Posty

Wyświetlam posty z etykietą seks

Księża i seks

Chyba wszyscy pamiętamy orgię księży w Dąbrowie Górniczej, której nie przeżył pracownik seksualny. A w tym miesiącu znów mamy trupa na plebanii, tym razem w Drobinie. Oto w mieszkaniu tamtejszego wikariusza znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Księżula niemal natychmiast wyrzucono z miejsca zamieszkania, zaś prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci; jeszcze nie postawiono nikomu zarzutów. Sekcja – przeprowadzona (na razie przynajmniej) bez szczegółowych badań pobranych preparatów – nie wykryła na ciele denata znaków powiązanych ze śmiercią, określiła za to, że doszło u niego do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. A teraz najciekawsze. Według nieoficjalnych doniesień, zwłoki znaleziono nie tylko w pokoju, ale i w łóżku wikariusza, zaś poprzedniej nocy odbyć się tam miała niezła imprezka, podczas której zażywano środki na potencję. Czyżby znów ktoś przedobrzył podczas księżej orgii i skończyło się to tragicznie? Takiego obrotu spraw wyliczyć ...

Orgia księży

Jednym z kilku głównych tematów, jakie w ostatnich dniach rozpalają media (ku wielkiej radości ich udziałowców i reklamodawców, bo mają z tego więcej kasy), a wraz z nimi opinię publiczną, jest niedawna orgia księży w Dąbrowie Górniczej, na którą to imprezę zaproszono pracownika seksualnego. Niestety, o mało co nie doszło do tragedii, gdyż niewiele brakowało, a jeden z uczestników przypłaciłby udział w orgii życiem; pozostali nie chcieli dopuścić na miejsce służb ratowniczych. Generalnie, nic mnie nie obchodzi czyjeś życie seksualne. Orgie same w sobie też nie, pod warunkiem oczywiście, że DOBROWOLNY udział w nich biorą osoby świadome, dysponujące pełną zdolnością do czynności prawnych. I pod warunkiem, że nikt z zewnątrz nie jest w to wciągany. W tym konkretnym jednak przypadku finał mógł być tragiczny, czy oznacza, że orgia przestała dotyczyć samych tylko uczestników; gdy w grę wchodzi ludzkie życie, sprawa siłą rzeczy staje się publiczna (do pewnego przynajmniej stopnia). Dal...

Ochrona edukacyjna

Dziś 1 czerwca, czyli Dzień Dziecka (a zarazem początek Miesiąca Dumy osób LGBT+, ale to temat na oddzielną notkę). Z tej okazji pewna refleksja, niestety, nad wyraz smutna. Otóż, ostatnio coraz częściej słyszy się o napaściach na osoby małoletnie. Mają one charakter seksualny; zarówno dziewczyny(ki), jak i chłopcy są porywane(i), gwałcone/gwałceni i czasami mordowane(i). Niedawno taka tragedia miała miejsce w Katowicach, ale to tylko jeden z licznych przerażających i odrażających przypadków tego typu. Od dawna wiadomo, że pedofile łowią swoje ofiary w internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych, a z licznych relacji telewizyjnych czerpiemy wiedzę, iż często łowy owe są, niestety, skuteczne (szczęśliwie, w internecie działają też łowcy pedofilów, podszywający się pod dzieci, umawiający się ze zboczeńcami na seks, a potem wydający ich policji – postawa godna najwyższego szacunku). Regularnie dowiadujemy się o czynach pedofilskich popełnianych przez kler katolicki. Przy czym...

Lewica przeciwko gwałtom

Sejmowa Lewica zaproponowała wprowadzenie do polskiego prawa nowe definicji gwałtu. Byłby to każdy kontakt seksualny, na jaki druga osoba wprost nie wyraziłaby świadomej zgody. Czyli na przykład stosunek – oczywiście taki, na który nie uzyskałoby się wcześnie świadomego przyzwolenia – z osobą pod wpływem alkoholu, narkotyków czy innych substancji psychoaktywnych, mających wpływ na postrzeganie rzeczywistości, uznany zostałby za ni mniej, ni więcej, a gwałt i byłby ścigany z urzędu; mówiąc wprost, nie można by bezkarnie wykorzystać np. pijanej w sztok dziewczyny i przyjąć za linię obrony to właśnie, że była w sztok pijana. Ów pomysł lewicowych parlamentarzystek i parlamentarzystów bardzo mi się oczywiście podoba, szczególnie, że stanowi element dążenia do pełnego wdrożenia w życie postanowień Konwencji Stambulskiej… z przestrzeganiem której nie jest w (k)raju nad Wisłą zbyt różowo, a PiS-owskie władze (konkretnie, zerowcy) niedawno planowały wręcz jej wypowiedzenie. Jasne, na życie ...

Na Dzień Kobiet

uż za dwa dni 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, święto przedstawicielek płci pięknej. Dzień, kiedy my, faceci, powinniśmy okazywać paniom cześć i szacunek (inna rzecz, że cześć i szacunek należą im się przez cały rok, na okrągło). A także dzień, kiedy musimy szczególnie pamiętać o sytuacji i potrzebach kobiet. Niby pod tym względem zaszło wiele zmian na lepsze, ponieważ panie w licznych państwach wywalczyły sobie już to prawa wyborcze, już to prawo do pracy. Od czasów Oświecenia zaczęto odchodzić od powszechnego karania fizycznego kobiet w domu (choć przemoc domowa wciąż jest wielkim problemem, o czym napiszę dalej) i zaczęto ścigać gwałty. Z drugiej strony, w kwestii praw kobiet nadal jest wiele do zrobienia. O czym przypomną liczne manify, jakie w najbliższą niedzielę, 8 marca, się odbędą. Sytuacja bowiem przedstawicielek płci żeńskiej wciąż jeszcze jest gorsza niż sytuacja mężczyzn; Polska nie zalicza się pod tym względem do wyjątków. W licznych firmach (a n...

