Posty

Wyświetlam posty z etykietą misja

Humanitarna misja Flotylli

Flotylla Wolności, tym razem w znacznie liczniejszym składzie, znów wypłynęła ku brzegom Strefy Gazy, aby dostarczyć tam pomoc humanitarną oraz zanieść orędzie wolności i pokoju. Bardzo dobrze, podziwiam osoby biorące w tej akcji udział. A są wśród nich ludzie z Polski: aktywiści (w tym lewicowi), dziennikarze, nawet poseł Franciszek Sterczewski z PO. Warto mu poświęcić ciut więcej uwagi, ponieważ na tle swoich partyjnych – i większości koalicyjnych – kolegów tudzież koleżanek wyróżnia się on zdecydowanie na plus. Jako jeden z nielicznych polityków PO, a także prawicowych w ogóle, poważnie traktuje prawa człowieka i demokrację. Zaliczał się do ludzi, którzy aktywnie wspierali uchodźców na granicy polsko-białoruskiej w okresie, gdy PiS zaczynało popełniać masową zbrodnię wobec nich (dziś robią to PO/KO z PSL-em); został za to ukarany przez Donalda Tuska, wówczas w opozycji, ale już wtedy ścigającego się z Kaczyńskim i jego mafią/sektą na rasizm oraz ksenofobię. A teraz pan Sterczewsk...

W kosmosie

Wreszcie sukces zarówno Polaka, jak i Polski. Pan Sławosz Uznański-Wiśniewski leci w kosmos; rakieta z nim na pokładzie już wystartowała. Tym samym został on drugim, po generale Mirosławie Hermaszewskim, polskim astronautą. Odbędzie misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie zajmie się prowadzeniem badań naukowych z zakresu medycy, inżynierii i biologii w warunkach mikrograwitacji. Nie znam się na tym, ale podejrzewam, iż z punktu widzenia astronautyki jest to bardzo ważne zadanie. Sławosz Uznański-Wiśniewski odbywa swój lot na mocy porozumienia, jakie Polska zawarła z Europejską Agencją Kosmiczną i prywatną amerykańską firmą Axiom Space (organizuje loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną). Nie obyło się też bez pomocy NASA. Z sukcesu – będzie pełen oczywiście wtedy, gdy astronauta bezpiecznie i bezproblemowo wróci na Ziemię – zdecydowanie warto się cieszyć. Zwłaszcza, że – poza niektórymi dyscyplinami sportu, literaturą, produkcją gier komputerowych i wideo, ostatnio też k...

Chiński statek kosmiczny

Na świecie jest tyle zła (wojna rosyjsko-ukraińska, masowe zbrodnie w Afryce, rzeź Palestyny, krwawa izraelsko-amerykańska okupacja Jemenu, topniejące lodowce w Himalajach, pożary nad Biebrzą…), że chyba warto napisać o czymś pozytywnym. Oto dziś właśnie z Centrum Startowego Jiuquan (chińska część pustyni Gobi) wystartować ma załogowy statek kosmiczny Shenzhou-20. Trzech astronautów poleci nim na znajdującą się czterysta kilometrów nad Ziemią stację Tiangong (Niebiański Pałac), gdzie pozostać mają przez około pół roku, prowadząc badania oraz różnego rodzaju testy, znaczenie których dla przyszłej eksploracji kosmosu ma być ogromne. Jest to nie tylko misja czysto techniczna, ale też część większej strategii, zmierzającej do przyszłych chińskich ekspedycji najpierw księżycowych, a w dalszej kolejności międzyplanetarnych. No, ciekawe, jak się to Chińczykom uda? Całkiem możliwe, że nieźle. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna (CNSA) od lat poczyna sobie w przestrzeni pozaziemskiej cora...

Misja pana Szymona

Szymon Hołownia, publicysta, który od lat kilku bawi się w politykę, zasiadł w fotelu Marszałka Sejmu, zgodnie z koalicyjnym uzgodnieniem. Po dwóch latach zastąpić go ma Włodzimierz Czarzasty; rotacja ta wydaje się ciekawym pomysłem, zobaczymy, jak się sprawdzi. Czas showmaństwa – bo pan Hołownia do tej pory był na scenie politycznej właśnie showmanem – skończył się zatem radośnie, zaczęło się piastowanie naprawdę poważnego, nader istotnego stanowiska w państwie. A zarazem wypełnianie ogromnie trudnej misji, jaką będzie pozostawionego w parlamencie przez PiS szlamu, guana tudzież innych nieczystości. Libkowa banieczka pęka z zachwytu, jaki to nowy Marszałek Sejmu wspaniały. Niby trudno się dziwić, bo trzeba uczciwie przyznać, że Szymon Hołownia piastować swoje nowe stanowisko zaczął dobrze. Ma też całkiem niezłe pomysły na usprawnienie pracy izby niższej polskiego parlamentu i cofnięcie antydemokratycznych działań PiS-owskich, jakie zepsuły jej funkcjonowanie. No i naprawdę musiał...