Posty

Wyświetlam posty z etykietą Sejm

Siły pozytywne

Powiedzmy sobie szczerze – obecnemu rządowi Donalda Tuska wiele można zarzucić. W znacznej mierze stanowi wielkie rozczarowanie. Zbrodnia wobec osób uchodźczych na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest nieustannie, prawa człowieka są łamane. System publicznej opieki zdrowotnej się rozsypuje, w NFZ brakuje środków. Prawa kobiet wciąż są ignorowane, prawa z kolesi osób LGBT+ wdrażane pozostają w niewielkim jeno zakresie. Klerykalizm ma się świetnie, na Kościół katolicki idą z naszych podatków gigantyczne środki. Kapitaliści cieszą się zbyt dużą swobodą wyzyskiwania (acz to akurat wkrótce nieco się zmieni) i okradania państwa. Ludzie zamarzają we własnych mieszkaniach. Polityka zagraniczna to padanie na kolana przed USA, Izraelem, Watykanem i międzynarodowym kapitałem. Mendy zaszczuwają osoby obywatelskie. Mafie mieszkaniowe robią, co chcą. Ministrze Barbarze Nowackiej nie udaje się przeprowadzić korzystnych reform systemu edukacji. W ogóle większość ministrów jest albo marna, alb...

Wymiana marszałkowska

Nadeszła połowa kadencji Sejmu, umowa koalicyjna zadziałała, toteż Szymon Hołownia, lider założonej przez siebie partii Polska 2050, w najbliższy czwartek schodzi z fotela Marszałka Sejmu. Zastąpił go Włodzimierz Czarzasty, współprzewodniczący Nowej Lewicy. Przynajmniej w tym zakresie ustalenia powyborcze zostały dotrzymane. Co do mnie, pana Hołowni jako Marszała Sejmu nie będą wspominał ani dobrze, ani przesadnie źle. Nie żywiłem wobec niego większych oczekiwań; ot, że będzie pełnił swoją funkcję minimalnie choćby lepiej niż PiS-owscy poprzednicy i nie złamie Konstytucji RP. Pamiętając, że nie jest on doświadczonym politykiem, lecz publicystą-showmanem, zakładałem, iż zadanie owo może go przerosnąć. No i przerosło. Obrady jako tako prowadził, niemniej bardziej niż na nich zdawał się skupiony na partyjnych gierkach. To migdalił się do PiS-u, to do Konfederacji, to znowu udawał wiernego koalicjanta. Poza tym – identycznie zresztą, jak poprzednicy – miał gdzieś świeckość Sejmu. Pozw...

Perła wśród łajna

W minioną sobotę swoją konwencję miała Lewica. Jej politycy chwalili się osiągnięciami tej partii jako członka koalicji rządowej i dzielili planami na przyszłość. Cóż, jest to jedyna formacja w obecnym rządzie, która rzeczywiście ma się czym chwalić. Mimo bowiem oporu materii, czyli prawicowych koalicjantów i co najmniej równie prawicowej „opozycji”, Lewicy udało się wprowadzić tak ważne programy, jak Aktywny Rodzic (dopłata do żłobków i przedszkoli), renta wdowia czy podniesienie (a raczej przywrócenie do wysokości sprzed obniżki przez poprzednie rządy PO-PSL) zasiłku pogrzebowego. Do tego dochodzi pilotaż skrócenia czasu pracy, wolna od pracy Wigilia, plany rozwinięcia budownictwa tanich mieszkań na wynajem, starania o wprowadzenie związków partnerskich czy liberalizację prawa antyaborcyjnego. Oraz wiele innych. Lewicowi ministrowie i posłowie (a także ludzie z Razem, które jednak wystąpiło z klubu Lewicy i do koalicji rządowej już nie należy) są też jedynymi obecnie politykami pa...

