Posty

Wyświetlam posty z etykietą lockdown

Kolęda i kasa

Firma administrująca blokami w mojej miejscowości wywiesiła ogłoszenie, by samemu odczytać liczniki zużycia wody i podać te dane telefonicznie. Chodzi rzecz jasna o minimalizowanie zagrożenia epidemicznego. I dobrze, mądre to działanie. Pochwalam. Koronawirus wciąż szaleje, zgony się mnożą (mamy jeden z najwyższych wskaźników umieralności na świecie – dzięki, PiS-ie, za nieudolność, i dzięki, antyszczepionkowcy, za zatruwanie ludzkich umysłów durnymi teoriami spiskowymi!), toteż trzeba zachowywać ostrożność, ot, choćby przy załatwianiu spraw o charakterze czysto organizacyjnym. Niestety, księża z lokalnej parafii (a podejrzewam, że wszystkich innych działających w Polsce też) po rozum do głowy nie poszli, skutkiem czego wizyta duszpasterska odbędzie się w tym roku tak, jak to było wcześniej. Czyli przyjdzie kapłan razem z ministrantami lub scholistkami i do drzwi naszych zapuka. Tylko przed rokiem zamiast tradycyjnej „kolędy” organizowano msze dla mieszkańców; nie poszedłem, ale sa...

Smutna historia

Nastoletnia dziewczyna powiedziała rodzicom, że ma depresję. W odpowiedzi usłyszała, że pewnie nie chce jej się odrabiać lekcji. A najlepiej, to żeby poszła sobie pobiegać. Poszła i pobiegała. Nie pomogło, depresja nadal ją dręczyła, dziewczyna nie miała siły dosłownie na nic, wszystko wydawało jej się bezsensowne, każdy niemal impuls z otoczenia – zwłaszcza reklamy telewizyjne przedstawiające szeroko uśmiechniętych ludzi - powodował u niej gwałtownie pogorszenie nastroju. Coraz częściej myślała o odebraniu sobie życia. Poszukała jednak informacji w internecie (no bo gdzie indziej?) i dowiedziała się, że depresję się leczy. Zmów poszła do rodziców, opisała im swoją sytuację, informując, że najprawdopodobniej potrzebuje terapii. - Ja wariatki nie rodziłam! - wrzasnęła jej mama. - A ja wariatki nie wychowywałem! - dodał, nie kryjąc niesmaku, tata. Oczywiście taka reakcja tylko dobiła nastolatkę. Postanowiła więc nie zwierzać się ze swojego problemu zdrowotnego innym krewnym, spodzie...

Epidemia depresji

Każdego dnia bombardowani jesteśmy przez media coraz to nowymi informacjami o koronawirusie, zwłaszcza, ile osób się zaraziło (prawdziwej skali epidemii i tak nie znamy), ile zmarło (nie zaskakuje mnie, że ostatnio przestano wyszczególniać spośród tej grupy pacjentów z chorobami współistniejącymi, bo takie dane mówiłyby wprost, iż wysoka umieralność jest wynikiem całkowitego lub częściowego zaprzestania leczenia schorzeń niecovidowych, czyli lockdownu w służbie zdrowia, świadczącego o tragicznej w skutkach niekompetencji PiS-owców), ile szczepień wykonano, itd. Słuchając tego wszystkiego, można by pomyśleć, że ludziska przestali chorować i umierać na coś innego niż COVID-19. A to przecież nieprawda. Nowotwory, zawały, wylewy, niewydolność nerek i im podobne schorzenia zbierają śmiertelne żniwo, powodując przy okazji, iż koronawirus staje się tym groźniejszy. Mamy zatem w Polsce całą masę epidemii. W tym epidemię depresji – nad wyraz poważnej, często śmiertelnej choroby. W skali świ...

