Posty

Wyświetlam posty z etykietą cenzura

Problemy władzy ze sztuką

Przyznam szczerze, że lubię, kiedy poszczególne ekipy rządowe mają – z reguły wydumane – problemy z dziełami kultury i sztuki, a co za tym idzie, z ich twórcami. Świadczy to o sile oddziaływania tej sfery na życie społeczne oraz polityczne. Przykładów takich było wiele, niektóre wręcz wstrząsały jednym państwem i miały wielce pozytywny wpływ na inne. Tu wymienić należy inscenizację Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawioną w 1968 roku. Przedstawienie miało rzekomo wymowę antyradziecką – czemu zresztą zaprzeczył ambasador ZSRR, który je obejrzał – toteż władze PRL-u nakazały je zdjąć. Doprowadziło to do potężnych politycznych perturbacji, przy czym problem w tym przypadku był właśnie wydumany; polscy politycy popisali się nadgorliwością i sami sobie narobili kłopotów. Pozytywny wszelako efekt był taki, że w Polsce gościł wówczas premier Chin, Zhou Enlai, który zapragnął dowiedzieć się, o co chodzi z tymi Dziadami , toteż nakazał przetłumaczenie owego arcydzi...

Radzieckie science-fiction

Kilka tygodni temu rodziłem porządki w garażu, celem posegregowania i wywiezienia na skup (w mieście powiatowym, bo w mojej miejscowości takowego nie ma) zgromadzonej tam przez lata makulatury, która zalegała, zabierając cenne miejsce na ważniejsze przedmioty. Uzbierało się tego grubo ponad sto pięćdziesiąt kilogramów. Pośród zupełnie już niepotrzebnych papierów znalazłem kilka perełek: książeczki z Serii z Tygrysem i z cyklu Życie na gorąco , statut Stronnictwa Demokratycznego, przepowiednie Sybilli (serio!) i parę innych. Wszystko to pozycje wydane oczywiście w świetlanej epoce poprzedniego ustroju. Ma się rozumieć, książeczki te zachowałem z zamiarem czytania ich w wolnym czasie, chociażby podczas długich jesiennych wieczorów. Na razie sięgnąłem po pozycję Groźna planeta . Jest to wybór siedmiu opowiadań science-fiction, skompletowanych i przetłumaczonych przez Tadeusza Goska, autorami których są radzieccy pisarze: Jurij Nikitin, Władimir Firsow, Kirył Bułyczow, Dymitr Bielenkin...

Zdejmowanie maski

Francuski rząd usiłuje przeprowadzić reformę emerytalną… choć słowo „reforma” w zasadzie niezbyt tu pasuje, trudno bowiem tym mianem określić zwyczajne podniesienie wieku uprawniającego do przejścia na zasłużoną emeryturę. Społeczeństwu się to nie podoba, całkiem więc możliwe, że we Francji znów dojdzie do buntów i zamieszek… które jak zwykle zostaną stłumione przy użyciu policyjnej przemocy, jakiej nie powstydziliby się mundurowi z Putinowskiej Rosji. Jak będzie, zobaczymy, ale gniew osób obywatelskich wzbudza nie tylko to, że prawicowa władza chce ich zmusić, by dłużej zasuwali na fortuny kapitalistów, lecz także, iż wdrażając swoją pseudo-reformę, nie tyle łamie ona, ile omija konstytucję. Innymi słowy, zachowuje się bardzo podobnie, jak PiS w Polsce. Tak, chodzi o państwo będące jednym z pionierów demokratyzacji nie tylko w Europie, ale i na świecie. A teraz rzekomo demokratyczne władze zachowują się w sposób ogromnie daleki od zasad demokracji oraz praworządności. Nie tylko jedn...

Cenzura papieska

Jakkolwiek oceniamy Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, trudno nie zauważyć, że akcje obrońców jego „dobrego imienia” (chodzi przede wszystkim o PiS i resztę skrajnej prawicy) przekraczają granicę absurdu. Czasami są wręcz śmieszne, jak na przykład argumentacja, że Jan Paweł II jest „czynnikiem jednoczącym Polaków” i bez jego kultu stalibyśmy się „zbieraniną, nie narodem” (takie brednie padły przedwczoraj na antenie TVPiS Info). Dziwne w takim razie, jakim cudem Polacy istnieli przed narodzinami Karola Wojtyły (pomijam tu, że pojęcie narodu jest czysto polityczne i to od prawodawstwa danego kraju, motywowanego ideologicznie, zależy, kto się do określonego narodu zalicza) i nawet od czasu do czasu się jednoczyli. Tyleż zabawne, ile żenujące wydają się spiskowe teorie dziejów, jakoby „atakujący” papieża Polaka (czyli głoszący prawdę na jego temat i starający się rzetelnie ocenić jego osobę i działalność) zamierzali wyrugować Kościół katolicki z Polski. Cóż, przez większość naszej historii ...