Wycieranie mordy

Jak wiemy, niedawno zmarł pan Marian Turski, ocalały z Holocaustu – przeżył Auschwitz, dziennikarz, intelektualista, a dla wielu osób również autorytet moralny. Przez dekady swojego życia ostrzegał on przed powrotem nazizmu lub podobnego do niego politycznego koszmaru. Ułożył nawet jedenaste przykazanie – „Nie bądź obojętny!”, oczywiście wobec przejawów łamania praw człowieka, będących wstępnym etapem tworzenia totalitaryzmu. Owo przykazane – znacznie bardziej słuszne niż niejedno spośród dziesięciu biblijnych – nader chętnie przywołuje betonowo konserwatywna, acz udająca liberalną, polityczna (oraz medialna, ale nią się dziś nie zajmujemy) prawica w postaci PO/KO i Polski 2050, z dodatkiem jeszcze bardziej betonowego PSL-u. Ale kiedy przyjdzie co do czego, na powoływaniu się oczywiście poprzestają. W zasadzie, nie tyle o powoływaniu się tychże polityków na przykazanie „Nie bądź obojętny!” należy tu mówić, ile o wycieraniu sobie nim przez nich mord („usta” to zbyt łagodne określenie...

Zamach na nas wszystkich

Wiele było w Sejmie po 1989 roku paskudnych głosowań, że wymienię choćby to z 16 grudnia 2016 roku, kiedy faszyści odebrali emerytury ludziom broniącym Polski. Jednakże to z minionego piątku, czyli 21 lutego 2025 r., przejdzie do historii jako zapisane wyjątkowo czarnymi zgłoskami. Oto przez Sejm przeszła ustawa pozbawiająca uchodźców prawa do ubiegania się o azyl w Polsce. Przeciwko jej przyjęciu głosowali jedynie posłowie z Lewicy (cały klub – szacunek), Razem (też wszyscy – szacunek), grupka z KO (szacunek) i z… PiS-u (w tym gestapowskie Zero; tu jednak o szacunku trudno mówić, podejrzewa bowiem, iż PiS-owcy ci albo się pomylili, albo machinalnie, bezmyślnie głosowali przeciwko rządowemu projektowi dlatego właśnie, że był rządowy). Pozostali parlamentarzyści KO i PiS-u, a także wszyscy z Polski 2050, PSL-u, nazistowskiej Konfederacji oraz drobnicy ów akt zalegalizowanego bezprawia poparli. Tu przypomnieć trzeba, że prawo do ubiegania się o azyl stanowi jedno z fundamentalny pra...

Rok zmarnowanych szans

Przed rokiem Bezprawie i Niesprawiedliwość przegrało wybory parlamentarne… i na tym kończą się dobre wiadomości. Rząd stworzyła bowiem szeroka koalicja nie-PiS-owska, w której jednak większość ma klerykalna prawica, od mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława różniąca się niewiele lub wcale. Z perspektywy mijających właśnie dwunastu miesięcy widać, że był to rok zmarnowanych szans, czego oczywiście należało się spodziewać. Na wybory tłumnie udali się młodzi ludzie, którzy nie pamiętali wcześniejszych rządów Donalda Tuska, toteż łatwo mu było ich oszukać, że jest politykiem demokratycznym oraz postępowym; takie samo oszustwo zastosowali Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. Osoby wyborcze, głosujące na Koalicję Obywatelską, Polskę 2050, PSL oraz Lewicę zakładały, że ugrupowania te naprawią szkody wyrządzone przez osiem lat PiS-owskich nie-rządów i wreszcie pchną Polskę na drogę rozwoju. Tak się oczywiście nie stało; klerykalna prawica, dominująca w wyżej wymienionej koalicji, coraz ...

