Posty

Wyświetlam posty z etykietą ratownicy medyczni

Zaharowani medycy

Czy lekarz może być radnym? Ano, może. I tak, pewien radny dzielnicy Ursus (w Warszawie oczywiście) jednocześnie jest zarazem lekarzem Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. Należał do KO, ale wystąpił z niej; dymisja została przyjęta. A zrobił to, ponieważ rozszedł się wokół niego smrodek. Otóż, okazało się, że rzeczony lekarz-radny w roku 2025 z działalności medycznej uzyskał dochód w wysokości 1,6 mln zł. Czy to źle, nie rozstrzygam; osobiście uważam, że lekarze powinni sporo zarabiać, zawód ten wiąże się wszak z ratowaniem ludzi oraz wymaga naprawdę znaczących kompetencji, ale ich zarobki nie powinny stać w rażącej dysproporcji z płacami np. pielęgniarek czy ratowników medycznych. To wszelako nie wszystko, bowiem dziennikarze Kanału Zero wykryli, iż nasz dzisiejszy bohater w samym tylko Szpitalu Południowym w ubiegłym roku przepracować miał...

Rzeź niosących pomoc

Rok temu w Strefie Gazy – a konkretnie w Deir al-Balah – faszystowscy terroryści z IDF kilkakrotnie ostrzelali oznakowany konwój wiozący pomoc humanitarną dla poddanych ludobójstwu (trwającemu nadal!) Palestyńczyków. Wolontariusze zginęli; był wśród nich również Polak, Damian Soból (Cześć Jego Pamięci!). Tu przypomnę, że ofiarami rzezi Gazy, trwającej od 7 października 2023 roku (obecnie ludobójstwo przenosi się także na Zachodni Brzeg Jordanu) są przede wszystkim palestyńscy cywile: mężczyźni, kobiety i dzieci. Jednakże siły izraelskie nader często i chętnie biorą na celownik ludzi niosących pomoc: lekarzy, ratowników medycznych, pracowników organizacji humanitarnych, a także dziennikarzy, którzy o tychże zbrodniach informują. Rok po zamordowaniu Damiana Sobola i jego kolegów dowiadujemy się o innej zbrodni. Otóż, w ubiegłym tygodniu zniknęła grupa czternastu ratowników z palestyńskiej Ochrony Cywilnej i Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca, jaka pojechała do Rafah na misję ratun...

Za darmo rób

Trwa, od pewnego już czasu, protest ratowników medycznych, polegający na tym, że masowo składają oni wypowiedzenia z pracy. Powodem są rzecz jasna kwestie finansowe – ludzie ci nie otrzymali obiecanych przez nie-rząd podwyżek, a zaznaczyć trzeba, że to właśnie ONI trwali (i nadal trwają, bo pandemia się wszak nie skończyła) na pierwszym froncie walki z COVID-19, oni właśnie byli najbardziej narażeni na zakażenie koronawirusem. Cóż, nie dziwię się ich wkurzeniu, a protest popieram. Wprawdzie zarobki ratowników medycznych mogą się wydawać, jak na polskie warunki przynajmniej, całkiem wysokie, niemniej jednak praca to ciężka, wyczerpująca fizycznie i psychicznie, bardzo odpowiedzialna, a do tego wiążąca się ze sporym ryzykiem, bynajmniej nie tylko w okresie pandemicznym. Forma zatrudnienia – nader często śmieciowa. No i potrzebne do wykonywania tego zawodu kursy, sprzęt, itd. kosztują… Tak w ogóle, to w Polsce panuje, przynajmniej od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia, czyli res...

Zbukiem w lekarza

W ciągu kilku ostatnich tygodni doszło do licznych ataków na lekarzy, pielęgniarki oraz innych pracowników medycznych, walczących z COVID-19. A to nie chciano tych ludzi wpuścić do autobusu, a to oblano farbą podjazd do domu, a to obrzucono wyzwiskami (słownie lub na piśmie), a to zniszczono samochód lekarki… Medycy co chwilę otrzymują mniej lub bardziej agresywne sygnały, iż są niemile widziani wśród innych obywateli, rzekomo obawiających się zarażenia koronawirusem. Oczywiście, paskudne owe sytuacje jak najbardziej można, a nawet trzeba złożyć na karb ludzkiej zawiści, ciemnoty, zdziczenia, hipokryzji, itd. Jeszcze niedawno rządzący wespół ze społeczeństwem bili lekarzom i pielęgniarkom brawo (o podwyżki czy lepsze warunki pracy wszelako nie zadbali), teraz mamy do czynienia z nasileniem się skali pogardy, wrogości oraz ataków. Tylko czekać, aż ktoś zostanie pobity lub, nie daj Boże, zabity… Z drugiej strony, nie można dziwić się ludziom, że ulegają strachowi, w tym wypadku...

Ratownicy i PiS

To, że w polskiej służbie zdrowia źle się dzieje, nie stanowi bynajmniej żadnej nowości. Fatalny składkowy system finansowania powoduje, że publiczna opieka zdrowotna w (k)raju nad Wisłą jest droga i nieefektywna (skoro kasa idzie za pacjentem, bardziej opłaca się go leczyć niż wyleczyć), a spora część obywateli, np. pracownicy zatrudnieni na śmieciówkach, w ogóle nie może z niej skorzystać, o ile samodzielnie nie zapłaci drogich składek. Chroniczne niedofinansowanie sprawia również, że poszczególne zawody medyczne mają ciężko. Zarobki lekarzy mogą się wydawać wysokie, ale w porównaniu z chociażby Europą Zachodnią, prezentują się mizernie (zwłaszcza rezydenci mają w tym względzie kłopoty), a warunki zatrudnienia też nie są najlepsze. Jeszcze gorzej mają pielęgniarki, ratownicy medyczni, itd. No to co jakiś czas wybuchają mniej lub bardziej spektakularne strajki, rząd obiecuje poprawę, a potem nic się nie dzieje. I tak w koło. Nowy protest zapowiadają lekarze rezydenci, którzy czu...