Posty

Wyświetlam posty z etykietą świadomość

Dzieci cyfrowego świata

Na antenie jednej z rozgłośni radiowych podano dziś, że pokolenie Z niezbyt dobrze radzi sobie z pisaniem odręcznym. O ile z klawiatury fizycznej bądź dotykowej osoby przedstawicielskie tej generacji korzystają świetnie, o tyle około 40 proc. z nich niewyraźnie pisze przy pomocy długopisu, pióra i im podobnych przyborów. Mało tego, ludzie ci mają problem z przelewaniem myśli na papier; wielu spośród nich trudno jest sklecić sensowne zdanie, zwłaszcza wielokrotnie złożone – w sytuacji, gdy piszą odręcznie. Czy to prawda, nie wiem; powtarzam li tylko informacje zasłyszane w radio. W każdym razie, konkluzja jest taka, że nieradzenie sobie z pisaniem ręcznym negatywnie przekłada się na rozwój intelektualny. „Zetki” mają więc głupieć. Przypomnijmy, że chodzi o pokolenie urodzone w latach mniej więc 1995-2012, czyli o pierwszą generację wychowaną we w pełni scyfryzowanym świecie. Świat online jest dla tych ludzi całkowicie naturalnym środowiskiem, na równi ze światem realnym, obsługa now...

Rozsądek zakutego łba

Przyznam, że śmieszy mnie, kiedy medialne (często zaliczane również do intelektualnych) elity – zazwyczaj pragnące uchodzić za „liberalne”, „nowoczesne” (ostatnio partia o tej nazwie kojarzy mi się ze szmalcownictwem w Łodzi, ale to inna sprawa), „fajne”, a niekiedy wręcz „postępowe”, mówią o zdrowym rozsądku. Najczęściej dochodzi do tego wówczas, gdy temat wywiadu czy innej dyskusji bądź debaty schodzi na zmiany, jakie zachodzą w społeczeństwie, świadomości, a co za tym idzie, języku polskim. Wówczas to osoby przedstawicielskie (oho, już byłaby obraza z ich strony!) tychże elit, czy raczej elitek, lamentują nad „poprawnością polityczną” (najczęściej oczywiście „lewacką”), która zabrania im mówienia „nienormalny(a)” o osobie w spektrum autyzmu, „Murzyn” (słowo uznane za obraźliwe) o człowieku czarnoskórym, „zdechł” o śmierci psa lub innego zwierzęcia (czyli istoty ludzkiej też, wszak zwierzętami jesteśmy), itd. Elity apelują w takich sytuacjach o zdrowy rozsądek, „bo przecież kiedyś...

Produktywni

System totalitarny tym się między innymi charakteryzuje, że pozbawia ludzi – zarówno jednostek, jak i ogółu – wolności w każdym aspekcie życia, sposób myślenia wliczając. Żyjące w totalitaryzmie osoby mają myśleć (o ile jeszcze słowo to ma tutaj zastosowanie…) i postrzegać rzeczywistość (a raczej to, co jest tak nazywane, a co z realiami często nie ma nic zgoła wspólnego) tak, jak chce władza, czy to polityczna, czy to ekonomiczna, czy znów i jedna, i druga. Kapitalizm, dla przykładu, nakazuje nam myśleć o sobie w kategoriach produktywności. Innymi słowy, całe nasze życie ma być podporządkowane pracy, rzekomo dla nas samych, w praktyce oczywiście służącej temu, aby kapitalista mógł sobie kupić nowe ferrari, któryś tam z rzędu pałac, czy w kosmos polecieć. Aktywność zawodową postrzegać mamy nie jako sposób na zdobycie środków utrzymania (jeśli przy okazji sprawia satysfakcję czy przyjemność, tym lepiej), lecz JEDYNY sens życia, jego WYŁĄCZNĄ treść. Kiedy wstajemy rano, musimy mieć dz...