Dziurka w zaporze

Z dobrych wiadomości, w Sejmie w ubiegłym tygodniu odbyło się drugie czytanie ustawy o rencie wdowiej. Rozwiązanie to pozwala, w sytuacji, gdy jest to korzystne dla danej osoby, odziedziczyć część świadczenia emerytalnego po zmarłym współmałżonku. Fakt, że do tej pory takiej możliwości nie było, stanowił, moim zdaniem, wielką niesprawiedliwość społeczną; poza tym, każde wsparcie finansowe dla seniorów, spośród których wielu nie ma zbyt wysokich emerytur czy rent (wina systemu), jest wielce potrzebne. Projekt przeszedł, toteż Lewica otrąbiła sukces. Ona to bowiem od lat lansowała owo rozwiązanie, teraz zaś je przepycha przez procedure legislacyjną. I dobrze. Druga strona medalu jest taka, iż sukces to jedynie częściowy. W drugim czytaniu ustawa bowiem przeszła, ale z rządowymi poprawkami. Te zaś mocno ją okroiły, skutkiem czego pięćdziesiąt procent emerytury zmarłego współmałżonka, jakie będzie można odziedziczyć, „rozwijane” będzie stopniowo. Mówiąc krótko, premier Donald Tusk ...

Liberalizacji (zapewne) nie będzie

Już po wyborach samorządowych, toteż zgodnie z obietnicą Szymona Hołowni, na najbliższym posiedzeniu Sejm winien zająć się projektami ustaw liberalizującymi nieludzkie, skrajnie okrutne zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne. Przypomnę, że ustawę o antykoncepcji awaryjnej zawetował tuż przed Wielkanocą niejaki Duda Andrzej, ku uciesze nie tylko PiS-u i Konfederacji, ale też klerykalnej większości obecnej koalicji rządowej i oczywiście Kościoła katolickiego. Cóż, debata o ustawach aborcyjnych może wreszcie się zacznie… acz, jak to już pisałem, obawiam się, iż klerykał Szymon Hołownia, na polecenie klerykała Donalda Tuska i ku radości klerykała Władysława Kosiniaka-Kamysza, z zamrażarki ich nie wyjmie, znów wynajdując jakiś lipny powód. Jeżeli jednak nawet prace nad owymi aktami prawnymi w Sejmie się rozpoczną, to… Ano właśnie, jak nie raz ani nie dwa podkreślałem, szczerze wątpię, czy prawa kobiet – nie tylko reprodukcyjne – zostaną w tej kadencji wdrożone (to samo dotyczy osób LGB...

Rekiny ocaleją

Ruszyła sejmowa komisja śledcza do spraw Pegasusa. Chodzi oczywiście o izraelski (dlaczego mnie to nie dziwi…?) program do inwigilowania, jaki PiS-owski aparat represji i nadzoru miał nielegalnie stosować wobec polityków ówczesnej opozycji, a być może również wielu obywateli. Było to działanie jawnie niedemokratyczne, stanowiące element faszyzacji Polski; nic zaskakującego, że klerofaszyści z Bezprawia i Niesprawiedliwości posłużyli się narzędziem opracowanym na zlecenie typowo hitlerowskich rządów. To oczywiście bardzo dobrze, że komisja owa zaczęła pracę; sprawę Pegasusa trzeba rzetelnie wyjaśnić, a winnych odpowiednio rozliczyć. Wszystko będzie zależało od determinacji zasiadających w komisji posłów… oraz od celu, jaki REALNIE im przyświeca. Nie da się wykluczyć, a wręcz uznać należy za pewne, że spróbują oni – zarówno ci z koalicji rządowej, jak i PiS-owscy oraz konfederaccy – urządzić sobie polityczno-mediany show. Nie skupią się wówczas na rzeczywistym problemie, jakim było ...

Razem z Palestyną

Razem jest partią, dla której od dawna żywiłem duży szacunek. A w obecnej, dopiero co w sumie rozpoczętej kadencji Sejmu jeszcze on przyrasta. Osoby poselskie Razem nie tylko bowiem wspierają, wraz z pozaparlamentarnymi działaczami tego ugrupowania, pracowników Kauflandu (o czym niedawno pisałem, i co bardzo im się chwali, gdyż lewica powinna działać na rzecz walczącego o należne mu prawa proletariatu), ale też stanęły po prawidłowej stronie wobec jednej z największych tragedii naszych czasów. Mowa, rzecz jasna, o ludobójstwu w Gazie, od 7 października ubiegłego roku prowadzonemu przez Izrael. Miasto i jego okolice zostały zniszczone, zginęło blisko 30 tys. osób (co dnia ich przybywa), z czego około 70 proc. to kobiety i dzieci, rannych jest kilkakrotnie więcej. Dwa miliony ludzi zostało wysiedlonych, izraelskie wojsko bombarduje kolumny uchodźców i dopuszcza się zbrojnych ataków na obozy dla nich. Praktycznie nie funkcjonuje system opieki zdrowotnej (zniszczony doszczętnie), nie ...

