Posty

Wyświetlam posty z etykietą dezinformacja

Załgane uzasadnienie ludobójstwa

Na początek dobra wiadomość. Sąd uchylił decyzję prezydenta Warszawy, zakazującą demonstracji pod hasłem: ANI JEDNEJ BOMBY WIĘCEJ! Tymczasem izraelskie ludobójstwo w Strefie Gazy, przeciwko któremu mają protestować osoby uczestniczące w tej i innych manifestacjach, trwa; ofiar przybywa niemal z minuty na minutę. Jednocześnie w coraz większym stopniu wychodzą na jaw kłamstwa i manipulacje, jakich faszystowskie władze Izraela dopuściły się – a w zasadzie, cały czas dopuszczają – w kwestii ataku Hamasu z początku października, podawanego jako uzasadnienie dla popełnianej od ponad miesiąca masowej zbrodni na Palestyńczykach, będącej, trzeba dodać, kolejnym etapem morderczej okupacji trwającej od siedemdziesięciu pięciu lat. Palestyńscy bojownicy mieli się mianowicie dopuścić maskary w kibucu, podczas której jakoby odrąbywali dzieciom głowy. Szybko okazało się, że niczego takiego nie było, a materiały, które miały to jakoby „potwierdzać”, zostały sfabrykowane, w dość nieudolny podobno ...

Fake newsy

Od paru ładnych lat mówi się o fake newsach , czyli fałszywych, spreparowanych wiadomościach, rozpowszechnianych celem dezinformacji, oszkalowania kogoś czy wywołania u odbiorców pożądanego przez nadawcę działania, np. oddania głosu na daną partię lub polityka. Mówiąc krótko, jest to forma manipulacji. Na fake newsy najłatwiej jest się natknąć w internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych, gdzie bardzo szybko rozchodzą się plotki i, no właśnie, fałsze. Odróżnić je od sprawdzonych, rzetelnych informacji jest nieraz naprawdę trudno, o czym będzie w dalszej części tekstu. O tworzenie i rozpowszechnianie fake newsów oskarżana jest przede wszystkim Rosja. I zapewne słusznie, ale nie jest ona jedynym takim ośrodkiem. Sfabrykowane pseudo-informacje szerzą praktycznie wszyscy: wielki biznes, partie polityczne z całego świata, rządy, organizacje przestępcze i terrorystyczne… Słowem, każdy, kto ma w tym interes finansowy, polityczny, militarny, osobisty czy jakikolwiek inny. Nierz...

Informacje z wojny

Czytałem kiedyś – w jednym z felietonów Piotra Jastrzębskiego, jakie swego czasu zamieszczał Dziennik Trybuna – jak tworzy się wiadomości z wojen. Podejrzewam, że ta w Ukrainie nie zalicza się pod tym względem do wyjątków. Otóż z grubsza wygląda to tak: Strona biorąca udział w konflikcie – ewentualnie siły pokojowe, gdy jest on już zakończony lub zmierza ku końcowi – biorą zagranicznego(ą) dziennikarza/dziennikarkę, wkładają mu/jej hełm na głowę i odziewają w kamizelkę kuloodporną, by – koniecznie w asyście uzbrojonych po zęby żołnierzy – wysłać jego/ją w region, gdzie akurat żadne walki się nie toczą i jest mało prawdopodobne, żeby z chwili na chwilę się one rozpoczęły. Dzielni wojacy otaczają pierwszego napotkanego człowieka (może to być zwykły przychodzień, wędkarz łowiący sobie rybkę lub ktokolwiek inny), po czym przedstawiciel(ka) światowych mediów zadaje mu pytania, rzecz jasna te, które zadać kazało szefostwo (narzucone przez daną stronę konfliktu, a przynajmniej uzgodnione ...

Nie wiadomo

Kolejny miesiąc epidemii COVID-19. I dalej niewiele wiadomo, co się faktycznie dzieje, przynajmniej w Polsce, bo trudno orzec, jak to jest w innych krajach. Przypuszczam, że w Chinach, Korei (przynajmniej Południowej), Japonii, Wietnamie i innych państwach Azji Wschodniej, ale też na Kubie czy Kostaryce, dane na temat realnej liczby zarażonych i zmarłych są w miarę rzetelne. Gdzie indziej… No właśnie, wracamy na polskie podwórko. Media, ze szczególnym uwzględnieniem stacji telewizyjnych, codziennie (mnie to już serio męczy) podają, zaczerpniętą od Ministerstwa wątpliwego Zdrowia, liczbę zakażonych i zmarłych. I już na tym etapie można mówić o fałszu. Po pierwsze, w (k)raju nad Wisłą wciąż przeprowadza się zbyt małą liczbę testów na koronawirusa, by określić faktyczną skalę tej epidemii. Zwłaszcza, że zdecydowana większość zarażonych przechodzi COVID-19 albo totalnie bezobjawowo, albo też objawy niczym nie różnią się od przeziębienia, tacy więc ludzie często nawet nie wiedzą, że pow...

O dezinformacji

Człowiek to jednak głupia istota. I nie chodzi mi tu o zwykłą omylność; nikt z nas, ludzi, nie jest nieomylny, każdy za to popełnia błędy. Umysł każdego człowieka jest też ograniczony, nie ma bowiem osoby ludzkiej, która byłaby zdolna nauczyć się wszystkiego i wszystko pojąć. Problem leży w tym, że wielu z nas głupieje na własne życzenie, nie korzystając z przyrodzonej cechy naszego gatunku, jaką jest myślenie. Myślenie krytyczne, zakładające m. in. zdolność i chęć do weryfikowania informacji. Dlatego nawet bardzo inteligentnego, lecz nierobiącego ze swojej inteligencji użytku człowieka łatwo można zmanipulować. Stąd sztuka dezinformacji. I tak, mój znajomy kilka lat temu obejrzał w telewizji film „dokumentalny” (cudzysłów nieprzypadkowy) o Adolfie Hitlerze. Padła tam informacja, jakoby lidera nazistów wspierał Bank Światowy. Tyle, że powstał on już PO ZAKOŃCZENIU II wojny światowej, a zatem i PO śmierci Hitlera. W Dwudziestoleciu Międzywojennym nie było żadnych instytucji r...