Posty

Wyświetlam posty z etykietą niepodległość

A tymczasem w niepodległej

Jutro Święto Niepodległości, o cztery dni spóźnione w dodatku. Czcili będziemy symboliczną rocznicę utworzenia państwa, które powstało w 1918 roku po stu dwudziestu trzech latach nieistnienia na mapie (polityczną suwerenność straciliśmy znacznie wcześniej niż państwowość, bo w czasach saskich), upadło w 1939 r., odrodziło się w nowych granicach w latach 1944-45, a w 1989 roku zmieniło ustrój polityczny i, niestety, system społeczno-ekonomiczny. W każdym razie, dzisiejsza Polska z II RP niewiele ma wspólnego, poza może hegemoniczną pozycją Kościoła katolickiego, postępującą faszyzacją i tym, że o sprawiedliwości społecznej można zapomnieć. W każdym razie z okazji jutrzejszego święta naziole wypełzną na ulice, a politycy wygłaszali będą różnego rodzaju bajędy o niepodległości i o tym, jakie to kapitalistyczna III RP odnosi sukcesy. Chwalił się będzie premier, chwalił się będzie Alfons (ten, co mieszka obecnie w Pałacu Prezydenckim oczywiście), chwalił się będzie Kaczyński (lejąc przy ...

Moralny obowiązek popierania

Przed stu siedmiu laty, 7 listopada 1918 roku, powstał pierwszy od utraty niepodległości, niezależny od zaborców organ władzy politycznej w Polsce, czyli Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Na jego czele stanął socjalista, Ignacy Daszyński, przeto jest on określany także rządem Daszyńskiego. Zrzeszał większość działających wówczas polskich partii i środowisk politycznych, poza zdrajcami z Narodowej Demokracji oraz komunistami, którzy szli wtedy oddzielą drogą. I jeśli już mamy świętować początek II Rzeczypospolitej (co jest średnio sensowne, skoro państwo owo przestało istnieć w 1939 roku, a po II wojnie światowej odrodziło się w zupełnie innych granicach i z zupełnie innym – lepszym – ustrojem), właśnie 7 listopada powinien być Dniem Niepodległości. Abstrahując wszelako od świąt, Polacy przez ponad sto dwadzieścia lat walczyli o niepodległość, czy to zbrojnie w powstaniach i Wiośnie Ludów, czy to jako żołnierze armii Napoleona, czy to poprzez zachowywanie własnej kultury i r...

Logiczna konsekwencja samostanowienia

Zasada samostanowienia narodów (na potrzeby niniejszych rozważań przyjmiemy, że naród to polityczna – określona na podstawie obowiązującej ideologii zawartej już to w postulatach polityków czy innych działaczy, już to dziełach kultury, już to przepisach prawnych – wspólnota, powstała z grubsza na bazie społeczeństwa) głosi, że każdy naród ma prawo do niepodległości. Czyli może, jeśli tylko większość jego członków wykazuje taką wolę, mieć własne państwo, w którym będzie sam o sobie decydował, za pośrednictwem organów władzy oczywiście. A jakikolwiek zamach na suwerenność takiego państwa jest zakwestionowaniem zasady samostanowienia narodów. Nikt też nie powinien uniemożliwiać danemu narodowi utworzenia własnego organizmu politycznego, jeśli dąży on do tego. Brzmi ładnie, prawda? Ano, brzmi. I zdecydowanie należy pamiętać o logicznej konsekwencji tejże zasady. A jest nią NIENARUSZALNE prawo narodu do obrony i walki o niepodległość. Zaatakowany naród – identycznie, jak zaatakowana je...

Hasło niepodległości i pokoju

Premier Izraela, niejaki Binjamin Netanjahu (polskiego zresztą pochodzenia, co reszcie Polaków nie przynosi zaszczytu), stwierdził, że hasło WOLNA PALESTYNA! jest współczesnym odpowiednikiem HEIL HITLER! Oczywiście jest to kompletna bzdura, innymi słowy – faszystowska, syjonistyczna propaganda. Palestyńczycy, w odróżnieniu od szurniętego austriackiego malarza, nie chcą zabijać Żydów. Wiem, ponieważ znam przedstawicieli tej nacji. Nawet Hamas, organizacja wszak radykalna, w swoich dokumentach stanowczo odcina się od antysemityzmu. Uwolnienie Palestyny spod izraelskiej okupacji wcale nie będzie też oznaczało nowego Holocaustu Żydów (o ile oczywiście izraelscy kolonizatorzy są Żydami, bo wcale to takie pewne nie jest). Część ludności kolonizacyjnej wróci do swoich ojczyzn, część zostanie w Palestynie, w pokojowych relacjach z arabskimi sąsiadami. Jasne, łatwe to zdecydowanie nie będzie, ale szansy na takie rozwiązanie zdecydowanie nie należy przekreślać. No właśnie, wyzwolenie spod o...