Autocenzura

Odkąd ludzie zaczęli publicznie wyrażać swojego poglądy i przekonania w danej sprawie, znajdowali się tacy, co chcieli wyrażanie owo kontrolować, nie dopuszczając do upubliczniania niewygodnych dla siebie słów. Tak narodziła się cenzura, czyli kontrola publicznego przekazywania informacji i innych treści, ograniczająca (a bywa, że i całkiem znosząca) wolność wyrażania myśli i przekonań. Z reguły czynnikiem ograniczającym były władze państwowe lub religijne (w starożytności i nie tylko były one jednocześnie i takie, i takie). Kościół katolicki miał swoich biskupów-cenzorów, sprawdzających treść wydawanych książek (za posiadanie zakazanych przez hierarchów publikacji można było iść na stos, zwłaszcza, jeśli zgadzało się z zawartymi w nich treściami), istniał też Indeks Ksiąg Zakazanych, do którego trafiła chociażby powieść Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa (ojca) tudzież dzieła… Adama Mickiewicza. Nie wiem, jak to dokładnie wygląda w przypadku innych Kościołów chrześcijańskich, jud...

Zakazany Harry

W jednej z polskich szkół dzieciaki nie omówią książek z serii Harry Potter , autorstwa J. K. Rowling (z tego, co się orientuję, acz mogę się mylić, figurują one na liście lektur szkolnych). A konkretnie pierwszej powieści z cyklu. Winien jest fanatyzm. Nie dyrekcji jednak ani nauczycieli, lecz rodziców. Wystosowali oni bowiem do władz owej placówki oświatowej petycję, w której domagali się zdjęcia książek o nastoletnim czarodzieju z listy lektur. Powołali się oczywiście na rzekomy okultyzm, ezoteryzm, a nawet satanizm tego cyklu powieściowego, przed którymi to mrocznymi cechami ostrzegać mieli liczni kościelni egzorcyści (z grzeczności nie opiszę tu mojego stosunku do ich akurat ostrzeżeń), jak również Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. Zaniepokojenie autorów petycji wywołała też powieściowa szkoła magii, jak również fakt, iż samą magią w rzeczonych książkach zajmują się ludzie, a nie fantastyczne, baśniowe stwory. Dyrekcja szkoły odpowiedziała listem, zawier...

Pinokio i pornografia

Niejaki Morawiecki Mateusz, z powodu swej chorobliwej niechęci do prawdomówności zwany Pinokiem, premier rządu Jarosława Kaczyńskiego, znalazł sobie nową misję. Chce oto ograniczyć polskim dzieciom dostęp do pornografii. Okazją do tego jest obywatelski projekt ustawy mający ten właśnie cel. Generalnie nie ma się z czego śmiać. Problem jest bowiem poważny. Pornografia to wizerunek (zdjęcie, film, obrazek, itd.) osób lub rzeczy o charakterze stricte seksualnym, wytwarzany i rozpowszechniany celem wywołania u odbiorców podniecenia. Częściowo zazębia się z erotyką, czyli dziedziną sztuki, tematyka której oscyluje wokół ludzkiej płciowości i miłości fizycznej, najczęściej jest jednak znacznie od klasycznej erotyki prymitywniejsza, mocno skomercjalizowana, a przez to często lansująca nader patologiczne wzorce relacji seksualnych. Szacuje się, że w Polsce regularny z nią kontakt może mieć około 60 proc. dzieci i młodzieży, co jest niebezpieczne dla ich zdrowia. Pornografia bowiem uzal...

Przedwiośnie według Adriana

Wkrótce odbędzie się publiczne czytanie powieści Przedwiośnie , autorstwa oczywiście Stefana Żeromskiego, wydanej w roku 1924 (jednakże z datą 1925) i będącej jednym z najważniejszych dzieł literatury polskiej. Żeromski na jej kartach nie tylko podsumowuje własną twórczość, ale i obala młodzieńcze nadzieje wyrażone w swoich wczesnych dziełach (opisane niby ciepło, ale w istocie szyderczo szklane domy to de facto opis niespełnionej nadziei Żeromskiego, że postęp technologiczny uszczęśliwi ludzkość), krytykuje Polskę międzywojenną za biedę i nieudolność polityków – jednocześnie zauważając, że jest to etap przejściowy, po którym może nastąpić poprawa (co, jak wiemy, się nie ziściło; po Zamachu Majowym w 1926 r. zapanowała szybko brutalizująca się dyktatura, bieda robiła się coraz większa, rozwój gospodarczy był nader powolny, a społeczeństwo się dla władzy nie liczyło; krótko mówiąc, II RP pozostała do końca swego istnienia nader paskudnym państwem), a także przestrzegał przed grozą rew...

Chiny, Kubuś i Polska

W Chinach najnowszy film o Kubusiu Puchatku nie będzie dystrybuowany (nie oficjalnie, w każdym razie). Władza zakazała. Powód? Popularny miś ma z mordki zanadto przypominać… Xi Jinpinga, czyli przewodniczącego republiki (prezydenta). Jakkolwiek nigdy za Kubusiem nie przepadałem, uważam oczywiście, że taka forma cenzury jest po prostu durna (a już zwłaszcza oficjalny powód zakazu budzi rechot) oraz przeciwskuteczna. W dobie powszechnego dostępu do internetu – tak, w Chinach też – można sobie obejrzeć niemal każdy film, nawet jeśli nielegalnie i z opóźnieniem. A szersze informowanie o zakazie może wręcz wzmóc popularność danego dzieła. Toteż Kubuś raczej nie ma się czego obawiać, jeśli chodzi o popularność wśród Chińczyków; już prędzej twórcy filmu o jego przygodach mają powody do narzekania, gdyż chińska cenzura oznacza dla nich mniejsze zyski. Polskie media o tejże Puchatkowej chińskiej aferze informują szeroko i z lubością, pokazując, jaka to w „komunistycznych” (aczkolwiek...