Posty

Wyświetlam posty z etykietą wybór

Pozorna obfitość

Jednym z filarów kapitalistycznego totalitaryzmu jest konsumpcjonizm, czyli rozbudzana u ludzi, za pomocą już to reklam, już to mniej niż one jawnego przekazu propagandowego, żądza konsumowania, a ściślej rzecz ujmując, posiadania i kupowania. Jesteśmy tak sterowani (czy temu ulegamy, to inna sprawa), że dążymy do tego, by mieć jak najwięcej wszystkiego, bez względu na to, czy dany towar jest nam potrzebny czy nie. Jak doskonale wiemy, owa sztucznie wykreowana żądza służy maksymalizacji zysków przez kapitalistów; jest jednym z głównych filarów ich bogactwa, obok oczywiście wyzysku. Im więcej wszak sprzedadzą, tym więcej zarobią, a skoro produkują rzeczy, którym walor niezbędności do życia najczęściej nie może zostać przypisany, to aby je wcisnąć konsumentom, muszą u nich wytworzyć sztuczną potrzebę posiadania tychże przedmiotów. A jak się rzecz ma z naszej, czyli klientów/konsumentów, perspektywy? Wystarczy pójść do sklepu lub odwiedzić jakiś internetowy, by stwierdzić, że mamy w czym...

Iluzja wyboru

Kapitalistyczna propaganda wmawia nam, że dzięki kapitalizmowi, nazywanemu „wolnym rynkiem” (tak naprawdę, „wolny rynek” to fikcja; istnieje jedynie dyktat wielkich koncernów i korporacji) mamy nieskrępowany wybór, w zakresie oczywiście czysto konsumpcyjnym. Chodzi o to, że – wedle tegoż propagandowego przekazu – możemy pójść, do jakiego sklepu chcemy i nabyć tam, co nam się żywnie podoba. Nie musimy ograniczać się do jednej oferty, mamy ich bowiem tysiące przed oczyma, tylko brać, wybierać. System kapitalistyczny ma nam, konsumentom, dawać praktycznie nieograniczoną możliwość selekcjonowania najlepszych dla siebie dóbr oraz usług i konsumowania ich (ale o tym, że za możliwość tejże konsumpcji płacimy półniewolniczą harówą na dobrobyt kapitalistów, to propaganda nas już nie informuje). No to przyjrzyjmy się, jak to jest z tym „wolnym wyborem”, niby to gwarantowanym przez mityczny „wolny rynek”. W praktyce okazuje się, iż już na starcie nasze możliwości nabywcze są ograni...