Razem na miejscu

Dziś będzie coś pozytywnego. Przyznać oto muszę, że jak dotąd zadowolony jestem z działań Lewicy w rządzie i parlamencie. Nowy minister nauki i szkolnictwa wyższego zaraz na początku swego urzędowania rozwiązał trwający w Poznaniu konflikt w kwestii planowanej likwidacji akademika „Jowita”, które walnęłaby zwłaszcza w mniej zamożne osoby studencie (warto wspomnieć, iż plany owe stanowiły konsekwencję działań rzekomo prospołecznego Bezprawia i Niesprawiedliwości); dzięki ministerialnej interwencji do nieszczęścia nie doszło. Z kolei sejmowy klub Lewicy z miejsca złożył projekty ustaw w sprawie aborcji – liberalizujący zwyrodniałe ustawodawstwo antyaborcyjne oraz ratunkowy – głosował przeciwko powołaniu przedstawiciela neonazistowskiej Konfederacji do Prezydium Sejmu, pracuje nad projektem wydłużenia urlopu dla rodziców wcześniaków… a to tylko niektóre przykłady. Szczególną uwagę warto zwrócić na działanie osób poselskich oraz senatorskich z Partii Razem. Co prawda, nie oddelegowała ...

Ranne zło

Stało się to, co stanowiło prostą konsekwencję składu Sejmu obecnej kadencji. Nowy nie-rząd Morawieckiego Mateusza, a tak naprawdę Kaczyńskiego Jarosława, nie uzyskał votum zaufania. Za udzieleniem mu go głosowało stu dziewięćdziesięciu (p)osłów, przeciwko było dwustu sześćdziesięciu sześciu posłów. Teraz, o ile PiS-owcy nie wywiną jakiegoś antydemokratycznego numeru, swój koalicyjny rząd stworzy Tusk Donald. Rzecz jasna, nieudzielnie nie-rządowi Kaczyńskiego (dla niepoznaki z Morawieckim na czele) votum zaufania to bardzo dobra, choć oczekiwana, wiadomość. Bezprawie i Niesprawiedliwość nie-rządziło w sposób jeszcze bardziej szkodliwy niż wcześniej PO-PSL – a to zaiste wielka sztuka! – toteż dobrze, iż nastał kres jego władzy, przynajmniej na jakiś czas. Wśród demokratycznie nastawionych osób obywatelskich wybucha wielka radość, że oto „PiS się kończy”, zaś demokracja wygrała. Cóż, kapitalizm istnieje, toteż demokracja jest li tylko fasadowa, a prawica u steru władzy (niezależnie ...

Nie-rządowa farsa

Morawiecki Mateusz ma dziś zaprezentować nowy nie-rząd Jarosława Kaczyńskiego, (znowu) z sobą na czele. To oczywiście farsa, mająca za zadanie dać PiS-owcom więcej czasu na wydojenie publicznych pieniędzy oraz zatarcie machlojek popełnianych przez osiem ostatnich lat. Szanse gabinetu na powstanie i utrzymanie są nikłe, z tego rzecz jasna powodu, że Bezprawiu i Niesprawiedliwości brakuje potrzebnej w tym celu większości parlamentarnej, nawet, gdyby połączyło się z Konfederacją. Z kolei Tusk Donald, który ma stanąć na czele rządu KO-Polska2050-PSL-Lewica, zapewnia, że jeśli chodzi o ministrów, jego kształt jest dopięty. Cóż, im mniej ministerstw obejmie Lewica, tym gorzej całość będzie funkcjonowała. PO i PSL udowodniły już, że, poza utrzymywaniem poprawnych relacji w ramach Unii Europejskiej, rządzić nie potrafią (wydaje mi się, że wkrótce dowiodą tego ponownie), zaś Polska 2050 to pod tym względem zagadka. Tymczasem Kaczyński Jarosław przyznaje, iż to on miał największy wpływ na ks...

