Posty

Wyświetlam posty z etykietą pies

Chip dla zwierzaka

Chyba wszyscy pamiętamy niedawną aferę z pseudo-schroniskami. Ukazywała ona tragedię bezdomnych zwierząt w Polsce… a istot takich, niestety, nie brakuje, choć sytuacja pod tym względem i tak jest dziś o wiele lepsza niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Zresztą, nawet, jeśli dany pies, kot czy inny zwierzak ma swój dom, niekoniecznie oznacza to, że jest tam otoczony odpowiednią opieką. W wielu polskich miejscowościach, zwłaszcza na wsiach, rozlatująca się buda i ciężki łańcuch wciąż stanowią ponury „standard”. A kiedy pies czy kot się zgubi, mało kto się tym przejmuje. Rząd chce poprawić sytuację zwierząt domowych w (k)raju nad Wisłą (a przynajmniej tak deklaruje), toteż opracował projekt ustawy o obowiązkowym chipowaniu psa i kota. Wkrótce przejdzie on do dalszych prac legislacyjnych. Akt ów wprowadzić ma Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), czyli centralną bazę danych, w której znaleźć się mają wszystkie zachipowane i zarejestrowane czworonożne owe zwierzak...

Pies w upał

No, to lato przyszło i rozgościło się radośnie w (k)raju nad Wisłą, przynosząc ze sobą upały. W związku z tym w mediach pojawia się coraz więcej ostrzeżeń przed nimi; bardzo dobrze, by wysokie temperatury są naprawdę niebezpieczne, zarówno dla ludzi, jak też dla zwierząt, w tym tych udomowionych. Przykładowo, w internecie, chociażby na portalach społecznościowych, bez trudu znaleźć możemy zalecenia, jak dbać o nasze psy w skwarne, letnie dni. Zamieszczają je miłośnicy zwierząt, różne organizacje społeczne, a pewnie wkrótce – jak co roku – do grona tego dołączą partie polityce (przynajmniej te, których programy zawierają minimalną choćby dawkę humanitaryzmu). A zatem i ja skrobnę kilka zdań na ten temat. Należy zapewnić naszemu czworonożnemu przyjacielowi takie warunki, by zminimalizować ryzyko jego przegrzania się, jakie prowadzić może do udaru cieplnego, a ten do poważnego uszczerbku na zdrowiu lub nawet zgonu. Czyli spacerujemy w porach, kiedy temperatury są relatywnie najniższ...

To nie zabawka

Dziś nie będzie o polityce. Notka poświęcona zostanie naszym najlepszym przyjaciołom i temu, co z nimi robimy. Wprawdzie w tym roku epidemia COVID-19 namieszała sporo w kwestii urlopów, wakacji i związanych z nimi wyjazdów, ale jednak sporo osób i tak ruszy się odpocząć poza miejscem stałego zakwaterowania. Nie ma w tym oczywiście nic złego; człowiek musi się odstresować i zregenerować siły. Niestety, każdego roku powtarza się pewien nad wyraz patologiczny schemat, a na jaw wychodzi, że Homo podobno sapiens to częstokroć nader zdegenerowana moralnie istota. Otóż, podczas każdego sezonu wakacyjnego zapełniają się schroniska dla zwierząt; trafiają do nich psy oraz koty, które kilka miesięcy wcześniej trafiły do rodziny, np. jako prezenty dla dziecka (bywa, że na Pierwszą Komunię) albo rzekomo wymarzeni towarzysze życia, nagle jednak okazują się przeszkodą przy wyjeździe na wakacje. Wtedy wychodzi, jak marna jest to „przyjaźń”. No to „trzeba” oddać pupila do schroniska… w najle...

Pies

Dziś nie będzie o polityce. Mamy bowiem wspaniałe święto – Światowy Dzień Psa. Oddajemy zatem hołd naszym najlepszym przyjaciołom. Pies domowy wywodzi się od wilka, oswojonego w czasach prehistorycznych przez ludzi pierwotnych. Obecnie istnieją tysiące ras tego stworzenia, nie licząc mieszańców zwanych kundelkami. Są to wspaniałe istoty, w przeciwieństwie do człowieka stanowiące udany eksperyment Boga, będącego Naturą i Mocą. Możemy się od nich uczyć moralności i miłości. Psia miłość jest bezwarunkowa (w odróżnieniu od ludzkiej), bezgraniczna, czysta i szczera. Od tych zwierząt otrzymujemy wszystko, co najlepsze. Merdanie ogonkiem, uśmiech i iskierki radości w oczach są w stanie poprawić humor w każdych, choćby najbardziej ponurych okolicznościach. Sam kontakt z czworonogiem może wydatnie pomóc w walce z depresją – nad wyraz poważną chorobą, często śmiertelną – a także wieloma innymi schorzeniami. Z pewnością niejeden człowiek, który rozważał samobójstwo, jeszcze żyje tylko ...

Hołd ku czci psa

Wczoraj, tj. 1 lipca, obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Psa. A że wspaniałe to święto wypadło w niedzielę, kiedy robię sobie odpoczynek od komputera i internetu, czworonogom poświęcę dzisiejszą, poniedziałkową notkę. Przepraszam, że z opóźnieniem. Pies domowy, czyli Canis lupus familiaris , udomowiona forma wilka szarego (trwają spory, czy jest to ten sam, czy też odrębny gatunek; ja w tej materii się nie wypowiadam, nie będąc biologiem) to najwspanialsza istota, jaka chodzi po planecie Ziemi (no i zajmuje poczesne miejsce w, raczkującej na razie, eksploracji przestrzeni kosmicznej, vide Łajka, Biełka i Striełka oraz inni czworonożni kosmonauci). Bez względu, czy przynależy do którejś z nade r licznych ras, czy jest mieszańcem/kundelkiem, pozostaje zwierzęciem mądrym, wiernym, przyjacielskim; przyjaźń między psem a człowiekiem jest największą siłą działającą we wszechświecie. Towarzyszy istocie ludzkiej prawdopodobnie od 17 tys. lat, bo mniej więcej wtedy zaczął się proces...

Dzień bezpańskich zwierząt

Dziś nie będzie o polityce, kwestiach społecznych ani o gospodarce. Mamy bowiem 4 kwietnia, czyli dzień bezpańskich zwierząt. Wychodząc czy to na zakupy, czy to z pieskiem na spacer, czy to w jakimś innym celu (jako pisarz i bloger mam ten komfort, że pracuję w domu), często widzę na ulicach swojej miejscowości porzucone zwierzęta, głównie pieski. Niektórych pozbyli się właściciele, inne właścicieli niby mają, lecz są przez nich zaniedbywane i ot, tak wypuszczane na pole. Niektóre uciekły lub się zgubiły, wystraszone np. petardami w Sylwestra bądź w dzień odpustu (zaprawdę powiadam wam, to hałaśliwe i śmierdzące dziadostwo powinno zostać zakazane!). Jeśli czworonogi te mają szczęście, trafiają do schroniska (w tym miejscu zauważyć muszę, iż działające w moim miasteczku schronisko bynajmniej nie jest „obozem koncentracyjnym”, lecz panują tam dobre warunki, oczywiście jak na tego typu placówkę) i zyskują szansę na adopcję. Wiele jednak skończy pod kołami samochodów, niektóre padną ...