Posty

Wyświetlam posty z etykietą konflikty

Wojny ciąg dalszy

Kilka miesięcy temu USA i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem. I przegrały ją, ponieważ mimo bombardowań, Iran się nie ugiął; sam ostrzelał już to amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, już to cele w Izraelu. Przymknął też Cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych na świecie szklaków przewozu ropy naftowej. W czerwcu zatem Stany Zjednoczone i perskie państwo, pod auspicjami Pakistanu, ogłosiły memorandum pokojowe. Wydawało się, że wojna się kończy. Ale wielu mądrych ludzi ostrzegało, że Trumpowi ufać nie wolno. I mieli rację. Pomarańczowy szaleniec nie pogodził się z porażką, podobnie jak stojący za nim amerykańscy kapitaliści i militaryści. Ogłosił więc w minioną środę, iż memorandum jest „zakończone”, po czym na Iran spadły amerykańskie bomby. Do akcji włączył się też zaprzysięgły, fanatyczny wróg perskiego państwa, czyli faszystowski Izrael, ostrzeliwując cele na południu Iranu. A zarówno amerykańscy, jak i izraelscy politycy zapowiadają dalsze operacje, czyli nic innego poza eskalac...

Wojenna ścieżka talibów

W wielu miejscach na świecie leje się krew, całe jej morza. Strefa Gazy i w ogóle okupowana Palestyna, Ukraina, Etiopia (konkretnie Tigraj), Sudan, ostatnio w Meksyku kartele narkotykowe toczyć zaczęły regularną wojnę z organami państwa… A dosłownie w ostatnich godzinach wybuchł nam nowy konflikt zbrojny, między Afganistanem i Pakistanem. Warto mu się przyjrzeć bliżej. Afganistanem, jak wiemy, od kilku lat – czyli od momentu wycofania się wojsk amerykańskich – rządzą (po raz drugi w historii tego kraju) talibowie – polityczny ruch fanatyków religijnych, wywodzący się ze szkół koranicznych. Tym razem ich rządy są nieco bardziej… no, nie łagodne, lecz cwane niż w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku. Nie zaganiają więc przemocą talibańskie bojówki ludzi do meczetów, ale i tak jest obowiązek uczestniczenia w życiu religijnym. Kobiety pozbawiane są praw stopniowo (ostatnio wprowadzono regułę, że można je bić, pod warunkiem, iż nie zostaną trwałe ślady), nie zaś z dnia na dzień. Chcą...

Drony nad Polską

Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony wojskowe. Zostały zestrzelone przez polskie i, jeśli się nie mylę, holenderskie lotnictwo… ale spadając, ich wraki narobiły szkód. Na dobrą sprawę, nie wiadomo jeszcze, z jakiej konkretnie przyczyny nadleciały one nad nasze terytorium. Czy był to błąd rosyjskiego dowództwa w toczącej się tragicznej, niepotrzebnej i paskudnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej? Nie da się tego wykluczyć, jako że Rosja zaproponowała Polsce wspólne wyjaśnienie sprawy; rząd (k)raju nad Wisłą stwierdził, że nie jest zainteresowany taką kooperacją. Podobny wypadek już się zresztą zdarzył, z ukraińską rakietą, która zabiła kilka osób (początkowo wzięta została za rosyjską). Inną, co najmniej równie prawdopodobną opcją jest celowe działanie Rosjan, tzn. testowanie politycznej cierpliwości zarówno Polski, jak i NATO, a także ich obrony przeciwlotniczej. Jeśli tak, to zapewne niemiłą niespodzianką dla wschodniego sąsiada jest to, że wsparcie – w tym militarne, w...