Rocznicowe przypomnienie

Dziś 7 listopada 2022 roku. Co oznacza, że obchodzimy sto czwartą rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, czyli dnia, kiedy zaczął działać pierwszy od ponad stu dwudziestu lat (a w zasadzie od czasów Augusta II Mocnego, za panowania którego o tym, co działo się nad Wisłą, decydować zaczęły obce dwory, zwłaszcza carski) niezależny od zaborców polski organ władzy – Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Funkcjonował on w Lublinie i skupiał przedstawicieli wszystkich ówczesnych głównych polskich ugrupowań politycznych, poza skrajnie prawicową, antydemokratyczną endecją oraz komunistami (szli wtedy własną drogą, tworząc Rady Robotnicze). Wydał on swój Manifest, który zamieszczam poniżej gwoli przypomnienia. Warto się z nim zapoznać i zastanowić, ile z jego treści pozostaje do dziś aktualne: Do Ludu polskiego! Robotnicy, włościanie i żołnierze polscy! Nad skrwawioną i umęczoną ludzkością wschodzi zorza pokoju i wolności. W gruzy walą się rządy kapitalistów, fabrykantów i ob...

O wymyślonym święcie

Do napisania niniejszej notki zainspirowały mnie teksty autorstwa Piotra Gadzinowskiego, zamieszczone w Fatach po Mitach oraz Dzienniku Trybunie . A że temat jest interesujący, to chyba warto, bym spojrzał na niego z własnej perspektywy. Jak się pewnie domyśliliście, notka będzie o dniu jutrzejszym, czyli 11 Listopada, kiedy to w (k)raju nad Wisłą obchodzimy Święto Niepodległości… co niewiele ma wspólnego z upamiętnieniem faktów historycznych; już prędzej wynika z ich przeinaczania. Ale po kolei. W zasadzie, to KAŻDE święto – tak państwowe, jak też religijne – jest w większym bądź mniejszym stopniu „wymyślone”, odnosi się bowiem do abstrakcji, czyli najczęściej wydarzeń dawno minionych, a wręcz do legend, jakie wokół nich narosły. I tak, Boże Narodzenie w dniach 25-26 grudnia zaiste niewiele ma wspólnego z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa (według historyków i biblistów, urodził się on najprawdopodobniej wiosną, przy czym pamiętać należy o licznych głosach kwestionujących, jako...

Co z tą niepodległością?

Jakkolwiek z czysto merytorycznego, historycznego punktu widzenia jest to średnio uzasadnione, 11 listopada to polskie Święto Niepodległości, kiedy to czcimy rocznicę odrodzenia państwa polskiego po stu dwudziestu trzech latach zaborów (polityczną suwerenność straciła I Rzeczpospolita jeszcze w czasach saskich, a likwidacja państwa przez mocarstwa ościenne było li tylko potwierdzeniem stanu faktycznego). Jest to średnio uzasadnione dlatego, że samo odbudowywanie państwowości było procesem trwającym przez dłuższy czas (granice II RP kształtowały się przez kilka lat, i bynajmniej nie pokojowo), a pierwszy niezależny od zaborców polski rząd powstał w dniu 7 listopada 1918 roku; niestety, cztery dni później obalony został przez Piłsudskiego. Pomijając jednak te historyczne zawiłości, skupmy się na samym słowie „niepodległość”. W języku polskim ma ono kilka znaczeń, wszystkie korelujące z wolnością i niezależnością. Najczęściej używamy jednego z nich, czyli niepodległości jako suwere...

