Posty

Wyświetlam posty z etykietą teoria

Ciemnota i kapitalizm

Dziś zajmiemy się takim małym zestawieniem. Oto Teleskop Webba sfotografował powierzchnię Jowisza. Na jego biegunach widać zorze. Coś wspaniałego; naprawdę warto poszukać w internecie zdjęcia i sobie pooglądać. A to tylko jeden z licznych przykładów postępującej eksploracji kosmosu przy użyciu teleskopów, satelitów oraz im podobnych urządzeń. Wprawdzie misji załogowych na inne planety jeszcze nie ma (zbyt drogie, zbyt ryzykowne i szkodliwe dla ludzkiego zdrowia – nieważkość naszym organizmom nie służy, promieniowanie kosmiczne tym bardziej nie), ale mimo to z dnia na dzień wiemy coraz więcej o Układzie Słonecznym, powierzchni zaliczanych do niego planet, składzie ich atmosfery, a nawet o tym, co dzieje się jeszcze dalej w kosmosie, i jakie były początki wszechświata… W ogóle nauka rozwinęła się tak bardzo, że samo śledzenie odkryć z jednej tylko pod-dziedziny określonej dyscypliny jest zajęciem pełnoetatowym, nie wspominając już o tym, że wymagającym gigantycznej wiedzy. Każdego dni...

Oszołomy z krwią na rękach

Nie chciałem wracać do tego tematu, bo ileż można pisać o ludzkiej głupocie. A jednak chyba trzeba… W ciągu kilku ostatnich dni w mediach ujawniły się oszołomy (płci obojga), niekiedy wręcz – o zgrozo! – z tytułami naukowymi, lansujące fałszywe teorie, jakoby stosowane w Polsce i ogólnie Unii Europejskiej szczepionki przeciwko COVID-19 były niebezpieczne. Nie dlatego jednak, że mogą powodować powikłania typu gorączka czy osłabienie (te są zupełnie naturalne i ostrzegają przed nimi również w punktach szczepień, udzielając porad, jak w razie ich wystąpienia postąpić), ale z tej przyczyny, iż mają jakoś tam patologicznie wpływać na nasze DNA. Rzecz jasna, jest to taka sama brednia jak ta głosząca, że światem rządzą kosmici-jaszczury przybierający postacie polityków i celebrytów (poważnie, są tacy, co w to wierzą!), toteż na zdrowy rozum nie należałoby się tym aintelektualnym guanem przejmować. Problem w tym, iż tezy te głoszone są w ramach głównego przekazu dnia, i to jako „prawda”. To b...

Najgroźniejszy szalony naukowiec

W literaturze (oraz rzecz jasna w kinie, komiksie czy grach) science-fiction od samego początku tego gatunku, czyli od publikacji w roku 1818 powieści Frankenstein autorstwa Mary Shelley, pojawia się motyw szalonego naukowca, który prowadząc badania i dokonując odkryć, nie liczy się z kwestiami moralnymi, etycznymi, humanitarnymi, społecznymi czy jakimikolwiek innymi, skutkiem czego przekracza wytyczone przez Naturę/Boga granice, powodując tragedię dla siebie i otoczenia, a nawet całej ludzkości. W nowszych dziełach, jakie można przypisać do fantastyki naukowej, np. powieściach nieżyjącego już Michaela Crichtona, szalonego naukowca zastępuje niekiedy szalony kapitalista wykorzystujący – ma się rozumieć, w celach jak najbardziej zarobkowych – pracę naukowców do celów może nie tyle niecnych, ile potencjalnie bardzo groźnych dla świata. Ci powieściowi, filmowi, komiksowi, itd., nieliczący się z niczym badacze i odkrywcy najczęściej zajmując się medycyną, biologią, chemią, fizyką, a w n...