Hitlerowcy i Persowie

Stało się. Faszystowski Izrael zaatakował Iran. Konkretnie, zbombardował kilka obiektów, jakoby związanych z irańskimi instalacjami nuklearnymi. Wśród ofiar jest wielu cywilów, w tym dzieci, a także wybitny naukowiec zajmujący się m.in. leczeniem raka. Co istotne, atak przeprowadzony został nagle, po okresie kampanii dezinformacyjnej, która głosiła, że nic takiego nie nastąpi. Nadto, odbył się w momencie, kiedy USA rozmawiają z Iranem o jego programie nuklearnym. Zdezorientowana administracja w Waszyngtonie twierdzi, że to „jednostronna inicjatywa” Izraela. Nie dość zatem faszystom rzezi Gazy (cały czas trwającej, przypominam!), terroru na Zachodnim Brzegu Jordanu, bombardowań Syrii, agresji na Liban i Jemen. Musieli zaatakować Iran. Co stanowi wielkie zagrożenie dla całego świata. Jednym z celów tego zbrodniczego działania jest utrzymanie się przy władzy Binjamina Netanjahu. Premier Izraela ma bowiem liczne problemy polityczne: spada mu poparcie, ciążą na nim poważne oskarżenia...

Jankeski młot, chińskie kowadło

Prawica wmawia nam, że Polska jest między młotem a kowadłem, czyli pomiędzy dwoma wrogimi mocarstwami. Ta głupsza jej część, mentalnie tkwiąca w okolicach 1939 roku, za nieprzyjazne owe siły uważa Rosję i Niemcy. Jest to absurdalne, zwłaszcza wobec zachodnich sąsiadów, bez powiązań z którymi nasza gospodarka, zniszczona wszak przez Balcerowicz i ogólnie solidaruchów, całkiem by runęła; nadto, Niemcy pozostają naszym głównym sojusznikiem w Unii Europejskiej. Co do Rosji, to wprawdzie Putin usiłuje odbudować zaborczy carski imperializm, ale atak na Ukrainę wskazuje, iż niezbyt dobrze mu to wychodzi. Z kolei ci trochę nowocześniejsi prawicowcy, co zauważyli, że II wojna światowa minęła, za młot i kowadło uważają USA wraz z ogólnie Zachodem, i Rosję. W ich wizji ta druga ma być złym mocarstwem, myślącym tylko o podbijaniu i zniewalaniu kolejnych państw, ale na jej drodze stoi wspaniały, demokratycznych Zachód pod światłym przewodnictwem Stanów Zjednoczonych Ameryki, który niby ma nas bro...

Refleksja o imperializmie

Wielu ludziom – nie tylko o lewicowych zapatrywaniach – i to, dodać należy, ludziom niegłupim, Rosja wydawała się swoistą tamą dla zbrodniczego amerykańskiego imperializmu oraz światowego kapitalizmu. Było to złudzenie, ponieważ po rozpadzie ZSRR w państwie moskiewskim zapanował kapitalizm właśnie, i to w wydaniu naprawdę dzikim, oligarchicznym (tu mała dygresja – rosyjscy oligarchowie najlepiej czują się w USA, gdzie wspaniale im się robi interesy z lokalnymi kapitalistami, a gadki Joego Bidena o sankcjach spokojnie można umieścić w przegródce z propagandą i bajkami). Poza tym, po dojściu do władzy i wyprowadzeniu kraju z jelcynowskiej wielskiej smuty, Władimir Putin odnowił rosyjskim imperializm w wydaniu carskim, czyli dążącym nie tylko do przejęcia gospodarczej kontroli nad danym krajem/regionem/rynkiem, ale też do militarnego zajmowania określonych terytoriów. I właśnie to jego odnowienie dążeń imperialistycznych, czyli próba (raczej nieudolna, co widać po ataku na Ukrainę) odbudo...