Pinokio i pornografia

Niejaki Morawiecki Mateusz, z powodu swej chorobliwej niechęci do prawdomówności zwany Pinokiem, premier rządu Jarosława Kaczyńskiego, znalazł sobie nową misję. Chce oto ograniczyć polskim dzieciom dostęp do pornografii. Okazją do tego jest obywatelski projekt ustawy mający ten właśnie cel. Generalnie nie ma się z czego śmiać. Problem jest bowiem poważny. Pornografia to wizerunek (zdjęcie, film, obrazek, itd.) osób lub rzeczy o charakterze stricte seksualnym, wytwarzany i rozpowszechniany celem wywołania u odbiorców podniecenia. Częściowo zazębia się z erotyką, czyli dziedziną sztuki, tematyka której oscyluje wokół ludzkiej płciowości i miłości fizycznej, najczęściej jest jednak znacznie od klasycznej erotyki prymitywniejsza, mocno skomercjalizowana, a przez to często lansująca nader patologiczne wzorce relacji seksualnych. Szacuje się, że w Polsce regularny z nią kontakt może mieć około 60 proc. dzieci i młodzieży, co jest niebezpieczne dla ich zdrowia. Pornografia bowiem uzal...

Hotel na godziny

Wybory nam minęły, mniej więcej wiadomo, jaka będzie sytuacja polityczna, no to niejaki B., nowy prezes Najwyższej Izby Kontroli, wrócił z urlopu na nienależne mu stanowisko. Wokół niego roztacza się wszelako chmura smrodu, ponieważ miał on (ma nadal?) niejasne powiązania z mafią sutenerską, której wynajmować miał, po dziwnie niskich cenach, pokoje w swojej (do niedawna, bo podobno ją sprzedał) kamienicy w Krakowie; jak ustalili reporterzy, działał tam „hotel na godziny”, czyli po prostu burdel. Teraz media i politycy opozycji pochylają się nad zeznaniami majątkowymi tegoż B., w których są podobno spore niejasności, dotyczące chociażby wspomnianej kamienicy. I dobrze robią, że się pochylają, niemniej jednak nurtuje mnie pewna kwestia, której ani dziennikarze, ani politycy jakoś nie poruszają, mimo iż jest ona nader poważna oraz tragiczna. Mianowicie, skoro w wymienionym wyżej miejscu działał burdel, to ktoś musiał tam świadczyć usługi. Ktoś, czyli kobiety. Prostytucj...

Pan Czarzasty i antykoncepcja

Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, udzielając wywiadu stacji radiowej RMF FM, zwrócił uwagę na kwestię, która może wydawać się mało istotna, w praktyce jednak ma duże znaczenie społeczne oraz zdrowotne. Otóż, polskie prawo zezwala na współżycie od piętnastego roku życia, co oznacza, iż seks uprawiać mogą nastolatki, osoby niepełnoletnie, czyli z formalnoprawnego punktu widzenia – dzieci. Mimo jednak, że przepisy zezwalają im na obcowanie płciowe, to ludzie między piętnastym a osiemnastym rokiem życia nie mogą samodzielnie wybrać się do ginekologa – potrzebują na to zgody rodziców. Prawo zakazuje im też swobodnego używania środków antykoncepcyjnych. Włodzimierz Czarzasty zwraca uwagę na to, że takie rozwiązania legislacyjne są po prostu głupie. I ma rację. Przewodniczący SLD postuluje zatem, by nastolatki po piętnastce, którym polskie prawo zezwala na uprawianie seksu, miały dostęp do antykoncepcji, i to nawet darmowej. Jego zdaniem, ma to by...

Seksualizacja

Ostatnio strasznie modnym terminem w mediach, rozplenionym przez prawactwo około-PiS-owskie, w tej liczbie Jarosława Kaczyńskiego, skrajną prawicę oraz część środowisk kościelnych, jest „seksualizacja dzieci”. Rzekomo jest to działanie środowisk LGBT i „lewactwa”, mające na celu szerzenie wśród najmłodszych obywateli – o zgrozo! – edukacji seksualnej, dążącej do „zrobienia z nich pedałów”, „nauczania masturbacji”, itd. Bzdury straszliwe, szkoda to komentować. W ogóle przeciwnicy edukacji seksualnej w szkołach nie zauważają, że dzieci (jak i wszyscy inni ludzie) SĄ istotami seksualnymi, tyle że ich seksualność dopiero się rozwija, i ważne, by rozwijała się prawidłowo, w czym właśnie szkolne zajęcia mają pomóc; w przeciwnym wypadku dzieciaczki, owszem, będą się „edukowały”, ale z pomocą internetowej pornografii, do której mają praktycznie nieograniczony dostęp. Skutki tego często okazują się fatalne dla ich psychiki oraz rozwoju płciowego, ale jest to temat do innych rozważań. Dzi...