Naiwność wyborcza
Oczywiście każda obywatelka i każdy obywatel ma prawo popierać, kogo chce. Nie mam zamiaru wnikać tu w czyjekolwiek poglądy i wybory… no, chyba, że ktoś zamierza głosować na jawnego faszystę, bo wówczas stwarza ogromne zagrożenie dla ogółu społeczeństwa i ludzkiej cywilizacji. Bywa jednakowoż, że niektórzy wyborcy popisują się większą lub mniejszą naiwnością. O ile bowiem głosowanie na takiego chociażby Roberta Biedronia czy Władysława Kosiniaka-Kamysza w większości przypadków jest wynikiem świadomego namysłu oraz wynika ze zgodności światopoglądowej z oboma kandydatami, o tyle w wyborach prezydenckich startują też ludzie, oddanie głosu na których trudno logicznie wytłumaczyć. Częściowo można to powiedzieć o Rafale Trzaskowskim. Jasne, jeśli ktoś popiera Platformę Obywatelską lub którąkolwiek inną formację wchodzącą w skład Koalicji Obywatelskiej, to 28 czerwca poprze też obecnego prezydenta Warszawy. Nic w tym dziwnego ani złego. Trochę się jednak dziwię ludziom, którzy...