Informacje z wojny

Czytałem kiedyś – w jednym z felietonów Piotra Jastrzębskiego, jakie swego czasu zamieszczał Dziennik Trybuna – jak tworzy się wiadomości z wojen. Podejrzewam, że ta w Ukrainie nie zalicza się pod tym względem do wyjątków. Otóż z grubsza wygląda to tak: Strona biorąca udział w konflikcie – ewentualnie siły pokojowe, gdy jest on już zakończony lub zmierza ku końcowi – biorą zagranicznego(ą) dziennikarza/dziennikarkę, wkładają mu/jej hełm na głowę i odziewają w kamizelkę kuloodporną, by – koniecznie w asyście uzbrojonych po zęby żołnierzy – wysłać jego/ją w region, gdzie akurat żadne walki się nie toczą i jest mało prawdopodobne, żeby z chwili na chwilę się one rozpoczęły. Dzielni wojacy otaczają pierwszego napotkanego człowieka (może to być zwykły przychodzień, wędkarz łowiący sobie rybkę lub ktokolwiek inny), po czym przedstawiciel(ka) światowych mediów zadaje mu pytania, rzecz jasna te, które zadać kazało szefostwo (narzucone przez daną stronę konfliktu, a przynajmniej uzgodnione ...

Możliwość pokoju

Media głównego nurtu przeżywają tragedię – zarówno te PiS-owskie, jak i rzekomo „wolne”. Nie będzie bowiem wojny Rosji z Ukrainą, a przynajmniej wszelkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują (aczkolwiek sytuacja cały czas pozostaje napięta, o czym więcej w dalszej części tekstu). A tak niewiele do tego brakowało; brytyjskie brukowce podawały nawet, powołując się na informacje JAKOBY wywiadowcze (tak, bo szpiedzy pierwsze, co robią, to zanoszą zdobyte dane do szmatławych redakcji – ha, ha, śmiechu warte, głupota ludzka jest porażająca), datę i godzinę wkroczenia armii wrednych Moskali do naddnieprzańskiego państwa. Tymczasem prawdopodobnie nic z tego. Oddziały rosyjskie, niektóre przynajmniej, wycofują się spod granicy z Ukrainą do miejsc stałego stacjonowania. Oficjalnie dlatego, że zakończyły się – stanowiące formalny powód ich przesunięcia na tereny przy owej rubieży – organizowane przez Rosję i Białoruś manewry Zamieć 2022… choć należy przypuszczać, że swoje zrobiła też rozmow...

Ukraina i dwa imperia

Rośnie napięcie między USA i Rosją. Oba bowiem państwa, a raczej imperia, zamierzają położyć łapę na Ukrainie. I tak, wojska Federacji Rosyjskiej gromadzone są wzdłuż granicy z Ukrainą, co jest odpowiedzią na zwiększenie liczby amerykańskich okrętów na Morzu Czarnym i kręcenie się wokół prezydenta Zełenskiego doradców wojskowych ze Stanów Zjednoczonych rodem. Czyli znów ożył konflikt rozpoczęty swego czasu kontrrewolucją na Majdanie w Kijowie. Cóż, w sumie nie dzieje się nic, co nie wynikałoby z prawideł imperializmu, będącego, jak trafnie stwierdził Lenin, najwyższym stadium kapitalizmu. USA stopniową tracą na rzecz Chin – zwłaszcza gospodarczo, ale militarnie powoli też – pozycję globalnego gracza numer jeden. Chińska Republika Ludowa ma lepszy model ekonomiczny, jej gospodarka staje się coraz bardziej innowacyjna (i ekologiczna, w przeciwieństwie do amerykańskiej), jakość produktów rośnie, to i nic dziwnego, że tamtejsze koncerny (państwowe oraz prywatne) ekspandują na kolejne ryn...

Dziaders

Jako, że jutro spóźnione (powinno być 7 listopada – w rocznicę powstania Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej – lub 22 lipca, czyli oczywiście w rocznicę wydania Manifestu Lipcowego) Święto Niepodległości, warto przyjrzeć się językowi ojczystemu, a konkretnie neologizmowi, jaki w czasie trwających protestów w obronie praw kobiet i ogólnie praw człowieka zrobił karierę. Chodzi mianowicie o słowo „dziaders”, które, mam nadzieję, zakorzeni się w mowie potomków Polan, Wiślan, Wikingów, Tatarów, Turków, Żydów i innych plemion tudzież nacji, które dołożyły swoje genetyczne trzy grosze do ukształtowania genotypu współczesnych Polaków. Spotkałem się z – jak najbardziej, dodam, lewicowymi – komentarzami, by określenia „dziaders” nie używać, ponieważ ma ono być dyskryminujące ze względu na wiek. Cóż, autorami takich zaleceń z pewnością kierowały jak najszlachetniejsze intencje, a z dyskryminacją (jakąkolwiek!) zdecydowanie trzeba walczyć, lecz ten konkretny neologizm bynajmniej nie d...