Kościelny problem

No i od jutra znów pogłębia nam się lockdown. Praktycznie wszystko zostaje zamknięte (docelowo na dwa tygodnie… ale jak długo NAPRAWDĘ to potrwa, nie wiadomo), poza sklepami spożywczymi, drogeriami, kioskami, księgarniami i kilkoma jeszcze instytucjami (większość z zamykanych przedsiębiorstw, swoją drogą, mogłaby spokojnie funkcjonować w reżimie sanitarnym)… i kościołami. W tych ostatnich nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości całkowitego lockdownu bowiem nie wprowadza (inaczej, niż przed rokiem, kiedy jednak lockdown katolickich obiektów sakralnych wynikał z decyzji nie tylko rządów poszczególnych państw, ale też władz kościelnych), ograniczając się jedynie do wdrożenia nieco bardziej restrykcyjnych limitów liczby uczestników nabożeństwo. Co nic nie da, bo z całego kraju napływają sygnały, iż dotychczasowe reguły w tym zakresie nie były i nie są w katolickich świątyniach przestrzegane (choć to pewnie zależy od księży z poszczególnych parafii), a zatem i te obowiązujące od jutra też...

Coby taca pełna była

Od najbliższej soboty, 20 marca, faszystowski nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości znów wprowadza ogólnokrajowy lockdown (jak i wcześniejsze, nielegalny), rzekomo służący ograniczeniu skali pandemii COVID-19. Potrwa on do 9 kwietnia, żeby 10 PiS-owcy mogli bez przeszkód odbyć miesięcznicę smoleńską. Podobnie, jak to było na przełomie lat 2020 i 2021, ograniczona zostanie działalność galerii handlowych, zamknięte będą kina, teatry, galerie sztuki i inne ośrodki kultury, kasyna, obiekty sportowe, baseny… I jak poprzedni lockdown doprowadził do trzeciej, trwającej właśnie fali pandemii, tak ten, co zacznie się pojutrze, poskutkuje falą czwartą. Naturalną bowiem konsekwencją zniechęcania wielu obywatelek i obywateli do spędzania czasu wolnego poza domem (nie wszyscy lubią spacerować, biegać, jeździć na rowerze czy wędkować, a głównie takie formy rozrywki na świeżym – o ile jeszcze takowe w Polsce mamy – powietrzu będą przez trzy tygodnie – i oby nie dłużej! – możliwe) będzie to, że bl...

Kwarantanna i lockdown

Siedzę sobie w domu na kwarantannie, w związku z czym chciałbym podzielić się z Wami, Drogie Czytelniczki i Drodzy czytelnicy mojego bloga, swoimi przemyśleniami na ten temat. Trafiłem na nią, rzec można, standardowo – wraz z ojcem ciężko chorowaliśmy, toteż lekarz rodzinny zrobił, co powinien, czyli zlecił testy na koronawirusa. U mnie okazał się, na szczęście, negatywny (w zasadzie całkowicie odzyskałem też zdrowie; inaczej zresztą bym tego nie pisał), o taty jednak pozytywny. Ojciec zmarł dzień po wykonaniu testu; jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył i pogotowiu ratunkowemu ani lekarzom ze szpitala, gdzie trafił, nie udało się go odratować. A mnie zgodnie z przepisami wydłużono kwarantannę (skoro drugi domownik miał pozytywny wynik…), no to siedzę, korzystając z pomocy dobrych ludzi. I bynajmniej tutaj nie narzekam; po prostu opisuję, nie wdając się w szczegóły, swoją sytuację. Nie będę w tym miejscu rozstrzygał, czy kwarantanna jest przeżyciem przykrym, czy pozytywnym; te ...

Zbuntowany restaurator

Pociągniemy dziś temat z wczorajszej notki, ale spojrzymy na niego pod innym nieco kątem, skupiając się na krajowym podwórku. Otóż, nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości do końca stycznia przedłużył obostrzenia rzekomo związane z walką z koronawirusem, polegające na przymusowym zamknięciu wszelkiego rodzaju lokali gastronomicznych (poza tymi, co serwują dania na wynos), hoteli, stoków narciarskich (acz nie dla rodzinki pewnej byłej ministry), kin, teatrów i innych ośrodków kultury, częściowo galerii handlowych, itd. Jest to działanie bardzo niekonsekwentne, bo jednocześnie od przyszłego tygodnia do szkół wracają dzieci z klas jeden, dwa i trzy, zatem rodzi się pytanie o sensowność utrzymywania tych obostrzeń. Dane statystyczne z większości państw, gdzie wprowadzono lockdown, wskazują dość jednoznacznie, iż zamykanie poszczególnych instytucji NIE JEST skutecznym sposobem na przeciwdziałanie pandemii COVID-19; wręcz przeciwnie, bo wygląda na to, że trzymanie ludzi w punktowcach i bl...