Świętuj, jak lubisz

Zbliża się Boże Narodzenie/Solstycja/Gody/Jule (zależnie od religii), czyli po prostu kolejne święta. Z tej okazji wiele osób jest coraz bardziej zestresowanych – a to porządkami, a to zakupami (jakże często nadmiernymi), a to „koniecznością” wpisania się w świąteczne tradycje i zwyczaje. Czyli przyrządzenia takich czy innych potraw, zrobienia takiego czy innego wystroju, zaproszenie (lub wproszenia się do) takich czy innych osób, bo jakoby wiadomo, że „święta bez rodziny to nie święta”. Innymi słowy, nadchodzi czas, kiedy liczne osoby będą jadły to, czego nie lubią, celem podtrzymania tradycji na siłę. Z tego samego powodu spotkają się z ludźmi, towarzystwo których uznają za niemiłe. Włożą masę wysiłku, a często też pieniędzy, w dekoracje, które po kilku dniach zdejmą. I zapomną o tym, co we wszystkich świętach (religijnych, państwowych czy osobistych) jest najważniejsze: odpoczynku, radości, chwili wytchnienia. I to dochodzimy do zjawiska, które oceniam jak najbardziej pozytywnie...

Gwoździe zwyrodnialca

W mojej miejscowości ktoś rozrzuca mięso (a raczej wyroby mięsopodobne) nafaszerowane… gwoźdźmi. Celem są psy, koty i inne zwierzęta. Informacje na ten temat pojawiają się na portalach społecznościowych, wywieszane są na tabliczkach i słupach przy drodze, a nawet w mediach ogólnokrajowych (RMF na przykład). I bardzo dobrze. Policja już szuka zwyrodnialca, i oby na szukaniu się nie skończyło. Jako, że mam psa, sprawa i mnie dotyczy. Owszem, poza domem nie spuszczam czworonoga ze smyczy (między innymi po to właśnie, aby nie zjadł żadnego świństwa), pilnuję też, żeby nie podnosił z ziemi ani nie lizał odpadów czy wyrzuconego jedzenia. Ale różnie bywa, człowiek jest istotą omylną. Pozostali miłośnicy zwierząt z okolicy też są… zaniepokojeni i rozwścieczeniu (ujmując rzecz bardzo delikatnie) całą sytuacją. Temat często powraca w rozmowach; nic dziwnego. Okej, rozumiem – można nie lubić psów, kotów czy innych zwierzaków. Ludzie mają różne upodobania. Czym innym wszelako jest ich nie lu...

Świadomość pokolenia Z

Według kapitalistycznej propagandy, młode pokolenia – zarówno w Polsce, jak i w innych państwach, gdzie nieludzki ów system zatriumfował – mają być „leniwe” oraz „roszczeniowe”. Rzekomo „nie chce im się pracować”, a kiedy już podejmują zatrudnienie, to „oczekują nie wiadomo czego”, z pozwalającym się utrzymać zarobkiem na czele. Rzecz jasna, są to utyskiwania pazernych, kapitalistycznych wyzyskiwaczy – wygłaszane z reguły ustami medialnych tudzież pseudo-naukowych propagandystów – którzy chcieliby mieć półdarmową siłę roboczą, jaką można dowolnie eksploatować, bez liczenia się z jakże prostym i (wydawałoby się) oczywistym faktem, że człowiek pracuje nie dla samej pracy, lecz celem zdobycia środków na utrzymanie. Najmocniej od kapitalistów i ich propagandowych marionetek dostaje się pokoleniu Z, urodzonemu w latach 1995-2009, nazywanemu Millenialsami lub generacją internetu. Chodzi o ludzi, który dopiero co weszli, właśnie wchodzą lub szykują się do wejścia na rynek pracy, rozpoczynaj...

Wdrukowany monarchizm II

Wczoraj pisałem, że monarchizm – rozumiany nie tyle (choć i to się często zdarza) jako poparcie dla ustroju monarchicznego, ile uwielbienie dla osób koronowanych – został niejako wdrukowany w naszą świadomość (zarówno wielu poszczególnych jednostek, jak też licznych zbiorowości) za sprawą historii. Przez tysiące lat różne typy monarchii były dominującą formą ustrojową, republiki przeważyły liczenie dopiero w XX wieku, acz trzeba zaznaczyć, iż nie zawsze były one tudzież są demokratyczne – a dyktatury od monarchii absolutnej w praktyce politycznej prawie się nie różnią; głównie zewnętrzną ornamentyką, choć i od tego są wyjątki (np. rosyjski neo-carat Putina albo rządy Kimów w Korei Północnej). Owo wdrukowanie monarchizmu przejawiającego się w formie uwielbienia dla cesarzy, cesarzowych, królów, królowych czy innych książątek tudzież księżniczek, jeśli zaś nie uwielbienia, to darzenia ich szacunkiem wyższym niż ludzi spoza rodów monarszych, nie zawsze jest świadome. Często jest to swoi...

