-pielgrzymek. Są, rzecz jasna, witani z otwartymi ram...

Żeby nie wrócili

Po 15 października ubiegłego roku zapanowała radość, że już po PiS-ie, że mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława do władzy więcej nie wróci, a w ogóle, to jej członkowie zostaną wkrótce aresztowani, osądzeni i wsadzeni za kratki (tak, jak powinno być). A tymczasem rząd Donalda Tuska budzi coraz większe rozczarowanie (uzasadnione i spodziewane, przynajmniej przeze mnie), zaś rozliczanie Bezprawia i Niesprawiedliwości idzie opornie, z różnych zresztą przyczyn. Odsuwanie neo-sędziów, dla przykładu, nie jest takie proste z przyczyn prawnych (współczuję Adamowi Bodnarowi, że musi się tym zajmować), tacy czy inni delikwenci nie stawiają się przed komisjami śledczymi… Z kolei sprawa Romanowskiego w ogóle nie nadaje się do komentowania… Szkoda mi nerwów po prostu. Wcale więc nie jest pewne, że PiS już do władzy nie powróci, może nawet odzyska ją wzmocnione i w koalicji z Konfederacją czy innymi neonazistami. Zobaczymy, czy przyszłoroczne wybory prezydenckie ukażą zmierzający ku tej tragedi...

Wolność nieautomatyczna

W Syrii zmiany, zmiany, zmiany. Prezydent Baszar al-Asad wyleciał (nareszcie!) z tronu, a media donoszą, że wylot ów nie skończył się dla niego zbyt pomyślnie. Oczywiście, facet był zbrodniczym dyktatorem, odpowiedzialnym za śmierć tysięcy ludzi oraz uwięzienie i torturowanie jeszcze większej liczby syryjskich osób obywatelskich. Pozbawienie kogoś takiego władzy to bez dwóch zdań wydarzenie pozytywne; więźniowie polityczni, dodajmy, wyszli na wolność. Gorzej, że Asada obalił nie powszechny zryw Syryjczyków, lecz islamistyczni terroryści (podobno już mówią o budowie kalifatu w Syrii i północnym Iraku, czyli zanosi się na ISIS bis, zatem coś o wiele gorszego niż dotychczasowe rządy Asada), podpuszczeni przez Turcję, USA i Izrael. Czyli państwa wykazujące mocno imperialistyczne i kolonizacyjne zapędy wobec całego niemal Bliskiego Wschodu, nadto takie, które same mają problemy z demokracją; Izrael pod rządami Likudu jest przecież coraz bardziej faszystowski. A wespół z USA bombarduje S...

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Władza i zdeprawowanie

Na początek mała dygresja. Otóż, wczoraj pisałem o chińskim samochodzie Omoda, który produkowany będzie w Hiszpanii. Jak się okazuje, tyska fabryka, obecnie należąca do koncernu Stellantis, również zamierza składać (dosłownie, bo gotowe elementy przywożone będą z Państwa Środka) auta z ChRL. Na początek będzie to tani miejski samochodzik Leapmotor T03; producent wprawdzie nie należy do koncernu Stellantis, ale jest z nim powiązany. Próbna seria jest już montowana. Czy będzie sukces rynkowy, czas pokaże. A teraz przechodzimy do właściwego dzisiejszego tematu. „ Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie” – powiedział niegdyś lord John Dahlberg-Acton; jest to jeden z najsłynniejszych i najważniejszych cytatów w historii zarówno polityki, jak też politologii. Z jego autorem trudno się nie zgodzić, warto wszelako popatrzeć na rzecz całą także od drugiej strony, czyli ludzi władzę sprawujących. Otóż, już sam fakt zajmowania stanowisk władczych (niezależnie od ustr...

