Posty

Wyświetlam posty z etykietą prawa pracownicze

Precz z mobbingiem

A dzisiaj będzie pozytywnie. Oto bowiem wejdzie w życie ustawa antymobbingowa, czyli kolejny akt prawny, którego nie byłoby, gdyby w koalicji rządowej zabrakło Lewicy. Ustawę ową podpisał właśnie lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Batyr i Alfons. Podpis ów, przyznam, miło mnie zaskoczył; spodziewałem się po tym klerofaszystowskim pachołku kapitalistów raczej weta lub odesłania rzeczonego aktu do Trybunału (nie)Konstytucyjnego. Dlaczego wejście (oczywiście po upływie vacatio legis ) w życie owej ustawy jest takie ważne? Ano, z tej przyczyny, iż mobbing stanowi – zarówno w Polsce, jak i w większości państw kapitalistycznych, o ile nie we wszystkich – jedną z głównych patologii rynku pracy. Według Kodeksu Pracy, jest to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Prowadzi nie tylko do spadku wydajności wykonywania obowiązków zawodowych, ale jest też bardzo niebezpieczny dla zdrowia i życia; w skrajnych przypadkach skutkować może nawet...

Pyszny wyzysk

Takeaway Express Poland, działająca pod marką Pyszne.pl, szykuje się do reorganizacji, mającej jakoby na celu ulepszenie dostaw żywności, na przykład do lokali gastronomicznych i w ogóle do klientów. Jak to w kapitalizmie, prawda jest inna i znacznie bardziej ponura dla pracowników, o czym informuje (a w zasadzie alarmuje) związek zawodowy Konfederacja Pracy. Otóż, Pyszne.pl zwolnić ma około pięć tysięcy kurierów. Zaproponowana im zostanie praca u jednego z pięciu wybranych partnerów flotowych. Czyli wszystko okej, po prostu zamiana jednej roboty na drugą, taką samą, tylko w firmie partnerskiej? Niestety, nie wygląda to tak różowo. Dotychczas kurierzy zatrudniani byli albo bezpośrednio przez Pyszne.pl, a w zasadzie Takeaway Express Poland, albo za pośrednictwem agencji zatrudnienia. W obu przypadkach na umowie zlecenie, z minimalną stawką godzinową. Po przejściu do partnerów flotowych minimalnej stawki godzinowej nie będzie. Nadto płacone będą mieli od zrealizowanych dostaw. Oznacz...

Dyscyplinowanie niewolników

Znajoma osoba z portalu społecznościowego, słusznie oburzona, opublikowała na swoim profilu zdjęcie strony z jakiegoś podręcznika do podstaw przedsiębiorczości. Tu zauważę, że w szkole średniej miałem taki przedmiot, lecz podobnych głupot jak te, które zaraz przytoczę, w podręcznikach nie było. A chodzi o to, że znajoma przytoczyła fragment o POZYTYWNYCH skutkach bezrobocia. Według autorów rzeczonej książki ma to być prowadzenie do: „ 1) umacniania dyscypliny pracy i podniesienia jej wydajności; 2) zwiększania poszanowania pracy; 3) podwyższania kwalifikacji zawodowych; 4) wzrostu samozatrudnienia wśród bezrobotnych (zakładanie przez nich małych firm)”. Mnie najbardziej rozbiły dwa ostatnie punkty. Skąd mianowicie osoba, która straciła zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania, ma wziąć pieniądze na podwyższanie kwalifikacji zawodowych? Przecież odpowiednie kursy kosztują, niejednokrotnie sporo. Z kolei, kiedy się pracuje, nie zawsze jest czas na uczęszczanie na takie zajęcia....

Najważniejsze święto w kalendarzu

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, w Polsce potocznie zwany Świętem Pracy. Ustanowiony został w Paryżu w 1890 roku, przez kongres założycielski II Międzynarodówki Socjalistycznej, a upamiętnia ofiary strajku w Chicago z 1886 roku, kiedy to do robotników domagających się podwyżki godowych płac oraz skrócenia dwunastogodzinnego czasu pracy policja otworzyła ogień, co poskutkowało ofiarami śmiertelnymi. Święto to jest hołdem w ogóle dla wszystkich ludzi, którzy walczyli o prawa pracownicze, co w zasadzie toczyło się od XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Przez długi czas – a w licznych krajach tak jest nadal – walka taka, choćby jak najbardziej pokojowa (zakładanie związków zawodowych, dystrybuowanie materiałów informacyjnych, itp.) wiązała się z brutalnymi represjami, od aresztowania po śmierć. W strajkach, jakie z powodu głodu i fatalnych warunków pracy w XIX oraz XX wieku wybuchały nader często, ludzie ginęli masowo (w takim Dwudziestoleciu Międzywojenny...