Lekki wiaterek optymizmu

Społeczny projekt ustawy o powszechnym dostępie do in vitro refundowanego z budżetu państwa (czyli jednego z rozwiązań medycznych, jakie powinny być standardem w europejskim państwie) trafił do Sejmu i, mimo paskudnych dźwięków wydawanych przez prawackich, katolickich fanatyków z Konfederacji tudzież Bezprawia i Niesprawiedliwości, przeszedł pierwsze czytanie. Pozostaje mieć nadzieję, że akt ów prawny przejdzie całą ścieżkę legislacyjną i zacznie obowiązywać, a klerykałowie – zarówno z PiS-u oraz Konfederacji, jak też ci z PO, Polski 2050 czy PSL-u – nie wykastrują go po drodze, upychając w nim jak najwięcej kościelnych postulatów, choćby oficjalnie po to, by zadowolić Dudę Andrzeja. Może się mylę, ale nadzieje te nie wydają się tak całkiem płonne. Koalicja PO-PSL, pod koniec swojej ostatniej kadencji, wprowadziła podobną reformę, niestety, szybko skasowaną przez Bezprawie i Niesprawiedliwość po dorwaniu się przez nie do władzy. Tyle, że premierką była wówczas nieszczególnie (jak na...

Misja pana Szymona

Szymon Hołownia, publicysta, który od lat kilku bawi się w politykę, zasiadł w fotelu Marszałka Sejmu, zgodnie z koalicyjnym uzgodnieniem. Po dwóch latach zastąpić go ma Włodzimierz Czarzasty; rotacja ta wydaje się ciekawym pomysłem, zobaczymy, jak się sprawdzi. Czas showmaństwa – bo pan Hołownia do tej pory był na scenie politycznej właśnie showmanem – skończył się zatem radośnie, zaczęło się piastowanie naprawdę poważnego, nader istotnego stanowiska w państwie. A zarazem wypełnianie ogromnie trudnej misji, jaką będzie pozostawionego w parlamencie przez PiS szlamu, guana tudzież innych nieczystości. Libkowa banieczka pęka z zachwytu, jaki to nowy Marszałek Sejmu wspaniały. Niby trudno się dziwić, bo trzeba uczciwie przyznać, że Szymon Hołownia piastować swoje nowe stanowisko zaczął dobrze. Ma też całkiem niezłe pomysły na usprawnienie pracy izby niższej polskiego parlamentu i cofnięcie antydemokratycznych działań PiS-owskich, jakie zepsuły jej funkcjonowanie. No i naprawdę musiał...

Stara świecka tradycja

Nowa kadencja Sejmu i Senatu się zaczęła, pierwsze posiedzenie obu izb za nami, sprawy formalne się dostrajają, tylko Bezprawie i Niesprawiedliwość oburzone, bo Witkowej do Prezydium nie wybrali (i dobrze, bo nie zasługiwała na miejsce w tym gronie). Za to wkrótce wybiorą kogoś innego, może jeszcze gorszego. Szymon Hołownia, nowy Marszałek Sejmu, planuje reformy owej izby – idące zresztą w większości w dobrym kierunku – z kolei Marszałkini Senatu, Małgorzata Kidawa-Błońska, zapowiada się znacznie gorzej. Oczywiście, to dopiero początek, toteż trudno przewidywać, co będzie, jak będzie, i czy w ogóle będzie cokolwiek pozytywnego. Czas pokaże. Jedno wszelako wydaje się bardzo prawdopodobne, a w zasadzie pewne. Otóż, podtrzymana zostanie stara świecka tradycja, nieformalna współpraca posłów PO i PiS-u (co czego w tej kadencji, dojdą, jak sądzę, koledzy z Konfederacji, PSL-u i zapewne Polski 2050), polegającą na wspólnym głosowaniu przeciwko demokracji, prawom człowieka (zwłaszcza kobiet...

