Paradoks demokracji
Karl Popper, wybitny austriacki filozof, jeszcze w latach 40. ubiegłego stulecia orzekł, że „nieograniczona tolerancja prowadzi do jej zaniku”. Zjawisko to określa się mianem paradoksu tolerancji – i rzeczywiście ono występuje. Jeśli bowiem tolerujemy (my, tzn. większość społeczeństwa, ale też intelektualiści, politycy, liderzy opinii, itd.) nietolerancję we wszelkich jej formach – czyli chociażby rasizm, szowinizm, homofobię, islamofobię, antysemityzm, itp., jak również oparte na nich skrajnie prawicowe ideologie polityczne: nacjonalizm, faszyzm i nazizm – to prędzej czy później nietolerancja wyprze tolerancję z dyskursu publicznego; to ona stanie się jedynym słusznym poglądem, usankcjonowanym prawnie przez rządzące ugrupowanie, które właśnie dzięki głoszeniu nietolerancji doszło do władzy. Historia zna liczne tego przykłady, np. nazistów w Niemczech (zapewne obserwując ich poczynania, Popper sformułował swój paradoks), rządu Modiego w Indiach, PiS-owców i innych skrajnych prawicowcó...