Naziści i płaca minimalna

Neonazistowscy posłowie z partii Grzegorza Brauna (jak na razie, z tego, co się orientuję, ma zakaz wstępu do Sejmu, i bardzo dobrze!) mają nowy pomysł. A w zasadzie odgrzali stary kapitalistyczny kotlet. Chcieliby mianowicie zniesienia płacy minimalnej, czego ideolodzy nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego domagają się od dawna. Wysokość tejże regulowana jest ustawowo. Od 1 stycznia 2026 roku wynosi ona 4806 zł brutto. Brzmi nieźle, lecz pamiętać trzeba, że na rękę pracownik otrzyma znacznie mniej. Do tego stawka ta dotyczy jedynie osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, pracujących na pełnym etacie; na umowach o dzieło, zlecenia czy samozatrudnieniu tak wesoło nie jest – a przecież wciąż stanowią one plagę polskiego rynku pracy. No i biorąc pod uwagę koszta życia w (k)raju nad Wisłą, ustawowa płaca minimalna wcale taka znowu wysoka nie jest, zwłaszcza netto. No, ale kapitaluchy – zwłaszcza pseudo-przedsiębiorcy jakże trafnie zwani Januszami biznesu (ci, co to pasą s...

Wolna Wigilia

W tym roku po raz pierwszy Wigilia świąt mylnie zwanych Bożym Narodzeniem (w ich trakcie obchodzi się wszak przyjście na świt Jezusa Chrystusa, który był człowiekiem, no i raczej nie urodził się w grudniu, sama zaś data świąt zaczerpnięta została z rzymskich obchodów przesilenia zimowego i zwycięstwa Słońca) będzie dniem ustawowo wolnym od pracy. Jest to zasługa parlamentarnej Lewicy, która rozwiązanie takie wywalczyła, mimo sprzeciwu najbardziej pro-kapitalistycznie (czytaj: pro-niewolniczo) nastawionych prawicowych polityków, takich jak Ryszard Petru. Wrogom praw pracowniczych, jak łatwo się pomylić, niepracujący 24 grudnia do gustu nie przypadał. Biorąc pod uwagę ogólną niechęć, panującą w polskim parlamencie, do dni wolnych od pracy i praw pracowniczych jako takich, aż dziw, że reforma ta przeszła. No, ale jest, i już pojutrze będziemy się nią cieszyli. Czy to dobre rozwiązanie? Cóż, jak sprawdzi się w praktyce, dopiero oczywiście zobaczymy, niemniej wydaje się jak najbardziej...

Wyprowadzanie z błędu

W firmie Valeo w Chrzanowie od kilku dni trwa strajk generalny. Robotnicy wstrzymali produkcję, gotowi są też jechać z delegacją do Francji, gdzie mieści się główna siedziba koncernu. Wcześniejsze próby dogadania się załogi z dyrekcją spełzły na niczym. Pewnie dlatego, że postulaty są płacowe. Pracownicy domagają się oto podwyżek. Większość z nich, argumentują, zarabia najniższą krajową lub lekko powyżej, co często nie starcza na utrzymanie ich samych i ich rodzin, w sytuacji, gdy ceny oraz koszta życia pędzą w górę, za nic nie chcąc się zatrzymać, ani nawet przystopować. Żądania podwyżek są jak najbardziej słuszne, zwłaszcza, że Valeo Lighting Systems to nie mała firemka, która faktycznie mogłaby mieć problem z godnym płaceniem za pracę, lecz międzynarodowy koncern, produkujący części samochodowe, między innymi dla marek premium. Co oznacza, że kupując, dajmy na to, mercedesa, musicie mieć świadomość, niektóre jego elementy zostały złożone rękoma małopolskich proletariuszy. Którzy p...

