Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

Więcej na naukę

Więcej pieniędzy oczywiście. Ale po kolei. Przedwczoraj w Warszawie odbyły się demonstracje, osoby uczestniczące w których domagały się przeznaczania większych środków na polską naukę. Konkretnie 3 proc. PKB. Czy tyle by wystarczyło, przyznam szczerze, nie wiem; podejrzewam, iż jest to absolutne minimum. Tak czy owak, sektor ten zalicza się do tych, które w (k)raju nad Wisłą są drastycznie niedofinansowane. Na czym cierpią nie tylko zarobki naukowców i pracowników uczelni, ale też przeprowadzane jest mniej badań, niż mogłoby, rozwój technologiczny Polski również postępuje w tempie spowolnionym (a takie na przykład satelity dobitnie świadczą, na co nas stać – tylko więcej pieniędzy potrzeba). Co najwyżej składamy cudze technologie, zamiast kreować własne. A polscy naukowcy robią kariery na zagranicznych uczelniach (drenaż mózgów). Nie oszukujmy się, sektor naukowy znajdował się i nadal znajduje poza zainteresowaniem solidaruchów, jacy dopchali się do władzy w 1989 roku, oszukawszy sp...

Trzymani w napięciu

Życie w kapitalizmie to jeden wielki koszmar i beznadzieja (przy czym propaganda nieraz skutecznie odwraca uwagę od tego poczucia, nakazując szukać winy nie w systemie, lecz w sobie). Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest stres, zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Nadmierny oraz nieustający. Napięciu temu poddawane są już dzieci. Od najmłodszych lat życia system – nierzadko przy współudziale rodziców – wymaga od ludzi, żeby byli posłuszni i stale dawali z siebie wszystko, co oczywiście na dłuższą metę stresuje oraz wypala. Nic dziwnego, że dzieci w wieku szkolnym zmagają się już z różnymi dysfunkcjami zdrowia psychicznego. Zwłaszcza, że ciągle poddawane są stresującym bodźcom, płynącym nie tylko ze szkoły czy domu rodzinnego, ale też z, coraz częściej, mediów społecznościowych. Osoby ludzkie od wczesnego dzieciństwa są przy tym nieustająco oceniane – i przez najbliższych, i przez obcych, co rzecz jasna jest kolejnym, nader poważnym stresorem. W ramach tejże oceny mieszczą się różn...

Afrykanie w Lublinie

W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, mieszkają osoby z Afryki. Tak, ludzie czarnoskórzy. Pracują tutaj, studiują, uczą się (afrykańscy studenci przynoszą Polsce korzyści także czysto pieniężne, w postaci ciężkich milionów opłat za czesne, wynajem mieszkań oraz codzienne zakupy). Są wśród nich nawet gwiazdy mediów, kultury i sztuki. Co w tym złego? Absolutnie nic; to dobrze, że społeczeństwo jest zróżnicowane – dobrze, dodajmy, również z genetycznego punktu widzenia. Mam szczerą nadzieję, że osób tych będzie w (k)raju nad Wisłą coraz więcej, podobnie jak chociażby Azjatów. W każdym razie, Afrykanie są też w Lublinie. Między innymi studiują na tamtejszym uniwersytecie. I chcą w owym mieście zorganizować Africa Day Festival. W dniach 29-30 maja uśmiechnięci ludzie, głównie studenci, zamierzają przejść ulicami Lublina, zaprezentować swoją kulturę, obyczaje, powody, dla których są w Polsce, itd. Ot, taka fajna integracja społeczna, wzajemne poznanie, rzecz nader pozytywn...

Faszyzm antyimigrancki

Pewien ukraiński influencer – z informacji, jakie znalazłem, wynika, że Ukraińcy, delikatnie rzecz ujmując, nie mają zbyt pochlebnej opinii o jego inteligencji tudzież rozumie – wjechał autem pod Morskie Oko, gdzie robił sobie zdjęcia. Czyn oczywiście niezgodny z prawem i naganny – acz, podkreślić trzeba, naganny w stopniu dalece mniejszym niż męczenie koni na trasie w tamto miejsce. Na influencera czekała policja i wręczyła mu mandat; poszło gładko, chłopak karę przyjął. Na tym sprawa pewnie by się skończyła (nie licząc, oczywiście, komentarzy w internecie i innych mediach), gdyby nie to, że wmieszał się w nią nie kto inny, a pan premier Donald Tusk. Potępił on czyn tego influencera, w czym nie byłoby nic niewłaściwego, gdy nie fakt, że szef rządu podkreślił jego narodowość; domniemywać należy, iż gdyby sprawcą był rodowity Polak, pan Tusk słowem by się nie odezwał. Teraz chłopakowi z Ukrainy grozi… pięć lat zakazu wjazdu do Polski i ogólnie Strefy Schengen. Zupełnie, jak gdyby był j...