Obrazek z II RP

Wielkimi krokami zbliża się 11 listopada, w Polsce obchodzony jako Święto Niepodległości. Częściowo słusznie, ponieważ 11 listopada 1918 roku zakończyła się formalnie I wojna światowa, w wyniku której Polska mogła odrodzić się po ponad stu dwudziestu latach niebytu państwowego (choć gdyby nie Rewolucja Październikowa i anulowanie przez bolszewików traktatu rozbiorowego, droga do powstania suwerennego państwa polskiego najprawdopodobniej zostałaby zamknięta, a nawet jeśli nie, to byłaby o wiele bardziej wyboista), no i tego dnia władzę przejął Józef Piłsudski… niestety, obalając powstały 7 listopada Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej pod przewodnictwem Ignacego Daszyńskiego, czyli pierwszy niezależny od zaborców organ władzy wykonawczej. Świętowali zatem będziemy nie tyle odzyskanie niepodległości, lecz sto pierwszą rocznicę zamachu stanu przeprowadzonego przez Piłsudskiego… Poza tym, mowa tu o powstaniu II Rzeczypospolitej Polskiej, która przetrwała niecałe dwadzieścia jed...

Wiek kobiecych praw

W ostatnich dniach, oczywiście z okazji Święta Niepodległości, dużo mówiło się o odzyskaniu przez Polskę politycznej suwerenności i państwowości w 1918 roku. Wypowiedzi dziennikarzy i ekspertów były, jak zwykle, raz mądrzejsze, a raz głupsze, dominowały te stereotypowe. W sumie nic dziwnego, tak jest przy każdym święcie państwowym. Jednak informacji o bardzo ważnej kwestii związanej z odzyskaniem niepodległości, padło nader niewiele; dzieliły się nią głównie media lewicowe oraz portale kobiecie. Chodzi oczywiście o to, że stulecie (rzecz jasna, w znaczeniu umownym, bo przecież w czasie II wojny światowej Polska jako państwo przestała na kilka lat istnieć) niepodległości oznacza również stulecie praw kobiet w (k)raju nad Wisłą. Polska w listopadzie 1918 roku narodziła się jako państwo demokratyczne, ze sporym jak na tamte czasy katalogiem praw człowieka i obywatela, zagwarantowanym przez władzę (szybko okazało się, że to li tylko prawna oraz ustrojowa fikcja, ponieważ prawa robot...

Zapomniany ojciec niepodległości

Dziś mija sto lat od odzyskania przez Polskę niepodległości, czyli od chwili, kiedy po raz pierwszy od stu dwudziestu trzech lat zaczęła kształtować się niezależna od zaborców polska władza państwowa i administracja. W nocy bowiem z 6 na 7 listopada 1918 roku w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej – pierwszy niezwiązany z żadnym obcym państwem organ władzy Polski, zwany też Rządem Daszyńskiego, gdyż na jego czele stanął socjalista Ignacy Daszyński, a sam rząd skupiał przedstawicieli wszystkich ówczesnych głównych polskich ugrupowań politycznych, poza komunistami (dążyli do całkowitej likwidacji państw narodowych, będących ich zdaniem – z czym trudno się nie zgodzić – narzędziem wyzysku proletariatu przez burżuazję) oraz endekami (tych z kolei nie chciał Rząd Daszyńskiego, toteż Wincenty Witos, zawierający ze skrajną prawicą podejrzane sojusze, był jego członkiem li tylko nominalnie). Rząd ów miał nader postępowy program polityczny i społeczny: dążył nie tylko d...

Mizernie na stulecie

Weszliśmy w ciąg setnych rocznic związanych z odzyskaniem przez Polskę politycznej samodzielności i odrębnego bytu państwowego, co nastąpiło oczywiście w 1918 roku. I tak, wczoraj, tj. 5 listopada, upłynęło sto lat od powstania pierwszych polskich ośrodków władzy, czyli rad robotniczych; miały one jednakowoż charakter lokalny, poza tym w tamtym okresie tworzący je komuniści dążyli do zlikwidowania państw narodowych (uważali je, nie bez racji zresztą, za narzędzie ucisku proletariatu ze strony burżuazji) i zastąpienia ich systemem radzieckim. Z kolei w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele, zrzeszający przedstawicieli wszystkich poza komunistami (nie weszli do niego, gdyż tworzyli swoje rady) i endekami ugrupowań politycznych. Tak naprawdę powstanie tegoż rządu oznaczało odzyskanie niepodległości przez Polskę; więcej na ten temat napiszę pewnie jutro; zresztą temat ów poruszałem już na łamach poprzed...