Donald i prawa człowieka

Prawicowi (skrajnie, dodajmy) politykierzy kradną, między innymi w Ikei. Ale wcale nie to jest najgorsze na prawej stronie sceny politycznej. Otóż, ledwie Koalicja Obywatelska wchłonęła Nowoczesną i Inicjatywę Polską – o czym pisałem wczoraj – popisał się nie kto inny, a jej lider, przy okazji zaś premier, Donald Tusk. W wywiadzie dla konserwatywnego brytyjskiego pisma zastanawiał się nad wypowiedzeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Czyli aktu stanowiącego jedną z podstaw systemów prawnych poszczególnych państw na naszym kontynencie, Polskę wliczając. Przewiduje ona między innymi gwarancje wolności politycznej, zakaz kary śmierci, tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania. Innymi słowy, chroni nas przed samowolą polityków, spośród których w każdej chwili wyrosnąć może jakaś wariacja Hitlera, Mussoliniego czy Franco. Pan Tusk kwestionuje jej sensowność jakoby dlatego, że władze krajów-sygnatariuszy rzekomo nie mogą dogadać się co do jej przestrzegania (???). Co NAPRAWD...

Koniec niewolnictwa?

Jedną z plag i największych patologii polskiego (nie tylko zresztą jego, gdyż w niektórych innych państwach europejskich występuje również) kapitalizmu są bezpłatne staże. Absolwenci szkół i uczelni, wchodzący na rynek pracy, zasuwają za zupełną darmochę, często przez długi okres, niby po to, aby zdobyć jakoby bezcenne doświadczenie zawodowe, które potem (czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości) zaprocentować ma płatną pracą (niekiedy rzeczywiście procentuje – umową śmieciową). Są więc okradani przez kapitalistów z tego, co im się należy, czyli z płacy, środków na utrzymanie. Oznacza to powolne mordowanie, bowiem kto nie płaci za pracę, ten pracownika zabija. Jest to współczesna forma niewolnictwa, konkretnie pańszczyzny. I nie, patologia ta nie jest dziełem małych czy średnich przedsiębiorstw, a przynajmniej nie tylko; bardzo chętnie korzystają z niej wielkie korporacje, poszukujące w Polsce taniej siły roboczej. A jaka może być tańsza niż darmowa…? W (k)raju nad Wisłą bezpłatne s...

Powody głosowania

W najbliższą niedzielę (o ile oczywiście dożyję) wybiorę się na wybory i oddam głos – ważny. Tak, jak to czynię zawsze od chwili uzyskania pełnoletności. W tym roku, jak zwykle w przypadku pierwszej tury wyborów prezydenckich, głosował będę za programem, a jeszcze ściślej rzecz ujmując, za stojącymi za nim wartościami. Za propozycjami dla Polski, które są najbliższe wizji kraju, w jakim chciałbym żyć. Toteż pójdę na wybory i oddam głos, ponieważ nie chcę mieszkać w państwie, które popełnia masową zbrodnię na granicy z Białorusią. W którym zwłoki uchodźców usiłujących ratować swoje życie wyławiane są z rzek lub znajdowane w lasach, a ci, którym uda się przeżyć, pakowani są do obozów koncentracyjnych. W państwie, gdzie osoby niosące pomoc uchodźcom są sądzone, bo humanitaryzm jest karany. A politycy zawieszają prawa człowieka. Pójdę na wybory i oddam głos, bo nie chcę, aby moje podatki szły na jeden z największych i najbogatszych związków wyznaniowych, który aktywnie głosi nietole...

Najważniejsze święto w roku

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, zwany popularnie Świętem Pracy. Ustanowione ono zostało w 1889 roku w Paryżu przez II Międzynarodówkę, na pamiątkę tragedii z Chicago z roku 1886. Wówczas robotnicy masowo zastrajkowali, domagając się ośmiogodzinnego dnia roboczego, lepszych warunków pracy oraz godnych płac. Niestety, podczas manifestacji ktoś rzucił bombę w policjantów, a ci otworzyli ogień do strajkujących; po obu stronach padli zabici, zaś grupa robotników została później w sfingowanym procesie skazana na śmierć i stracona. Wydarzenia chicagowskie odbiły się echem na świecie, a liderzy robotniczy i lewicowi politycy zaczęli sobie uświadamiać konieczność wzajemnej solidarności oraz wspólnoty interesów. Na ziemiach polskich 1 Maja świętowany był już od 1890 roku, przy czym do postulatów związanych z pracą i utrzymaniem dodawano żądanie odzyskania niepodległości. W II RP (1918-39) obchody tego święta urządzały zarówno Polska Partia Socjalistyczna, ja...