Prawo do godnej śmierci

Dobra wiadomość jest taka, że w ostatnich latach liczba samobójstw w Polsce nieco spadła, poniżej pięciu tysięcy rocznie. To oczywiście wciąż bardzo dużo, prawie dwukrotnie więcej niż ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Tendencja spadkowa jest jednakże zjawiskiem pozytywnym, i oby się utrzymała. Czy to dlatego, że żyje się lepiej? Wątpię, egzystencja w (k)raju nad Wisłą nieodmiennie pozostaje niewdzięczną, ciężką i bezsensowną wegetacją, z winy, ma się rozumieć, nieludzkiego systemu kapitalistycznego oraz jego integralnych patologii, a także za sprawą antyludzkich działań państwa. Przyczyny spadku liczny samobójstw tkwią zapewne w tym, że lepsza niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu jest profilaktyka. Działają (acz pytanie, jak długo jeszcze, bo rząd gotów byłby je zlikwidować) Centra Zdrowia Psychicznego, gdzie można w miarę szybko i ZA DARMO uzyskać pomoc psychiatryczną lub psychologiczną, co w razie depresji, załamania czy innego kryzysu ratuje życie; sam korzystam z usług ta...

Dla kogo jest Polska?

Politycy, zwłaszcza prawicowi, wiele mówią o narodzie, wspólnocie, Ojczyźnie i tym podobnych rzeczach. Ale warto sobie uzmysłowić, że kapitalistyczna Polska po 1989 roku stała się państwem dla naprawdę nielicznych. Dla kogo zatem ona jest? Przede wszystkim, to kraj dla burżujów, ze szczególnym uwzględnieniem kapitalistów. Jeśli jesteś kapitalistą zagranicznym, nad Wisłą znajdziesz nie tylko tanią, wyzutą z większości praw siłę roboczą, ale też możliwość swobodnego dojenia budżetu państwa z podatków. To samo, jeżeli jesteś kapitalistą krajowym; w tym wypadku masz jeszcze profit w postaci możliwości czynnego uczestnictwa w życiu politycznym, zostania posłem, senatorem, ministrem… Gdy natomiast jesteś burżujem ze znajomościami, możesz dostać synekurę w administracji publicznej, na przykład takiej czy innej spółce państwowej bądź samorządowej – wówczas doisz, ile wlezie. Dalej, jak ryby w wodzie czują się w kapitalistycznej Polsce przestępcy, ci zwłaszcza, co działają legalnie, w organ...

Mokosz i Perun w szkole

Moda na słowiańszczyznę trwa od lat i ma się dobrze. Jak kiedyś pisałem, uważam ją za zjawisko pozytywne, pomimo pewnej komercyjnej otoczki, takiej jak nazywanie różnych produktów „słowiańskimi” po to, by je sprzedać; ogólnie jednak moda owa pomaga w szerzeniu wiedzy o religii, kulturze tudzież historii naszych przodków. Wiedzy, dodajmy, zakres której stale się rozszerza. Jednym z elementów tego zjawiska jest powtarzany co jakiś czas postulat różnych środowisk społecznych, aby mitologia słowiańska nauczana była w polskich szkołach. Obecnie w programach nauczania jest grecka (a konkretnie grecko-rzymska) i oczywiście biblijna, brakuje za to lekcji o tym, w co wierzyli nasi przodkowie, nim przyjęli chrzest (i dużo później, wiele bowiem dawnych, pogańskich wierzeń przetrwało pod chrześcijańskim płaszczykiem aż do dziś). Chociaż nie do końca, bo zajęcia takie, w niektórych placówkach oświaty (no dobra, tu mam wątpliwości, zwłaszcza od czasów PiS-owskich) się pojawiają, w formie chociażb...