Cmentarzysko Micmaców

W jednej z najsłynniejszych – i, moim skromnym zdaniem, zaliczającej się do najlepszych w dorobku tego wybitnego autora – powieści Stephena Kinga Cmętarz zwieżąt (ten przekład tytułu, autorstwa Pauliny Braiter, jest lepszy niż popularny Smętarz dla zwierzaków , gdyż w powieści chodziło o błędy ortograficzne w napisie na tablicy zrobionej przez dzieci i umieszczonej przy wejściu na owo miejsce pochówku, a nie o archaizm – słowo poprawne, lecz już nieużywane) pojawia się cmentarzysko Micmaców (Mikmaków). Czyli plemienia rdzennych Amerykanów, zamieszkujących część Kanady i USA. Było ono przeklęte – pochowana tam istota zmartwychwstawała, ale pod znacznie gorszą niż za normalnego życia postacią. Jeśli na przykład ktoś pogrzebał tam psa lub kota, ten mógł wrócić otępiały albo agresywny… bądź i jedno, i drugie. Lecz biada temu, kto pochował tam człowieka… To rzecz jasna fikcja literacka, ale tak się czystym przypadkiem złożyło, że budzi we mnie pewne skojarzenia z powyborczą sytuacją pol...

Już po

No i wybory już za nami. Liczenie głosów jeszcze trwa, na ostateczne refleksje trochę zatem nazbyt wcześnie; pamiętajmy też, że wciąż nie-rządzi Bezprawie i Niesprawiedliwość, toteż fałszerstw tudzież innych machinacji wykluczać nie można! W każdym razie, ogromnie cieszy, że frekwencja przekroczyła 70 proc.; jak na polskie warunki, to bardzo dużo i oznacza, iż przyszły parlament będzie w miarę reprezentatywny (przy czym w przypadku Senatu reprezentatywność, czyli oddanie realnych poglądów, sympatii i interesów wyborców, nad wyraz mocno ograniczają jednomandatowe okręgi wyborcze). Jeszcze bardziej raduje, iż głosować wybrało się wiele osób młodych, z pokolenia Z. Poza tym, jako osoby obywatelskie stanęliśmy na wysokości zadania, bojkotując PiS-owskie, zmanipulowane pseudo-referendum; frekwencja, według podanych dotąd danych, wyniosła około 40 proc., co oznacza, iż nie będzie ono wiążące. Jeśli zaś chodzi o wyniki wyborów parlamentarnych, to, jako się rzekło, poczekać trzeba na ...

Bez przełomu

Czas nadchodzi, w najbliższą niedzielę wybory parlamentarne (będę głosował) oraz zmanipulowane pseudo-referendum (zbojkotuję). Oznacza to, że jeszcze tylko dziś i jutro potrwa intensywna kampania, w weekend trochę sobie od niej odpoczniemy, nie licząc wiszących wszędzie bannerów tudzież plakatów. Przyznam szczerze, że nie spodziewam się przełomu… no, chyba, że Bezprawie i Niesprawiedliwość przegra i nie będzie chciało pokojowo oddać władzy, gdyż z czymś takim liczyć się trzeba. Wówczas sytuacja rozwinąć się może w różnym, bardzo różnym kierunku, acz z całą pewnością niewesołym. Jeżeli jednak odniesie zwycięstwo i utworzy nowy nie-rząd (samo lub z neonazistowską Konfederacją, która oby nie weszła do Sejmu!), to rzecz jasna też nic dobrego z tego nie wyniknie, gdyż kontynuowało będzie swoją obecną, nie tyle nawet niszczycielską, ile wręcz zbrodniczą politykę. Jeśli zaś na pierwszym miejscu znajdzie się Platforma/Koalicja Obywatelska, to jedynym pozytywem, jakiego może dokonać, będ...