Gnijący monolit

Ależ się działo! Rządząca koalicja pod nazwą Zjednoczona Prawica (choć Zjednoczone korytem Prawactwo byłoby lepsze) znaleźć się miała na skraju rozpadu, bo zerowcy i gowinowcy jakoby pokłócili się z PiS-owcami o stanowiska, ustawę Bezkarność Plus tudzież zwierzęta futerkowe. Widmo przyspieszonych wyborów krążyło rzekomo nad Polską; pan Borys Budka, lider PO, już przebierał nóżkami, mimo iż wybory takie pomogłyby tylko Konfederacji, Bezprawie i Niesprawiedliwość nie straciłoby na nich, opozycji przyniosłyby zaś szkodę jedynie. Oczywiście, dalece nie wszyscy dali się ponieść emocjom. Niemało pojawiło się komentatorów, którzy twierdzili, że to jedynie show dla wyznawców PiS-u i obywateli w ogóle, temat zastępczy, mający za zadanie odwrócić uwagę opinii publicznej od znacznie poważniejszych kwestii, takich jak chociażby: rosnący deficyt budżetowy, sypiąca się gospodarka, przyrost zachorowań na COVID-19, pogarszanie się polskiej pozycji na arenie międzynarodowej, groźba utraty znacznych ...

Spiskowa teoria Trumpa

D onald Trump wprost, oficjalnie i publicznie oskarża Chiny o rozprzestrzenienie koronawirusa. Według amerykańskiego prezydenta, mikrob ów postał w laboratorium w Wuhan, skąd został celowo wypuszczony. „Teorię” tę szerzą też naczelni przedstawiciele administracji Trumpa, wynajęci przez nią „naukowcy” oraz prawicowe media. Oczywiście jest to kolejna rozgrywka, będąca elementem szerszego planu, Trumpa przeciwko Chińskiej Republice Ludowej, po tej jego nieudanej wojnie handlowej. Amerykańskie imperium słabnie, chińskie rośnie w siłę, co wynika z tego, że kapitał z Państwa Środka ekspanduje bardziej skutecznie na światowych rynkach niż ten z USA rodem. A każde imperium, jakie przestaje ekspandować, obumiera. Trump doskonale o tym wie, administracja amerykańska też, i stąd nabrzmiewający konflikt z Chinami, a także stanowiące jego element oskarżenia o szerzenie epidemii COVID-19. Stany Zjednoczone walczą po prostu o przetrwanie, dążą zatem od osłabienia czynnika, który im zagraża, cz...

Imam w kościele

Dzisiaj będzie pozytywnie i optymistycznie. Za sprawą, co ważne, przedstawicieli dwóch religii: islamu i katolicyzmu. Oto szajch Osman Sharubutu, pełniący obowiązki muftiego lider społeczności muzułmańskiej w Ghanie, pod koniec kwietnia ukończył sto lat (szacun!). Z tej okazji wybrał się… na mszę do lokalnego kościoła katolickiego. Tam serdecznie powitał go proboszcz Andrew Campbell. Obaj duchowni sfotografowali się przed ołtarzem, a ich zdjęcia wywołały furorę w internecie. Część muzułmanów z Ghany skrytykowała Osmana Sharubutu za wzięcie udziału w obrzędach chrześcijańskich, większości jednak spodobało się jego postępowanie, czyli udział w dialogu i budowie pokoju między religiami. Nie wiem, jak na wydarzenie zareagowali lokalni katolicy, mam jednak nadzieję, że i im spotkanie imama z proboszczem przypadło do gustu . Rzecznik tego pierwszego w rozmowie z BBC zakomunikował: „ Imam zmienia narrację o islamie z religii pełnej niegodziwości, konfliktów, religii nienawiści do i...