Gnębienie biednych

Polska po 1989 roku – ta sama, co mieni się dwudziestą gospodarką świata (faktycznie sytuuje się na tym poziomie) oraz właśnie wkracza na ścieżkę ku budowie najpotężniejszej armii w Europie, przynajmniej na papierze – jest państwem wstrętnym. Zwłaszcza od strony polityki społecznej. Nie tylko bowiem nie pomaga osobom, które znalazły się w trudnej i tragicznej sytuacji bytowej – na przykład bezrobotnym, ludziom, jakim pracodawca obciął wynagrodzenia, zadłużonym, okradzionym przez administrację (np. mieszkaniową), uchodźcom, itd. – ale jeszcze je karze tudzież gnębi, za to właśnie, że popadły w biedę, nie ze swojej, rzecz jasna, winy, lecz z winy nieludzkiego systemu kapitalistycznego, nieuczciwości rządzących solidaruchów, różnego rodzaju oszustw czy innych patologicznych czynników. Chyba najjaskrawszym – czyt.: najtragiczniejszym – przykładem jest polityka wobec osób uchodźczych. Ludzie, którzy usiłują przekroczyć granicę polsko-białoruską, poddawani są zbrodniczym push-backom (Sej...

Rasizm trojański

Wielkimi krokami zbliża się premiera filmu Odyseja w reżyserii Christophera Nolana. Czyli oczywiście ekranizacj i (któr ejś z rzędu) eposu Homera (tak przy okazji, Iliada jest lepsza z literackiego punktu widzenia). Z tej okazji niektóre wydawnictwa wypuszczają na rynek wznowienia tego dzieła. To dobrze, ale temat notki będzie, niestety, bardziej ponury. Oto, kiedy jeszcze film był w fazie produkcji, zaczęły się ataki na niego, które im bliżej premiery, tym bardziej się nasilają. Idzie o to, że w roli Heleny T rojańskiej obsadzona została czarnoskóra aktorka Lupita Nyong'o. Gdy ogłoszono tę decyzję obsadową, rozpętała się burza. Bo jakże to – Greczynkę (a raczej Achajkę; w czasach wojen trojańskich, bo było więcej niż jedna, Greków-Hellenów w klasycznym tego słowa znaczeniu jeszcze nie było, cywilizacja minojska miała charakter przed-helleński) miałaby zagrać kobieta o czarnej skórze?!!! Przecież powinna to być bladolica blondynka! Oczywiście wiele z tych ataków dokonyw...

Szacunek dla Javiera i Pedra

Javier Bardem to światowej sławy hiszpański aktor, który grywa również w filmach hollywoodzkich. Jedną z jego najlepszych ról jest Stilgar z Diuny (swoją drogą, aktor ten idealnie wręcz pasuje do owej postaci z dzieł Franka Herberta) . Jego osiągnięć artystycznych nie będę tu jednak omawiał, na nich bowiem zasługi pana Bardema się nie kończą. Otóż, często wypowiada się on na tematy ważne dla całego świata, dotyczące chociażby polityki czy praw człowieka. Jest przede wszystkim (podobnie jak Susan Sarandon czy Kate Beckinsale) ostrym krytykiem ludobójstwa w Strefie Gazy i okupacji Palestyny przez Izrael. A ostatnio na festiwalu w Cannes Javier Bardem też ostro pojechał. Jego wypowiedź na konferencji prasowej dotycząca przemocy, polityki i toksycznej męskości ciągle wstrząsa internetem oraz pozostałymi mediami . Między innymi dlatego, że słynny aktor wymienił przykłady: Trumpa, Putina i Netanjahu. Powiedział mianowicie: „ Ten problem dotyczy także pana Trumpa, pana Putina i pana Net...

Zbędna klasa

Bez niech podobno nie byłoby niczego. A tymczasem kapitaliści (nie mylić z przedsiębiorcami) jako klasa społeczna istnieją głównie, a wręcz tylko dlatego, że mają za sobą medialną propagandę oraz państwo, jego aparat represji i nadzoru, usłużnych rządzących tudzież pieniądze; tak, wiele gigantycznych biznesów, w tym największe światowe koncerny i korporacje, funkcjonuje dzięki transferom środków publicznych do prywatnych kieszeni. Oczywiście propaganda głosi, że kapitaliści są „kowalami własnego losu” (swoją drogą, stwierdzenie to jest wewnętrznie sprzeczne, ponieważ zespołu czynników od człowieka niezależnych, jakim jest los, nie da się wykuć ani w ogóle ukształtować), na których opiera się cała gospodarka. Bez ich rzekomej inwencji i pracy nie byłoby nic. Tymczasem to jedna wielka bzdura. Czasy, kiedy kapitaliści – tacy jak Henry Ford, bracia Renault, André Citroën , Tomasz Bata i im podobni – rzeczywiście wymyślali już to nowe, pionierskie technologie, już to metody produkcj...