Wybór między trojgiem

Partia Razem w miniony weekend oficjalnie ogłosiła, że jej kandydatem na prezydenta będzie Adrian Zandberg, czyli współprzewodniczący. Nic zaskakującego; biorąc pod uwagę sytuację owego ugrupowania, to chyba najlepsza możliwa decyzja. Chodzi rzecz jasna o to, że grupa posłów Razem, w tym pan Zandberg, wystąpiła przed kilkoma miesiącami z sejmowego klubu Lewicy… większość jednak została. Ten podział sprawił, że partia znalazła się w sytuacji… cóż niewesołej, media mówią wręcz o kryzysie (wieści te mogą wszelako być przesadzone; żadna wszak formacja lewicowa wśród działających nad Wisłą ośrodków masowego przekazu głównego nurtu przychylnością się nie cieszy). Usiłuje się jednak odbudować, a kandydatura Adriana Zandberga jest krokiem w tym właśnie kierunku. Razem życzę wszystkiego dobrego, przede wszystkim z tego powodu, że socjaldemokratyczny program tego ugrupowania zawiera bardzo wiele pozytywnych elementów, rozwiązań, które powinny zostać wdrożone, aby w Polsce żyło się lepiej. Poz...

Nie na prawicowca

Stało się. Ogłoszony został termin wyborów prezydenckich. Pierwsza tura odbędzie się 18 maja, a druga, jeśli będzie potrzeba (a zapewne będzie) – 1 czerwca. Rzecz jasna, nie wiem, czy dożyję do tego czasu, ani czy stan zdrowia pozwoli mi głosować. Jeżeli jednak odpowiedź w obu przypadkach okaże się twierdząca, jestem pewien, że ŻADEN z prawicowych kandydatów na mój głos liczyć nie może. Na dzień dzisiejszy największe szanse na moje poparcie swojej kandydatury ma Magdalena Biejat, reprezentująca Lewicę. Przy czym czekam jeszcze na decyzję Razem, kogo wystawi lub poprzez. Związkowca Piotra Szumlewicza też uważam na bardzo dobrego kandydata, obawiam się jednak, iż uzyska śladowe jeno poparcie, a szkoda. Okienka przy personaliach kandydatów prawicowych na liście wyborczej ominę możliwie najszerszym łukiem oczywiście z tej przyczyny, iż ich światopoglądy są sprzeczne z moim; dotyczy to przede wszystkim skrajnego prawactwa, ale i z umiarkowaną prawicą ideologicznie mi nie po drodze. A j...

Święte prawo

Niektóre sklepy w mojej miejscowości są tymczasowo zamknięte z powodu urlopu – takie właśnie obwieszczenia wywieszone zostały na drzwiach wejściowych. Czy narzekam? Nie, ponieważ potrzebne artykuły nabyć mogę gdzie indziej, w placówkach handlowych, jakie pozostają otwarte. A ludzie, którzy codziennie stoją za ladą, mogą i powinni odpoczywać. Sezon urlopowy widać również w urzędach czy bankach – tam też mniej niż zwykle okienek jest czynnych. Nie zawsze wydłuża to kolejki, ponieważ klienci oraz petenci też jeżdżą na urlopy, niekoniecznie poświęcając je na załatwianie swoich spraw finansowych, administracyjnych i innych. Oczywiście nie oszukuję się – sezon urlopowy dla jednych grup zawodowych jest okresem wytchnienia, a dla innych czasem nader wytężonej pracy. No i w (k)raju nad Wisłą stosunkowo niewielu pracowników w ogóle stać, aby gdzieś dalej wyjechać ze swoimi rodzinami, chyba że do krewnych na wsi. Niestety, zarobki są zbyt niskie, ceny zaś zbyt wysokie. Jasne, nie brak ludzi,...