Zdrada i zbrodnia

Dziś 1 marca, czyli Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czy jak tam się to badziewne pseudo-święto nazywa. Zostało ono wprowadzone przez prawicę postsolidarnościową – konkretnie przez Bronisława Komorowskiego – teoretycznie celem uczczenia tych polskich wojskowych, którzy po zakończeniu II wojny światowej stawiali opór nowej władzy (mimo wszelkich jej wad, lepszej niż przedwojenne), w związku z czym zostali ukarani – również, niestety, śmiercią – i byli negatywnie przedstawiani w historiografii. Niby miała to być cześć dla generała „Nila”, rotmistrza Pileckiego czy żołnierzy AK, jacy (wbrew rozkazom dowództwa, co już budzi kontrowersje) nie złożyli broni. W praktyce wszelako stało się to, co miało się stać zgodnie z zamierzeniem solidaruchów. Mianowicie, do grona „żołnierzy wyklętych” zaliczono wszystkich ewidentnych bandziorów, co podczas wojny kolaborowali z hitlerowskim okupantem (Brygada Świętokrzyska NSZ dla przykładu), a w jej trakcie i po jej zakończeniu skupili się...

Problemy władzy ze sztuką

Przyznam szczerze, że lubię, kiedy poszczególne ekipy rządowe mają – z reguły wydumane – problemy z dziełami kultury i sztuki, a co za tym idzie, z ich twórcami. Świadczy to o sile oddziaływania tej sfery na życie społeczne oraz polityczne. Przykładów takich było wiele, niektóre wręcz wstrząsały jednym państwem i miały wielce pozytywny wpływ na inne. Tu wymienić należy inscenizację Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawioną w 1968 roku. Przedstawienie miało rzekomo wymowę antyradziecką – czemu zresztą zaprzeczył ambasador ZSRR, który je obejrzał – toteż władze PRL-u nakazały je zdjąć. Doprowadziło to do potężnych politycznych perturbacji, przy czym problem w tym przypadku był właśnie wydumany; polscy politycy popisali się nadgorliwością i sami sobie narobili kłopotów. Pozytywny wszelako efekt był taki, że w Polsce gościł wówczas premier Chin, Zhou Enlai, który zapragnął dowiedzieć się, o co chodzi z tymi Dziadami , toteż nakazał przetłumaczenie owego arcydzi...

Rocznicowe przypomnienie

Dziś 7 listopada 2022 roku. Co oznacza, że obchodzimy sto czwartą rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, czyli dnia, kiedy zaczął działać pierwszy od ponad stu dwudziestu lat (a w zasadzie od czasów Augusta II Mocnego, za panowania którego o tym, co działo się nad Wisłą, decydować zaczęły obce dwory, zwłaszcza carski) niezależny od zaborców polski organ władzy – Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Funkcjonował on w Lublinie i skupiał przedstawicieli wszystkich ówczesnych głównych polskich ugrupowań politycznych, poza skrajnie prawicową, antydemokratyczną endecją oraz komunistami (szli wtedy własną drogą, tworząc Rady Robotnicze). Wydał on swój Manifest, który zamieszczam poniżej gwoli przypomnienia. Warto się z nim zapoznać i zastanowić, ile z jego treści pozostaje do dziś aktualne: Do Ludu polskiego! Robotnicy, włościanie i żołnierze polscy! Nad skrwawioną i umęczoną ludzkością wschodzi zorza pokoju i wolności. W gruzy walą się rządy kapitalistów, fabrykantów i ob...

Strach dyktatorka

Grubo ponad 300 tys. zł, z naszych oczywiście pieniędzy, ma zostać przeznaczone na remont „muru hańby”, czyli ogrodzenia, które przed kilku laty, pod PiS-owskim nie-rządem, otoczyło gmach Sejmu. Przez to jest on ciągle – dosłownie – oblężoną twierdzą. Celem jego wzniesienia było oczywiście utrudnienie dostania się do parlamentu obywatelom, konkretnie tym, którym działania Bezprawia i Niesprawiedliwości się nie podobają, czyli, mówiąc prosto, zniechęcenie (częściowe przynajmniej) do protestów społecznych. Zarazem, Kaczyński Jarosław oraz jego podwładni pokazali, że uważają się za „rasę panów” (wszelkie skojarzenia z nazizmem są celowe i uzasadnione), odgradzającą się od „brudnej tłuszczy”, czyli nas, obywateli, i tylko wybranym jednostkom, po wielkopańsku uznanym za „godne” tegoż „zaszczytu”, pozwolą zajrzeć do swojego miejsca „pracy” (cudzysłów, ma się rozumieć, nieprzypadkowy). Relacje odnośnie tejże również zresztą utrudniono, bo i dziennikarze nie mają tak swobodnego wstępu do Sej...