Rasa panów

W pierwszej połowie XX wieku pewien szalony austriacki malarz wmówił, posługując się różnymi pseudo-naukowymi niby-teoriami, Niemcom i Austriakom, że są rasą panów, nadludźmi, przeznaczeniem których jest panowanie nad światem. Uwierzono mu tym łatwiej, że w tamtych czasach rasizm był powszechny, Europejczycy i w ogóle ludzie biali uważali się za lepszych niż inni (niestety, w znacznej mierze fałszywe owo przekonanie pokutuje do dziś), a poza tym Niemcy mieli poczucie krzywdy po I wojnie światowej, na co nałożyła się frustracja wywołana Wielkim Kryzysem gospodarczym. Skończyło się powstaniem nazistowskiego totalitaryzmu, najbrutalniejszego i najbardziej zbrodniczego w historii, oraz II wojną światową, która pochłonęła około sześćdziesięciu milionów ofiar… Ta hitlerowska optyka była paradoksalna i wewnętrznie sprzeczna. Niemcy-Aryjczycy bowiem mieli być lepsi, doskonalsi, wyżej rozwinięci od całej reszty ludzkości, ale też stale zagrożeni już to przez Żydów (i tu kolejny paradoks – na...

Wyrzucić człowieka

Rząd pozbawia przebywających w Polsce Ukraińców, uchodźców wojennych wliczając, bezpłatnej pomocy medycznej. Wzbudziło to zrozumiałe kontrowersje, a w przypadku licznych środowisk humanitarnych – oburzenie. Siostra Chmielewska chce zbierać pieniądze na pomoc dla tych ludzi. Słusznie, obawiam się wszelako, iż będzie to kropla w morzu potrzeb. Jednakże to niejedyne uderzenie w uchodźców czy migrantów (oczywiście są to dwa RÓŻNE pojęcia, mające odmienne znaczenia, choć w mediach i przez prawicowych ignorantów często używane są zamiennie), jakie szykuje władza naszego – podobno demokratycznego, aczkolwiek należy w to wątpić – państwa. Otóż, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowuje projekt dotyczący deportacji cudzoziemców. Zakłada on, że będzie ona mogła zostać przeprowadzona w czasie krótszym niż dwadzieścia cztery godziny, zaś Straż Graniczna niby będzie miała obowiązek poinformowania o tej procedurze organizacji społecznych, ale… na dwie godziny przed terminem – ta...

Uciekający gestapowiec Zero

Media skupiają się na ucieczce niejakiego Ziobry Zbigniewa, czyli gestapowskiego Zera, byłego PiS-owskiego ministra niesprawiedliwości, do USA. Nawiał tam z Węgier, gdzie szukał azylu, pragnąc uniknąć odpowiedzialności karnej w Polsce; no, ale Orban przegrał wybory, pojawiła się więc konieczność pozyskania pomocy u faszystów zza oceanu. Jak z tym będzie, czas pokaże. Antyimigrancka polityka Trumpa i jego administracji sprawić może, że Zero zostanie z USA deportowany do Polski. Albo zastrzelą go bandyci z ICE. Równie jednak prawdopodobne wydaje się, że azyl dostanie, a wówczas procedura ekstradycji, o ile w ogóle dojdzie ona do skutku, będzie długa i skomplikowana. Wniosek zapowiada Lewica, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy. Kierunek ucieczki z Zerowego punktu widzenia wydaje się słuszny. Rosja czy Białoruś odpadały, tyleż ze względu na, charakterystyczną dla polskiej prawicy, fanatyczną rusofobię byłego ministra, ile dlatego, że po prostu nie zostałby tam przyjęty. Azylu nie udziel...