Doktryna szoku

W Europie nasilają się protesty społeczne związane z lockdownem. W jednych państwach jest on ostrzejszy (we Francji, Irlandii czy Słowacji prawie nie można wychodzić z domu), w innych nieco bardziej liberalny. Wszędzie jednak, gdzie go wdrożono, nie tylko nie przyczynia się on do zastopowania pandemii koronawirusa, ale wręcz zdaje się sprzyjać rozprzestrzenianiu paskudnego owego mikroba. Co jednak równie złe, lub jeszcze gorsze, lockdown powoduje ogromne straty gospodarcze. Napisano i wypowiedziano na ten temat wiele mądrych, trafnych opinii, ja też na tych łamach kwestię tę poruszałem, zatem teraz krótko. Najbardziej cierpią małe i średnie przedsiębiorstwa, działające w sektorze handlowym, turystycznym, wypoczynkowym, fitness czy gastronomicznym. W tej ostatniej branży w samej tylko Polsce pracę stracić może aż milion osób! Nad wyraz boleśnie oberwała taż sfera kultury i sztuki, ponieważ kina, teatry, galerie są zamknięte, nie odbywają się koncerty ani inne imprezy masowe. Pomoc rzą...

Epidemia głupoty polityków

Kiedy tak obserwuję zachowanie władz większości państw europejskich w dziedzinie prób walki z pandemią koronawirusa, dochodzę do wniosku, że wśród klasy politycznej szerzy się jeszcze inna zaraza. Zaraza głupoty mianowicie, i to śmiertelnie groźnej. Nie tylko bowiem nasi PiS-owcy, ale też Angela Merkel, Emmanuel Macron, przywódcy Hiszpanii, Włoch, Słowacji i innych krajów zachowują się tak, jakby gdyby dążyli do tego, by JAK NAJWIĘCEJ obywateli zaraziło COVID-19. Do tego właśnie doprowadza lockdown; kraje, które go wprowadzają, NAJGORZEJ radzą sobie z epidemią. Nie trzeba bowiem być epidemiologiem ani lekarzem, lecz wystarczy rzucić okiem na dane statystyczne z całego mijającego roku, by stwierdzić, że polityka zmuszania ludzi do pozostawania w domach (lockdown, lockout) bynajmniej nie powoduje ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, a wręcz przeciwnie – mikrob ów najbardziej się szerzy (a co za tym idzie, zabija najwięcej osób) wówczas, gdy nakazuje się obywatelkom i obywat...

Przeciw lockdownowi

Polskie media (co w pełni zrozumiałe) poświęcają uwagę trwającym od tygodnia protestom przeciwko zaostrzeniu i tak nazbyt restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego. Są one, rzecz jasna, stuprocentowo słuszne i koniecznie. Niemniej jednak, nie tylko kobiety i obrońcy praw człowieka protestują. Swoje demonstracje mieli również przedsiębiorcy i pracownicy branży gastronomicznej – sprzeciwiali się w ten sposób rządowemu lockdownowi, nakazującemu zamknąć większość lokali, a działalność innych ograniczając do serwowania dań na wynos. Jest to już drugi taki lockdown (pierwszy był wiosną), a dotknięci nim ludzie podkreślają, że ów sektor gospodarki może go nie przetrwać. W samym tylko Krakowie, wedle szacunków (moim zdaniem, naprawdę ostrożnych) upaść może 70 proc. restauracji, knajp i innych lokali; chodzi oczywiście o małe rodzinne interesy, bo wielkie międzynarodowe sieci kryzys ów przetrwają… a potem wejdą w miejsce zwolnione przez wymarłą konkurencję (czyżby o to chodziło?). Protesty restau...