Maszyna do mielenia ludzi

W miniony piątek Sejm NIE przegłosował (cóż za niepodziana!) ustawy dekryminalizującej aborcję. Tak jak przypuszczałem, przeciwko głosowali klerofaszyści z Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowcy z Konfederacji, posłowie niezrzeszeni oraz klerykałowie z Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego. Projekt w całości poparł klub Lewicy, z kolei osoby poselskie z Koalicji Obywatelskiej oraz Polski 2050 też niby były za… lecz część spośród nich w głosowaniu udziału nie wzięło (tak przypuszczałem, że oszukańczy prawicowcy wytną jakiś numer), skutkiem czego ustawa przepadła kilkoma zaledwie głosami. Gniew postępowych osób obywatelskich skupił się – słusznie – na PSL-u oraz Romanie Giertychu, hitlerowcu, którego Donald Tusk wciągnął na listę PO/KO. Po piątkowym głosowaniu Giertych zawieszony został w prawach członka klubu, niemniej to działanie pod publiczkę; ryży premier nie pozwoli ukrzywdzić swojego pupilka. Swoją drogą, śmiać mi się chce z naiwności tych wszystkich osób obywatelskich, kt...

Senaccy wrogowie proletariatu

Był sobie projekt ustawy o sygnalistach. Miała ona na celu zapewnić ochronę, np. przed zwolnieniem tudzież innymi tego typu bezprawnymi konsekwencjami, pracownikom zgłaszającym nieprawidłowości w miejscu zatrudnienia. Nie tylko jawne przestępstwa, takie jak: mobbing, przemoc fizyczna, molestowanie seksualne, itd., ale też nieprzestrzeganie przepisów BHP, niezapewnienie odpowiednich (bezpiecznych, komfortowych) warunków wykonywania obowiązków, czy wreszcie oszukiwanie na wypłatach i ubezpieczeniach społecznych. Rzecz jest potrzebna, szczególnie w tzw. „januszexach”, czyli firemkach prowadzonych przez nieuczciwych – zarówno wobec klientów, jak i pracowników – pseudo-przedsiębiorców. A, niestety, wiele takich działania, nie tylko psując rynek (poprzez dumpingowe ceny uderzają w uczciwych, rzetelnych i solidnych konkurentów), ale też często stwarzając zagrożenie dla zdrowia tudzież życia ludzkiego. Ustawa o sygnalistach mogłaby częściowo przynajmniej ukrócić liczne patologie rynku pracy...

Dlaczego na Lewicę?

Wczoraj pisałem, że w najbliższą niedzielę, 9 czerwca, wybiorę się do lokalu wyborczego, aby oddać głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego, i dlaczego tak właśnie postąpię. Jeśli czytacie moje notki, zapewne wiecie, względnie domyślacie się, iż głosował będę na osobę z listy Lewicy. Konkretnie na pewną młodą kandydatkę. Acz muszę podkreślić, że na rzeczonej liście w moim okręgu wyborczym są same bardzo dobre osoby kandydackie, każda warta głosu. Co do mnie, zdecydowałem się na: 1) kobietę; 2) młodą, ze świeżymi pomysłami; 3) specjalistkę z zakresu integracji europejskiej. A dlaczego Lewica? Cóż, formacja ta w moich oczach idealna nie jest… ale nie ma idealnych ugrupowań politycznych. Jasne, współczesnej Lewicy zarzucić można zbytnie umiarkowanie (acz kandydatka, na którą zamierzam głosować, jest z koalicyjnej partii, która lewicowych ideałów akurat trzyma się całkiem mocno), niekiedy uleganie liberalnym mediom, w przypadku części polityków – pro-izraelską i proamerykańską p...

Bez zasług

Dziś trzydziesta piąta rocznica Wyborów Czerwcowych, które odbyły się oczywiście w 1989 roku i stanowiły efekt porozumienia zawartego między PZPR a NSZZ „Solidarność” przy Okrągłym Stole. Mimo iż były tylko częściowo (według obecnych standardów) demokratyczne, polityczne zwycięstwo odniosła w nich ówczesna opozycja, co doprowadziło do zmiany ustroju z technokracji biurokratycznej na demokrację parlamentarną. Według jednego z mitów, Wybory Czerwcowe umożliwiły też integrację Polski z Zachodem. Jest to o tyle nieprecyzyjne, iż do wstąpienia do Unii Europejskiej (a wcześniej NATO, które w obecnej formule jest przestarzałe i niebezpieczne) doprowadził post-PZPR-owski SLD, nie zaś ugrupowania postsolidarnościowej prawicy. Te wcale też nie przyczyniły się do demokratyzacji (k)raju nad Wisłą. Ich zasługi są wielce wątpliwe. Nim przejdę dalej, wyjaśnić muszę, iż notka ta dotyczyła będzie solidaruchów, czyli prawicowców postsolidarnościowych – polityków, biznesmenów i dziennikarzy, co za ame...