Niezrozumienie pokoleniowe

Już przed laty zauważyłem, że generacje, które większość swojego zawodowego życia spędziły w poprzednim systemie, czyli w Polsce Ludowej, a w kapitalistycznej III Rzeczypospolitej co najwyżej dociągnęły do emerytury, często mają problem ze zrozumieniem sytuacji pokoleń młodszych, które w dorosłość weszły w dobie kapitalizmu lub nawet całe życie w nim spędziły. Innymi słowy, boomersi nie pojmują tego, co czują i przeżywają millenialsi i zetki. Prowadzi to do licznych scysji, a nawet nieszczęść. W szczególności nie dociera do nich, że wspomniane generacje mają znacznie niż oni trudniej pod względem zawodowym. Bo owszem, PRL nie była rajem na Ziemi, ówczesny system – mylnie nazywany „komunizmem” czy „socjalizmem”, a w istocie będący technokracją biurokratyczną – miał wiele wad, niemniej dysponował też gigantycznymi zaletami, jakich w kapitalizmie trudno szukać. Mianowicie gwarantował, nawet w kryzysowym okresie lat 80., zatrudnienie, a wraz z nim stabilność bytową na podstawowym pozi...

Odrastający łeb hydry

Na początek przepraszam za kilkudniową nieobecność. Wynikała ona z problemu sprzętowego. Teraz już wszystko w porządku, więc wracam. Dziś – a dla osób patrzących na historię z radzieckiego punktu widzenia, jutro – Dzień Zwycięstwa, czyli rocznica, już osiemdziesiąta pierwsza, pokonania III Rzeszy, a wraz z nią nazizmu – niemieckiej odmiany faszyzmu, wyjątkowo antysemickiego, antykomunistycznego, antydemokratycznego i podbarwionego (za sprawą Himmlera) elementami neopogańskimi tudzież okultystycznymi. Razem z niemieckim nazizmem upadł oryginalny włoski faszyzm; niestety, dłużej system ten przetrwał we frankistowskiej Hiszpanii oraz (nieco złagodzony) w Portugalii. Faszystowski charakter miały też junty południowoamerykańskie (Argentyna, Brazylia, Chile, itd.) w drugiej połowie XX wieku. Czyli jednak faszyzm nie upadł wraz z zakończeniem II wojny światowej? Ano, niestety nie. Odradzał się poza Włochami i Niemcami, w innej nieco postaci, zawsze jednak zakładającej zniesienie demokrac...

Alfons i konstytucja

Wczoraj była kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, będąca świętem państwowym. Z tej okazji uaktywnił się Alfons Batyrem zwany, czyli Nawrocki Karol, lokator (niestety) Pałacu Prezydenckiego. Pochwalił się mianowicie, że chce zmiany obecnej ustawy zasadniczej, pochodzącej z 1997 roku. Uważa ją bowiem za złą i rodzącą problemy ustrojowe, czym dowiódł tyleż ignorancji, co typowego dla skrajnej prawicy postsolidarnościowej załgania. Stwierdził więc, iż potrzebna jest zupełnie nowa konstytucja, no to trzeba ją uchwalić, a najpierw przygotować jej projekt. I tym właśnie ma zająć się rada konstytucyjna, którą Alfons powołał. Jej zadaniem jest opracowanie projektu ustawy zasadniczej do 2030 roku, czyli końca (pierwszej i oby ostatniej!) kadencji lokatora Pałacu Prezydenckiego. W jej skład wchodzą jak na razie: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski (co on tam robi?!!! Jakim cudem pozwolił się do tego politycznego guana zwerbować?!!!), Marek Jurek, Anna Łabno, Józef ...

Najważniejsze święto w kalendarzu

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, w Polsce potocznie zwany Świętem Pracy. Ustanowiony został w Paryżu w 1890 roku, przez kongres założycielski II Międzynarodówki Socjalistycznej, a upamiętnia ofiary strajku w Chicago z 1886 roku, kiedy to do robotników domagających się podwyżki godowych płac oraz skrócenia dwunastogodzinnego czasu pracy policja otworzyła ogień, co poskutkowało ofiarami śmiertelnymi. Święto to jest hołdem w ogóle dla wszystkich ludzi, którzy walczyli o prawa pracownicze, co w zasadzie toczyło się od XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Przez długi czas – a w licznych krajach tak jest nadal – walka taka, choćby jak najbardziej pokojowa (zakładanie związków zawodowych, dystrybuowanie materiałów informacyjnych, itp.) wiązała się z brutalnymi represjami, od aresztowania po śmierć. W strajkach, jakie z powodu głodu i fatalnych warunków pracy w XIX oraz XX wieku wybuchały nader często, ludzie ginęli masowo (w takim Dwudziestoleciu Międzywojenny...