(R)ewolucja polszczyzny

Kilka lat temu toczyła się dyskusja na temat feminatywów (czyli żeńskich form) w języku polskim. Chodziło między innymi o nowe lub dotychczas rzadko używane nazwy zawodów i stanowisk piastowanych przez kobiety, np. ministra, profesorka, wykładowczyni, - lożka (kobieta-naukowiec), hutniczka, górniczka, pastorka, biskupka (w Kościołach protestanckich), itd. Osobiście nie mam nic przeciwko feminatywom, sam ich używam w swoich tekstach, literackie wliczając; ostatnio nawet musiałem upiera ć się podczas redakcji mojej powieści (premiera wkrótce), żeby zachowano żeńską nazwę pewnego stanowiska rządowego. Skoro pozycja zawodowa kobiet rośnie (acz w wielu branżach jeszcze zbyt wolno), język powinien za tym nadążać, nawet, jeśli miałoby to oznaczać dodawanie do niego neologizmów. Teraz zachodzi podobna ewolucja – a może i rewolucja – polszczyzn y, związana z tożsamością płciową i rozwojem wiedzy oraz świadomości w tym zakresie . Konkretnie – niebinarością , czyli zbiorczym określeniem tożsa...

Wyższa świadomość

No i mamy dziś kolejny Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Mimo trwających w centrach handlowych czy supermarketach przecen, niezgodnie z regułami języka polskiego nazywanych promocjami, ludzie – w różnym wieku, choć dominują młodzi – wychodzą na ulice miast, by domagać się od polityków nie tylko gadania, ale wreszcie podjęcia zdecydowanych działań w celu zapobieżenia nadchodzącej (zaczynającej się?) katastrofie klimatycznej. Swoje żądania powinni kierować również, a w zasadzie przede wszystkim, do kapitalistów, czyli prezesów wielkich, ogólnoświatowych koncernów, bo to ich rabunkowa, prowadzona rzecz jasna dla zysku działalność doprowadziła do zniszczenia planety i katastrofalnych w skutkach zmian klimatu. Cóż, kapitalizm niszczy wszystko, z Ziemią i życiem na niej włącznie. Popularność Młodzieżowego Strajku Klimatycznego na całym świecie rośnie, z czego się ogromnie cieszę. W kolejnych wydarzeniach związanych z tą akcją bierze udział coraz więcej osób, jako się wyżej rzekło, n...

W celi Edmunda Dantesa

Tuszę, że czytaliście powieść Hrabia Monte Christo , autorstwa Aleksandra Dumasa (ojca). Jeśli nie, to gorąco polecam; jest to nie tylko klasyka literatury, ale też wspaniała rozrywka, skłaniająca do licznych przemyśleń, w tym i takich, którymi za chwilę się z Wami podzielę. Otóż, głównym bohaterem powieści jest Edmund Dantes, marsylski marynarz, który za sprawą częściowo nader niefortunnych okoliczności politycznych, częściowo własnej nieświadomości (też politycznej), a przede wszystkim – za sprawą osobistych wrogów (w tym konkurenta do ręki niejakiej Mercedes), zostaje aresztowany, osądzony i na resztę życia wpakowany do celi w podziemiach zamku If, czyli bardzo ciężkiego więzienia. Zamknięty, przez lata przechodzi istne katusze psychiczne, załamuje się i usiłuje odebrać sobie życie. Wtedy z innej celi przekopuje się do niego ksiądz Faria, siedzący za poglądy polityczne. Przywraca on Edmundowi nadzieję na ucieczkę, uświadamia go, dlaczego trafił był do kicia, a przede wszystki...